Grzegorz Zientecki – Dziennik [sierpień]

Warszawa,
1 sierpnia 2020

76 rocznica Powstania Warszawskiego. Ze znakomitej książki „ Zagłada Miasta- Świadectwa ludzi Powstania” , wybór Agnieszki Dębskiej, przytaczam to oto wspomnienie Danuty Nogajewskiej, mieszkanki kamienicy przy ul. Koszykowej 28: „ Pan Bóg musi błogosławić polskich zapaleńców, rzucamy się właściwie z motyką na słońce-ręczne granaty i rewolwery na samochody pancerne, karabiny maszynowe i samoloty… Ale duch, zapał rodzi siły-zemsta za Oświęcim, za Pawiak, za publiczne egzekucje, za podłe i wstrętne znęcanie się nad bezbronną ludnością przez tyle długich lat- chcemy i musimy wierzyć w zwycięstwo.
Boże w tej chwili płakać i śmiać chce mi się z radości. […]. Ludzie w bramach biją brawo i krzyczą: „ Niech żyje Polska! „…

Pismo musiało pochodzić od bogów. To jeszcze jedna z ich plag.

Bardziej poszukiwanie prawdy niż szczęścia.

Każdy pisarz pisze ręcznie, gdyż wie, że szermierka ręki idzie w parze z szermierką umysłu.

PARQUE DE LOS HAITIES

Oto równanie o wielu niewiadomych
(Spróbuj pod jedną z nich podstawić zmienną swojego losu)
Oto potężne arboralne organy
Z 70 – krotnym rejestrem milczenia
Oto labirynt dróg bez odpowiedzi
Gęsta mafijna sieć powiązań
Pod błogosławieństwem zawsze błękitnego nieba
To wszystko nasuwa się patrząc
Na tę gmatwaninę mangrowców

Przepycham się między grupą turystów
By stanąć na dziobie
I zobaczyć jak prędka igła łodzi
Próbuje srebrno-rosą strugą zeszyć te dwa światy:
Podmorski i napowietrzny

Widzę, jak pelikan
Ten naturalny prototyp concorda
Ląduje z gracją pterodaktyla
Cofam zegarek o miliony lat
By jak najszybciej
Uleczyć się z mirażu swojego istnienia

(wspomnienie z pobytu na Dominikanie, lipiec 2001)

Światło księżyca
Oświetla wyspę
Profil bogini

.

Warszawa,
5 sierpnia 2020

Zadziwia mnie wytrwałość Miłosza, czy wytrwałość Maraia. Obaj pracowali do ostatnich dni. Obaj niemal do ostatniej chwili trzymali pióro w ręce. Literatura niosła ich jak wspaniały okręt. I do końca pozostali na jej pokładzie, niczym kapitanowie, którzy nierozerwalnie związali swój los z okrętem.

Sierpień – miesiąc kiedy lato zaczyna się starzeć.

.

Warszawa,
8 sierpnia 2020

Pisanie dziennika przypomina zamykanie modelu żaglowca w butelce. Trzeba bowiem nadawać mu taką formę, aby zawsze dało się rozprostować maszty.

Być może to co znajduje się między wierszami jest jak ciemna materia we wszechświecie. Stanowi właściwy fundament.

Ważka, cudo o podwójnych skrzydłach. Przypatrując się jej, stwierdzam, że nawet concorde nie dorasta jej do pięt.

Człowiek, gdy nagle dostrzega gdzieś opublikowany swój tekst, zaczyna się zastanawiać jak on mógł się tam znaleźć. Podobnie jak zaczynamy dociekać dlaczego dana gwiazda świeci właśnie w tym, a nie w innym punkcie firmamentu.

Tylko Bóg mógł pokładać nadzieję w Wielkim Wybuchu.

„ Na pewno złym autorem jest ten, kto pisze dla potomności. Nie powinno się wiedzieć, dla kogo się pisze”.
( Emil Michel Cioran -1911-1995)

To, co ostatnio wydarzyło się w Bejrucie (wybuch tysięcy ton saletry amonowej składowanej w tamtejszym magazynie portowym, słyszany aż na Cyprze), nie pozostawia żadnych wątpliwości, że ludzkość siedzi na jednej wielkiej beczce prochu. I nie zamierza, niestety, zamienić jej choćby na beczkę Diogenesa.

.
Warszawa,
9 sierpnia 2020

Nie tylko sam tekst. Wielkie znaczenie ma też nośnik tekstu. Szacunek budzą dawne gliniane tabliczki czy papirusy. Zapach farby drukarskiej, faktura i dotyk papieru są doznaniami prawie mistycznymi. Zapis w granicie, czy w marmurze to niemal już nieśmiertelność. Najmniej poważny wydaje się ekran komputera czy smartfona. Chłodny, obcy, najbardziej ulotny i ze swej definicji najbardziej wirtualny.

Ponieważ życie jest zarazem tak niewyobrażalnie okrutne i tak dojmująco piękne, nie może być niczym innym jak mitem.

Ponownie rozkwitł wiciokrzew. Piękny, delikatny, złocisty kwiat, z pręcikami przypominającymi parzydełka ukwiału. Zastanawiam się, czy istnieje jakaś tajemnicza komunikacja, czy są jakieś tajne poselstwa między Królestwem Roślin a Królestwem Zwierząt? Czy odnośnie form mogą się one wzajemnie inspirować ?

Lilie o płatkach gondoli
Tak bezradnych
Wobec miłości

.

Warszawa,
11 sierpnia 2020

Czasami drgnienie wiatru na liściach, jak przypadkowa etiuda.

Złota era pisma przeminęła z chwilą, kiedy przestało ono być ofiarą dla bogów.

Świat mógłby być inny, ale tylko wtedy gdy zmieniliby się też ludzie.

Czas nie nosi zegarka.

.

Warszawa,
13 sierpnia 2020

Najbardziej wyczerpującym tekstem jest lakoniczność klepsydry.

Niczego nie żałując z satysfakcją obserwuję upływ czasu. Dlatego odliczanie ma sens. Zupełnie jak przy wystrzeleniu kosmicznej rakiety. Tylko, że ta podróż będzie jeszcze fantastyczniejsza, jeszcze bardziej odkrywcza i bardziej fascynująca. Nikt z niej wprawdzie nie powrócił, ale koloniści już tam są. Ocaleni koloniści. Tak ufam.

Światło letniego zmierzchu. Jest w nim wszystko. Tajemniczość de la Toura, złocista melancholia Turnera, jakieś niuanse Vermeera. Nikt jednak nie potrafi go namalować, tym bardziej nikt nie potrafi go opisać. Pozostaje tylko siedzieć i patrzeć. Nawet w małym ogródku to wielki spektakl.

.

Warszawa,
15 sierpnia 2020
Święto Wniebowzięcia Maryi Panny

100 rocznica Bitwy Warszawskiej, czyli Cudu nad Wisłą. Nie mogę pisać o tym bez wzruszenia. Patrzę na fotografię mojego kochanego dziadka Ambrożego. Wówczas stacjonował on w Cytadeli Warszawskiej, służąc w Pułku Łączności. W walkach z bolszewikami uczestniczył jako tak zwany juzista. Wiele razy pytałem dziadka o tę dziwnie brzmiącą funkcję. Okazało się, że chodziło o jakiś aparat nadawczy służący do nadawania meldunków, a skonstruowany przez niejakiego Hughesa. Dziadek, wielki patriota do końca swoich dni (przeżył 97 lat) mówił o wielkim zagrożeniu jakim jest komunizm. Ideologia nie tylko bez Boga, ale i bez wolności, bez człowieczeństwa.
Myśląc o Cudzie nad Wisłą, wiele razy zastanawiałem się nad czynnikiem metafizycznym. Nie tylko w tej konkretnej Bitwie, ale choćby także tej pod Jasną Górą, pod Wiedniem, pod Lepanto, czy sięgając czasów biblijnych na wzgórzach Gilboa. Interwencji bogów nie brak też i w innych religiach, jak choćby w bitwie na polach Kurukszetra z hinduskiego eposu Mahabharaty.
Intryguje mnie jeszcze, że chociaż w 1920 roku zostaliśmy tak cudownie ocaleni, to zaledwie niecałe dwadzieścia lat później dane nam było doświadczyć piekła najokrutniejszej z wojen. Co takiego musiało się międzywojniu wydarzyć, że straciliśmy zaufanie i opiekę Boga? Co poszło nie tak?
Śledząc też ostatnie wypadki w mojej ojczyźnie (najróżniejszego rodzaju prowokacje i profanacje) coraz bardziej obawiam się ,że przed nami pojawia się kolejne wielkie zagrożenie. I też najprawdopodobniej będziemy potrzebowali cudu. Raz jeszcze spoglądam na fotografię dziadka w mundurze i jego kolegów. Jak wiele im zawdzięczamy! Jak bardzo powinniśmy być im wdzięczni!

Świat wymyka się nam spod kontroli, ponieważ zajmujemy się tylko sobą.

Historia skał jest szczęśliwsza niż historia ludzi. Kształtuje ją jedynie potężna, wewnętrzna energia planety i artyzm erozji, a nie szalone wojny i rewolucje. Dlatego z czułością gładzę obojętną skałę, chcąc od niej przejąć żywioł cierpliwości.

Moje nazwisko, a właściwie litera, na którą się ono zaczyna, gwarantuje mi zawsze miejsce gdzieś na końcu listy. To mi pochlebia, jeżeli przypomni się słowa Biblii mówiące o wyborze miejsc przy biesiadnym stole.

Mucha szaleńczo krąży nad moją głową, niczym satelita okrążający glob. Waha się czy wylądować, bo nie znajdzie romantycznych księżycowych mórz. Nie ma też pojęcia o tym, że pod tą burzą włosów, kryje się straszniejsza i mroczniejsza burza myśli.

Nie poszukuję tej jedynej, wyjątkowej perły. Ale zawsze niestrudzenie poszukuję tych dwóch bezcennych dla mnie klejnotów: oczu czytelnika.

Moja wachta? To służba godzinie i słowu.

.

Warszawa,
16 sierpnia 2020

W artykule Piotra Grochmalskiego zamieszczonym w „ Gazecie Polskiej”, czytam o zagrożeniach związanych ze sztuczną inteligencją. Autor przytacza między innymi fragment wywiadu, jakiego udzieliła dziennikarzowi CNBC humanoidalna Sophia. Na jego pytanie: „ Czy chcesz zniszczyć ludzi? Powiedz, że nie „ , odpowiedziała: „ Tak, zniszczę ludzi”.
Puenta artykułu musi budzić grozę: „ To ostatnia dekada gdy mamy jeszcze czas na podjęcie skutecznych działań, aby nie doszło do załamania się całych systemów społecznych”.
Z powyższym tekstem znakomicie koresponduje też fragment książki Arkadego Radosława Fiedlera (syna znakomitego pisarza- podróżnika )- „ Chwała Andów”, gdzie opisuje on pewien fresk prekolumbijskiego ludu Mochica. Fresk przedstawia mianowicie narzędzia, które wypowiedziały człowiekowi posłuszeństwo. Jak pisze Fiedler, „ Ich ruchami nie steruje już człowiek, lecz jakaś inna potężna siła. Groźna, zatrważająca siła, dzięki której narzędzia Mochików stały się potworami z morderczymi instynktami […]. Biorą człowieka do niewoli, a najczęściej przeszywają na wylot.[…]. Da się to porównać ze współczesnymi opowieściami science-fiction o zbuntowanych robotach”… Dalej Fiedler pisze, że fresk jest swego rodzaju memento-mori. „ Nie biegnij, cywilizacjo, na złamanie karku! Przyhamuj! Zwolnij! Weź oddech! Nadmiar bezpieczeństwa to złuda! „…

Moja refleksja jest gorzka: kiedy cyfra zabije słowo, czeka nas koszmarny świat.

.

Warszawa,
22 sierpnia 2020

Książka jest większym złodziejem czasu niż obraz albo utwór muzyczny. Ale hojniej od nich potrafi obdarować obrabowanego.

Ogień jest tańcem, dym opowieścią.
Kiedyś poezja, muzyka budziły naród. Dziś naród odwdzięczył się im eutanazją.

Chciałbym zanurzyć się w tak wielkiej ciszy, jak ślimak w muszli na morskim dnie. Ale to tylko złuda. Dno oceanu ma też swoją przerażającą tektonikę.

Polityka nie wyczerpuje jeszcze całej namiętności. Dlatego to właśnie jej wielu przysięgło wierność głębszą niż miłości.

Malarz może opuścić swoją ojczyznę w poszukiwaniu innego światła. Pisarz może opuścić swoją ojczyznę w poszukiwaniu innego zapomnienia.

Walka z ukrytym (wirus) wrogiem jest bardziej wyczerpująca niż z wrogiem ujawnionym. Dlatego czeka nas niestety długa męczarnia i nieznośna niepewność. Być może to jakiś substytut wojny, której świat nie doświadczył już od przeszło trzech pokoleń?

Może gdybyśmy sobie zdawali sprawę jak wiele jest w dyktatorach śmieszności, tym rychlej byśmy ich obalali?
( nie tylko o Łukaszence)

Wiersz pozostaje nieodkryty do momentu, w którym skolonizuje twoje serce.

Pisanie wierszy przypomina pocztę butelkową. Poeta powierza swój wiersz morskim falom i traci go nie tylko z oczu, ale i z pamięci. Na jakimś brzegu wiersz odnajduje dziecko nie potrafiące jeszcze czytać. Długo przygląda się kartce papieru i ta dziecięca uwaga jest właśnie dla poety największą nagrodą.

.
Warszawa,
23 sierpnia 2020

Okulary Gandhiego, na aukcji w Domu East Bristol, sprzedano za przeszło ćwierć miliona funtów. Ciekawe jak zareagowałby na to sam Mahatma, wyznawca ahinsy i franciszkańskiego ubóstwa.

Słonie przekraczające Alpy. Sen poety? Surrealizm Salvadora Dali ? Nie, po prostu geniusz strategiczny Hannibala. Obecne wyrafinowane i wysoce stechnicyzowane środki zagłady uśpiły naszą inwencję. Przyszłe wojny rozstrzygną za nas drony i cyber kaprale.

.

Warszawa,
28 sierpnia 2020

Przerażająca faza życia: kiedy pamięć nie jest już żarem, a staje się popiołem.

Im więcej zapisanych kartek w dzienniku, tym większe poczucie jakim stałem się bankrutem.

Niewłaściwe słowo bardziej niż niewłaściwy światłocień na obrazie, niszczy wszechświat.

Balet samotnej pszczoły przed kwiatem potrafi mnie tak samo wzruszyć jak ołtarz Wita Stwosza. Nie znamy żywiołów powodujących rozkołys serca.

Schyłek sierpnia. Po lecie płaczą tylko Perseidy.

Wieczność wybacza chwili. Ale chwila nie wybacza wieczności.

Arrasowe motyle i bufiaste orchidee. Może to będę widział umierając ?

.

Warszawa,
29 sierpnia 2020

Język. Jego tkanka, struktura, jego gęstość i ciężar, jego lekkość i czar. Jego temperament. Wciąż trudno mi przyjąć ten dar. Nic tak jak język nie wiąże nas z Czasem i ze Stworzeniem.

.

Warszawa,
30 sierpnia 2020

Świat jest dramatycznie piękny nie dlatego, że jego piękno przemija, ale dlatego, że przemija w nim człowiek i że on wobec tego przemijania się buntuje. Wie, że będzie musiał porzucić to piękno i to budzi w nim żal i złość. Tylko nieliczni szczęśliwcy zaakceptowali ten stan rzeczy i oni mogą zaliczać się do świętych.
Nowoczesne modlitwy: litanie hejtu.

Z perspektywy pięćdziesięciu kilku lat świat się do mnie przybliżył. Wyraźniej widzę naturę liścia i żyły na kamieniu. Natomiast ludzkie wady szczęśliwie się oddaliły i są prawie niezauważalne. Warto było dożyć tych pięćdziesięciu kilku lat.

W altanie słucham brzęczenia pszczół. I wiem, że te wibracje wznoszą się ku najdalszym sklepieniom nieba, gdzie łączą się z łoskotem kolizji galaktyk i wybuchów supernowych oraz delikatnym tętnem promieniowania kosmicznego tła.

„Przemieniajcie się przez odnawianie umysłu”.
( List Św. Pawła do Rzymian, 12, 1-2)

 

Grzegorz Zientecki

.

O autorze:

Grzegorz Zientecki – ur.1962 w Lublinie. Absolwent Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni. Na statkach Polskich Linii Oceanicznych odbył wiele podróży, m.in. trzy rejsy dookoła świata na m/s „Profesor Mierzejewski” i m/s „Profesor Rylke”. Następnie został zatrudniony na statkach Chińsko-Polskiego Towarzystwa Okrętowego „ Chipolbrok”, dzięki czemu mógł podróżować dalekowschodnim szlakiem Conrada, zwiedzając m.in. Singapur, Hong Kong, Bangkok, Dżakartę i porty Chin. Te liczne podróże stały się inspiracją jego twórczości, w szczególności utworów haiku i aforyzmów.

 

Dotychczas w krakowskim wydawnictwie Miniatura wydał następujące pozycje:

Tomiki haiku:
• Wiersze Podróżne- 2010r.
• Popiół i rosa -2012r
• Zoom Sindbada- 2012r -tom wierszy
• Pory zmroku- 2012
• Mile i wersy- 2013 r.
• Milion powodów do oświecenia-2015 r
• Urodzaj na nieobecność-2015 r.
• Nefrytowa ważka-2017 r.

Oraz następujące tomiki aforyzmów:
• Szlifierz Oka -2012r.
• Wspomnik-2013 r.
• Amneznik -2013 r .
• Wycisznik -2014 r.
• Resetnik-2015 r.
• Minutnik-2016r.
• Z 1001 nocy na oceanie – 2019 r.

W 2015r. Grzegorz Zientecki otrzymał jedno z wyróżnień literackiej nagrody Naji Naamans w Libanie w dziedzinie aforystyki. Od 2016r. członek Polskiego Stowarzyszenia Haiku.
W sferze zainteresowań Grzegorza Zienteckiego oprócz literatury znajduje się także historia, sztuka,reportaż, astronomia, natura /jest kolekcjonerem egzotycznych muszli/.

close

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*