Grzegorz Zientecki – Dziennik [czerwiec 2022]

Warszawa,
3 czerwca 2022

Pisarz przypomina żeglarza. Obaj wybrali samotność, obaj chcą dotrzeć poza granice jakiegoś abstrakcyjnego horyzontu. I u obu to jednakowe, skazane na porażkę szamotanie się z pustką.

Człowiek do niczego nie pasuje. Nic dziwnego więc, że wszystko go uwiera.

Nie wierzyć uniesieniom: fałszywie podają wysokość.

Dochodzę do wniosku, że wojna Rosji z Ukrainą to nie tylko wojna Rosji z Zachodem. Konfliktowi temu szczególnie bacznie przyglądają się Chiny (które są coraz bardziej niecierpliwe wobec Tajwanu). Przygląda się Turcja, która korzystając z zamieszania chce robić swoje porządki w Syrii. Przyglądają się Iran i Izrael. I każde z tych państw ma swoje interesy. Niby wszyscy ci „widzowie” konfliktu kibicują Ukrainie, ale poza kamerami i fleszami obstawiają Rosję.

Człowiek musi odnaleźć swój świat. Czy będzie to przyglądanie się rybkom w akwarium, czy praca w ogródku, czy miłość albo twórczość. Bez swojego świata, świat zewnętrzny natychmiast zmiażdży człowieka.

To cudowna, wieczorna chwila w altanie z lekturą ostatnio zakupionej książki Maraia, „ Porwanie Europy”. I ten wdzierający się do altany miodowy zapach kwitnącej akacji. Może to tylko warte jest ocalenia.

 

Warszawa,
4 czerwca 2022

Jak wszystko dobrze pójdzie za miesiąc wyruszymy w naszą pierwszą, po tak zwanej pandemii zagraniczną podróż do Albanii.

Przyleciał wróbel i nie ćwierka tylko cmoka z zadowoleniem. Zachowuje się jak jakiś koneser win czy dzieł sztuki. Bardzo rozbawiła mnie ta sytuacja. No, bo gdyby tak cmokał rajski ptak, to jeszcze rozumiem, ale zwyczajny, najzwyczajniejszy wróbelek?

Nieprawda, że człowiek ma jedno serce. Ma ich tyle ile ma swoich namiętności.

Ludzie są nieobliczalni, bo zło jest nieobliczalne. Ludzie są nieobliczalni, bo miłość jest nieobliczalna.

Im bliżej Apokalipsy tym świat staje się ciekawszy. Ale wolałbym jednak by stał się światem lepszym niż ciekawszym.

Ciągnę ten Dziennik jak mała lokomotywka w śluzie Kanału Panamskiego ciągnęła wielki, oceaniczny frachtowiec. Ale nie mam pojęcia dokąd trafi mój ładunek i czy będzie komuś potrzebny.
Małe kraje mają wielkich poetów. Małe kraje m u s z ą mieć wielkich poetów.

WYBÓR
Alemu Podrimja (1942-2012)

Na Tamtym Świecie nie poczujesz żadnej rany
W tym świecie wszystkie rany odzyskasz
Na Tamtym Świecie aniołowie nakryją ci do stołu
W tym świecie żebrzesz o każdy okruch
Na Tamtym Świecie nosisz kulę na sercu jak amulet
W tym świecie nosisz kulę w sercu

Co wybierasz?

 

Warszawa,
5 czerwca 2022

Ali Podrimja, albański poeta z Kosowa, moje odkrycie sprzed kilku dni. Przygotowując się do albańskiej wyprawy, przypomniałem sobie o tomiku poezji Alego. Wertuję go teraz z wielkim wzruszeniem. To osobista i bardzo bolesna poezja, ale tylko prawdziwa poezja zawiera w sobie cierń.

Zrozum
jeśli nie stracisz ręki albo oka
nie otworzysz wrót wolności
(„ Wędrówka z wilkami”)

Nie wychodźcie z domu
kiedy błazny odgrywają bogów
( „ W czas chaosu” )

Małe kraje duszą się w swej historii. Dlatego muszą od czasu do czasu rozprostowywać skrzydła i wzlatywać ku wielkiej poezji.

Pisanie Dziennika przypomina trochę pracę w prosektorium. Pisarz pochyla się nad zmarłym i nie może go wskrzesić.

Cudowny, letni dzień. Wreszcie błogie ciepło i delikatny, pieszczotliwy wietrzyk chroniący przed skwarem, bo słońce błyszczy jak płynne złoto. W powietrzu mnóstwo owadów. Okolice naszego ogrodu patroluje okazały szerszeń. Cieszę się, naprawdę cieszę się tym dniem. Jego światłem, jego przeźroczystością i jego energią.

Idąc do kościoła przechodziłem obok akacji, wśród których uwijały się pszczoły. Wrażenie takie jakbym znalazł się pod podniebną filharmonią gdzie koncert dawało naraz sto tysięcy skrzypków.
Nie interesują mnie myśli poruszające się z prędkością światła, ale te, które poruszają się z prędkością uczucia.

Twórczość sprawdza granice wytrzymałości człowieka. Sprawdza tak jak miłość: bezwarunkowo i bezwzględnie. Nie licząc się z ofiarą.

Od czasów Ardżuny, Aleksandra Wielkiego, Czyngis- Chana czy Hitlera nic się nie zmieniło. Zaspokajając chciwość i żądze ludzkość toruje sobie drogę orężem. Ale ja też jestem chciwy i pożądliwy. Jakie więc mam prawo, aby domagać się od ludzkości by porzuciła przemoc.

 

Warszawa,
7 czerwca 2022

Życie jest bogatszą skarbnicą urojeń niż literatura. Po co się więc nią zajmować?

Polityk- osoba, która więcej dba o zachowanie stanowiska, niż o zachowanie własnej twarzy.

Wskazówki zegara to tak naprawdę sztylety. Któryś w końcu trafi cię w serce.

 

Warszawa,
8 czerwca 2022

Wsłuchiwanie się w letni deszcz jest jedną z największych rozkoszy. To, jak uderza on o liście, o dach, parapet, fragment murku, czy rzeźbę w ogrodzie. To, jak jego rozedrgane, platynowe strugi rozpraszają się na tle potężnego, ciemnego drzewa, czy jak uwodzicielsko pachną zwilżone nim trawy i ziemia. I to wreszcie, jak po deszczu odnawia się świat, jak dzięki niemu dostaje jakby drugie życie. Tak, deszcz jest bez wątpienia zjawiskiem poetycznym.

Przyszłość niektórych ludzi zależy od tego, czy są w stanie wytrzymać swoje wspomnienia.

Historia- jedyna znana mi ( i wciąż żyjąca) bogini, która nieustannie potrzebuje krwi.

Dlaczego zaszczepieni bliźni chcieli dyskryminować niezaszczepionych bliźnich? Odpowiedź znalazłem u Maraia: „ Ludzie zawsze ochoczo rezygnują z wolności, która wymaga osobistych ofiar, jeśli mogą za nią dostać iluzję równości, a więc sytuację, w której ten drugi też nie jest wolny”.

Kłamstwo nie tylko potrzebuje mediów, kłamstwo potrzebuje także ekspertów. Ekspert bowiem je uwiarygodnia.

 

Warszawa,
9 czerwca 2022

Kiedy mieszka się w Raju, Raj przestaje być Rajem.

Czy cudowna, cała pokryta pięciuset pięćdziesięcioma pięcioma białymi kwiatami roślina, to jest już Antologia Jaśminu?

W ostatnim numerze tygodnika „ Do Rzeczy” niezwykle ciekawy artykuł Jakuba Wozinskiego zatytułowany „ Musk kontra Gates: spór o przyszłość Zachodu”. Autor przedstawia sylwetki obu miliarderów. To dwie różne osobowości, dwa różne charaktery i co za tym idzie, dwie różne wizje cywilizacji i świata. Woznicki ostrzega, że „ Gates marzy o zniewoleniu całego świata za pomocą skoordynowanego globalnie systemu wprowadzania lock downów, obowiązkowych szczepień, cenzury Internetu i powszechnej inwigilacji”. Musk, na szczęście, ma odmienną wizję przyszłości (pamiętamy chyba wszyscy, że wspierał on kanadyjski Konwój Wolności). I tu właśnie pojawia się mój pomysł. Stwórzmy jakąś alternatywę, a właściwie przeciwwagę dla tych szaleńców spotykających się w Davos. Może to właśnie Musk mógłby zostać naszym przywódcą, liderem naprawdę Wolnego Świata. W tej chwili równowaga jest całkowicie zachwiana. Sytuacja wymaga natychmiastowego działania i także, niestety olbrzymich nakładów. Ale wierzę, że ten wizjoner z Afryki Południowej mógłby tego dokonać. Pytanie czy wytrwa?

Pisanie, prawdziwe pisanie to akt seppuku. Wiem, że to dość szokujące wyzwanie, trudno je przyswoić i zrozumieć, bo trudno też jest zrozumieć samo pisanie. Już łatwiej zrozumieć właśnie seppuku.

 

Warszawa,
10 czerwca 2022

Świat sam w sobie nie był fascynujący. To życie w tym świecie było fascynujące.

Żeby coś zrobić trzeba mieć nie tylko wolne ręce, ale i wolną głowę. Można mieć wolne ręce, ale nie mieć wolnej głowy i niewiele się wówczas zdziała.

Łaska pisania może być w każdej chwili cofnięta. Trzeba o tym pamiętać. Bo to jest łaska, tak jak łaska dobrego zdrowia, jak łaska miłości, czy łaska wiary. Człowiek to byt żyjący z łaski. Ci, którzy tego nie dostrzegają są ślepcami.

Dochodzę do wniosku, że Apokalipsę można było napisać tylko na wyspie. Tu, gdzie człowiek jest w potrzasku pomiędzy dwoma żywiołami, między dwiema nieskończonościami. Apokalipsa pisana w interiorze byłaby niewiarygodna.

 

Warszawa,
11 czerwca 2022

W świetle, wszystko widzimy. W ciemności, wszystkiego się domyślamy. Ciemność tak samo służy iluminacji, jak noc służyła Pascalowi.

Literatura jest fałszywym niebem obiecującym glorię. Ale już sam lot ku temu niebu wart jest przyprawienia sobie skrzydeł.

Rozkwitły piwonie. Cudowne, okazałe i konfiturowo pachnące kwiaty. Pamiętam, że w dzieciństwie lubiłem żuć ich płatki, gdyż sądziłem, że ich smak będzie dorównywał zapachowi. Nie dziwię się, że pod ich niezwykłym urokiem pozostawali chińscy poeci i malarze. Kwiaty bez wątpienia posiadły tajemnicę piękna i weszły w jej posiadanie na miliony lat przed człowiekiem.

Błękit nieba (dziś wyjątkowy cudowny). Nie da się go w żaden sposób opisać, nie da się go namalować. Błękit nieba można jedynie wyśpiewać.

Człowiek ma przed sobą perspektywę kosmiczną, a wpatruje się jedynie w czubek własnego nosa. Zawsze to mnie nie tyle irytowało, co śmieszyło.

Mojry bezceremonialnie zrywają nić życia. Kriszna zaś twierdzi ( a znalazłem to u Elzenberga), że: „ Owoc nawet niedoskonałych wysiłków nie będzie stracony […] ; nić się nawiąże tam dokładnie, gdzie została przerwana”. Nie chciałbym uchodzić za kogoś, kto się przechwala, ale czasami mam jakby przeczucie, że kontynuuję jakiś intelektualny wysiłek, jakąś myśl kogoś, kto już odszedł. I z jakichś interwałów wieczności, z tych szczelin między obłokami dyktuje mi on swój tekst.

Decyzja zapadła. Na wakacje polecimy do Albanii. Nie czuję jednak ekscytacji przed podróżą ( to pewnie jeden z przejawów starości), ale coś w rodzaju twórczego obowiązku. Odwiedzę kraj, w którym jeszcze nie byłem ( to duży atut tej podróży), więc wrażenia mogą być świeże i intensywne. To może okazać się dobre dla pisania.

Czytam „ Apokalipsę” i „ Odyseję”. Uważam, że obie lektury są teraz jak najbardziej na czasie. „Apokalipsa”, by zorientować się, czy to przypadkiem już nie teraz, a „ Odyseja”, by w tych trudnych chwilach raz jeszcze odbyć złoty rejs ludzkości.

Wszędzie tam, gdzie depczą człowieka
Wzbija się też tuman poezji
Ogromnieje niczym dżin uwolniony z butelki
Dosięga nieba
Ale niebo mówi, że nie nadszedł jeszcze czas sprawiedliwości
Więc depczą
Wciąż depczą na ziemi człowieka
A tuman poezji będzie wzbierał
Niczym maczuga Wezuwiusza i torował sobie drogę
Wśród obłoków sprawiedliwości

 

Warszawa,
12 czerwca 2022

Nie tylko piękno przywraca człowiekowi właściwe proporcje. Także cierpienie. Zwłaszcza cierpienie.

Europa to kontynent, na którym na niewielkiej przestrzeni zło osiągnęło najwyższą koncentrację. W Rosji czy w Stanach zbrodnia ma więcej oddechu. Może dlatego łatwiej tam ją znieść.

 

Warszawa,
18 czerwca 2022

Jak wielka szkoda, że nie rządzą nami Biden, Macron, Johnson czy Morawiecki. To tylko żałosne, bezwolne kukiełki światowego Muppet Show. Niestety nie śmieszą tylko irytują. Prawdziwi władcy świata: Schwab, Gates czy Harari przechadzają się w aureoli filantropów i diabolicznie uśmiechają się z twierdzy Davos.

Pisanie to poważna czynność. Jak praca w sadzie czy w alkowie. Jak każda praca, której konsekwencją jest owoc.

Pamiętać o tym, że czyny są piękniejsze niż słowa, a słowa brutalniejsze niż czyny.

Gdyby Bóg był litościwy, starość byłaby deserem życia, a nie gorzką, niestrawną potrawą.

Historia nie tyle mnoży ofiary, co mnoży nasze błędy.

Wielka Sprawiedliwość zawsze będzie tylko stanowiła ułamek Wielkiej Niesprawiedliwości.

„ Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”- pisał poeta, ksiądz Jan Twardowski. Ale śpieszmy się też kochać kwiaty. Tak szybko przekwitają.

Dramatyczne wieści napływają z Cejlonu. Wyspa boryka się z największym kryzysem ekonomicznym od ponad siedemdziesięciu lat. Brakuje żywności, leków i paliwa, a inflacja jest tam bodaj trzycyfrowa. Bardzo współczuję mieszkańcom tej pięknej wyspy. Byliśmy tam 20 lat temu. Doskonale pamiętam buddyjską Świątynię Zęba (gdzie przechowują tę cenną relikwię) i rozległy, przepiękny ogród botaniczny Peradeniya. Rósł tam potężny figowiec. Brodząc między jego korzeniami czułem się jakbym wkroczył między wielowątkowe stronice eposu Ramajany. Spacerowaliśmy też szpalerem wysokich, smukłych Royal Palms. Malutkim mikrobusem pieliśmy się górskimi, mglistymi serpentynami, aby podziwiać podobłoczne plantacje herbaty i strzeliste eukaliptusy. Kiedy etniczno-religijne konflikty między Tamilami a Syngalezami wyniszczały wyspę, teraz w jeszcze większym stopniu zdewastowały ją covidowe restrykcje, które pozbawiły ją dochodów z turystyki.

 

Warszawa,
23 czerwca 2022
Dzień Ojca

Ojciec. Zawsze myślę o Nim z miłością. Teraz, po latach przekonuje się jak niezwykłym był człowiekiem. Jego wachlarz zainteresowań był niezwykle szeroki: od świata owadów i makrofotografii po kosmos. To on wprowadził mnie w te fascynujące światy. Będąc jeszcze chłopcem skonstruował radioodbiornik kryształkowy. Był też melomanem. Uwielbiał Mozarta i Chopina, ale też i Franka Sinatrę. Ale najbardziej kochałem Go, że był po prostu ojcem. Nasze rozmowy i długie spacery po lubelskich wąwozach czy w Ogrodzie Botanicznym na Sławinku. To wspominam najbardziej. Poza tym Ojciec był cichy (nigdy nie podnosił głosu) i niezwykle skromny. Przypominał trochę taoistę, a trochę łagodnego proroka.

 

Warszawa,
25 czerwca 2022

Tęsknię za morzem. Potrzebuję jego dotyku, jego cichej, uspokajającej mantry, potrzebuję jego ogarniającego pół nieba spojrzenia. Potrzebuję go także, gdyż się duszę, a tylko morze jest w stanie przywrócić mi oddech.

Wyrzeczenie się świata. To łatwe na pustyni. Ale spróbuj zrobić to w centrum miasta.

Do niczego już nie jestem zdolny. Ta myśl jest jednocześnie jak bezradność Hitlera w bunkrze i tak reanimująca jak odkrycie Kolumba fałszywych Indii.

 

Warszawa.
26 czerwca 2022

Trzmiele regularnie powracają do drobniutkich, fioletowych kwiatów szałwii. Ich łańcuchy dostaw nektaru są niezakłócone. Przyroda jest mądrzejsza od człowieka.

Wierzę w podróż jako kurację odmładzającą dla ducha. Ale wierzę jakby już coraz słabiej.

Podróż jest w życiu pewnego rodzaju asymptotą. Nie potrafię tego wytłumaczyć. To nie tylko zmiana miejsca, ale zmiana także języka, a to już staje się poważniejsze.
Człowiek jest zbyt dobry dla siebie. Dlatego nie może znieść innych.

Za dnia Wszechświat to Królestwo Niebieskie. Nocą, to budzące grozę Królestwo Pascala.

Świat mógłby być inny. Ale ty nie byłbyś inny, dlatego byś nawet tego nie zauważył.

Morze. Przychodzi z krańca świata i odchodzi na kraniec świata. Wyczerpane i rozdające się wszystkim. Prawdziwe bóstwo.

 

Warszawa,
29 czerwca 2022

Nic nie ma takiej władzy nad człowiekiem jak jego słabości.

Lepiej mieć otwarty umysł niż otwarte usta.

Bóg. Coś naprawdę wielkiego. I … coś naprawdę twojego.

Trudno pozbierać myśli. Albo ci się wyślizgną, albo cię skaleczą.

Kamień. Czaszka i serce zarazem.

 

Grzegorz Zientecki

.

O autorze:

Grzegorz Zientecki – ur.1962 w Lublinie. Absolwent Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni. Na statkach Polskich Linii Oceanicznych odbył wiele podróży, m.in. trzy rejsy dookoła świata na m/s „Profesor Mierzejewski” i m/s „Profesor Rylke”. Następnie został zatrudniony na statkach Chińsko-Polskiego Towarzystwa Okrętowego „ Chipolbrok”, dzięki czemu mógł podróżować dalekowschodnim szlakiem Conrada, zwiedzając m.in. Singapur, Hong Kong, Bangkok, Dżakartę i porty Chin. Te liczne podróże stały się inspiracją jego twórczości, w szczególności utworów haiku i aforyzmów.

Dotychczas w krakowskim wydawnictwie Miniatura wydał następujące pozycje:

Tomiki haiku:
• Wiersze Podróżne- 2010r.
• Popiół i rosa -2012r
• Zoom Sindbada- 2012r -tom wierszy
• Pory zmroku- 2012
• Mile i wersy- 2013 r.
• Milion powodów do oświecenia-2015 r
• Urodzaj na nieobecność-2015 r.
• Nefrytowa ważka-2017 r.

Oraz następujące tomiki aforyzmów:
• Szlifierz Oka -2012r.
• Wspomnik-2013 r.
• Amneznik -2013 r .
• Wycisznik -2014 r.
• Resetnik-2015 r.
• Minutnik-2016r.
• Z 1001 nocy na oceanie – 2019 r.
• Żyję w słowach jak drzewo w liściach – 2021 r.

W 2015r. Grzegorz Zientecki otrzymał jedno z wyróżnień literackiej nagrody Naji Naamans w Libanie w dziedzinie aforystyki. Od 2016r. członek Polskiego Stowarzyszenia Haiku.
W sferze zainteresowań Grzegorza Zienteckiego oprócz literatury znajduje się także historia, sztuka, reportaż, astronomia, natura /jest kolekcjonerem egzotycznych muszli/.

close

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*