Grzegorz Zientecki – Dziennik [kwiecień]

 

Warszawa,
1 kwietnia 2020

Media prześcigają się teraz w uaktualnianiu liczby ofiar koronawirusa. Jakby te okrutne statystyki miały zastąpić notowania giełdowe, wyniki sportowe, czy rankingi polityków.

Niepokój stadny to jedynie socjologia. Niepokój jednostki, to już c a ł a filozofia.

Bez Lao-Tsy, bez Buddy, bez Chrystusa- jakąż biedną, porzuconą sierotą byłaby ludzkość.

Nie n a k ł a d poezji jest najważniejszy, ale o k ł a d jaki daje ona zbolałemu sercu człowieczemu i dygoczącej duszy.

Porażający jest ten aktualizm zdania Marii Dąbrowskiej (1889-1965) : „ Najcenniejsze źródło męstwa, pociechy i spokoju płynie z przyjęcia groźnej prawdy, że istnienie jest i może być jedynie tragedią”.

Czy Chrystus wypowiadając te słowa, że : „ Ojciec niebieski przygotował dla nas mieszkań wiele”, mógł przewidzieć, że tak wiele będzie też pustostanów.

 

Warszawa,
2 kwietnia 2020

15-ta rocznica śmierci Karola Wojtyły. Bardzo smutna rocznica. Nie minęło bowiem jedno pokolenie, a naród nasz tonie we wzajemnych waśniach i animozjach ( nie jest go nawet w stanie zjednoczyć wróg zewnętrzny jakim jest pandemia). Pamiętam, jak tuż po informacji o śmierci papieża, wyszliśmy wszyscy na ulice naszych miast i miasteczek i zapaliliśmy miliony świec i zniczy. Pamiętam doskonale ten błysk j e d n o r a z o w e j, jak niestety się okazało solidarności. Później nastał już tylko mrok i ta beznadziejna, okrutna noc tylko się pogłębia.
Na mnie osobiście głęboki wpływ wywarła na mnie nie tylko nauka Jana Pawła II, ale także jego, wciąż myślę nie doceniana przez nas poezja. Oto dwa fragmenty z wiersza „ Wybrzeża pełne ciszy”:

Z wolna słowom odbieram blask,
Spędzam myśli jak gromadę cieni,
– z wolna wszystko napełniam nicością,
Która czeka na dzień stworzenia
[…]
Opowiadam wam zdziwienie wielkie, helleńscy mistrze:
Nie warto czuwać nad bytem, który wymyka się z rąk,
Jest Piękno rzeczywistsze,
Utajone pod żywą krwią.

Cząstka chleba rzeczywistsza niż wszechświat
Pełniejsza bytu i Słowa.

Na osi czasu odkładam myśli. Tak powstaje nie tyle dziennik, co raczej wykres mojej funkcji niepokoju.

Świat jest błogosławieństwem o nieskończenie wielu brzemionach.

Zawsze, gdy bierzesz do ręki dłuto, pędzel, batutę, czy pióro, jesteś dopiero u zarania Dnia Pierwszego.

Wiosna i towarzyszący jej w tym roku cień śmierci. Eros i Thanatos w nierozerwalnym uścisku.

 

Warszawa,
3 kwietnia 2020

Wstrzymał Ziemię, wzbudził chaos. Takie oto prawo dotyczące koronawirusa udało mi się ostatnio sformułować.

Mówi się o tym, że ta pandemia zmieni postrzeganie świata, że zmieni całą naszą optykę. Ale przecież ludzkość już niezliczoną ilość razy zmieniała optykę po najrozmaitszych kataklizmach, nadal pozostając ślepą.

Czesław Miłosz (1911-2004), w wywiadzie z Rachel Berghash, przywołuje słowa prawosławnego teologa, Siergieja Bułgakowa, że „ sztuka to teologia przyszłości”. Jeśli to proroctwo miałoby się spełnić, byłbym o przyszłość spokojny.
( „ Partisan Review”, nr 12/13 z 1988 roku)

Mój ideał: artysta-bodhisattwa. Czekam na takiego twórcę, który będzie tworzył dopóty, dopóki jego dzieło nie nawróci i nie zbawi ostatniego człowieka.
Wciąż zagraża nam Wielki Zderzacz Andronów.

Czy gdyby koń pociągowy znał mit Syzyfa łatwiej byłoby mu ciągnąć wóz?

Sława-aureola fałszywych neonów.

„ Kiedy zwykły człowiek wsiada do pociągu, po prostu jedzie. Ale gdy poeta wyrusza w podróż, to wszystko natychmiast staje się poezją”.
( Bronisław Maj, ur. 1953, poeta)

Ze swoich wspomnień odtwarzam taką oto widokówkę:

 

DOVER

Białe skały
Przycięte na wymiar
Rozpaczy
Sekwencja nagich klifów
Niezachwianych niczym dynastie

Dobra stara Anglia jest teraz w mym ręku
W filiżance Liptona
Którą powoli wychylam oparty
O drgający reling
Płynąc szlakiem herbacianych kliprów

 

Warszawa,
4 kwietnia 2020

Jeszcze jeden dowód potwierdzający, że warto prowadzić notatki, znalazłem u podróżnika i pisarza, Wojciecha Cejrowskiego ( ur. 1964):
„ Mam stos zeszytów w kratkę, notatników i luźnych kartek zapisanych różnymi długopisami, w różnych krainach i okolicznościach. Żadna myśl się nie marnuje. Tylko czy wystarczy życia na opisanie takiego życia? Bogu dziękuję za każdy z tych zeszytów, każde ze zdarzeń, każdą z tych kartek. Bo tego są warte-by dziękować”.

Jeżeli człowiek miałby nad wszystkim kontrolę, osiągnąłby jednocześnie maksymalny, demoniczny stopień barbarzyństwa.

Życie jest darem tak wielkim, że nasza wdzięczność okazuje się być tylko lilipucim gestem, niedostrzegalnym w morzu bytów skinieniem.

Art d` agreer- sztuka przypadania do gustu- to zawsze jakaś forma korupcji własnego ducha.

Po co zakrzywiać czaso-przestrzeń? Pewniej zmierzać do celu, prostując ścieżki swego życia.

 

Warszawa,
5 kwietnia 2020

Nie da się patrzeć w twarz światu, jednocześnie go nie opłakując.

Katastrofiści zawsze będą cieszyć się popularnością, bo przyznajmy to uczciwie, każdy z nas czeka z utęsknieniem na jakąś apokalipsę.

Od malowideł naskalnych aż po ostatni skowyt człowieka- tak oto przedstawia się ewolucja sztuki.

Wyboistsza droga to nie ta wiodąca od słów do czynów, ale ta od słów do milczenia.

W powojennej historii, świat nigdy jeszcze na tak długo, nie wstrzymał oddechu jak teraz.

Polityka jest także kwestią sumienia. Ale najczęściej staje się ona apoteozą amoralności.

„ Zapach wiosny: jest w nim woń kamfory jak w pokojach umierających”.
( Sandor Marai -1900-1989- Dziennik)

Era transatlantyków sprzyjała powieści. Era transkontynentalnych odrzutowców może rozwijać jedynie literaturę twittera.

 

Warszawa,
6 kwietnia 2020

Dramatem naszej egzystencji jest to, że odrzucamy metaforyczność życia.

Tabu- zastanawiam się, czy nie była to jakaś forma boskiej prelegislacji, czy może jednak intuicyjnie człowiek zdał sobie sprawę, że nie wszystko mu wolno?

Pisać idealnie to kłamać idealnie. Ale żaden pisarz do tego się nie przyzna.

Nirwana może być kuszącą propozycją dla człowieka Zachodu, gdyż jego alienacja i pustka, osiągnęły już taki stopień, że praktycznie nic on nie traci zamieniając indywidualne wyczerpanie życiem na tę uniwersalną anihilację.

Ma ścianę przed sobą. Gdyby tylko wiedział, że za nim jest okno!

Myśl jest jak mrówka. Może przenieść nie tylko o wiele większe od niej źdźbło. Może też przenieść cały ciężar naszej egzystencji.

Świat pełen poważnych spraw
A nad kruszyną
Beztrosko kwili sikorka

Wątek przerwany
W altanie naszej rozmowy
Rudawa kita wiewiórki

 

Warszawa,
7 kwietnia 2020

„ Nieciągłość naszego życia wymusza- w pisaniu, w muzyce, w obrazach – produkowanie nieciągłych wypowiedzi: zdań, aforyzmów, stancji, anamnez, epifanii”…
( Roland Barthes- 1915-1980)

Lustra powinny być instalowane w naszych sercach. Dopiero wówczas mielibyśmy powody do paniki.

Rejestrujemy najcichsze drżenia z głębin kosmosu, ale obojętnie przechodzimy obok prośby żebraka.

Wiek XX na niebywałą skalę umasowił śmierć. Może dlatego, wiek XXI drży teraz przed każdą ofiarą.

V Symfonia Mahlera nie jest niczym innym jak proroctwem wojny. Już wtedy bowiem atmosfera tak się zagęszczała, że jak słusznie zauważył to któryś z pisarzy „ Wiedeń stał się laboratorium końca świata”.

Gdyby dziś żył Canetti, w jak intensywny sposób mógłby zapełniać swoją „ Księgę przeciwko śmierci”.

Pandemia okazuje jednak w stosunku do nas pewne miłosierdzie, pozwala bowiem jeszcze na ten nieosiągalny w dzisiejszych czasach luksus przygotowania się do śmierci. Tę niezwykle istotną czynność wyrugowano, zdaje się już nieodwracalnie, z naszych postaw.

Przefruwając z ogrodu do ogrodu, z łąki nad łąkę, z rzeki nad rzekę, motyl jest podróżnikiem. Jest motylim Magellanem, motylim Marco Polo. Gdyby tylko mógł opisać jeden lot, jakie byłoby to fascynujące!

Ludzie nie tylko lgną do ludzi, ludzie lgną też do słów.

 

Warszawa,
8 kwietnia 2020

Zazdroszczę wiosennym pączkom kwiatów. Gdybym, tak jak one mógł się otworzyć na świat!

Nie silmy się na traktaty! Leczą najprostsze słowa.

Od czasów Barabasza przekonałem się, że tłum nie ma racji.

To nie stałe rozszerzanie się wszechświata oddala nas od Boga, ale gwałtowniejsze jeszcze rozszerzanie się naszego ego.

Nocne niebo, tak pełne diamentów cierpi na tęsknotę za bogactwem. Dzienne niebo, pełne nieskończonego błękitu, cierpi na tęsknotę za człowiekiem.

Gdyby życie było tylko życiem, nie byłoby baśnią.

Obserwuję taniec świętych pszczół przy kwiatach nektarynki i … mógłbym umrzeć szczęśliwy.

Południe
Radiowy komunikat o liczbie ofiar wirusa
Na korcie długa wymiana piłki

 

Warszawa,
9 kwietnia 2020

Czym jest prawda? –pyta w słynnym przesłuchaniu Piłat. Nieszczęśnik, miał ją przed sobą.

Jaskinia Platona, beczka Diogenesa, atol Zienteckiego. Myśl żyje i karmi się odosobnieniem.

Świat ma tylko cztery strony, a jak przebogatą i fascynującą jest księgą.

Owszem, posiadał kręgosłup moralny, który cały był porcelanowy.

Liberał to większe zagrożenie niż nihilista.

Nie każdy potrafi wejść do wnętrza poematu, jak wchodzi się do wnętrza kwiatu.

Mirażem, cudem, uroczym kaprysem jest wiosna. Dlatego tak inspiruje i pobudza artystów, duchy romantyczne i kochanków. I choć co rok powraca, nie ma w niej nic z plagiatu. Zawsze ta dziewczęca świeżość i polot.

Chciałbym zapisać w testamencie cały świat. Świat uczuć oczywiście.

Możecie mnie nazwać heretykiem, ale głoszę tę oto tezę, że ludzkość nie byłaby dotknięta całą tą pandemią, gdyby przestrzegała jeśli nie Dekalogu, to przynajmniej poczciwego tabu.

Chrystus uświadamia nam tymczasowość grobu, a więc tymczasowość śmierci. Już to powinno nas czynić najszczęśliwszymi z istot.

[…] Troja, zbyt szczęśliwa, musiała zginąć. Myśląc o tej wizji, wspólnej greckim tragikom, trudno powstrzymać się od przekonania, że świat zwany wolnym, bogaty we wszystkie możliwe szanse, zazna nieuchronnie losu Ilionu, gdyż zazdrość bogów trwa dłużej niż ich istnienie”.
( Emil Michel Cioran- 1911-1995)

 

Warszawa,
10 kwietnia 2020
Wielki Piątek

W każdy Wielki Piątek zasłona Przybytku rozdziera się także w moim sercu.
Ten dzień jest jakąś asymptotą w moim życiu, oddzielającą to co dotychczasowe od tego co docelowe.

„ Jezus zbawił nas nie przez to, co zrobił, ale przez przyjęcie tego, co Mu zrobiono”.
( ks. Prof. Jerzy Szymik, teolog, poeta, ur. 1953)

„Jestem jednocześnie Barabaszem, Judaszem i Piotrem” – słowa więźnia włoskiego, który napisał rozważania do I Stacji Drogi Krzyżowej.

Minęło 10 lat od tragedii w Smoleńsku, a tak naprawdę ta katastrofa trwa do dzisiaj. Wraz z wrakiem samolotu rozpadła się nasza wspólnota, nasza solidarność. I ten stan niestety coraz bardziej się pogłębia. Dokąd nas to zaprowadzi?

 

Warszawa,
11 kwietnia 2020
Wielka Sobota

Co działo się z Chrystusem między Jego śmiercią a zmartwychwstaniem? Słyszymy, wypowiadając Credo, że „zstąpił do piekieł” i …nic. Żadnego dalszego ciągu, żadnego wyjaśnienia, żadnego komentarza. Nieprzenikniona tajemnica. Co Chrystus mógł w piekle zobaczyć? Jak zareagowali na Niego potępieńcy? Czy Szatan podpisał wtedy kapitulację, o której nic nie wiemy?

Dzieło Zbawienia jest być może nawet większe niż Dzieło Stworzenia. Nie wiemy tak do końca dlaczego Bóg postawił na człowieka? Dlaczego właśnie na niego się uparł? Człowiek już tyle razy przecież Boga zawodził. Może człowiek to j e d y n y krytyk i najsurowszy recenzent Boga?

Przestajemy być dzieckiem, kiedy w naszych wypowiedziach pojawia się więcej wykrzykników niż znaków zapytania.

Nasze dzieła często rozrastają się ponad miarę. Czy to ambicja je tak rozdyma, czy może nasz monstrualny strach przed zapomnieniem?

Jeśli ktoś powiedziałby mi, że zostało mi tylko pięć lat życia, odparłbym, że to mało. A jeżeli ktoś powiedziałby mi, że pozostało mi jeszcze pięćdziesiąt pięć lat życia, odpowiedziałbym, że to o wiele za mało!

Dziś podlewałem ogródek, czytałem wiersze Kawafisa, Dziennik Maraia, słuchałem miłosnej arii szpaka. Gdyby mijać tak mógł każdy dzień…

Hiacyncie
Mógłbyś mnie wabić w Kraju Lotofagów
Nikt bieglej od ciebie nie posługuje się strofą aromatu

Warszawa,
12 kwietnia 2020
Wielkanoc

Zastanawiam się nad fenomenem Całunu Turyńskiego. Czy zdajemy sobie sprawę jak bezcenną jest on relikwią. Chyba najtrafniej scharakteryzował go nasz papież Jan Paweł II, nazywając go Piątą Ewangelią.
Ta unikatowa tkanina fotografowana, prześwietlana, skanowana na wiele sposobów nadal skrywa wiele tajemnic. Niedowiarkom przytoczę tylko fragment książki Iana Wilsona, w przekładzie Jana Polkowskiego, „ Całun Turyński”, gdzie powołuje się on na badania wykonane przez doktora Pierra Barbeta, naczelnego chirurga w klinice św. Józefa w Paryżu: „ Uwagę Barbeta zwrócił ponadto inny fakt, a mianowicie nieoczekiwane, spontaniczne złożenie się kciuka ku wnętrzu dłoni w momencie przebijania nadgarstka gwoździem. Ostrożne użycie skalpela wyjaśniło przyczynę tego zjawiska. Ostrze gwoździa dotknęło nerwu pośrodkowego i ten mechaniczny bodziec podrażnił mięśnie, powodując przykurcz kciuka do wnętrza dłoni.
Barbet wrócił do analizy fotograficznego negatywu Całunu. Na jednej i na drugiej dłoni brak było odcisku kciuka. Wbicie gwoździ w oba nadgarstki człowieka z Całunu spowodowało schowanie się kciuków we wnętrzu dłoni. Czy jakikolwiek oszust mógł to sobie wyobrazić?

Stronice, kiedy czytamy są jak żagle. Popychają nas ku brzegom nieznanych bogactw. Ale kiedy piszemy, powinniśmy się wtedy zastanowić, czy aby ich nie zwinąć.

Miliardy światów co noc muszą wrzeć i eksplodować, aby jedno twoje oko, ślepcze wreszcie się otworzyło.

Wciąż jeszcze trudno nam pojąć, że cierń, który boleśnie nas rani jest cierniem diamentowym.

Podobnie jak dzieci klockami, tak cząstki elementarne bawią się w stwarzanie światów i właśnie im najlepiej się to udaje.
Na nowogwinejskiej papuaskiej monecie kina nie znajdziecie rzecz jasna profilu żadnego z cesarzy. Jest tam za to wizerunek krokodyla. Dlatego kina jest najpotężniejszą z monet.

Jeszcze zaspany
Idę do was
Zmartwychwstałe kwiaty

Pośród bzów i migdałowców
Przechadza się księżyc
Mędrzec i ogrodnik

 

Warszawa,
13 kwietnia 2020

Ludzie niekiedy bywają posłuszni. Słowa nigdy.

Literatura piękna to przede wszystkim literatura prawdy. Ale ponieważ tak rzadko do niej docieramy, to najczęściej nie dane jest nam obcować z piękną literaturą.

Cioran – ten apologeta samobójstwa iluż nieszczęśników od niego wybawił.

Wspomnienia żłobią w nas najgościnniejsze labirynty.

W kącie ogródka
Zapomniany łososiowo rozkwitł pigwowiec
Najpiękniejszy !

 

Warszawa,
14 kwietnia 2020

„Trzeba mieć myśli płynne i rozkojarzone, żeby łatwiej mogły powrócić do rozkojarzonego kosmosu, do kojącego chaosu”.
(Ramon Gomez De La Serna – 1888-1963)

Ten hiszpański pisarz, jak podaje we wstępie do „ Myśli rozbrykanych”, Janusz Strasburger, napisał w latach 1910-1963 około dwudziestu tysięcy greguerias. To krótkie (od jednej do pięciu linijek) utwory, które mnie przypominają do pewnego stopnia haiku, albo buddyjskie mini-koany.
Jak pisze we wspomnianym wstępie Janusz Strasburger, „ Gregueria to gatunek w istocie swej anarchiczny, nie znosi podziałów formalnych ani tematycznych. Chaos jest jej żywiołem”.

Niekwestionowaną królową naszego ogródka jest teraz nektarynka. Obficie różowe kwiecie pokrywa wszystkie jej gałązki. Och, gdybym tak mógł być chińskim malarzem-kaligrafem! Cały swój talent przelałbym na pionowy zwój, dodając też stosowny poemat.

Wirus może zmieniać nie tylko historię wielu krajów. Wirus już zmienił historię chrześcijaństwa: prawie samotny papież podczas Drogi Krzyżowej, opuszczony plac przed bazyliką Świętego Piotra na Wielkanocne błogosławieństwo Urbi et Orbi, prawie puste kościoły…

Ciekawe jak wyglądałaby książka napisana przez kogoś, kto dotąd nigdy żadnej książki nie przeczytał.
Opadłe zgrabiłem kwiaty magnolii
Nie ogrodnikiem
Dziś byłem grabarzem

 

Warszawa,
18 kwietnia 2020

Dziennik jest portretem myślowym o tyle, o ile jego pierwszym planem jest skondensowana mgła, twarz zaś pozostaje nierozpoznana.

Świat nie ma granic, ale znajduje ograniczenie w każdej ludzkiej jednostce.

Nośność niektórych myśli polega tylko na przenoszeniu, niczym w cesarskiej lektyce ich autora.

W każdym człowieku słońce zachodzi o innej godzinie.

Podwójne życie, czy może raczej wszechświaty równoległe?

Sęk jest raczej orderem drzewa niż jego blizną.

To co czyni sztukę tak kuszącą, myślę, że jest perspektywą osiągnięcia sławy nawet po wiekach. To rodzaj sławy, rzekłbym najbardziej oczekiwanej.

Odkąd człowiek wynalazł kalendarz, zaczął się starzeć. Przedtem było to tylko naturalne więdnięcie.

Sicilienne, Gabriela Faure (1845-1924), to najpiękniejszy pejzaż muzyczny jaki kiedykolwiek słyszałem. Ten niepokojący, czarodziejski, powracający niczym miłosne zaklęcie motyw, tak chwyta mnie za serce, że muszę zatrzymać bieg swoich myśli i zanurzyć się cały w tych dźwiękach, niczym w krystalicznie czystej sadzawce znajduje ocalenie strudzony wędrowiec.

Tajemnica zawiązywania się owocu jest nawet głębsza od tajemnicy powstawania dzieła sztuki.

Wiosna jest kakofonią zmysłów. I człowiek na nowo zaczyna odkrywać barwy, dźwięki i zapachy. Ale nade wszystko odkrywa, że znowu kocha.

Jedno z najpiękniejszych haiku Issy (1763-1827):

Zaufaj:
Czyż płatki kwiatów
Nie sypią się w dół jak trzeba?

Właśnie, ufność. Czy 57-letni człowiek może mieć jeszcze ufność w stosunku do świata, w stosunku do ludzi, czy nawet do siebie? Jeśli jej nie ma, jest martwy.

 

Warszawa,
19 kwietnia 2020
Święto Miłosierdzia Bożego

Pośród wielu dzienników pisarzy takich choćby jak Amiel, Renan, Gide, Green, Marai, Czapski czy Elzenberg, kto wie, czy nie najważniejszym, a wciąż niedocenianym jest Dzienniczek siostry Faustyny, czyli Heleny Kowalskiej (1905-1938). Czytał go między innymi bardzo wnikliwie Czesław Miłosz. To tekst, który może przesądzić o dziejach całej ludzkości. Każdy, kto przeczyta go z ufnością w Boże Miłosierdzie może znaleźć ocalenie. Oto, co między innymi zanotowała siostra Faustyna:
„Święto Miłosierdzia wyszło z wnętrzności moich, pragnę, aby uroczyście obchodzone było w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Nie zazna ludzkość spokoju, dopokąd nie zwróci się do źródła miłosierdzia mojego”.
Warto jeszcze przytoczyć ten fragment dotyczący naszego kraju:
„Polskę szczególnie umiłowałem, a jeśli posłuszna będzie woli mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście moje”.

Świat stracił swój wymiar duchowy. Stąd zawężenie naszej perspektywy i jednoczesna ekspansja egoizmu.

Zastanawiam się, czy gdybyśmy znali datę końca świata, jeszcze bardziej szaleńczo byśmy przyśpieszyli, czy może nagle znieruchomieli?

Dziwne, że ludzkość, która jest rozbitkiem, pragnie tylko coraz to nowych odkryć, a nie ocalenia.

Może na fali negacji wszystkiego należałoby wprowadzić ideę antyutopizmu?

Wejście na szczyt ma sens tylko wtedy, jeśli twoja wspinaczka nie służy temu, abyś na innych mógł spojrzeć z góry, ale aby inni stracili cię z oczu.

A więc nadal boimy się tylko recesji, tylko utraty pracy czy prestiżu. A więc nadal boimy się tylko wirusa, a nie boimy się Boga.

 

Warszawa,
24 kwietnia 2020

Życie bez wątpienia w ostatnim okresie zwolniło, ale niestety nie zauważyłem tego wobec swoich myśli.

Kamień może wzruszyć serce, ale serce nie wzruszy kamienia.

Na jedno twoje pytanie ludzie odpowiadają stoma zarzutami. Dlatego dzisiaj nie może rozwinąć się żaden konstruktywny dialog, żadne choćby najwątlejsze porozumienie.

Architektura roślin jest zarazem ich wolą.

Patrzyłem jak dziś nad udręczonym światem przesuwały się piękne obłoki, niczym niedostępne dla naszych łez jedwabne chusteczki.

Nie wtedy, gdy zaczyna chodzić, ale wtedy, gdy zaczyna mówić, człowiek staje się niebezpieczny.

Niebo –tam, gdzie czeka nas piękno nieujawnione.

Ludzkie okrucieństwa nie są w stanie przemóc dobra i ustanowionego porządku świata. I nie jest to bynajmniej tanie pocieszenie, ale niezachwiany niczym blok marmuru, aksjomat.

Tylko jakiś naiwny poeta mógłby sądzić, że chmury są kurtyną dla bogów, chcących podglądać teatr ludzkości, ale bez wątpienia zmieniają one geometrię mojej wyobraźni.

Wszechświat wydaje się starszy od bogów, dzięki temu zachowują oni swą młodość.
Widziałem ruiny Kartaginy i Efezu, byłem w miejscu skąd aniołowie zabrali do nieba Maryję, stałem na Murze Chińskim i na wybrzeżu Pacyfiku, widziałem misterny niczym zapis Mahabharaty wzór na skrzydłach ćmy i cudowną rozetę witrażową katedry w Bremie, widziałem slumsy Bombaju i kryształowo lśniący nocą Hong Kong i Szanghaj. Wsłuchiwałem się w magnetyzującą melodeklamację bohaterów Opery Pekińskiej i kosmiczne dźwięki balijskiego gamelanu. Odbyłem więcej podróży niż Sindbad, ale nie rozdawałem tak jak on jałmużny żebrakom. Dlatego nie mogę nazwać swego życia navigare felix.

Od kilku dni płonie Biebrzański Park Narodowy, bezcenna ostoja rzadkich roślin, ptaków i owadów. Przyczyna: bezmyślne wypalanie pobliskich łąk. Człowiek w ten właśnie sposób podpali kiedyś cały świat.

 

Warszawa,
26 kwietnia 2020

Będąc dzieckiem bardzo lubiłem budować z klocków różne gmachy. Już wtedy zauważyłem, jak łatwo można je nie tylko zburzyć, ale i jak szybko można o nich też zapomnieć. I pamiętam jak wtedy zapłakałem, już w wieku pięciu lat zostając Koheletem.

Moje życie jest z pewnością zaburzone, gdyż dostosowuję je do swoich myśli, a nie myśli do życia.

Odkąd nie wyruszamy na wojny z powodu Heleny, nie możemy już liczyć na dzieła literackie w rodzaju Iliady.

Ksiądz Janusz Stanisław Pasierb (1929-1993), przytacza w swoim „ Czasie Otwartym” słowa Mircea Eliade ( 1907-1986) : „ Gdy czas desakralizuje się-nabiera grozy”.

Kiedy przesiadywałem w altanie, przyszedł mi do głowy taki oto wiersz:

 

NATURA SŁOWA

Tego dnia
Samoloty snuły swoje monotonne opowieści
O niekończących się podróżach
Historia tylko udawała, że zatrzymała się w miejscu
Zupełnie jak zagrożony chrząszcz
Zastygający w bezruchu na ogrodowej ścieżce
Poczułem nagle
Jak wielką wagę mają słowa:
Już tylko jednym można
Wskrzesić tysiąc bytów lub
Zatrzasnąć tysiąc grobów

Czekałem więc
Na to słowo, które nie nadchodziło
Przeganiane przez silny wiatr
Przez upiornie kraczącą wronę
Przez zbyt wzburzony szum mojej krwi

Słowo- kto wie
Czy wśród istot byt najbardziej może
Płochliwy
Warszawa,
29 kwietnia 2020

Nie da się poznać świata nie otwierając oczu i nie zamykając go w swojej duszy.

 

Grzegorz Zientecki

.

O autorze:

.

Grzegorz Zientecki – ur.1962 w Lublinie. Absolwent Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni. Na statkach Polskich Linii Oceanicznych odbył wiele podróży, m.in. trzy rejsy dookoła świata na m/s „Profesor Mierzejewski” i m/s „Profesor Rylke”. Następnie został zatrudniony na statkach Chińsko-Polskiego Towarzystwa Okrętowego „ Chipolbrok”, dzięki czemu mógł podróżować dalekowschodnim szlakiem Conrada, zwiedzając m.in. Singapur, Hong Kong, Bangkok, Dżakartę i porty Chin. Te liczne podróże stały się inspiracją jego twórczości, w szczególności utworów haiku i aforyzmów. Dotychczas w krakowskim wydawnictwie Miniatura wydał następujące pozycje:
Tomiki haiku:
• Wiersze Podróżne- 2010r.
• Popiół i rosa -2012r
• Zoom Sindbada- 2012r -tom wierszy
• Pory zmroku- 2012
• Mile i wersy- 2013 r.
• Milion powodów do oświecenia-2015 r
• Urodzaj na nieobecność-2015 r.
• Nefrytowa ważka-2017 r.

Oraz następujące tomiki aforyzmów:
• Szlifierz Oka -2012r.
• Wspomnik-2013 r.
• Amneznik -2013 r .
• Wycisznik -2014 r.
• Resetnik-2015 r.
• Minutnik-2016r.
• Z 1001 nocy na oceanie – 2019 r.

W 2015r. Grzegorz Zientecki otrzymał jedno z wyróżnień literackiej nagrody Naji Naamans w Libanie w dziedzinie aforystyki. Od 2016r. członek Polskiego Stowarzyszenia Haiku.
W sferze zainteresowań Grzegorza Zienteckiego oprócz literatury znajduje się także historia, sztuka,reportaż, astronomia, natura /jest kolekcjonerem egzotycznych muszli/.

Newsletter

Chętnie przeczytam najlepsze teksty.

1 Comment

  1. Pocieszającą jest świadomość, że myślący ludzie są wciąż między nami.

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*