***
nic nie mów, to nowe życie, chociaż nie nowe
– kulturalne gazety w sam raz na onuce do pary
butów z cholewami – chciałam ci tylko powiedzieć,
że u mnie spadł pierwszy śnieg
nie musisz nic mówić – kończy się czas ludzi –
człowiek już szuka poety, poeta rozmawia z Bogiem
corsi, ricorsi storici, to zrozumiałe i już się
sprawdziło – chciałam ci tylko
napisać, że zawsze każdy jest sam, a dni takie
krótkie; ostatni prawdziwie prometejski duch –
Hioba? – niech dobrze służy w biedzie czasu
ludzi
Kraków, 21/11/2025
***
Markowi
widzę z okna tramwaju jak w biały dzień przebiegają
ulice, dobrze zorganizowane, karne, zimą zawsze ich
jakby więcej – to oczywiście tylko metafora i nie do końca
trafiona –
spadł właśnie śnieg, a noce mroźne, jak nigdy ufne w swoje
siły już teraz późną jesienią pojawiły się tak licznie, są wszędzie
i nigdzie już nie można czuć się bezpiecznie, od teraz trzeba mieć
oczy dookoła głowy, wyczulony słuch
nie można ryzykować, że podejdą blisko, jeśli łaszą się
do twoich nóg, to tylko oznaka choroby – wciąż jeszcze to nie to,
coś z ciemności dopiero domaga się nazwy – jedno, co na pewno
wiadome – nie karm wilków
Kraków, 25/11/2025
***
wszystko mi jedno, poczekam, aż zmieni się pora roku
godzina wschodu słońca, aż wiatr zmieni kierunek, może
nabierze znaczenia to, co teraz nie warte zachodu i będzie
już zburzone, co zostało jeszcze do zburzenia
tłumaczę sobie, że zachwyt może odebrać oddech tak
jak i wstręt – poczekam, aż minie najgorsze, aż ucichną
kroki pod drzwiami, a dzieci zmęczone grą przestaną
krzyczeć pod oknami
nie warto teraz zarywać nocy, stawać na palcach w tłumie; tak
już było nie raz, nie dwa, sprawdzanie świętości, co parzy przy
dotknięciu – lód czy ogień – niech przejdzie ten kolejny rok,
a jeśli tak postanowione i następny, nie moje już to zburzone
już niczyje
Kraków, 26/02/2026
***
proszalne listy, dystychy elegijne, miasto zimne i wrogie
pełne barbarzyńców – gorzkie żale i ciągle na nic kajanie się
i strofy pochwalne – przyjdzie mi umierać nad tym morzem
przyjaznym? gościnnym?
na końcu świata, z nieludzkimi językami wokół, trzeba
zapomnieć Rzym, trzeba Rzym stworzyć od nowa, gniew
Jowisza zapomnieć na stronach zapisanych ciągle jeszcze
pewną ręką
jeszcze nie wszystko stracone; wierz mi, teraz nie lepiej,
nie gorzej, i nasze tu już bezterminowe zesłanie, znów jakieś
srogie pogranicze, tym razem między prawdą a fantazją,
bezterminowa relegacja na bagna fejsbuka
Kraków, 27/03/2026
***
wszystkiemu winne wybuchy na słońcu, tak gniewa się
Ra w rozhuśtanej łodzi dnia i nocy, setki tysięcy rabów
znowu przeklina swój czas, przyszli poeci zamiast traktatu
moralnego czytają traktat
o łuskaniu fasoli; powszechna żałoba na niebie i ziemi
po kocie, kapłanki golą swoje głowy, mumifikują święte
zwłoki – u mnie też wszystko po staremu, od dekad (czas
znowu dzieli się na dekady) żadnej najdrobniejszej
nawet odmiany, świat jak stanął za oknem dęba, tak dalej stoi, pod
opowieścią o zmianie na lepsze, trochę jakby koniec świata, awanturnicy
znowu okradają królewskie groby, mały wołodzia ulianow ledwie zdążył
pomyśleć, że bóg jest zły, a tu już boga nie ma
Kraków, 17/04/2026
***
ciągle potrzebujemy więcej czasu, opis wciąż gdzieś poza
obrazem, ucieka w piękne słowa, w tajemniczy rytuał – oddala
czy przybliża ucieczka? – echa druidycznego lasu wracają
wciąż między drzewa –
trzeba więcej i więcej pieniędzy; poeta zakłada zbiórkę w internecie
na poezję, prosi o wsparcie matka chorego dziecka, chore dziecko prosi
o pieniądze, poniewierają się po domach wezwania do zapłaty; idzie
lato
święta geometria losu chwieje się z braku pieniądza, wyścig z czasem
na czas, znamię kodu kreskowego na ramieniu, czas to tylko zbiórka –
prośmy o wsparcie, uwolnijmy przepływ gotówki, tajemnym rytuałem
odblokujmy konta – troski filozofii? niech filozofia grzebie swoje
filozofie
Stacja Łobzów, 30/05/2026
***
jak cudownie wolno płynie czas przed piątą nad ranem
długa wskazówka prawie się nie rusza, drzemie, nie chce
jej się wstawać, o tej niegodzinie przychodzi dziwna myśl,
czy da się jeszcze
oddzielić życie od polityki, czy i dzisiaj trzeba będzie stać
w rozkroku, chodzić na kompromisy, raz myśleć dobrze, a
raz źle o tych samych ludziach – coraz trudniej przekraczać
granicę
relatywizować ewidentne zło, tęskniąc za dobrem; codziennie
mijam szczęśliwych ludzi na ulicach, przy wiejskich drogach
już kwitnie cykoria podróżnik, czas byłby najwyższy wyjechać –
uciec, uwolnić się od przygranicznej służby
12/06/2026
***
nie będzie szczęśliwego zakończenia – jeszcze nie zginęła
ale już jej nie ma – popatrz na siebie, widzisz, jak się opiera
tylko na twoich stopach, ziemia? nad nią ledwie skrawek nieba
w chmurach – już wcześniej, dużo wcześniej
słyszeliśmy, jak mówiono, że przepadła, ale nie rozumieliśmy,
nie rozumiałam sama siebie, kiedy pisałam nad ranem, że znowu
została zdradzona i nie ma już nawet biednego domu ze starym
ogrodem – nie trzeba
płakać nad rozlaną krwią? nadciąga noc, w szpitalnej sali ktoś
gra sonatę scarlattiego, wielka żałość, to dziecko zostawione samo
sobie przed klawiaturą, będę je pamiętać, wielokrotną kopię
zapiszę w pamięci
ojczyzna, 14/06/2026
Jadwiga Nowak
O autorce:
Jadwiga Nowak, ur. 1964 w Staszowie, absolwentka filologii polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Jako poetka debiutowała w tygodniku „Radar”. W r. 1993 jej powieść Ciężka skóra została nagrodzona w konkursie na debiut powieściowy Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik” (fragment opublikowany w dwutygodniku „Sycyna”). Jako autorka scenariuszy współpracowała z Instytucją Państwową „Agencja Scenariuszowa” w Warszawie. Pod pseudonimem Jonasz Nowak publikowała felietony w dodatku „Plus-Minus” dziennika „Rzeczpospolita”. Autorka powieści Posłuchaj swoich myśli (2009), zbioru opowiadań Duchowa rzeczywistość świata (2013) i tomu poetyckiego Człowiek hałaśliwy (2021). Wiersze i opowiadania publikuje w „Toposie”, „Twórczości” i „Akcencie”. Jako recenzentka współpracowała z nowojorskim „Nowym Dziennikiem”, pisze o książkach w „Toposie”, „Nowych Książkach”, „Twórczości”.
