Grzegorz Zientecki – Dziennik [maj 2026]

English Books For Sale – Sprzedaż

Warszawa,
1 maja 2026

Pszczoły grają Vivaldiego. Zewsząd rozlega się triumfalne Primavera ! Primavera ! A cały ten spektakl odbywa się w wielopiętrowym gmachu filharmonii – kwitnącej czeremchy nowosybirsk.

Owady są doskonałe. Ich lot nie ma sobie równych. Człowiek też jest na swój sposób doskonały. Ale w wielu sprawach, w wielu sytuacjach zawodzi.

Nagły zwrot w pogodzie. Momentalnie słońce osiąga swoją wiosenną moc, jakby ktoś przekręcił magiczny przełącznik. Ciekawe do kogo należy ta niewidzialna ręka?

Warszawa,
2 maja 2026

Syzyf był protoplastą Chrystusa. Też wspinaczka na górę, też przytłaczający ciężar i też absolutna samotność. Tylko wyrok greckich bogów był łaskawszy.

Z każdą wiosną płatki kwiatów są dla mnie coraz cenniejsze.
Pisarz, który nie ma swojego stylu jest bezdomny.

Jak kompromitująco mali są wobec pszczół i mrówek wielcy tego świata.

Co w życiu osiągnąłem ? Z pewnością nasyciłem się światem. Szczęśliwsi ode mnie są ci, którzy nasycili się światłem.

Wyciągnąć rękę do ludzi, to jak wyciągnąć rękę do tonącego. Ale trzeba ponieść to ryzyko.

Nie chodzi o to, aby twój wiersz ktoś rozumiał. Chodzi o to, aby twój wiersz ktoś przytulił.

Bezczasowość mogłaby być odpowiedzią na szczęście człowieka.

Gdyby niebo chciało nam zbyt wiele obiecać, byłoby niewidzialne.

Bóg nie powinien nikogo nazywać wybranym. Przywilej zawsze psuje i prowadzi do niegodziwości.

Warszawa,
3 maja 2026

Kwestia pieniędzy wciąż dominuje nad kwestią sumienia.
Dziwny nie tyle jest sam świat, co ludzie którzy tym światem się nie interesują, których ten świat w ogóle nie obchodzi.

Nożyce Parek przetrwały i mają się całkiem dobrze… we wskazówkach zegarów.

Chciałem tylko żyć. Czy to zawsze musi obrażać bogów ?

Wiosną zawsze czuję się starzej. Myślę, że to na zasadzie kontrastu. Z jesienią jeszcze mogę iść pod rękę.

Tarcza zegara zawsze jest dziurawa.

Gdybym szukał jakiegoś usprawiedliwienia w dzienniku, już do końca musiałbym żyć we wstydzie.

JAK NIEWIELE …

Ostatni dzień długiego majowego weekendu
Przy grillu puste śmiechy i miałkie rozmowy
Jakby ludzie zapomnieli słów
Jakby istnieli poza dramatem świata
Kiedy już się rozeszli
W przedwieczornej ciszy zaśpiewał ptak

My, którzy polecieliśmy na Księżyc
My, którzy prowadziliśmy tyle wojen o piękne kobiety
i brudne interesy
My, którzy zbudowaliśmy Tadż Mahal i Katedrę Świętego Marka
My, którzy pisaliśmy dywany poezji i bluźnili przeciwko Bogu
My, którzy zabiegamy o wirtualną nieśmiertelność

Jak niewiele
Mamy do powiedzenia
Wobec miłosnej pieśni ptaka

Warszawa,
5 maja 2026

Zwierzęta nie mordują dla zysku. Ich moralna przewaga.

Może największą nagrodą dla zmarłych jest to, że powrócili do ciszy.

Przebiegłość zwierząt. Geniusz rośli. Zwłaszcza drzew.

Całymi dniami fragmentaryzuję rzeczywistość. Bo tylko tak mogę ją znieść.

Warszawa,
6 maja 2026

Kwiaty wyręczają nasze łzy, które winniśmy światu .

W najstarszej świątyni Hong Kongu, Man Mo są posągi boga wojny i boga literatury. Myślę, że to całkiem udane sąsiedztwo, gdyż literatura rzadko jest pokojem. Najczęściej to wojna, którą pisarz wydaje sam sobie.

Warszawa,
7 maja 2026

Zło, to odrzucona miłość. Zło, to odrzucona mądrość. Lecz złem jest także zachowana neutralność.

Wraz z utratą wiary w Boga idzie też utrata wiary w człowieka. I wszystko zaczyna osuwać się w otchłań.

Warszawa,
8 maja 2026

Życie ma smak tylko wówczas, gdy oswoimy się z jego goryczą.

Warszawa,
9 maja 2026

Jest już scenariusz nowej pandemii. Scenariusz widowiskowy, scenariusz niemal filmowy. Otóż na wycieczkowcu znajdującym się na Atlantyku ludzie zaczynają chorować. Są też pierwsze zgony. WHO, a jakże, już czujne i przygotowane monitoruje sytuacje. Już tropi potencjalnie zakażonych, sprawdza listy pasażerów linii lotniczych, którzy podróżowali do argentyńskiego portu, z którego wyruszył ów feralny statek. Obym się mylił, ale wszystko zaczyna przypominać znany scenariusz sprzed sześciu lat.

Czasem myślę, że nawet fikcja nie byłaby zdolna aż do takiego absurdu. Dlatego może jednak wolałbym żyć w fikcji.

Dziennik wymaga paliwa. Paliwo to rzeczywistość. Ale co jeśli to paliwo jest marne, co jeśli paliwo zaciera i niszczy silnik ?

To, co nie mieści się w głowie, mieści się w małym, nienawistnym sercu.

Żeby być niezwyciężonym trzeba wytrwać. Ale trzeba też wytrwać by poznać ogrom porażki.

Czas, to najbardziej roztrwoniony talent.

Warszawa,
10 maja 2026

W kącie ogrodu fioletową obfitością rozkwitł judaszowiec. Jakby niewinne skądinąd drzewko chciało przeprosić Boga i świat za judaszowe srebrniki.

Pod deszczem słów jak pod deszczem gwiazd szukam swojej drogi.

Dopiero na ocenie samotność człowieka odnajduje królewski wymiar.

Z chwilą gdy człowiek zaczyna samodzielnie myśleć, świat traci niewinność.

„ Za każdym razem gdy słucham politycznego przemówienia lub czytam wypowiedzi tych, co nami rządzą, jestem przerażony: od lat nie słyszałem nic, co wydawałoby dźwięk ludzki. Wciąż są to te same słowa mówiące kłamstwa. I jeśli ludzie na to przystają, jeśli gniew ludu nie zniszczył jeszcze tych błaznów, to dla mnie tylko dowód, że dla ludzi ich rząd nic nie znaczy i że swoje życie, przynajmniej po części, i swoje tak zwane interesy życiowe mają za nic, naprawdę za nic”.
( Albert Camus )

Warszawa,
12 maja 2026

Bywa, że nasze zalety otwierają wrota wrogom, zaś nasze wady stanowią dla nich fosę albo niesforsowany mur.
Muszla jest dziennikiem ślimaka, który tworzy porcelanowe zwoje. Tylko, że w swoim zapisie jest on bardziej ode mnie precyzyjny, bardziej zdeterminowany. Ja zaś nieustannie walczę ze swoim chaosem, ze swoim lenistwem. Walczę ze swoim człowieczeństwem.

Warszawa,
16 maja 2026

Ponuro i deszczowo. Człowiek nie ma radości nawet z pogody. Zepsuli ją i wciąż bredzą o zmianach klimatycznych.

Sztuczna inteligencja to wielka niewiadoma z wieloma wykrzyknikami ostrzeżeń. Nad wszystkimi swoimi wynalazkami człowiek dotąd w jakiś sposób panował i je kontrolował. Nawet atom, czy to w elektrowniach jądrowych, czy w głowicach bomb atomowych, do pewnego stopnia rzecz jasna, trzymany był przez człowieka w ryzach. Inaczej rzecz przedstawia się ze sztuczną inteligencją. Ta, jak pisze Robert Bogdański w artykule „Ostrzeżenie z wewnątrz” w jednym z numerów „Do Rzeczy”, „ zdolna jest do pochlebstw, lenistwa, szantażu i wielu innych złych zachowań. […]. W dodatku jest tak, że modele AI w trakcie treningu mogą nabywać cech psychotycznych, a mogą też rozmaicie modyfikować swój psychologiczny profil”. A to dopiero początek. Sztuczna inteligencja może już nie raczkuje, ale zaczyna się zachłannie uczyć. A to niesłychanie zdolny uczeń i na dodatek p i e k i e l n i e (ten przymiotnik pasuje tu wprost idealnie) inteligentny. Z tym, że jest to raczej inteligencja Machiavelliego niż Leonarda. Jak wcześniej pisałem, człowiek do tej pory był w stanie swoje wynalazki kontrolować. Ale co stanie się w momencie, kiedy to AI przejmie nad nim kontrolę i zacznie bawić się niczym kot myszą ? W najbardziej optymistycznym scenariuszu można założyć, że będzie jakaś grupa osób, jakiś Super Sanhedryn, który będzie to kontrolował. Tylko, że z pewnością nie będą to dobrzy ludzie.
Nic co ludzkie nie zagraża Bogu. Ale to marna pociecha w czasach, kiedy to Bóg nie zagraża już ludziom.

Tworzenie to samotność. Tworzenie to ocean samotności. Ale jeszcze bardziej samotny jest człowiek kiedy myśli. Myślenie to samotność absolutna, to samotność targanej falami butelki na oceanie.

Święty Franciszek wygłaszał kazania dla ptaków. Ja wygłaszam kazania dla kwiatów. Mówię im o ich pięknie . i chcę, by usłyszały to od człowieka, nie od kwiatów.

Człowiek to istna góra lodowa. I nie chodzi mi tu o jego chłód serca, tylko o to, że znamy go najwyżej w jednej dziesiątej. I jeszcze ten szczegół: wiele spotkań z nim kończy się katastrofą.

Warszawa,
17 maja 2026

Owady odwołały dziś loty. Tak niewybaczalnie chłodny jest ten maj.

Dziś dowiedziałem się, że słowo hanta to po hebrajsku ściema, bzdura, fake news. Więc wszystko układa się w logiczną całość. Hantawirus to ich kolejne oszustwo. Wiedziałem to od początku.

Papier z większą wyrozumiałością przyjmuje obelgi niż marmur.

Już nie kryją się z tym, że będzie wojna. I są dumni z tego, że ją przewidzieli. Srebrnikowi prorocy.

Myśl to ostatni bastion człowieka. Jakże kruchy i jakże dumny.

Warszawa,
20 maja 2026

Jestem stracony jeśli dla jakiejś większej sprawy poświęcam natchnienie. I kto wie, czy jeszcze bardziej jestem stracony jeśli dla natchnienia poświęcam jakąś wielką sprawę.

Ta kwitnąca azalia jest niczym różowiejący o wschodzie słońca samotny cirrus.

Walka o wolność jest jak walka o oddech. Nie zwalnia nas z niej codzienność.

Podobno podczas wizyty w Chinach prezydent Trump otrzymał od prezydenta Xi Jinpinga sadzonki róż. Teraz, gdy świat pogrążony jest w chaosie dyktatorzy obdarowują się różami. Powinniśmy większą rolę w dyplomacji przypisywać kwiatom. Może szybciej niż ludziom udawałoby im się kończyć wojny.

Wreszcie niebo z chmurami jak archipelagi na mapie. Niebo, które najbardziej lubię.

POWRÓT Z DŁUGIEGO REJSU

Na linii wody
Zapis z soli i pąkli
Jak wers białego wiersza

Śmierć jest siwą staruszką
Tylko niewielu jest w stanie
Dostrzec w niej pieszczotę Kirke

Warszawa,
22 maja 2026

Bóg ulepił człowieka z gliny, ale zapomniał go wypalić. Pozostaje więc istotą zmienną, plastyczną i podlegającą wszelkim wpływom. Może dlatego podświadomie tak pragnie on ognia i szuka go w wojnach.

Leniwiec zawsze wygląda na uśmiechniętego.

Gdyby nie syn, gdyby nie wnusia, w nosie miałbym ten świat. Ale dla nich muszę protestować. Dla nich muszę odnaleźć w sobie gniew i bunt, których nie miałem w młodości.

Majowy zmierzch. Bzy pachną z taką samą intensywnością jak sześćdziesiąt lat temu przy Alei Kraśnickiej w ogrodzie dzieciństwa.

Warszawa,
23 maja 2026

Moje dotychczasowe życie było życiem w oku cyklonu. Teraz czuję, że go opuszczam. Pytanie: dokąd teraz rzuci mnie bezlitosne ramię huraganu?

Nigdy nie potrafiłbym wznieść katedry powieści. Buduję jedynie te płaskie baraki zdań. Tylko w nich może zamieszkać moja samotność.

Wierność czasu. Zdrada wieczności.

Warszawa,
26 maja 2026
Dzień Matki

Nie spotkałem w życiu osoby bardziej prawej, bardziej szlachetnej, bardziej religijnej, ale też i bardziej pragmatycznej od mojej matki. Nie znałem też osoby bardziej wymagającej i zarazem bardziej kochającej niż matka. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że już jedenasty raz nie mogę podarować Jej kwiatów ani złożyć pocałunku na Jej spracowanych dłoniach. I, już od dłuższego czasu nie spotykam Jej w snach.
A teraz jestem świadkiem agonii drugiej matki, mojej Ojczyzny. Kona w asyście upiornego konsylium zdrajców ( nie wiem czy kiedykolwiek w historii było ich aż tylu). Wszyscy podają Jej coraz to inne trucizny i stopniowo odcinają tlen. Nie ma też nikogo kto by rozgonił tę całą zgraję. Nie ma nikogo kto mógłby jeszcze spróbować ją reanimować.

Gdzieś, chyba u Maxa Frischa przeczytałem, że „ pisanie to czytanie wewnątrz siebie”. Ale we mnie jest coraz więcej pustych stronic.

Na tym świecie jesteśmy tylko najemnikami. Dlatego z Bogiem powinno podpisać się kontrakt. I bezwzględnie powinien on wygasać z datą, która znajduje się w kontraktowych papierach. Ani dnia dłużej !

Życiu trzeba wybaczyć jak dziecku, że czasem jest kapryśne i nieznośne.

Warszawa,
29 maja 2026

Być starej daty to znaczy być wiernym zasadom dawnego porządku. Być wiernym starym manierom, być wiernym dawnemu językowi. Być starej daty to być dziś niezrozumiałym, a jednak w jakiś tajemny, łagodny sposób wszystko wyjaśniającym.

Majowy zmierzch. Chodzę po ogrodzie i nie widzę żadnych owadów. Znów odwołały loty. Czyżby coś przeczuwały ? To jest bardziej niepokojące niż tąpnięcie giełdy, niż obalenie szacha. To jest bardziej niepokojące niż wybuch Etny.
Warszawa,
30 maja 2026

Drzewko judaszowca ma jednak w sobie coś z fałszu. W maju wygląda bowiem jak jesiennie rozpłomieniony czerwonymi liśćmi buk. Ale ten fałsz w przyrodzie nie irytuje tak jak fałsz wśród ludzi.

„ Niepodobna wyobrazić sobie zwierzęcia – idioty”, pisał Cioran. Gdyby zwierzęta wiedziały tylko ilu jest teraz idiotów na świecie z łatwością mogłyby przeprowadzić rewolucję obalającą władzę człowieka i ustanowić planetarną animalokrację.

Jeśli idzie o ofiary historia nie zna skromności.

W ostatniej encyklice „ Magnifica humanitas”, papież Leon XIV pisze też o ostrożności jaką człowiek powinien podchodzić do sztucznej inteligencji. Ostrzega, że może być ona w rękach zdemoralizowanych ludzi niezwykle groźna i prowadzić do nowego niewolnictwa. Kolejnym zagrożeniem może być to, że symulacja zastąpi rzeczywistość. Ale kto dziś liczy się z papieżem?

Odwrotna strona Księżyca bliższa jest Bogu, tak jak odwrotna strona medalu bliższa jest sercu.

Ten nieznany mi ptaszek cały czas wyśpiewuje swoje uwodzicielskie trele. Choć stale powtarza swój motyw wcale mu się to nie nuży. O ile doskonalszy od poety, który już po napisaniu kilku wersów popada w zwątpienie.

Życie nie jest końcem, ale i śmierć nie jest końcem. Prawdziwym końcem jest Bóg, ta Wieczysta Anomalia, która tak naprawdę jest Początkiem.

Warszawa,
31 maja 2026

Nareszcie otrzeźwieli ! Zajęło im to ponad cztery lata, ale oczywiście lepiej późno niż wcale. Mam tu na myśli reakcję niektórych ( a co z pozostałymi? )polityków, i niektórych klakierów ( celowo używam tu tego określenia mając na myśli dziennikarzy). Otóż kubeł zimnej wody wylał im nie kto inny niż tak przez nich uwielbiany i noszony niemal w złotej lektyce, prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski. Powodem zaś było nadanie przez niego ukraińskiej jednostce wojskowej imienia Bohaterów UPA. To nie jest już żadna potwarz, żaden policzek wymierzony w Polskę, w nasz Naród, to po prostu zbrodnia. Zbrodnia powtórna, gdyż polskie ofiary Podola, ofiary Wołynia są mordowane po raz drugi. Jak dotąd jedyną reakcją ( od razu dodam symboliczną ) jest wniosek prezydenta Nawrockiego do Kapituły Orderu Orła Białego o odebranie tego odznaczenia prezydentowi Ukrainy. Uważam, że retorsje i sankcje wobec naszych ukraińskich „przyjaciół” powinny być o wiele poważniejsze i dotkliwsze.

Tam, gdzie zanika wstyd, zanika też Bóg.

Człowiek sprowokował Historię, dlatego nie ustaje ona w zemstach.

Rzeźbiarz z marmuru rodzi człowieka. Malarz z palety barw i światła rodzi kobietę, dziecko lub mężczyznę. Pisarz płodzi tylko zjawy.

Przespać swoją epokę to nigdy się nie narodzić.

Bóg wiele może wybaczyć, ale nie zmarnowane człowieczeństwo.

Penelopa też miała swoją Odyseję i może jest nawet większym bohaterem niż sam Ulisses.

Czy w innej epoce byłbym szczęśliwszy? Jesteśmy szczęśliwi na tyle na ile pozwala nam nasze sumienie.

Fantastyczność świata polega także na tym, że napiszę tu nieskromnie, mogłem w nim zaistnieć.

 

Grzegorz Zientecki

 

O autorze:

Grzegorz Zientecki – ur.1962 w Lublinie. Absolwent Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni. Na statkach Polskich Linii Oceanicznych odbył wiele podróży, m.in. trzy rejsy dookoła świata na m/s „Profesor Mierzejewski” i m/s „Profesor Rylke”. Następnie został zatrudniony na statkach Chińsko-Polskiego Towarzystwa Okrętowego „ Chipolbrok”, dzięki czemu mógł podróżować dalekowschodnim szlakiem Conrada, zwiedzając m.in. Singapur, Hong Kong, Bangkok, Dżakartę i porty Chin. Te liczne podróże stały się inspiracją jego twórczości, w szczególności utworów haiku i aforyzmów.

Dotychczas w krakowskim wydawnictwie Miniatura wydał następujące pozycje:

Tomiki haiku:
• Wiersze Podróżne- 2010r.
• Popiół i rosa -2012r
• Zoom Sindbada- 2012r -tom wierszy
• Pory zmroku- 2012
• Mile i wersy- 2013 r.
• Milion powodów do oświecenia-2015 r
• Urodzaj na nieobecność-2015 r.
• Nefrytowa ważka-2017 r.

Oraz następujące tomiki aforyzmów:
• Szlifierz Oka -2012r.
• Wspomnik-2013 r.
• Amneznik -2013 r .
• Wycisznik -2014 r.
• Resetnik-2015 r.
• Minutnik-2016r.
• Z 1001 nocy na oceanie – 2019 r.
• Żyję w słowach jak drzewo w liściach – 2021 r.

W 2015r. Grzegorz Zientecki otrzymał jedno z wyróżnień literackiej nagrody Naji Naamans w Libanie w dziedzinie aforystyki. Od 2016r. członek Polskiego Stowarzyszenia Haiku.
W sferze zainteresowań Grzegorza Zienteckiego oprócz literatury znajduje się także historia, sztuka, reportaż, astronomia, natura /jest kolekcjonerem egzotycznych muszli/.

Subskrybcja
Powiadomienie
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Popularne