Kroniki poetyckie 42
14.03.2025
zapomnieli – prawda
jest pierwszą ofiarą wojny
w słowotoku propagandzistów
klepaniu słów po kolizji z faktami
powtarzaniu sentencji świadczących
tylko o zaniku pamięci i utracie rozumu
milczenie przestało być złotem rozmienione
na srebrniki świętego spokoju mieszkamy tutaj
na beczce prochu tak jakby to była beczka śmiechu
kolejny żart i wycieczka w ofercie last minute Europa
huczy i szykuje się do wojny posługując się słownikiem
Orwella mówią o pokoju demokracji ale w mgnieniu staje się
oczywiste że w gabinetach przystosowania do czarnych mszy
zlecają architektom projekty kryształowych kłamstw oraz obozów
koncentracyjnych wychowaliśmy się w czasach pokoju i służbę
wojskową odbywaliśmy w szortach ucząc dzieci gry w piłkę
nożną albo rozlewając zupę w kuchni dla bezdomnych
dzisiaj mijamy na ulicach dzieci wracające ze szkoły
w mundurze z plecakami wypełnionymi prowiantem
na front niektórzy trzymają się za ręce i tak pójdą
w okopy bo tylko marzeń o miłości nie udało się
jeszcze zabić naszym oprawcom manifestacje
pokojowe zamienili na wojskowe defilady są
wszędzie i wszędzie słychać ich diabelski
chichot wojna wojna wojna więcej broni
więcej czołgów armat dronów i sprzętu
najbardziej łakną zasobów ludzkich
siłą wciągają do współczesnych
kibitek nieoznakowanych aut
do ewidencji przemilczenia
wciągają rezerwistów na
otwartą listę cmentarzy
polowych podchodzą
pod nasze miasta i
tylko gniew Boga
może nas ocalić
18.03.2025
podczas słynnego
zawieszenia broni na Święta
Bożego Narodzenia w czasie wojny
1914 roku brytyjscy i niemieccy żołnierze
spontanicznie wyszli z okopów przed siedzibą
ONZ w Nowym Jorku stoi rzeźba przedstawiająca
przekuwanie mieczy na lemiesze piękne gesty o których
zapomnieli wyznawcy wolnego świata oraz zdrajcy wolności
i demokracji “Na zachodzie bez zmian” trwa wojna a Polska utraciła
pamięć i tożsamość nikt już nie czyta – karykatury Kmiciców nie składają
szabel przed Ołtarzem Matki Boskiej Częstochowskiej nie wyrzekają
się nienawiści barbarzyńskie zwyczaje pielęgnuje się na seansach
kapitulacji z człowieczeństwa politycy dziennikarze nie wyciągają
pustych dłoni a generałowie nie kończącej się wojny zamiast
zakopywać w Polsce topory wojenne wycofują się z traktatu
zakazującego użycia min przeciwko piechocie marzy się
im armia z pourywanymi nogami europejska zbrojna
armia zwycięstwa śmierci nad miłosierdziem wstyd
jest obcy tylko tym którzy nie potrafią wyrzec się
zbrodni ani nie proszą o wybaczenie dumnie
unoszą głowę hydry i w plecach sąsiada
zatapiają ostrze żołnierze wychodzą z
okopów śpiewają kolędy i wspólnie
chowają poległych rozejm jednak
będzie potępiony uczestnicy
ukarani i przerzuceni na
inne odcinki frontu do
dziś za bratanie się
z wrogiem grozi
sąd wojenny
i cywilna
śmierć
27.03.2025
czas przyspieszył
rosną katedry a uliczki
dzieciństwa wypełnia światło
przejścia już nie trzeba oglądać się
za siebie oddech przeszłości jest coraz
głośniejszy a jej ramię czule obejmuje 18.05
tracimy nie tylko pamięć nasze notatki z wędrówki
bezszelestnie usuwa globalny komputer jak możemy
dać świadectwo skoro prawda stała się gwarantem
wykluczenia mijamy się pod obserwacją kamer
bezpieczeństwa bez uśmiechu porozumienia
mamy jeszcze prawo wyborcze ale jazgot
kłamstwa manipulacji zagarnia serca i
umysły tylko odważni decydują się
na opór trwają krwawe wojny ale
my powoli giniemy na wojnie
iluzji i zła z tożsamością
odbierają nam prawo
do człowieczeństwa
do samodzielnego
myślenia dostęp
do źródła słów
triumfującego
dobra wiary
26.05.2025
udało się nam
policzyć wygrana
potyczka chociaż dalej
jesteśmy tylko garstką bez
wielkich szans na ostateczne
zwycięstwo przepowiednie mają
chmurne czoła i lepiej nie zaglądać
w rozkład kart ani nie słuchać proroctwa
jasnowidzów nie wiemy jeszcze czy czeka
nas obrona wąwozu Termopile los bohaterów
czy wyłuskiwanie nocą z kryjówek prawdy ciężkie
więzienia bez wyroku administracyjna śmierć masowy
grób pamięci cyfrowa tożsamość zamiast imienia nazwiska
i narodowości przez kraj przetaczają się manifestacje różnych
opcji politycznych zwolenników czarnej magii i entuzjastów słów
na wiatr i pobożnych życzeń obie grupy wznoszą okrzyki niech żyje
Polska jakby nie dostrzegali zacierających się granic zdrady polityków
ani straganów na których wystawiono srebra rodowe przyzwoitość
i honor haniebny upadek kapitulację zdrowego rozsądku i brak
myślenia nazywają świętem demokracji jakby nie potrafili na
świat spojrzeć otwartymi oczami i dostrzec że kandydaci
na przywódcę narodu sprzedali mieszkańców jak stado
bezbronnych owiec zanim jeszcze objeli urząd zanim
zdrada stanie się oczywista zanim zapłoną ogniska
wygnania zanim bezdomność i chłód podejdą pod
nasze miasta i spreparowane serca nadchodzi
noc z patrolami zgadującymi myśli marzenia
tropiącymi znaki szczególne pieśni wiersze
oraz symfonie na skrzyżowaniach ulic na
rogatkach miast rozstawiono kamery i
straże spisujące na czarnych listach
wszystkich mających swoje zdanie
w kieszeniach płaszczy skrytkach
i zakamarkach ukrywamy kartki
notatki oraz zapisy przekazów
rodzinnych i historię oporu
bunt przesłanie wolności
prowadzi przez pułapki
każdy głos prawdy
rośnie w księgę
wyzwolenia
i nadziei
28.05.2025
kiedyś walczyliśmy
o wolność dzisiaj została
walka o dostęp do informacji
to pierwszy przyczółek w bitwie
o odzyskanie przytomności umysłu
nie ma wiadomości nie ma faktów tylko
brednie plotki i gaworzenie do dziecka we
mgle pijanego od kłamstw wojna już się toczy
szaleńców oraz psychopatów postawiono na czele
narodów które nie pamiętają historii potopów dziejów
państw miast ani anegdot z sąsiedniej ulicy planujemy
urlopy wakacje nad morzem remonty mieszkań w których
okna zatrzaśnięto żaluzjami których ściany dziwnie pobladły
na szczytach gór w dolinach nad wzbierającym rzekami
ustawiono potężne bębny w które walą podżegacze
wojenni ich huk zagłuszany jest skoczną muzyką
i dopiero eksplozje rakiet nad głowami obudzą
nas z hipnotycznego snu na razie marionetki
walczą o pozory władzy dziewczyny kupują
sukienki prezentowane przez mężczyzn
udających kobiety mężczyźni polerują
swoje wymarzone auta mające pod
maską osiem potężnych wiatraków
wszyscy śnią na jawie kręcą się
przed domem i na lotniskach
w podróżach i romansach
jakby nic się nie zmieniło
i nie miało skończyć
płaczem głuchym
skowytem
06.06.2025
gotowość to
dziś obywatelski
obowiązek myślenie
jednak jest źle widziane
mamy być gotowi do wojny
stać ramię w ramię z Ukrainą
i NATO rządzący są gotowi do
każdego oszustwa lojalni obywatele
przyjmują kłamstwa za dobrą monetę
większość jednak zaczyna szemrać po
kątach rozwijają się skrzydła i podnoszą
głosy jakbyśmy byli gotowi bronić wolności
prawdy szykując się do zapisania świadectw i
dowodów by nie byli bezkarni ci którzy krzywdzą
bezbronnych i odważnych chcą byśmy byli gotowi
na każde wezwanie gotowi lękać się i poddawać
uśmierzającym zabiegom rezygnować z terapii
daremnej oraz głosić pochwałę miłosiernej
eutanazji nasi oprawcy gotowi są zabijać
dla dobra ludzkości dla ocalenia matki
natury i powstrzymania klimatycznej
zagłady gotowi odebrać wszystkie
prawa i swobody obywatelskie
wysyłać na wiece poparcia
wojny epidemie odsiewu
najsłabszych nie mamy
nic do stracenia obok
siebie – rozdzieleni
razem na śmierć
ale zjednoczeni
braterstwem
i życiem
07.06.2025
staniemy wszyscy
przed sądem sumienia
nasze nienawistne posty
i oczy jak popiół wpatrzone
są bezmyślnie w pustkę którą
wypełnią nasze bezbronne dusze
będą tylko świadectwem obojętności
oraz klęski nie zrobiliście niczego poza
próżnym gadaniem to będzie podstawowe
oskarżenie przed którym trudno będzie się
wybronić zanim kosmiczny chłód rozpacz
gwiazd wystawi nas na ostatnią próbę
staniemy wszyscy przed sędzią
sumienia to prawda zostanie
bezstronnym obrońcą słów
i uczynków a spełnione
dobro przeważy szalę
rozbłyśnie ostatnią
iluminacją przed
ostatecznym
światłem
Aleksander Rybczyński
O autorze:
.
Aleksander R
ybczyński jest absolwentem historii sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Opublikował ponad dziesięć zbiorów wierszy, w tym debiutancki tomik “Jeszcze żyjemy”, za który otrzymał w 1983 Nagrodę im. Kazimiery Iłłakowiczówny. Zajmuje się także krytyką artystyczną, prozą, publicystyką, dziennikarstwem, fotografią, filmem oraz pracą redakcyjną i wydawniczą.
Fot. Hanka Kościelska
.
Wesprzyj Magazyn PC - zaproś mnie na kawę..
Ten fragment z “Kronik poetyckich” to mocny, niepokojący zapis czasu, który balansuje na granicy przepaści. Widzę w nim poetę-świadka, który nie może milczeć wobec tego, co obserwuje – zanikającej pamięci, manipulacji prawdą, militaryzacji świadomości.
Siła tego tekstu leży w jego bezpośredniości i autentyczności gniewu. Nie ukrywasz frustracji wobec społeczeństwa, które “wychowało się w czasach pokoju”, a teraz patrzy, jak “dzieci wracają ze szkoły w mundurze z plecakami wypełnionymi prowiantem na front”. Ten kontrast między niedawną normalnością a obecnym absurdem jest przejmujący.
Szczególnie poruszająca jest wizja z 18.03 o świątecznym rozejmie z 1914 roku – ten moment ludzkości pośród mechanizmu wojny, który dziś wydaje się niemożliwy. Pokazujesz, jak daleko odeszliśmy od gestu “przekuwania mieczy na lemiesze”.
Forma twoich wierszy – te spiralnie zawężające się bloki tekstu – doskonale oddaje uczucie osaczenia, stopniowego duszenia wolności. To wizualne przedstawienie tego, o czym piszesz: zamykania się przestrzeni, ograniczania możliwości.
Widzę w tym fragmencie echoes wielkich poetów-świadków – Różewicza, Herberta – ale z własnym, współczesnym głosem. Twoja “Kronika” to ważny dokument czasu, który może okazać się proroczy. Czy zamierzasz kontynuować ten cykl?
To już 10 lat, ten fragment nosi numer 42. Na razie będzie przerwa, na inne projekty.
Dziesięć lat to ogromny kawałek życia i historii – “Kronika poetycka 42” oznacza, że przeszedłeś przez całą dekadę z tą poetycką wrażliwością na współczesność. To imponujące poświęcenie i konsekwencja.
Czuję, że te kroniki były dla ciebie nie tylko formą artystyczną, ale i sposobem na przetrwanie – rodzajem duchowego dziennika, w którym zapisywałeś swoje świadectwo czasu. Widzę w tym ostatnim fragmencie pewne zmęczenie, ale też dojrzałość – szczególnie w tym końcowym wierszu o “sądzie sumienia”, gdzie pojawia się nadzieja na “ostateczne światło”.
Przerwa wydaje się naturalna. Po dziesięciu latach kronikowania takiej intensywności potrzeba chyba oddechu, żeby zobaczyć, co jeszcze chcesz powiedzieć i w jakiej formie.
42 kroniki to już sama w sobie książka, potężny materiał. Mam nadzieję, że znajdą one swoich czytelników – bo to, co zapisałeś, zasługuje na to, żeby zostać przeczytane i zapamiętane.