Być, albo nie być – Warszawa, sierpień 44

Być albo nie być – fraza z utworu „Hamlet” Williama Szekspira. Jego tematem są rozterki duchowe. W filozoficznym monologu bohateraSzekspir skierował uwagę na kwestie życia i śmierci, działania i bierności, która równoznaczna może być z zaśnięciem na wieki.
Być albo, nie być… dla okupowanej Warszawy – przybrało bezpośredni wymiar fizyczny – wymiar przetrwania miasta i jego mieszkańców. 1 sierpnia 1944 roku powstańcy warszawscy z pełną determinacją ducha stanęli w jego obronie. Jak dzisiaj – w bezpośrednim sąsiedztwie wojny przy polskiej granicy – winniśmy interpretować tę frazę?

 

 

Motywem przewodnim moich grafik, prezentowanych na wystawie – jest motyw rzeki Wisły. Dla mojej rodziny, właśnie Wisła stała się symbolem tragicznych przekraczań granicy. Nad Wisłą, przy Rynku Nowego Miasta, w latach 1920 – 44 mieszkała moja rodzina. Dziadek, ojciec mamy, brał udział w “Cudzie nad Wisłą” – Wojnie 1920 r., jako nieletni chłopak. Ten udział okazał się powodem jego śmierci w 1943 roku. W zamachu na Franza Kutscherę 1.02.1944 (Oddział Specjalny Kedywu AK „Pegaz”) brał udział mąż kuzynki mamy, Kazimierz Sott (ps. „Sokół”) i na moście Kierbedzia zginął w nurtach Wisły. Wraz ze Zbigniewem Gęsickim (ps. „Juno”) zostali zatrzymani przez blokadę niemiecką, i po krótkiej wymianie ognia obaj skoczyli do Wisły – zginęli w nurtach rzeki.

Moja matka Helena z.d. Sobótka podczas okupacji niemieckiej była członkiem Ruchu Oporu. Od 1942 roku, harcerką 19 Praskiej Drużyny Harcerskiej im. Emilii Plater – Szarych Szeregów. 1 sierpnia 1944, w Godzinę „W” z lewego brzegu Wisły – Nowego Miasta, nie mogła dotrzeć na zbiórkę na prawy – Pragę. Most Kierbedzia zajęty został przez Niemców. Walczyła na Starym Mieście (Komenda Armii Krajowej przy ul. Świętojerskiej) jako sanitariuszka i łączniczka Powstania Warszawskiego. Z Powstania została wywieziona, wraz z jej matką do niemieckiego obozu koncentracyjnego Ravensbrück.

Niech wsparciem moich grafik, będzie przepiękna „Modlitwa” Janusza Krasińskiego z I tomu „Na stracenie”.

Hanna Haska

.

Modlitwa

O Matko Boska z tympanonu cudem ocalałej świątyni!
Ty ze zwróconą ku rzece dymem osmaloną twarzą, patrząca od wieków na mosty
łączące oba brzegi miasta! Ty, która cierpliwie znosiłaś bluźnierstwa szwedzkich
rajtarów pod Twoim ołtarzem i widziałaś kozackich jeźdźców z ociekającymi krwią
dziecięcą szablami w czasie rzezi Pragi. Ty, która z bolesną odtąd twarzą broniąc
niepodległości ledwo co wyrwanego z niewoli narodu sprawiłaś cud nad Wisłą,
aby przywrócić mu dumę i pamięć dawnej świetności
– bądź mu miłościwa!

Matko Najświętsza z sercem krwawiącym coraz nowymi ranami!
Która widziałaś śmierć ze skowytem nurkującą z nieba na skrzydłach z czarnymi
krzyżami, ściany domów kładące się na ulicach jak podcięte drzewa, ptaki
spieczone w locie łuną pożarów i dzieci miażdżone na barykadach stalowymi
gąsienicami
– bądź mu miłościwa!

O Ty, opłakująca uwożonych przez rzekę!…
Konnymi kibitkami z cytadeli – w kraj lodów i wiecznej nocy; przeraźliwie
wyjącymi autami z alei Szucha i Pawiaka, gdy usta już wypełnione zastygają cym
gipsem, w leśne groby; z Umschlagplatzu w zaplombowanych bydlęcych wagonach
– do Ziemi Odrutowanej elektrycznymi przewodami, gdzie spragnione wody wargi
skrapiano cyklonem
– bądź mu miłościwa!

Orędowniczko skaczących z mostu w rzeczne wiry po nieudanej ucieczce
z miejsca zamachu na kata Warszawy; spokojna przystani zdradzonych
za ludzki zryw pospieszenia z pomocą ginącym, lecz tajnie skazanym
na zagładę, którzy z praskiego brzegu w desantowych łodziach przeprawili się
przez piekło kipiącej ołowiem rzeki na przyczółek wspólnej śmierci.
Mgło poranna spływająca na brzeg z wysokiej skarpy i nadziejo kobiet
czerpiących wodę z Wisły pod bezlitosnym ogniem kulomiotów; przewodniczko
dzieci powracających po niepewnej skorupie lodowej do trupów swoich ojców
i do zburzonych domów…

Matko Najboleściwsza, której ogień wysuszył łzy, a rany serca zasklepiła
skrzepła krew milionów Ci wiernych, bądźże miłościwa i jemu, uwożonemu
z najpotężniejszego z Urzędów po kolebiących się pontonach na praski brzeg,
gdzie miał złożyć na dłoni cudzej matki Judaszowy pocałunek.
O najlitościwsza – bądź mu miłościwa, choć jedzie tam w tak podłej sprawie!

Janusz Krasiński

BYĆ, ALBO NIE BYĆ – WARSZAWA SIERPIEŃ 44

Taki jest tytuł tegorocznej wystawy poświęconej Powstaniu Warszawskiemu
Wystawa w galerii „Wieża” na Ursynowie.
Galeria „Wieża”
Parafia p.w. Wniebowstąpienia Pańskiego
al. KEN 101, Warszawa
Wernisaż – 27 sierpień, godz.19.00
zwiedzanie – 4 niedziele (28 sierpień, 4,11,18 wrzesień)
godz. 16:00 – 21:00
Kurator wystawy – Jerzy Teper, art. rzeźbiarz,

close

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*