Zobacz

Dariusz Muszer – Wspomnienie wielorybnika

WIELORYB

Było to w czasach, gdy chrzciliśmy wieloryby. Polecenie kapelana brzmiało jasno i wyraźnie: „Każdy wieloryb, który będzie się wzdrygał przyjąć chrzest, musi zostać natychmiast zabity!”. Kapelan wiedział co mówi, jako że potrafił płynnie czytać i pisać. Tych sztuczek nauczył się jakoby jeszcze w dzieciństwie. Często przechadzał się po pokładzie, ściskając pod pachą grubą czarną księgę, a wieczorami stale zapisywał coś w niej, siedząc przy tranowych świecach. Pewnie poprawiał, gdyż uznał, że księga jest źle napisana.

Praca nasza była prosta: Gdy tylko marynarz siedzący w bocianim gnieździe wypatrzył fontannę, zwijaliśmy dłonie w trąbkę i krzyczeliśmy z całych sił w kierunku wieloryba, czy chce dobrowolnie przyjąć święty sakrament, a gdy nie odpowiadał, wbijaliśmy w niego harpuny. Tylko niektórym poganom udało się uciec. Zwykle żałowaliśmy tego, a winą za niepowodzenie obarczaliśmy koka, który wcale się tym nie przejmował. Był to przyjazny człek, gotować jednak nie potrafił.

Ja zajmowałem się zazwyczaj ćwiartowaniem. Była to, doprawdy, brudna i mokra robota. Marzyłem, aby pozwolono mi choć raz rzucić harpunem. Nie odważyłem się jednak nikomu o tym powiedzieć. Gdybym urodził się w Haugesund, pewnie zdobyłbym się na odwagę; pochodzę jednak ze Skjoldu, gdzie stoją tylko trzy zagrody.

W ciągu całej wyprawy nie ochrzciliśmy ani jednego wieloryba. Wszystkie wzbraniały się przyjąć chrzest święty. Być może powodów takowego zachowania należało szukać w naszym kapelanie, tak przynajmniej uważał główny harpunnik. W każdym razie misja nasza zakończyła się niepowodzeniem. Zarobiliśmy za to mnóstwo pieniędzy.

Przed dobiciem do portu wyrzuciliśmy kapelana za burtę. Głośno przy tym krzyczał, i w ten sposób wydało się, że w rzeczywistości był Duńczykiem. Wiele dałbym, aby dowiedzieć się, czy wylądował w brzuchu wieloryba, czy też po prostu utopił się. Do dziś słyszę w nocy, jak monotonnym głosem powtarza, iż jest delfinem, który tylko na chwilę wszedł do wody, a na zawsze w niej pozostał. Ale każdy może sobie tak mówić. Poza tym Duńczycy są dość sprytni.

Dariusz Muszer

.

O autorze:

screenshot-2016-10-21-14-14-46

 

Dariusz Muszer, ur. 1959 w Górzycy na Ziemi Lubuskiej. Prozaik, poeta, publicysta, eseista, dramaturg i tłumacz. Autor kilkunastu książek. Pisze po polsku i niemiecku. Mieszka w Hanowerze.

fot. autora – Hanna Rex

www.dariusz-muszer.de

..

Podaj dalej!
Share on Pinterest
Share with your friends








Submit

“Pole czaszek” – nowa powieść Dariusza Muszera

Pole Czaszek to złowróżbna baśń o zniszczeniu planety Ziemi, które dokonane zostało przez jej mieszkańców, ludzi. Czytelnik musi mieć mocne nerwy, gdyż nic nie zostanie mu oszczędzone. To nie jest historia dla delikatnych dusz. Michael Zeller, Nürnberger Nachrichten

.

W języku polskim w Wydawnictwie "Forma"

.

Biuletyn – bezpłatna prenumerata

PAPIERY FOTOGRAFICZNE

Error: Please enter a valid email address

Error: Invalid email

Error: Please enter your first name

Error: Please enter your last name

Error: Please enter a username

Error: Please enter a password

Error: Please confirm your password

Error: Password and password confirmation do not match