Grzegorz Zientecki – Dziennik [luty 2026]

English Books For Sale – Sprzedaż

Warszawa,
1 lutego 2026

Rano minus 20 stopni mrozu. Apogeum globalnego ocieplenia, które wciąż o wiele mniejsze jest niż apogeum głupoty klimatystów.

Nie liczy się świat, nie liczy się sława i bogactwo, nie liczy się czas. Liczy się tylko miłość. A my wciąż tak mało o niej wiemy. Miłość nie respektuje żadnych praw, w nosie ma konwenanse i opinię publiczną. Miłość jest bardziej tajemnicza i bardziej apodyktyczna od śmierci. I, czego dowiedziałem się na dzisiejszej homilii… miłość zasłania wiele grzechów.

Mimo autostrad, samolotów i internetu, ludzie coraz mniej wiedzą o świecie. O tym jak on funkcjonuje i jakie z tego dla ludzi wynikają konsekwencje. Zaryzykowałbym twierdzenie, że wieśniak z prowansalskiej albo siedmiogrodzkiej wsi w XIX wieku, mimo że nie widział Wersalu, Watykanu czy egipskich piramid, miał zdrowszy ogląd świata niż niejeden z dzisiejszych ekspertów i był w stanie z otaczających go faktów wyprowadzić prawidłowe wnioski.

Komunizm był brutalny, ale nie był aż tak absurdalny jak dzisiejsze czasy. Absurd jest bardziej bezwzględny niż naga brutalność.

Obojętność. Zdystansowane barbarzyństwo.

Tylko ogień przemawia z prędkością światła. Dlatego tylko ogień może być językiem Ducha Świętego.

Powinienem spakować najpotrzebniejsze rzeczy. Oczywiście też kilka książek. Jakich ? Ponieważ byłaby to podróż bez powrotu zabrałbym te niezbędne. Biblia, „ O naśladowaniu Chrystusa”, „ Rozmyślania” Marka Aureliusza, wypisy z Dzienników Maraia i tomik poezji Ungarettiego. Powinienem spakować też prowiant. Wcześniej, co oczywiste, powinienem zbudować jacht. Mógłby to być zwinny i dzielny kecz. Zabrałbym na pokład żonę, syna, synową i wnusię. I wtedy mógłbym na tej mikro -arce mógłbym wyruszyć w rejs. Na oceanie życie byłoby bardziej przewidywalne i bezpieczniejsze niż na kontynencie idiotów, lokajów i Judaszów.

Warszawa,
2 lutego 2026

Zimowy zmierzch. Brahms. Jak bezkresne i potężne jest niebo. Jak bezkresna i potężna jest muzyka.

Gdy tylko ktoś znajdzie ziarno prawdy, natychmiast zjawia się cała zgraja niegodziwców chcących je zasypać.

Warszawa,
3 lutego 2026

Dziennik to kłębowisko myśli, uczuć, wahań, marzeń. Tak wiele do napisania i … nic do napisania. Dzielić się tym powszednim chaosem, czy nie ujawniać swych rozterek. Każdy ma dość swoich problemów, swoich utrapień. Dlatego ten, kto czyta te zapiski godzien jest nie tylko podziwu, ale i współczucia. To, że poświęca swój czas, że w ogóle go to obchodzi, to wprost niepojęte. Zagadka taka sama jak atom czy mgławica Andromedy.

Warszawa,
7 lutego 2026

Polska jest dzisiaj rozszabrobywana na milion kawałków. Zaborcy swoich działań już nawet nie ukrywają. Dodatkowo nakładają na Polskę niezliczone daniny. Ile będzie musiało upłynąć pokoleń zanim znów odzyskamy niepodległość ? A może już bezpowrotnie będziemy wymazani nie tylko z map, ale i z kart historii, ze świadomości i pamięci narodów ? W tym tragicznym położeniu zawiera się jeszcze dramat. Że nic z tym naszym beznadziejnym położeniem nie robimy, że jesteśmy bezwolni i obojętni na swój własny los. O pomstę do nieba woła, że pozwalamy nie tylko grabić i plądrować, ale i kalać cudzymi odchodami własny dom.

W nienawiści człowiek jest twardszy niż skała. W miłości staje się woskiem.

Jestem pewien, że gdyby zapytać Sokratesa czy chciałby żyć w naszej epoce natychmiast sięgnąłby po cykutę.

Mity bardziej potrzebne były bogom niż ludziom.

Człowiek żyje pod kroplówką czasu.

Na Sycylii, w miejscowości Nisceni po przejściu cyklonu powstało długie na cztery kilometry osuwisko ziemi. Ewakuowano tysiąc pięćset osób. Egzystencja wielu ludzi zawisła dosłownie na krawędzi. Ja też czuję wspólnotę z tymi mieszkańcami Nisceni. Mnie też osuwa się grunt spod nóg. Nie czuje już bezpieczeństwa, nie czuję, że ta planeta mnie podtrzymuje.

Warszawa,
8 lutego 2026

Zima przypomniała niektórym ludziom, a już najbardziej wyznawcom sekty klimatystów, ze w naszej szerokości geograficznej panują cztery damy: cztery pory roku. I nie zmienią tego faktu żadne brednie o globalnym ociepleniu. Jakoś nie widzę teraz klimatycznych aktywistów przyklejających się do zmrożonych i oblodzonych ulic. Ale, jak to bywa z wszystkimi sektami, członkowie ich są przeważnie ignorantami i niedoukami. Tymczasem biorę łopatę i idę odśnieżać podjazd.

Na starość człowiek traci pełnoletniość. Czyżby na rzecz pełnowieczności?

Wiara przenosi góry, polityka zaś całe kontynenty.

Życie to wciąż fantazja. A śmierć, czy to już fantastyka ?

Kiedyś zdjęcia utrwalano na światłoczułej błonie. Niektóre były nieudane z powodu niedoświetlenia. Czyż nie jest tak z naszym życiem? Często niepełnym, nieudanym, niedoświetlonym.

Stanąć w prawdzie, nie oznacza wcale stanąć nago. Stanąć w prawdzie oznacza stanąć w nieprzebijalnej zbroi.

Trzeba nam dziś posłuchać Listu do Rzymian Św. Pawła : „ Chlubimy się także z ucisków, wiedząc, ze ucisk prowadzi do cierpliwości, cierpliwość zaś do wytrwałości, wytrwałość zaś do nadziei. A nadzieja nie może zawieść, ponieważ miłość Boga wypełniła nasze serca przez Ducha Świętego, który jest nam dany”.

Warszawa,
12 lutego 2026

Sen jest fatamorganą, ale mózg korzysta z niego jak z oazy.

Warszawa,
13 lutego 2026

Człowiek twórczy jest wrogiem samego siebie. Prawie nigdy nie udaje mu się osiągnąć takiego poziomu swojego dzieła, który przyniósłby mu satysfakcję.
Komuniści, mimo całego zła jakie wyrządzili, mieli swój rozum, mieli nawet jakieś hamulce w swoim postepowaniu. Obecne, tak zwane „ elity” europejskie to zdegenerowani barbarzyńcy, wyznający kult głupoty i wyuzdania, bezbożności i bezwstydu. Ale może to i dobrze, jeśli szybciej będą pogrążać, tym rychlejszy będzie ich koniec.

Warszawa,
14 lutego 2026

Do rangi haniebnego symbolu urasta fakt, że na obradach polskiego Sejmu, na głosowaniu dotyczącego zaciągnięcia przez nasz kraj gigantycznego, rozłożonego na dwa pokolenia kredytu zbrojeniowego był obecny niejaki pan Berger, ambasador Niemiec. Dodajmy, że kredytem tym sfinansujemy niemieckie fabryki zbrojeniowe, różne tam Kruppy i Rheinmetalle, a zakupiony sprzęt zbrojeniowy przekażemy oczywiście Ukrainie. Obecność niemieckiego ambasadora w polskim Sejmie jest niczym pieczęć IV Rozbiorów i Wielkiej Zdrady Polski. Kiedyś historycy będą zachodzili w głowę, że wzięliśmy ten ogromny ciężar finansowy po to tylko by dozbroić swoich wrogów. Istnie diabelska maestria.

Warszawa,
15 lutego 2026

Cyrk przestaje być śmieszny, gdy zaczynają rządzić nim małpy. A to właśnie w tej chwili dzieje się ze światem.

Czym obecnie zajmują się europejscy politycy? Dokarmianiem wojny.

Zygmunt Mycielski (1907-1987) notuje w swoim „ Niby- dzienniku”: „ Tylko w obozie sprowadzony do warunków jakby do „ elementów pierwszych” głodu, zimna i okrucieństwa, mogłem w sposób naturalny i prymitywny być dobry, dzielić się kartoflem, kawałkiem koszuli, dobrym słowem, które czasami pomogło drugiemu. Tylko wtedy, gdy nie miałem nic, mogłem dać wszystko, co miałem”. Czy miałoby to oznaczać, ze dopiero w pikle zaczynamy być ludzcy?

Odyseja to była wielka podróż po greckim mikrokosmosie. Teraz odbywamy podróże po całym świecie, ale pozostawiają w nas one jedynie mikroprzeżycia.

Coraz bardziej czuję, ze jestem jak żółw z Galapagos. Ale mam jeszcze coś do napisania na złocistym, ciepłym piasku.

Warszawa,
16 lutego 2026

Czas wcale nie ucieka. To my uciekamy przed czasem, gdyż uciekamy przed odpowiedzialnością, uciekamy przed obowiązkiem. Nie chcemy wypełnić go czymś mądrym, dobrym, czymś wartościowym. To my przez cały czas uciekamy przed czasem.

Nie wolno zaniechać pisania przeciw złu. Przeciw złu każdy zapis jest istotny. Nigdy nie cofać pióra przed złem.

Warszawa,
18 lutego 2026

Przykro patrzeć jak umiera człowiek. To jest niepokojąco realne. Przykro patrzeć jak umiera naród. To jest niepokojąco abstrakcyjne. I to właśnie na moich oczach się dzieje.

Znów śnieg. Najbardziej abstrakcyjna pora roku.

Nie marzę już nawet o tym, żebyśmy nawzajem byli dla siebie dobrzy. Ale czy jest możliwe dożyć takich czasów, w których jeden szanuje drugiego.

Trafna uwaga Tołstoja: „ Nic tak nie odciąga ludzi od prawdy, jak bezmyślnie naśladowanie tego, co robią wszyscy”.

Warszawa,
21 lutego 2026

W centrum miasta jadę jedną z głównych ulic Warszawy. Elewacje mijanych kamienic pokrywają ohydne bohomazy i gryzmoły wykoślawionego pisma. Nikt z tym nic nie robi. Nikomu to nie przeszkadza. Na jak niebotycznie wyższym poziomie byli od nas współczesnych mieszkańcy jaskiń Lascaux i Altamiry.

Ludzkość pisze biografię planktonu. Człowiek pisze biografię płetwala.

Wraca temat kosmitów. Ostatnio prezydent Trump zarzucił prezydentowi Obamie, że odtajnił akta dotyczące kosmicznych przybyszów. Miał też stwierdzić, ze są oni prawdziwi , ale ich nie widział. To, że o kosmitach mówią otwarcie prezydenci najpotężniejszego mocarstwa jest interesujące. Pamiętam, że jeszcze w dzieciństwie pytałem o istnienie cywilizacji pozaziemskich mojego ojca, który nie wykluczał ich istnienia. Odkąd dowiedziałem się o Wyspie Wielkanocnej wiązałem ją z jakimś kosmicznym incydentem. Instynktownie wyczuwałem, ze moai muszą mieć jakieś związki pozaziemskie. Później, pływając już na statkach zastanawiałem się, że byłoby wręcz niemożliwe, aby na oceanie wszechświata było tyle archipelagów galaktyk z jedynym tylko zamieszkanym atolem o nazwie Ziemia. I pogląd ten wcale nie kłócił się z moją wiarą, bo Bóg przecież nie wszystko musiał nam powiedzieć. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że za ten temat biorą się politycy. Oni zawsze mogą wszystko zepsuć.

Do jakiego stopnia musi być uodpornione społeczeństwo, które nie czuje się miażdżone ?

Tylko z kilkoma ludźmi można poważnie porozmawiać o świecie. Z całą zaś resztą można gawędzić tylko o nich samych.

Od szczęścia lepszy jest sens. Zostaje z nami na dłużej.

Jak nisko upadł en kontynent katedr!

Trzeba mieć szczęście, by nie pragnąć szczęścia.

Wśród słów czuję się jak wśród śnieżnej zamieci. Szczęśliwy.

Ludzkość choć przeżarta jadem jak skorpion raczej nie zada sobie samej śmiertelnego ciosu. Jest na to zbyt leniwa.

Warszawa,
22 lutego 2026

Dzisiejsza Ewangelia św. Mateusza o kuszeniu Chrystusa. Sytość, Władza, Bogactwo. Tym był kuszony przez Szatana. Z tych pokus tylko sytość była realna. Reszta to abstrakcje, którym ulegają tylko ludzie. Przebieglejszy był Mara. Kusił Buddę ponętnymi tancerkami. Obiektywnie trzeba przyznać, że była to cięższa próba. A co dla mnie jest próbą ? Pokusa tworzenia ?

Wszystko co miało miejsce przed 1962 rokiem datuję jako p.m.e ( przed moją erą).

Twórczość to miraż bez oazy.

Warszawa,
23 lutego 2026

Kiedy naród śpi, budzą się jego wrogowie.

Warszawa,
24 lutego 2026

Hojność Boga przewyższa Jego głębię.

Warszawa,
27 lutego 2026

Mocna, czarna kawa i Mozart. Nie można lepiej rozpocząć dnia.

Marai. Nie wiem, po raz który już raz czytam jego dzienniki. Ale, jeśli jakaś potrawa nam smakuje, czy nie mamy ochoty skosztować jej ponownie ? Węgierski pisarz był znakomitym obserwatorem i zawsze wyciągał logiczne wnioski. Przykład: „ W kraju coraz bardziej dokręcają śrubę. Wieczorem radio donosi o efektach nowej przymusowej pożyczki. Nazywa się to teraz „ pożyczka pokojowa” – tydzień temu była „ pomoc dla narodu koreańskiego”, przed kilku miesiącami „ pożyczka na plan pięcioletni” – zdarli wówczas z ludzi pieniądze równe jednej, dwóch pensji. Jak długo można wzmagać taki terror? I co chcą przez to osiągnąć ci, którzy to robią ?” ( to zapisek z 1950 roku). Marai gdyby żył teraz byłby z pewnością zdruzgotany bezczelnością eurokratów i skalą zaciąganych pożyczek. Miałby też jednak powody do satysfakcji, że Węgier broni niczym jakiś ostatni Mohikanin, Viktor Orban. KPO, pożyczka na Ukrainę, pożyczka SAFE ( swoją drogą jak przewrotna to nazwa, jak wszystko zresztą u komunistów) to prosta droga do niewolnictwa. Czy ktoś to zatrzyma ?!

Świat wszedł w jakieś potworne zaćmienie. Ludzie weszli w jakąś złowrogą, ciemną mgłę. Pogrążyli się w toksycznej malignie. Ale tylko tu, w Europie. W ojczyźnie katedr, w ojczyźnie Leonarda, Caravaggia, Mozarta, Prousta i Balzaka, Galileusza , Kolumba, Kopernika i Pasteura, w ojczyźnie Szopena i Norwida. Czy przypadkiem nie jest to jakaś zemsta Losu za piękno, które stworzyliśmy ?

Wnusia ma już roczek. To prawdziwe światełko w tej ostatnio ponurej rzeczywistości. Jej głos, jej ruchy i spojrzenia, a nade wszystko śmiech przywracają człowieka do życia. Ta kochana istotka wnosi taki ładunek radości, że człowiek od razu dostaje skrzydeł. I , ta kochana istotka zaczyna już mówić. Kiedyś zdradzę jej sekret jak cennym darem jest słowo.

Józef Czapski cytuje w swoim dzienniku Jacquesa Maritaina: „ Bóg ci daje takie chwile, żebyś całe życie pamiętał, że jest inna rzeczywistość”. Przeżyłem takie chwile. Częściej muszę do nich powracać. Kto wie, może jeszcze się pojawią ?

Wieczorem, Jean Michel Jarre “Waiting for Cousteau”. To chyba najlepszy kompozytor muzyki elektronicznej. Tytułowy utwór to trzy kwadranse podwodnej medytacji. Jacques Yves Cousteau ( 1910 -1997) był niestrudzonym badaczem morskich głębin. Pamiętam jego zapierające dech w piersiach filmy z użycie batyskafu „ Calypso”. Ocean jest wielki. Ale to, co kryje w głębinach jest jeszcze większe. Ten bezmiar tajemnic. Bezmiar życia i bezmiar śmierci. Nigdy nie nurkowałem. Musi to być uczucie jak sprzed narodzin. Pod wodą głos rozchodzi się inaczej, światło rozchodzi się inaczej. Inaczej płynie tam czas i inaczej też się myśli.

To wszystko jest tak wspaniałe ! Świat jest tak wspaniały, życie jest tak wspaniałe, że człowieka ogarnia szloch. Bo to piękno można obmyć tylko we łzach. Tylko łzy mogą nadać mu szlachetności.

Życie nas rozpieszcza. Ale tylko śmierć potrafi nas utulić.

Warszawa,
28 lutego 2026

Wczoraj w tv dokument o komunizmie w Europie. Kandydata chcącego zapisać się do partii przepytuje jakiś komisarz: – Powiedźcie jakie macie poglądy ? Takie jak piszą w gazetach – odpowiada kandydat. A czy czasem macie własne zdanie ? Własne zdanie mam, ale zdecydowanie się z nim nie zgadzam. W tym dialogu streszcza się właśnie cały absurd komunizmu.

 

Grzegorz Zientecki

 

O autorze:

Grzegorz Zientecki – ur.1962 w Lublinie. Absolwent Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni. Na statkach Polskich Linii Oceanicznych odbył wiele podróży, m.in. trzy rejsy dookoła świata na m/s „Profesor Mierzejewski” i m/s „Profesor Rylke”. Następnie został zatrudniony na statkach Chińsko-Polskiego Towarzystwa Okrętowego „ Chipolbrok”, dzięki czemu mógł podróżować dalekowschodnim szlakiem Conrada, zwiedzając m.in. Singapur, Hong Kong, Bangkok, Dżakartę i porty Chin. Te liczne podróże stały się inspiracją jego twórczości, w szczególności utworów haiku i aforyzmów.

Dotychczas w krakowskim wydawnictwie Miniatura wydał następujące pozycje:

Tomiki haiku:
• Wiersze Podróżne- 2010r.
• Popiół i rosa -2012r
• Zoom Sindbada- 2012r -tom wierszy
• Pory zmroku- 2012
• Mile i wersy- 2013 r.
• Milion powodów do oświecenia-2015 r
• Urodzaj na nieobecność-2015 r.
• Nefrytowa ważka-2017 r.

Oraz następujące tomiki aforyzmów:
• Szlifierz Oka -2012r.
• Wspomnik-2013 r.
• Amneznik -2013 r .
• Wycisznik -2014 r.
• Resetnik-2015 r.
• Minutnik-2016r.
• Z 1001 nocy na oceanie – 2019 r.
• Żyję w słowach jak drzewo w liściach – 2021 r.

W 2015r. Grzegorz Zientecki otrzymał jedno z wyróżnień literackiej nagrody Naji Naamans w Libanie w dziedzinie aforystyki. Od 2016r. członek Polskiego Stowarzyszenia Haiku.
W sferze zainteresowań Grzegorza Zienteckiego oprócz literatury znajduje się także historia, sztuka, reportaż, astronomia, natura /jest kolekcjonerem egzotycznych muszli/.

Subskrybcja
Powiadomienie
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Popularne
Inline Feedbacks
View all comments