Artur Ułamek – Najsmutniejsza postać Toronto

JOE2

Najsmutniejsza postać miasta, i najprawdopodobniej również najmniej znana: chudy, dość wysoki, z piuropuszem tęczowych włosów, na plecach ma przytwierdzoną jakąś konstrukcje podobną do drabiny, jakby był kominiarzem poszukującym beznadziejnie pracy, w nosie wielkie żelazne kolczyki – cały jest w kolczykach. Człowiek z żelaza na serio, rozmywająca się w przestrzeni, żałosna kopia Tetsuo, z przodkami tak wykwintnymi jak Iwan Groźny z białoczarnego filmu i Drakula Murnau. Powinien mieć swoje piętnaście minut każdego poranka w „Breakfast Television”, jeżeli nie z litości, to przynajmniej dla balansu nastrojów, wyszłoby to na zdrowie ogólnemu obiegowi krwi – szczególnie, lekceważonym białym ciałkom.

Innym znanym w okolicy zjawiskiem wizualnym i rodzajem krucyfiksu egzystencjalnego, jest człowiek-włóczęga, człowiek-stracenie, człowiek-chodzące nieszczęście, w łachmanach, kocach, śpiworach, pledach, i zawsze, niezależnie od pory roku w jakimś przypadkowym obuwiu na gołych stopach. Jest to Szymon Słupnik z filmu Bunuela, z twarzy są prawie identyczni, z tym że tutejszy Szymon nie ma zamiaru nikogo ostrzegać przed niczym ani nawracać na cokolwiek; ma klasę niektórych postmodernistów, jak Zizek, w alternatywnej biografii, minus trzydzieści trzy kilogramy i przemyślane milczenie, w przeciwieństwie do nieprzemyślanego gargantuowatego gadulstwa, tego ostatniego. Najczęściej chodzi brzegiem ulicy, jakby był rowerzystą, i najchętniej pod prąd, jakby coś go ciągnęło właśnie w tę stronę, a nie w tamtą, jakby coś go odpychało od prądu i oczekiwanej poprawności. Z krążących meandrycznie plotek na temat jego genealogii, niewiele można wywnioskować: był kiedyś szefem kuchni jednej z najdroższych restauracji w Hiszpani, był kochankiem żony wielkiego bankiera z Milanu, przepłynąl Ocean Indyjski w pontonie, miał trzy żony i wszystkie go zostawiły dla dużo młodszych od niego facetów, którzy na dodatek, byli biseksualni, z rozpaczy nauczył się esperanto i przetłumaczył Nowy Testament (nikt mu tego nie chciał wydać, albo to on sam nigdy nie próbował wydania: siedem lat charówy translacyjnej!), namalował najlepszą kopię Tryptyku Boscha – wreszcie, że został porwany przez Aliens (fenomen tylko tego kontynentu!) i poddany niewyobrażalnym eksperymentom. W rzeczywistości nikt tym plotkom, ani jego milczącej perswazji nie uwierzył. Wykluczył się ze świata ludzi chodzących po chodnikach i w tych wyzywających przebraniach, ze świata oczekiwanej lub dopuszczalnej mody.

Artur Ułamek

Newsletter

Daj nam sygnał poparcia!

WESPRZYJ NASZ PORTAL KUPUJĄC NA “AMAZON”

Books for Sailors

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*