Geoinżynieria – Niebo w sieci

Globalne ocieplenie stało się obsesją mediów, tematem naukowych konferencji i źródłem, zasilającym rzekę jałowego nurtu światowej dyskusji. “Mała Greta” została okrzyknięta bohaterką roku i postawiono ją na czele hałaśliwego, demagogicznego chóru. W rzeczywistości temat zagłady Ziemi w wysokiej temperaturze jest jeszcze jednym sposobem kontroli nad populacją naszej planety, metodą zniewolenia społeczeństw i drastycznego ograniczenia indywidualnych wolności.

Nie zamierzamy tutaj kwestionować racjonalnych podstaw tej ogólnoludzkiej histerii, warto jednak zastanowić się, dlaczego aktywiści i grupy nacisku gotowe walczyć do upadłego o wygaszenie ostatniego opalanego drewnem kominka, zamknięcie wszystkich kopalni węgla i wprowadzenia zakazu używania pojazdów, napędzanych benzyną, milczą jak zaklęte w sprawie geoinżynierii i tak zwanych “Chemtrails”?

Wystarczy uważnie spojrzeć w niebo, by zauważyć krzyżujące się ze sobą warkocze substancji, rozpylanych przez trudne do zidentyfikowania samoloty odrzutowe. Oficjalnie nazywa się to “smugą kondensacyjną”, a wszelkie próby dochodzenia prawdy ośmiesza się etykietą “teorii spiskowych”, a ich autorów skazuje na miano obłąkańców i niebezpiecznych świrów. Dlaczego?

Fakty są przemilczane, dokumenty skazywane na niełaskę algorytmów wyszukiwarek, wszystko po to, byśmy chodzili po ulicach naszych zatłoczonych miast z pochylonymi głowami, bezmyślnie wpatrzeni w telefony, w których ekranach, jak w lustrze, można by przecież dostrzec, jak wygląda posiekane przez ‘chemtrails” niebo.

Środowiska akademickie, naukowcy ignorują fakty, wręcz kłamią, przekonując, że problem nie istnieje, a siatki rozpylanych substancji są wyłącznie rezultatem “kondensacji” wody i nie mają żadnego wpływu na zmiany klimatyczne. Mówią o tym wbrew istniejącej dokumentacji i faktu, że współczesne odrzutowe silniki, pomijając ekstremalne warunki, nie są w stanie powodować kondensacji.

Społeczeństwa są dezinformowane selektywnie przesianymi informacjami, milczenie na temat geoinżynierii zakrzyczane jest lamentem nad “globalnym ociepleniem”, ignorującym zupełnie wpływ manipulacji pogodowych na zmianę klimatu. Owszem, technologie geoinżynierii są możliwe, ale nikt ich nie wykorzystuje. odpowiadają przyparci do muru specjaliści. Przyznają nawet, że gdyby je stosowano, wyglądałoby to tak, jak wygląda: warkocze chemii rozpylanej z dyszy samolotów.

Autor książki “A Case for Climate Engineering”, dr David Keith – opisuje dokładnie, jak w praktyce ma wyglądać kontrola nad klimatem. W jednym z amerykańskich show komediowych (jakby to zagadnienie należało do działu rozrywki) mówił o technologii rozpylania substancji zawierających ciężkie metale, śmiertelnemu zagrożeniu dla ludności, będącego rezultatem tejże technologii, ryzyku, wynikającym z faktu, że wszystkie szkodliwe substancje spłyną na Ziemię pod postacią deszczu, przenikną do gleby i do wszystkiego, co z niej wyrasta i co się jej produktami żywi.

Nie przeszkadza mu to nadal wmawiać podejrzliwym obserwatorom nieba, że to co widzą, nie istnieje – gęste warkocze “chemtrails”, krzyżujące się linie, dziwne chmury o nienaturalnych kształtach, toksyczne deszcze, nieprzewidywalne zmiany pogodowe. Przyznaje, że kontrola klimatu będzie miała skutki uboczne, ale przekonany jest, że odczują to dopiero nasze wnuki. Degrengolada moralna współczesnych naukowców szokuje. Zapytany, jak szkodliwe może być rozpylanie tysięcy ton aluminium, stwierdził, że nie zrobiono jeszcze w tym zakresie badań. (sic!)

Przeprowadzono ankietę wśród 1500 naukowców, związanych głównie ze środowiskami akademickimi. Żaden z nich nie przyznał, że geoinżynieria jest współcześnie stosowana!

Wiadomo, że drastycznie maleje populacja pszczół. mało kto jednak wie, że giną one z powodu objawów demencji i alzheimera, wywołanych zatruciem aluminium, które jest jednym z głównych komponentów smug chemicznych. Są dostępne studia, potwierdzające tę hipotezę. https://www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-3112575/Bees-suffer-dementia-metal-pollution-Aluminium-contamination-insect-decline.html

Kiedy przyleciałem do Kanady na początku lat dziewięćdziesiątych, prognozy pogody były szokująco wręcz dokładne. Jeżeli mówiono, że za tydzień będzie zachmurzenie umiarkowane z temperaturą 25 stopni, było prawie pewne, że taka pogoda nas czeka. Dzisiaj prognozy są zazwyczaj zwykłą loterią. W piękny słoneczny dzień na niebie pokazują się charakterystyczne, latające na nietypowych wysokościach, w typowych kierunkach, samoloty, ciągnące za sobą charakterystyczne białe smugi. Na ogół następnego dnia po takich nalotach pogoda się psuje i pada deszcz.

Temat nie jest wcale nowy:

Pierwsze eksperymenty robiono już w latach dwudziestych, kiedy to samoloty rozpylały sztuczne chmury.

W 1947 roku próbowano sztucznie zmodyfikować huragan. (“Projekt “Cirrus”)

W latach pięćdziesiątych pojawiły się popularne artykuły, informujące, że możemy kontrolować pogodę i używać tej technologii, jako broni.

( Capitan Howard T.Orville, “Weather as a weapon” 1958, Weather Made to Order? – Colliers Magazine 1952)

Jak można naiwnie sądzić, że nikt dzisiaj, mając dostępne technologie, nie próbuje ingerować w naturę nieba nad naszą biedną planetą?

Geoinżynierię stosuje się, by powstrzymać zmiany klimatyczne, zmienić charakterystykę pogody w różnych regionach, tworząc nawet “klimatyczne strefy kompromisu”, skazujące niektóre tereny na niekorzystne warunki atmosferyczne. Niektóre kraje, kosztem innych, mają skorzystać na tych manipulacjach. Mówił o tym szef CIA w latach 2013-2017 John Brennan.

Technologie kontroli pogody niosą ze sobą ryzyko, o czym traktuje ośmiusetstronicowy dokument z roku 1978 “International Aspects of Weather Modification” Już na wstępie autorzy zwracają uwagę na “bardzo dobrą międzynarodową współpracę w tej dziedzinie. Współpraca ta wykraczała już wtedy poza ideologiczne różnice i wrogości. Można śmiało z tego wnioskować, że zarówno Stany Zjednoczone, jak i Rosja i Chiny współpracują do dzisiaj przy technologii modyfikacji pogody, dla własnych korzyści, kosztem całej, zamieszkującej ich tereny populacji. Ewidencja wskazuje jednak, że “smugi chemiczne” pojawiają się głównie w krajach, związanych z sojuszem NATO.

Geoinżynieria nie ogranicza się do rozpylania substancji ponad Ziemią.

W użyciu są tzw. HAARP, potężne mikrofalowe grzejniki jonosfery. Stosuje się je do gwałtownego obniżenia temperatury i kontroli huraganów. Nietrudno domyślić się, że urządzenia te mają destrukcyjne i szkodliwe dla zdrowia działanie uboczne. Ostatnio zastosowano ten grzejnik do powstrzymania huraganów “Harvey”, “Maria”, “Jose”, a ostatnio “Florence”. Nie było o tym żadnej informacji w mediach. Kłamią na ten temat wszystkie programy pogodowe, dyżurni meteorologowie i uśmiechnięte panienki, bez zmrużenia oka tłumaczące wszystkie anomalie meteorologiczne.

Przypuszcza się także, że niespotykana w historii ilość pożarów lasów – ostatnio obserwowano z przerażeniem pożary w Australii – jest rezultatem rozpylanego w chemtrails aluminium. Pisze o tym Denis Mills w swojej książce “Matt Legend: Veil of Lies”. Hipotezy tej nie chcą znać, bijący na alarm ekologowie.  https://www.prnewswire.com/news-releases/aluminum-dust-from-geoengineering-fueling-super-wildfires-according-to-author-300707890.html

Podejrzewa się także, że pożary wywoływane są celowo, by schłodzić temperaturę na topniejącej Arktyce. Trudno w celowość takich działań wierzyć, ale zastanawia fakt umyślnego zaprószania ognia w pożarach buszu w Australii. Wykryto ponad dwieście podpaleń. o czym nie wspominały media głównego nurtu.

Dociekanie prawdy  nie jest łatwe. Od jakiegoś czasu znikają z internetu materiały, drążące niewygodne tematy, ujawniające fakty, które systematycznie się ukrywa. Ta forma cenzury nie pomija także problemu geoinżynierii. Próby wyszukania w Google, czy bezpośrednio na YouTube hasła “chemtrails” pokazuje całą listę propagandowych artykułów i filmów, udowadniających, że chemtrails to tylko skroplona, zupełnie nieszkodliwa woda. Może łatwiej byłoby uwierzyć w ich przekaz, gdyby nie istniały dokumenty i badania, stwierdzające alarmującą zawartość aluminium i metali ciężkich w glebie na terenach objętych szczególnie intensywną ilością “nalotów”.

Prawdy ukryć się nie da, kiedy ją poznamy, dowiemy się zapewne, że wszystko robiono dla naszego dobra i dobra naszej planety. Ta niebezpieczna strategia elit, a szczególnie grupy, rządzącej światem, stosowana jest notorycznie. Jej celem jest odcięcie społeczeństw od informacji i przekonanie ludzi, że pewne problemy powinny być rozwiązywane za ich plecami, w imię wyższych racji i celów, które mogą znać tylko wybrani. Dopóki jednak nie odbierze się nam pamięci, zdolności myślenia, kojarzenia faktów i przekonania, że należymy do gatunku “homo sapiens” nie możemy się na to godzić. Jak dotąd jednak, mizerne protesty są zupełnie bezsilne, a zadawane, konkretne pytania dociekliwych, pozostają bez odpowiedzi.

Aleksander Rybczyński

.

O autorze:

15542464_10210614796501767_752942965733111447_n

Aleksander Rybczyński jest absolwentem historii sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Opublikował ponad dziesięć zbiorów wierszy, w tym debiutancki tomik “Jeszcze żyjemy”, za który otrzymał w 1983 Nagrodę im. Kazimiery Iłłakowiczówny. Zajmuje się także krytyką artystyczną, prozą, publicystyką, dziennikarstwem, fotografią, filmem oraz pracą redakcyjną i wydawniczą. Mieszka w Kanadzie. Strona autorska

.

Hacking The Planet – The Catastrophic Consequences Of Climate Engineering

.

close

Zachęcamy do subskrypcji biuletynu POLSKA CANADA

Subscribe
Notify of
5 Komentarze
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Mariusz Wesolowski
10 months ago
Wilhelm Ratuszyński
10 months ago

Jakieś cztery lata temu spotkałem sie z moim posłem na Sejm, Panem Wróblewskim z PiS. Zostałem przyjety o umówionej godzinie i zaszczycony miłą, dwudziestominutową rozmową. Prosiłem go, żeby złozył interpolacje poselską w sprawie chemitrails. Pan poseł stwierdził, że słyszał iz jest to “urban legend”. Byłem przygotowany i podałem mu szereg dowodów na to, że geoinżynieria jest faktem. Tak czy owak, stwierdził, że nie zjamie sie tematem, głownie dlatego żeby nie narazić sie ostracyzm sejmowy. Między wierszami dał mi do zrozumienia, że chociaz mamy demokrację i jestesmy suwerennym państwem, to wiele poczynań sił rządzących w kraju, jest uzależnione od zagranicznych wpływów. A swoja drogą, ignoracja przecietnego Polaka w temacie geoinzynieri czy globalnego ocipienia (pardon) ocieplenia, jest zatrważąjąco duża.

lotnik
9 months ago

Smugi kondensacyjne to rzeczywiście głównie skroplona woda.Łatwo to policzyć. Z 1 tony paliwa mamy 1.24t wody i 3.15 tony CO2, a z dodatków w paliwie kilka kg chemii – nie będę tu pisał jakich, dla uproszczenia.Na konferencjach lotniczych,których sporo,zwraca się jednak uwagę,że zmienia się przez to naświetlenie mas powietrza głównie pod trasami samolotów transoceanicznych oraz mas wody i to powoduje gwałtowne zmiany, ktore obserwujemy.Mniejszy wpływ na zmiany może mieć w tym słynne CO2. Ale układ komplikują także cząstki stałe np.pyły z Sahary i wulkanów. W związku z tym prowadzone są różne scenariusze badań i rozpatruje się m.in. loty na dużo niższych lub wyższych pułapach. Dopuszczanie do hipotez badawczych ludzi spoza branży m.in. polityków,dziennikarzy i szalonych ekologów powoduje więcej złego niż dobrego w sytuacji, kiedy tak naprawdę mamy do czynienia z hipotezami wielowymiarowymi,które się nie uwiarygodnią, bo jak mawiali starożytni po prostu Panta Rei.

Wilhelm Ratuszyński
9 months ago
Reply to  lotnik

panie lotnik…. pozujące na fachowośc mumbo jumbo. tutaj coś konkretnego: https://www.theguardian.com/environment/2019/mar/18/us-and-saudi-arabia-blocking-regulation-of-geoengineering-sources-say. warto też poszukać w necie wiadomości, co ostatnio ogłosiła arabia saudyjska 🙂 wikipedia będzie musiała zmienić swoją definicję chemitrails, okreslając ja jako “chemtrail conspiracy theory”.