Wiktor Gołuszko – OSTATNIA PROSTA

Cykl: Klucze suwerenności

Wszystko, co degraduje kulturę, skraca drogę do poddaństwa”.

Albert Camus

 

Pisząc pierwszy artykuł cyklu, zamierzałem rozpoczynać każdy z nich tytułem: „Klucze suwerenności”, dodając za każdym razem odpowiednie rozwinięcie tematu. Stwierdziłem jednak, że dla większej przejrzystości lepiej będzie, gdy nadam odrębne tytuły, zaś w podtytule umieszczę nazwę cyklu, tak jak to ma miejsce powyżej. Dla urozmaicenia, dzisiejszy felieton przeplatał będę fragmentami mojej sztuki: Hieros Gamos, w której podejmuję poruszane tu tematy.

 

 

O umiejętności planowania – lock step

W polityce nic nie dzieje się przez przypadek. Jeśli coś się zdarzyło, możesz być pewien,

że zostało wcześniej zaplanowane”.

Franklin Delano Roosvelt

 

Ci, co rządzą, planują przyszłość, od zawsze – by zachować i poszerzyć swoją władzę. Do dziś zachowały się dokumenty i artefakty o tym świadczące: Protokoły Mędrców Syjonu, Georgia Guidestones, Raport z Żelaznej Góry, dokument: „Cicha broń do cichych wojen”, Agenda 2021, Event 201, Agenda 2030, Raport Fundacji Rockefellera „Scenariusze dla przyszłości” i inne. Think tanki na całym świecie – jest ich ponad 6000 – wytrwale pracują nad nowymi wizjami świetlanej przyszłości. Instytut Hopkinsa na przykład, który współuczestniczył w przygotowaniach Event 201, przewiduje w latach 2025 – 2028 następny pandemiczny horror-scenariusz: SPARS Pandemic Scenario (e-book do ściągnięcia na stronie).

 

Omówię pokrótce wspomniane „Scenariusze dla przyszłości”. W 2010 roku Fundacja Rockefellera przeprowadziła badanie antycypujące średnioterminową przyszłość i zaprezentowała je w sprawozdaniu noszącym tytuł „Scenariusze dla przyszłości technologii i rozwoju międzynarodowego” (Rockefeller Foundation Scenarios for the Future of Technology International Development 2010). Co ciekawe: przedstawia je w czasie przeszłym! – Tak jak by rzecz się już wydarzyła. Publikacja ukazała się w maju 2010 roku i powstała we współpracy z futurystą Peterem Schwartzem z Global Business Network. Raport zawiera przewidywania opracowane przez Schwartza i jego firmę, i proponuje cztery scenariusze.

Jeden z nich nosi tytuł: „LOCK STEP. Świat ściślejszej kontroli rządowej i bardziej autorytarnego przywództwa, ograniczonej innowacyjności i coraz bardziej represjonowanych obywateli” i przedstawia wizję autorytarnego przywództwa i całkowitego nadzoru ludności przez rząd. Nakreśla przyszłość, w której pandemia pozwala przywódcom państw na narzucenie surowych reguł i ograniczeń, które pozostają w mocy po ustąpieniu pandemii. Sam wybór takiego właśnie wyrażenia (lock step) – napiszę o tym kilka słów poniżej – również można zaliczyć do nieprzypadkowych kroków.

 

Oto fragmenty tego pierwszego z czterech antycypowanych scenariuszy (dla zainteresowanych podaję link do oryginału PDF, jednak nie bezpośrednio do strony Fundacji Rockefellera, która zdążyła go usunąć: Rockefeller Foundation Scenarios. Może też umieścili tekst pod innym adresem).

„W 2012 roku wybuchła pandemia, na którą świat oczekiwał od lat. W przeciwieństwie do H1N1 z 2009 roku ten nowy szczep grypy – pochodzący od dzikich gęsi – był niezwykle zjadliwy i śmiertelny. Nawet najbardziej przygotowane na pandemię narody zostały szybko przytłoczone, gdy wirus rozprzestrzenił się po całym świecie, zarażając prawie 20 procent światowej populacji i zabijając 8 milionów ludzi w ciągu zaledwie siedmiu miesięcy, w większości zdrowych, młodych, dorosłych.

Pandemia miała również śmiertelny wpływ na gospodarki: międzynarodowa mobilność zarówno ludzi, jak i towarów zamarła, wyniszczając branże takie jak turystyka i przerywając globalne łańcuchy dostaw. Nawet lokalnie, normalnie tętniące życiem sklepy i biurowce przez wiele miesięcy stały puste, pozbawione zarówno pracowników, jak i klientów.

[…] Podczas pandemii przywódcy narodowi na całym świecie narzucili ścisłe zasady i restrykcje, od obowiązkowego noszenia masek na twarz po kontrolę temperatury ciała przy wejściach do przestrzeni wspólnych, takich jak dworce kolejowe i supermarkety.

Nawet po wygaśnięciu pandemii ta bardziej autorytarna kontrola i nadzór nad obywatelami i ich działaniami utrzymała się, a nawet się nasiliła. Aby uchronić się przed rozprzestrzenianiem się coraz bardziej globalnych problemów – od pandemii i transnarodowego terroryzmu po kryzysy ekologiczne i rosnące ubóstwo – przywódcy na całym świecie mocniej przejęli władzę.

Początkowo idea bardziej kontrolowanego świata zyskała szeroką akceptację i aprobatę.

Obywatele dobrowolnie zrezygnowali z części swojej suwerenności i swojej prywatności na rzecz bardziej paternalistycznych państw w zamian za większe bezpieczeństwo i stabilność”.

Czyż nie intrygujący zbieg okoliczności? — Prawie wypisz, wymaluj pandemia, która nastała w dziesięć lat później i którą dlatego powszechnie nazywa się: plandemią.

A nawiązując do poprzedniego artykułu tego cyklu, zacytuję słowa członka dynastii założycieli wspomnianej wyżej Fundacji:

„Niektórzy nawet wierzą, że jesteśmy częścią tajnej kabały działającej przeciwko najlepszym interesom Stanów Zjednoczonych, opisując mnie i moją rodzinę jako »internacjonalistów«  spiskujących z innymi na całym świecie w celu zbudowania bardziej zintegrowanej globalnej struktury politycznej i ekonomicznej — jednego świata, jeśli wolicie.  Jeśli taki jest zarzut, to jestem winny i jestem z tego dumny”.

David Rockefeller, Memoirs, str. 483 (PDF)

 

Co do samego terminu „lockstep” – wywodzi się on z wojskowego żargonu i odnosi się do zsynchronizowanego chodzenia, w którym maszerujący idą tak blisko siebie, jak to tylko fizycznie możliwe. W Stanach Zjednoczonych lockstep marching lub po prostu lockstep to marsz w bardzo zwartym szeregu w taki sposób, że noga każdej osoby w szyku porusza się w ten sam sposób i w tym samym czasie, co odpowiadająca jej noga osoby bezpośrednio przed nią, tak, że ich nogi pozostają bardzo blisko siebie przez cały czas.

„Marsz krokowy” był też charakterystyczną cechą amerykańskich więzień w XIX wieku. Skazańcy formowali się w pojedynczym szeregu, prawa ręka na ramieniu mężczyzny z przodu, lewa na boku, następnie, mając nogi skute łańcuchem, kroczyli unisono.

Wraz z pasiakami i wymuszoną ciszą, więzienny marsz krokowy był krytykowany jako odczłowieczający i na początku 1900 roku został zniesiony.

Przez analogię, wyrażenie to nabrało innych znaczeń, często o pejoratywnym zabarwieniu, określających bezmyślnie przestrzeganie standardowych procedur, mechaniczne podążanie za czymś lub za kimś („in lockstep with”).

Na najwyższych szczeblach władzy wybór takich, a nie innych sformułowań nigdy nie jest przypadkowy, stanowi jeden z elementów inżynierii społecznej.

Powracam jeszcze do wzmiankowanego wyżej Event 201 – A Global Pandemic Exercice. Rzecz symptomatyczna – tuż przed podjęciem planowanych działań zawodnicy w ciemnych koszulkach systematycznie organizują rodzaj rytuału, który nazywają: symulacja. I tak w październiku 2019 główni gracze pandemiczni zebrali się w Nowym Jorku, gdzie przeprowadzili symulację pandemii zaczynającej się Chinach i powodującej miliony zgonów. Znamy rozwój wypadków po Event 201 – symulacja zmieniła się w dystopijną rzeczywistość. 11 września 2001 rano przeprowadzali symulację ataku terrorystycznego, który nastąpił parę godzin później, to samo zdarzyło się we Francji z atakami terrorystycznymi na Bataclan 13. 11. 2015, gdzie przeprowadzano odpowiednią symulację dla służb pogotowia ratunkowego, to samo się działo podczas zamachów terrorystycznych w Londynie (widziałem dokument na ten temat, lecz daty wydarzenia i tytułu filmu nie pamiętam). Trzeba przyznać, że ma to pewną wartość praktyczną, gdyż można się opierać na tych symulacjach, jak na alarmach pogodowych RCB na temat tego, co ma wkrótce nastąpić. I się przygotować. Teraz uwaga: następna symulacja odbędzie się za kilka dni, jest zaplanowana na 9 lipca 2021: Cyber Polygon. The international capacity building initiative aimed at raising the global cyber resilience and the expansion of intersectoral cooperation against cyberthreats. Przedmiot symulacji: cyberatak, banki przestają działać, Internet nie funkcjonuje, łańcuchy dostaw są przerwane itd. Tak więc wiemy, czego się spodziewać. I to już wkrótce.

 

 Wielki reset

Stopniowo, cała powierzchnia Ziemi stanie się jednym wielkim obozem i nikt, lub prawie nikt, nie będzie mógł pozostać na zewnątrz. To jest etap, przez który trzeba przejść”.

Etty Hillesum, 11 lipca 1942 r, zginęła w Auschwitz w listopadzie 1943 roku, w wieku 29 lat

 

Jakież zadziwiające szaleństwo: zabijać ludzi dla ich dobra”.

Lew Tołstoj

Mamy za sobą ponad rok tresury COVID i wraz z nadchodzącą jesienią czeka nas powrót do przeszłości – kolejna zapowiadana przez rządowych bankierów, ekonomistów i wróżbitów fala. Po cyklonkach COVID, namordnikach COVID, lockdownach COVID, segregacji sanitarnej COVID, apartheidzie COVID, haniebnych loteriach COVID i innych wariantach padnij-powstań COVID szykują nam paszporty COVID, obozy COVID (są budowane w pośpiechu w Australii, są w Kanadzie, są w Stanach, są i w Polsce), i ostatnia nowinka: są psy wykrywające COVID. Zapewne dojdzie do tego, że wkrótce będą wydawane pozwolenia na życie COVID. Wszystko dla naszego dobra, z troski o obywatela, żeby się odpowiednio zresetował.

Dotychczasowy bilans rządowej działalności: śmierć setek tysięcy Polaków z powodu utrudnionego dostępu do zabiegów i podstawowych konsultacji lekarskich (w ten sposób odszedł niedawno jeden z moich przyjaciół). Co do ilości zmarłych na sam COVID: nieco mniej niż podczas sezonowej grypy. Ta ostatnia wydaje się, że w ogóle przestała istnieć, zapewne zmarła na COVID. Terroryści? – Zmarli na COVID, wszyscy. Szacuje się, że w wyniku lockdownów około miliard ludzi zostanie zwolnionych z pracy, w Polsce – około milion. Ludzie są zdezorientowani, borykają się ze stresem, poczuciem destabilizacji, depresją, wrosła znacznie ilość samobójstw, szczególnie wśród młodych ludzi. Mamy do czynienia z kontrolowanym wyburzeniem gospodarki i obywatelskich swobód oraz najcięższą recesję czasów nowożytnych. Zamknięto dziesiątki tysięcy firm, spadły drastycznie dochody ludzi pracujących, jednocześnie odnotowano rekordowe wskaźniki wzrostu na giełdach – biedni zbiednieli, bogaci stali się hiperbogaci.

[Nota informacyjna: Według danych CDC (24.06.2021) jedynie 6% zgonów w Ameryce można przypisać bezpośrednio COVID. 94% ludzi zmarło z innych przyczyn. Przekładając te dane procentowe na liczby: na 160000 ludzi, którzy zmarli, 9210 zmarło na COVID. Ergo: nie było i nie ma żadnej pandemii].

Rozmawiałem niedawno ze znajomymi, którzy dzielili się ze mną swoim osłupieniem, wręcz przerażeniem, z jaką naiwnością i bezmyślnością ludzie – wydawałoby się rozumni, rozsądni – łykają agresywną propagandę i poddają się letalnym eksperymentom medycznym.

[Nota informacyjna: Według danych VAERS w ciągu sześciu miesięcy od rozpoczęcia podawania genetycznych preparatów odnotowano w samych tylko Stanach Zjednoczonych prawie 6000 wypadków śmiertelnych (niekiedy młodzi ludzie w pełni sił) i prawie 329000 powikłań. Dla porównania według tej samej bazy danych przez ostatnie dwadzieścia lat, na skutek podawania ludziom szczepionek zmarło 4182 osób. Z jednej strony więc: 20 lat i 4182 wypadki śmiertelne, z drugiej zaś – 6 miesięcy i prawie 6000 wypadków śmiertelnych. Trzeba też wiedzieć, że dane te są drastycznie zaniżane; według badań przeprowadzonych na Harvardzie zgłaszanych jest zaledwie 1% NOP-ów. Wystarczy więc dodać do tych oficjalnych danych dwa zera i będziemy mieli pełniejszy obraz sytuacji].

Skąd ten pęd do bycia posłusznym, do abdykacji z własnej autonomii? Skąd masowa ucieczka od wolności? Skąd służba zdrowia przeistaczająca się w służbę choroby, skąd lekarze odmawiający niesienia pomocy? Skąd praktyki przywodzące na myśl „akcję T-4”? Skąd naśladowcy Eichmanna? Skąd wysyp kowidian, którzy w największe upały noszą maski, pływają na basenach w maskach, jeżdżą w samochodzie (sami) w masce i przyłbicy jednocześnie, jak opętani zespołem Touretta dezynfekują w kółko ręce i – gdyby tylko mogli – to by kroczyli w półtorametrowym odstępie od samych siebie? Jak to jest, że człowiek, z którym dziś rzeczowo rozmawiasz na temat największego w historii bio-terrorystycznego ataku garstki psychopatów na ludzkość, nazajutrz idzie na zastrzyk? Skąd uległość i irracjonalne postawy? Skąd kredyt społecznego zaufania w stosunku do kryminalistów? Przecież w samych Stanach Zjednoczonych od 2000 roku do dziś Big Pharma (Pfizer, Glaxo i inni) zapłaciła ponad 19 miliardów dolarów kar za swoje oszustwa*, szalbierstwa, które kosztowały zdrowie i życie dziesiątek tysięcy osób! W 2008 roku Komisja Europejska oszacowała, że we Wspólnocie Europejskiej skutki uboczne lekarstw zabijają 197 000 osób rocznie. Co powoduje, że pogrążeni w letargu nadal nagminnie ufają tym będącym ponad prawem rzezimieszkom?

Ktoś zaryzykował hipotezę, że mamy do czynienia z syndromem sztokholmskim – wywołanym silnym stresem stanem psychicznym, który pojawia się u ofiar porwań czy zakładników i który wyraża się tym, że pokrzywdzeni odczuwają sympatię, a nawet okazują chęci współpracy ze swymi prześladowcami. Ktoś inny zauważył, że w obliczu nieustannego atakowania przez reżimowe szczekaczki ludzkiej psychiki strachem, nie ma się co dziwić, że ludzie przestali myśleć. Strach wyzwala kortyzol, hormon stresu, który nie pozwala na optymalne funkcjonowanie czołowych płatów mózgu. Myślenie jest wyłączane przez strach. Na to nakłada się efekt nocebo, powstający z nieustannego bombardowania negatywnymi wiadomościami. Jeszcze inny uczestnik naszej biesiady zauważył, że zrobiono szereg badań, które wykazały, że ludzie konfrontowani z faktami przeczącymi ich silnym przekonaniom takie fakty ignorują. I na ogół, im silniejsze argumenty są im przedstawiane, tym bardziej się okopują i umacniają w swoich dotychczasowych wierzeniach…

Pisząc przed laty misterium: „Hieros Gamos”, me przemyślenia dotyczące ludzkich postaw związane z tematem szczepień zawarłem w replikach protagonistów:

GIORDANO BENVENUTO

Zainfekowany religią technokracji uważnie cię wysłucha, zdecydowanie potępi nikczemne praktyki, a następnie, wygłaszając po drodze pełne oburzenia mowy przeciwko szczepieniom, popędzi do przychodni, by w dwójnasób szczepić siebie i swoje dzieci!

KRAK A TAU

Dla wielu szczepienie jest aktem rytualnym, stanowiącym żelazny repertuar życia społecznego.

Wizyta u lekarza i przyjęcie zastrzyku odgrywa tę samą rolę, co dawniej pójście do Kościoła i przyjęcie komunii świętej.

PAŹDZIORY OTRĘBA BYTOWICZ

Liczy się tylko „tu i teraz” – kwiczą ze strauchfnością co bardziej „uduchowieni”, idąc na szczepionkowy ubój. (kwiczy przez chwilę)

PRIMUM NON NOCERE

Ten eugeniczny proceder ciągnie się, odkąd istnieje medycyna allopatyczna. Hiszpańska „grypa”, która pochłonęła pięćdziesiąt milionów istnień po pierwsze – nie powstała w Hiszpanii, tylko w Ameryce w wyniku szczepień idących na front I wojny światowej wojskowych, po drugie – nie była żadną grypą, tylko bakteryjnym zapaleniem płuc.

MILAGRO A JAR

Depopulacja obywateli od zawsze była oczkiem w trójkątnej głowie rządzących.

NIP PESELKOPF

Hitlerowskich naukowców-zbrodniarzy eksfiltrowano po II wojnie do Ameryki w ramach Operacji Paperclip, by kontynuowali swoje doświadczenia już nie w obozach, lecz pod gołym niebem. Cały przemysł, który potem powstał, a który dziś określamy mianem Big Pharma, Big Energy, Big Food, Big Tech, Big Chemical jest pokłosiem hitlerowskiej ideologii.

PRIMUM NON NOCERE

Podczas II wojny światowej Fritz ter Meer pracował dla koncernu farmaceutycznego IG Farben, testując nowe preparaty na więźniach w obozach Auschwitz-Birkenau. Skazany w Norymberdze na 7 lat, dzięki wstawiennictwu Rockefellerów wyszedł po 2 latach, by objąć stanowisko prezesa koncernu Bayer.

Mikrobiolog i poseł do Reichstagu Kurt Blome uśmiercał więźniów Auschwitz-Birkenau,

używając sarinu. Sądzony i uniewinniony w Norymberdze, przeniósł się w ramach Operacji Paperclip do Ameryki i pracował dla Korpusu Wojsk Chemicznych nad bronią chemiczną i biologiczną. To tylko niektórzy, było ich więcej.

ZMYSŁAW DE BEAUREGARD

Teraz już nie potrzebują obozów, mają do dyspozycji całą armadę środków eksterminacji i cichych wojen: katastrofy „naturalne”, głód, susza, epidemie szczepień, chemtrails, GMO, chemiczne dodatki w żywności korporacyjnej, w kosmetykach, fluor w wodzie, wszechobecne pestycydy, herbicydy, konserwanty, emulgatory, wzmacniacze smaku, sztuczne barwniki, przeciwutleniacze, słodziki, hormony wzrostu, antybiotyki, metale ciężkie, glifosat… Można wyliczać bez końca.

PINA TUBO

Niedawne badania krwi pobranej z pępowin noworodków w USA i Europie wykazały skażenie ponad dwustoma toksycznymi substancjami.

PAŹDZIORY OTRĘBA BYTOWICZ piejąc z zachwytu, klaszcząc i mlaszcząc

Zrównoważony rozwój! Zrównoważony rozwój!

———

Obecnie wiadomo i stanowi to część oficjalnej historii, że amerykańska nauka i przemysł wiele zawdzięczają hitlerowskim zbrodniarzom eksfiltrowanym po wojnie, wiadomo, że w Europie mieliśmy do czynienia z podobnymi scenariuszami, wiadomo, że Kurt Waldheim, swego czasu oficer Wermachtu został – jednogłośnie wybranym! – sekretarzem generalnym ONZ. Co zaś do Europy i jej powstania – promotorem projektu były te same grupy interesów, które finansowały Hitlera i Mussoliniego: IG Farben (BAYER, BASF, HOECHST) i Wall Street. Walter Hallstein wsławił się tym, że był nadwornym prawnikiem Hitlera broniącym nazistowskiej krwi i honoru. Po wojnie, w 1957 wraz z Adenauerem podpisał Traktat Rzymski, dający podwaliny tego, co nazywamy dzisiaj Wspólnotą Europejską. Nie dość tego – został jej pierwszym komisarzem. Prawnik Hitlera.

 

Reasumując: na powojennej scenie geopolitycznej świata dawni nazistowcy zbrodniarze obsadzali kluczowe stanowiska; obejmując urzędy na najwyższych szczeblach europejskich i międzynarodowych instytucji, w koncernach, w wojsku, stawali się ziarnem, z którego wyrosła nasza teraźniejszość. Nie dziw przeto, że niektórzy komentatorzy, widząc, jak ludzie dziarsko lockstepują autostradą ślepego posłuszeństwa w kierunku IV Rzeszy, czyli – używając promowanej terminologii – Wielkiego Resetu, uważają, że Hitler wcale nie przegrał wojny.

W telegraficznym skrócie na temat Wielkiego Resetu: Przedsięwzięcie jest kolejnym, oczywiście zaplanowanym krokiem światowej banksterki, mającym przyspieszyć wprowadzenie Agendy 2030 ONZ (World Economic Forum and UN Sign Strategic Partnership Framework) i Nowego Porządku Świata. Jednym z jego deklarowanych celów jest fuzja człowieka z technologią, transhumanizm, tzw. czwarta rewolucja przemysłowa, która – opierając się na Sztucznej Inteligencji (Komisja Europejska opracowała odpowiedni: raport w 2018) – połączy systemy numeryczne, fizyczne i biologiczne. (I znowu: wybór słowa: „reset” właściwego dla języka technologii nie jest przypadkowy).

Innym celem jest totalna kontrola: poprzez wycofanie gotówki i wprowadzenie cyfrowej waluty banku centralnego CBDC oraz cyfrowej identyfikacji. Co daje oczywiście nieograniczoną władzę tym, którzy będą post-resetowym światem zarządzać. W perspektywie: kolektywizm i globalna tyrania.

Klaus Schwab lapidarnie przedstawił obraz czekającego nas raju: nie będziesz nic posiadał i będziesz szczęśliwy (w sieci krąży jego zdjęcie, jak paraduje eksluzywnie inkluzywny na plaży, pełen reziliencji, totalnie zrównoważony i zresetowany).

Zauważcie ten drobny szkopuł: nowo-stary system wyrasta z jałowej Ziemi gwałtu i przemocy, jest wprowadzany siłą, za pomocą stalinowskiej cenzury (eufemizm), nieprawdopodobnego łomotu medialnej propagandy, festiwalu kłamstw, nowomowy, przeinaczeń, policji myśli, manipulacji, zatajania, milicyjnych pałek i niewyobrażalnych środków nacisku, jakimi dysponuje klika z Davos. Tu nie chodzi o dobro człowieka, nie chodzi o planetę, ale o wiernie towarzyszący ludzkości od tysiącleci koszmar dominacji i kontroli. Tym razem – w skali całego świata.

W 1998 roku, widząc to, co nadchodzi, pisałem:

„Widzę dryl, merkantylny dryl,
metodyczny przemiał życia w towar,
człowieka – w przedmiot jednorazowego użytku,
klejnot rodzaju ludzkiego – w kontrolowany elektronicznie żywiec!

I wśród rosnącego komfortu, nagonek reklam, opium zadowolenia,
humanitarnych przemówień, frenetycznej konsumpcji, uczt otępienia,
potężnieje cień, zaciskają macki, dopełnia się Wielka Manipulacja,
finalizuje plan upadku człowieka!”.

Wiktor Gołuszko, Zwiastuny Świtu, Hieros Gamos, Paryż, 1998

 

Kat i ofiara z jednego śnią spodka

W pewnym sensie światopogląd Partii narzucał się najskuteczniej ludziom niezdolnym do jego zrozumienia. Można ich było zmusić do zaakceptowania najbardziej rażących naruszeń rzeczywistości, ponieważ nigdy nie pojmowali w pełni ogromu tego, czego od nich wymagano i nie byli wystarczająco zainteresowani wydarzeniami publicznymi, by zauważyć, co się dzieje. Brak zrozumienia pozwalał im na pozostawanie przy zdrowych zmysłach. Po prostu łykali wszystko, a to, co łykali, nie szkodziło im, bo nie pozostawiało po sobie żadnych śladów — tak jak ziarno kukurydzy, które przechodzi niestrawione przez ciało ptaka”.

George Orwell, Rok 1984

 

Dla wielu ludzi rzeczywistość, którą opisałem powyżej zwyczajnie nie istnieje, uważają, że takie jest życie: work, buy, consume, die. Nic ponadto. Postrzegają je jako pewnego rodzaju fatum, na które nie mają wpływu, więc dostosowują się i każdy ciągnie swój wózek. Łykają faszystowski program, jak telewizyjne reklamy. Być może zaczyna do nich docierać fakt, że nie mogą zmienić kanału, że nie mogą zgasić telewizora, że odbiornik z programem nigdy niekończących się kryzysów jest włączony po to, by trwać…

Być może też nic do nich nie dociera. I tak to już jest – różne istoty stąpają po tej Ziemi.

W przyszłości będę kontynuował eksplorację meandrów dominacji-uległości, teraz zaś, na zakończenie tej, powiedzmy, analitycznej części rzucam – niczym nasiona – garść cytatów, refleksji ludzi, którzy zastanawiali się nad tą toczącą ludzkość przypadłością: filozofów, badaczy, pisarzy, myślicieli. Niech – do czasu naszego następnego spotkania – będą inspiracją i stymulują refleksję nad tym ważkim zagadnieniem. Cytaty podaję in crudo, ograniczając komentarz do niezbędnego minimum.

Na wstępie sygnalizuję badania nad konformizmem Solomona Ascha: The Asch Experiment, stanfordzki eksperyment więzienny Philipa G. Zimbardo: The Standford Prison Experiment, badania nad ślepym posłuszeństwem autorytetom Stanleya Milgrama: The Milgram Experiment. (Jego zajęcie się tą problematyką wynikało z pobudek osobistych – chciał zrozumieć zachowanie nazistów, którzy posłusznie i na skalę przemysłową zabijali Żydów).

Chronologicznie pierwszy jest Etienne de la Boétie, którego cytowałem już w poprzednim tekście. W swoim dziele „Rozprawa o dobrowolnej niewoli” przekonuje, że tyrana nie trzeba zwalczać, ani zabijać – wystarczy, że obywatele odmówią mu posłuszeństwa. Tyranem dla La Boétie jest nie tylko władca, rozszerza on to pojęcie na cały aparat państwowy. Oto jego rozważania dotyczące dominacji i uległości:

„Jeśli dwa, jeśli trzy, jeśli cztery podda się jednemu; jest to dziwne, ale jednak możliwe; być może słusznie można by powiedzieć: to z braku serca. Jednakże jeśli sto, jeśli tysiąc, pozwoli się uciskać jednemu, to czy nadal będzie się mówić, że to tchórzostwo, że nie mają odwagi wziąć się za niego, czy raczej, że z pogardy i lekceważenia nie chcą mu się przeciwstawić? Wreszcie, jeśli widzimy nie stu, nie tysiąc, ale sto krajów, tysiąc miast, milion ludzi, którzy nie atakują, nie miażdżą tego, który bez ogródek traktuje ich wszystkich jako poddanych i niewolników: jak to nazwiemy? […] Cóż to za potworna przypadłość, której nie może wyrazić słowo: tchórzostwo, dla której brakuje wszelkiego wyrazu, której natura się wypiera, a język nie chce jej nazwać?…”.

I nieco dalej zastanawia się, czy aby umiłowanie wolności nie jest dla człowieka wcale takie naturalne:

„Lekarze mówią, że nie mają sensu próby leczenia nieuleczalnych ran i być może się mylę, chcąc dawać radę ludziom, którzy – wydaje się – już dawno zatracili wszelkie poczucie trapiącego ich zła, co świadczy o tym, że ich choroba jest śmiertelna. Starajmy się jednak odkryć, jeśli to możliwe, w jaki sposób ta uparta wola służenia zakorzeniła się tak głęboko, że można by pomyśleć, iż w istocie samo umiłowanie wolności nie jest tak naturalne”.

Etienne de La Boétie, Rozprawa o dobrowolnej niewoli

 

MĘCZYSŁAW MIĘSODUCH

I wówczas?

AQUARIUS HELIOPOLIS

Wówczas zaczynasz kompulsywnie łaknąć autorytetów zewnętrznych. Twoim niebem staje się dogmat, twoją ziemią – posłuszeństwo; budzi się w tobie potrzeba bycia za wszelką cenę komuś uległym, chcesz kogoś uwielbiać. A im bardziej stłamsiłeś kobietę w sobie, tym twoje odurzenie przywódcą, kapłanem, głową państwa, papieżem, prezenterem telewizyjnym, patriarchą, wszelkiej maści szefem będzie większe i bardziej bezkrytyczne. Powierzasz się przeto ochoczo twym bożyszczom i oddajesz swą moc decyzyjną w ręce organizmów do reprodukcji twej niedoli: politycznych, religijnych, ekonomicznych. – Odtąd one będą rozstrzygały za ciebie.

MĘCZYSŁAW MIĘSODUCH

Tak oto, wyzuty z siebie, staję się rzeczą, częścią zamienną – elementem kontrolowanego przez innych mechanizmu?

AQUARIUS HELIOPOLIS

Tak oto, rezygnując z twojej mocy – współtworzysz tyranię.

Wiktor Gołuszko, Hieros Gamos

 

„Od dawna uważam, że jeśli coraz skuteczniejsze metody destrukcji w końcu zmiotą nasz gatunek z planety, to przyczyną naszego wyginięcia nie będzie okrucieństwo, a tym bardziej oburzenie, jakie to okrucieństwo wywołuje, ani nawet odwet i zemsta, jakie przyciąga, lecz uległość, brak odpowiedzialności współczesnego człowieka, jego nikczemne i niewolnicze przyjmowanie najmniejszego publicznego dekretu”.

Georges Bernanos

 

Korzeni uległości można również szukać w religii, która odciskała swe piętno na cywilizacji przez tysiąclecia. Jahwe w Księdze Rodzaju mówi: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną”. Te słowa urbi et orbi siane przez stulecia przez kapłanów stały się z czasem niepodważalnym dogmatem i ukształtowały myślenie i postawy człowieka współczesnego. W myśl tej utylitarnej ideologii natura, przyroda istnieje wyłącznie po to, by służyć człowiekowi, który ma prawo ją dominować, bez ograniczeń eksploatować, łupić i plądrować. Jednocześnie podprogowo wierni otrzymywali instrukcję mówiącą, że podporządkowywanie się i podporządkowywanie sobie innych jest standardem złota dla relacji międzyludzkich.

Te same zależności Erich Fromm odnajduje w protestantyźmie:

„Stosunek Lutra do Boga był jedną wielką uległością. W kategoriach psychologii jego koncepcja wiary znaczyła tyle: jeżeli się poddasz zupełnie, jeżeli uznasz swoją jednostkową znikomość, wówczas wszechmogący Bóg gotów cię umiłować i zbawić. Jeżeli przez zupełne przekreślenie swojej osoby wyzbędziesz się swojego indywidualnego »ja« wszystkimi jego wadami i zwątpieniami, wówczas wyzwolisz się z poczucia własnej nicości i będziesz mógł uczestniczyć w chwale Bożej. W ten sposób, wyzwalając ludzi spod władzy Kościoła, Luter poddał ich władzy daleko bardziej tyrańskiej, a mianowicie władzy Boga. Który żądał zupełnej uległości człowieka i unicestwienia jego indywidualnego »ja« jako zasadniczego warunku zbawienia.

„Wiarą Lutra było przekonanie, że można być kochanym tylko pod warunkiem poddania się – rozwiązanie, mające wiele wspólnego z zasadą zupełnego podporządkowania się jednostki państwu i »wodzowi«.

Miłość i nabożny lęk Lutra wobec władzy znajduje również wyraz w jego przekonaniach politycznych. […] niemniej domagał się, i to w sposób jak najbardziej drastyczny, podporządkowania się władzy świeckiej, tj. władzy książąt”.

Erich Fromm, Ucieczka od wolności

 

„Będę przekonywał, że najbardziej dramatyczne przypadki kierowanej zmiany zachowania i »kontroli umysłu« nie są konsekwencją niezwykłych form oddziaływania, takich jak hipnoza, środki psychotropowe czy »pranie mózgu«, lecz wynikają raczej z systematycznej, długotrwałej manipulacji najbardziej prozaicznymi aspektami natury ludzkiej w warunkach ograniczenia swobody”.

Philip G. Zimbardo, Efekt Lucyfera

 

„Stary faszyzm – jak mocny i aktualny by nie był w wielu krajach – nie jest nowym problemem. Przygotowuje się dla nas inne faszyzmy. Instaluje się nam cała sieć neofaszyzmu, w stosunku do której stary faszyzm zakrawa na folklor […]. Miast być polityką czy ekonomią wojenną, neofaszyzm jest światowym porozumieniem w sprawie bezpieczeństwa, zarządzaniem nie mniej straszliwym »pokojem«, ze skoordynowaną organizacją wszystkich małych strachów, wszystkich małych niepokojów, które czynią z nas takoż mikrofaszystów, obciążonych stłamszeniem każdej rzeczy, każdej twarzy, każdego nieco mocniejszego słowa, na swojej ulicy, w swojej dzielnicy, w sali kinowej”.

„Dlatego fundamentalnym problemem filozofii politycznej pozostaje ten, który umiał postawić Spinoza… Dlaczego ludzie walczą o swoje zniewolenie tak, jakby chodziło o ich wybawienie?”.

Gilles Deleuze

 

[…] Człowiek, pozostając wolnym, niczym nie trapi się tak ustawicznie i boleśnie, jak
tym, by co prędzej komuś się pokłonić. Ale złożyć pokłon chciałby przed tym, co już
oczywiste, tak dalece oczywiste, że wszystkich składnia do zgodnej czołobitności. Bo
zmartwienie tych żałosnych istot nie polega tylko na tym, żeby znaleźć coś, przed czym
pokłonię się sam czy pokłoni się kto inny, ale żeby wszyscy w to uwierzyli i żeby wszyscy się
pokłonili, i to koniecznie w s z y s c y  r a z e m. Ta właśnie potrzeba w s p ó l n o t y  w
czołobitności to największe zmartwienie każdego człowieka z osobna i całej ludzkości od
zarania wieków.

[…] Naprawiliśmy dzieło Twoje i oparli je na c u d z i e, t a j e m n i c y  i  a u t o r y t e c i e.
A ludzie rozradowali się, że na powrót wiodą ich jak trzodę i że z serca spadł im nareszcie
tak straszny dar, który przysporzył im tyle udręk.
[…] Ale trzoda zbierze się na powrót i na powrót podda naszej władzy, tym razem już na zawsze.
Wtedy zaś damy im cichą, pokorną szczęśliwość słabych istot, którymi są z natury.
[…] dowiedziemy im, że są słabi, że są tylko bezradnymi dziećmi,  ale że szczęście dziecka jest
słodsze nad wszystko. Zrobią się płochliwi, zaczną na nas popatrywać i tulić się do nas w strachu, jaki pisklęta do kwoki.

Fiodor Dostojewski, Bracia Karamazow, Wielki Inkwizytor

 

Hannah Arendt w swojej książce: „Eichmann w Jerozolimie” analizuje proces zbrodniarza wojennego Adolfa Eichmanna, który osobiście zorganizował wymordowanie milionów Żydów.

Wiadomo obecnie, że osoby będące szefami wielkich korporacji czy politycy z wierchuszki (kraje też są zarejestrowane jako korporacje) są często osobnikami psychopatycznymi. Pojawiły się na temat publikacje i książki. We Francji: „Ces psychopathes qui nous gouvernent” [Ci, psychopaci, którzy nami rządzą] napisana przez Jean-Luc Hees, byłego prezydenta grupy Radio France. W Polsce ukazało się tłumaczenie książki Kevina Duttona: „Mądrość psychopatów”. Co było zbijające z tropu w przypadku Eichmanna to, że nie wykazywał on żadnych cech psychopatycznych czy socjopatycznych – wydawał się zupełnie normalny i zwyczajny, przynajmniej tak go oceniła szóstka badających go psychiatrów.

Autorka podsumowuje: „Kłopot z Eichmannem polegał na tym, że ludzi takich jak on było bardzo wielu, a nie byli oni sadystami ani osobnikami perwersyjnymi, byli natomiast – i wciąż są – okropnie i przerażająco normalni. Z punktu widzenia naszych instytucji prawnych oraz kryteriów oceny moralnej normalność owa była dużo bardziej przerażająca niż wszystkie potworności wzięte razem, gdyż oznaczała ona – o czym wielokrotnie mówili w Norymberdze podsądni i ich adwokaci – iż ów nowy rodzaj przestępcy, będący w istocie hostis generis humani, popełnia swoje zbrodnie w  okolicznościach, które właściwie nieomal uniemożliwiają mu uświadomienie sobie lub poczucie, że czyni coś złego”.

Hannah Arendt, Eichmann w Jerozolimie: rzecz o banalności zła

„Pracownicy zatrudnieni przez całe życie, schwytani przez pracę zaraz po ukończeniu szkoły, odseparowani od rodzin w wieku przedszkolnym i hospicyjnym, są przyzwyczajeni do hierarchii i psychologicznie zniewoleni. Ich zdolność do autonomii jest tak osłabiona, że ich strach przed wolnością jest najmniej racjonalną z ich licznych fobii. Sztukę posłuszeństwa, którą tak gorliwie praktykują w pracy, przekazują dalej w rodzinach, które zakładają, powielając w ten sposób system na wszelkie sposoby i propagując we wszystkich formach konformizm kulturowy, polityczny, moralny. Kiedy człowiek zostanie pozbawiony przez pracę wszelkich sił witalnych, chętnie podporządkuje się we wszystkim hierarchii i decyzjom ekspertów”.

Bob Black, The Abolition of Work and Other Essays

 

W konkluzji: problematykę dominujący-dominowany, władzy i uległości, kata i ofiary spotykamy wszędzie i to w całej rozciągłości spektrum: od piano pianissimo do forte fortissimo. W postaci jawnej, ukrytej czy między wierszami przenika ona wszystkie dziedziny życia: od komórki rodzinnej po firmy, korporacje, instytucje społeczne, relacje między rządzącymi a rządzonymi.

Po tej finałowej konstatacji i wielu okrążeniach tematu wejdźmy na ostatnią prostą.

 

Ścieżki mocy

Kto patrzy na zewnątrz – śni. Kto patrzy do wewnątrz – budzi się”.

Carl G. Jung

 

Czego nieświadomy człowiek szuka na zewnątrz, tego człowiek mądry szuka wewnątrz”.

Konfucjusz

 

I nie przyjdzie Królestwo Boże w sposób zauważalny i nie powiedzą:

oto ono tutaj albo oto ono jest tam, albowiem: Królestwo Boże w nas jest”.

Lew Tołstoj

 

Czym jest ostatnia prosta? Moim zdaniem odpowiedź jest tylko jedna – przebudzeniem, etapem odzyskania własnej mocy. Na początku akapitu umieściłem cytaty mówiące o konieczności zwrócenia się do wewnątrz. Myślę, że ten pełen wyzwań czas, to uprzywilejowany moment, by – rozwijając kobiecą stronę naszej natury – sięgnąć po własną moc.

Dla każdego jest oczywiste, że jeżeli chce ugasić pragnienie, to musi wykonać pewne czynności: wziąć naczynie z wodą i ją wypić. Płyn nie znajdzie w żołądku tylko dlatego, że ktoś jest spragniony. Uczucia również są pożywieniem i – tak jak w przypadku wody – można po nie sięgnąć.

Jak pisałem wcześniej, w wyniku rujnowania gospodarki wielu ludzi straciło pracę i często wiąże się to z egzystencjalnymi pytaniami typu: co dalej? Czy w ogóle jest jakieś dalej? Gdy z dnia na dzień człowiek traci to, czemu poświęcił sporą część życia, to tak, jakby grunt się usuwał spod nóg, znikają wszystkie znane punkty odniesienia. Często wiąże się z tym stres, emocje wstydu, upokorzenia, obwiniania, gniewu, bezradności, strachu o przyszłość i wątpliwości, czy w ogóle ta przyszłość będzie. Wszystkie te emocje są wibracją, której podstawową składową jest strach, strach podtrzymywany i starannie budowany przez media. Albowiem wojna w toku jest nie tylko wojną biologiczną, ale też i przede wszystkim wojną o ludzkie umysły.

Jesteśmy tak warunkowani, że myślimy, że wydarzenia świata zewnętrznego powodują u nas pewne reakcje emocjonalne. I że jest to „naturalne”, tak po prostu jest. Dzisiaj jednak wiemy, że jesteśmy istotą elektromagnetyczną – to, co myślimy i czujemy w naszym wnętrzu, przyciąga jak magnes sytuacje ze świata zewnętrznego; wiemy też, że możemy wybierać nasze myśli i emocje, i że ma to fundamentalne znacznie praktyczne dla naszego życia i przeżycia.

Trwanie w stresie, upokorzeniu, obwinianiu, gniewie, bezradności, strachu przyciąga tylko więcej i więcej tych samych emocji i potwierdzających je wydarzeń. Tak samo świadome pielęgnowanie uczuć wdzięczności i radości przyniesie więcej i więcej tychże uczuć i sytuacji z nimi związanych. Trzeba jedynie praktykować i oddać się szczerze tej praktyce. Każdy muzyk wie, że dobre chęci w rozwinięciu wirtuozowskiej techniki nie wystarczą – trzeba regularnie ćwiczyć. W świecie wewnętrznym mamy do czynienia z tą samą prawidłowością: trzeba regularnie ćwiczyć. Ćwiczenie jednak kojarzy się na ogół z czymś mechanicznym. Może zamiast słowa: ćwiczyć, bardziej inspirujące będzie sformułowanie: dbać o własny ogród. I wiąże się to z rozwojem sfery uczuciowej, kobiecej części naszej psyche. Uważam, że metafora ogrodnika jest tutaj szczególnie przydatna. Możemy codziennie podlewać energią naszej uwagi chwasty gniewu, frustracji, bezradności. Równie dobrze możemy pielęgnować w naszym wewnętrznym ogrodzie kwiaty dziękczynienia, uznania i radości. I każdy może postawić sobie pytanie, jak procentowo wygląda sytuacja w jego wewnętrznym ogrodzie? Ile procent emocjonalnych chwastów, a ile kwiatów? Ogród wymaga nieustannej opieki – taka jest życiowa prawda.

Jak pielęgnować kwiaty? – Elementarnym krokiem higieny osobistej jest bezkompromisowe odwrócenie się od wysoce toksycznych mediów głównego nurtu, które stały się prawdziwą kloaką tej cywilizacji. Gdy już ten krok jest poczyniony, wystarczy kilka razy dziennie przypominać sobie sytuacje związane z radością, wdzięcznością, miłością. W dalszym etapie: przypominając sobie po prostu wibrację wdzięczności czy radości, bez konkretnych odniesień do sytuacji, gdyż w swej istocie, tym są uczucia i emocje – wibracją.

Innym sposobem jest praktykowanie wybaczania. Jak podaje dr Andrew Newberg:  „Wybaczenie niesie za sobą również wiele fizycznych i psychologicznych korzyści. Zmniejsza się zmęczenie, poprawia się jakość snu, poprawia się nastrój itd. W zasadzie metaanalityczny przegląd 175 badań obejmujący 26000 badanych wykazał, że wybaczenie było jednym z najpotężniejszych narzędzi przywracania psychologicznej równowagi, hartu ducha i spokoju” **.

Jeśli brak niezbędnego etapu wewnętrznej transformacji, nasze działania – mimo że zmierzają do pozytywnych skutków – są skażone strachem i w ostatecznym rozrachunku powracamy do punktu wyjścia (stąd zapewne powiedzenie: piekło jest wybrukowane dobrymi intencjami). Dopiero gdy podejmujemy inicjatywy z poziomu serca, a więc utwierdzeni w przebaczeniu, radości, wdzięczności pociągają one za sobą rzeczywiste i przełomowe zmiany.

A – w świetle ostatnich odkryć – wspólnie podjęte pokojowe działania mogą przynieść wręcz epokowe przeobrażenia.

 

Siła MY

Punkt zwrotny

Pisałem kiedyś, iż naukowcy z amerykańskiego Rensselaer Polytechnic Institute odkryli, że istnieje punkt zwrotny (tipping point) w kwestii przyjmowania przez społeczeństwo nowej idei (Minority rules: Scientists discover tipping point for the spread of ideas). Jeśli 10% danej społeczności posiada niezachwiane przekonanie, że idea jest dobra, przyjęcie jej przez większość dzieje się w tempie błyskawicznym. Dotyczy to tak małych, jak i wielkich grup: społeczeństwa, narodu czy całej cywilizacji. „Kiedy liczba zaangażowanych posiadaczy opinii jest mniejsza niż 10 procent, nie ma widocznego postępu w rozprzestrzenianiu się idei. Osiągnięcie przez tę grupę większości zajęłoby dosłownie czas porównywalny z wiekiem wszechświata” — mówi dyrektor SCNARC Bolesław Szymański, Claire and Roland Schmitt Distinguished Professor w Rensselaer. „Gdy liczba ta wzrośnie powyżej 10 procent, idea rozprzestrzenia się jak płomień”.

 

Nieposłuszeństwo obywatelskie i magiczna liczba 3,5%

W 1986 r. miliony Filipińczyków wyszły na ulice Manili w pokojowym proteście. Reżim Marcosa poddał się czwartego dnia.

Między 1987 a 1991 miała miejsce tzw. śpiewająca rewolucja w Estonii (nazwa wydarzeń mających miejsce na Litwie, Łotwie i w Estonii). Doprowadziły one do odzyskania przez te kraje niepodległości.

W 2003 r. podczas tzw. bezkrwawej Rewolucji róż mieszkańcy Gruzji szturmowali budynek parlamentu, trzymając w rękach kwiaty. W wyniku tych protestów Eduard Szewardnadze ustąpił.

W 2019 r. dzięki pokojowym kampaniom oporu prezydenci Sudanu i Algierii ogłosili, że ustąpią po dziesięcioleciach sprawowania urzędu.

W każdym z wymienionych przypadków pokojowy opór obywatelski doprowadził do radykalnych zmian.

 

O dorobku profesor Chenoweth dowiedziałem się z artykułu: „The ‘3.5% rule’: How a small minority can change the world”, z którego pochodzą zawarte tu dane i informacje. Politolog z Uniwersytetu Harvarda jest znana ze swojej pracy badawczej na temat ruchów oporu obywatelskiego bez użycia przemocy. Rezultaty swoich badań opublikowała w książce: Why Civil Resistance Works: The Strategic Logic of Nonviolent Conflict (2011). Potwierdzają one, że nieposłuszeństwo obywatelskie jest jednym z najpotężniejszych sposobów kształtowania światowej polityki.

Wykazała ponadto, że potrzeba około 3,5% populacji aktywnie uczestniczącej w protestach, aby zapewnić poważne zmiany polityczne. Kiedy już 3,5% populacji uczestniczy w protestach, sukces wydaje się nieunikniony. „Liczby naprawdę mają znaczenie dla budowania siły w sposób, który może stanowić poważne wyzwanie lub zagrożenie dla zakorzenionych władz, lub okupacji a protest bez użycia przemocy wydaje się najlepszym sposobem na uzyskanie takiego szerokiego poparcia. Nie było żadnej kampanii, która poniosłaby klęskę po osiągnięciu 3,5% udziału w szczytowym momencie”. — mówi Chenoweth.

Zauważa też, że o ile 3,5% to niewielka mniejszość, według wszelkiego prawdopodobieństwa taki poziom aktywnego uczestnictwa oznacza, że znacznie więcej osób jest przychylnie nastawionych do danej sprawy i milcząco ją popiera.

 

Nasza cywilizacja jest na rozstaju dróg i każdy w swoim wnętrzu dokonuje wyboru: między strachem i miłością, między doksą a prawdą, między tyranią a wolnością. Zależnie od podjętej decyzji, ostatnia prosta będzie albo stoczeniem się w głębszą nieświadomość, albo przebudzeniem — sięgnięciem po własną moc, po Królestwo Boże, które w nas jest.

 

Wiktor Gołuszko

.

O autorze:

IMG_20170804_145259

Wiktor Gołuszko jest poetą, pisarzem, kompozytorem, prelegentem, doradcą ds. rozwoju potencjału twórczego. Wydał tomik prozy: “Ulisses”, publikował w pismach literackich i społeczno-kulturalnych, takich jak ZESZYTY LITERACKIE, Nieregularne Pismo Kulturalne KWARTALNIK, NEUROKULTURA – medium zaangażowane, Magazyn Literacki MINOTAURYDA, Portal Społeczno-Artystyczny EPRAWDA, Pismo Społeczno-Literackie WAKAT, e-Dwutygodnik Literacko-Artystyczny PISARZE.PL, Magazyn Literacko-Artystyczny HELIKOPTER, kwartalnik KRYTYKA LITERACKA, kwartalnik literacko-artystyczny AFRONT, MEDIUM PUBLICZNE i inne. Jego wiersz: “Ostatnia Wieczerza” wszedł w skład antologii poezji polskiej poświęconej Beethovenowi, która znalazła się w biografii kompozytora zatytułowanej: “Beethoven – Próba Portretu Duchowego” autorstwa Adama Czartkowskiego. Obecnie artysta ukończył pracę nad misterium: “Hieros Gamos czyli Święte Gody” – sztuką z pogranicza poezji i teatru, do której skomponował również muzykę. Blog autora: Blog Wiktora Go

———————————

(*) Link do strony z danymi z 2019 gdzieś mi zaginął, jednakże podaję inny z nieco starszymi danymi: Big Pharma’s Big Fines.

I jeszcze The Guardian, który informuje, iż według naukowców z University of Bath w Anglii 58 grup parlamentarnych skupiających się na różnych aspektach zdrowia otrzymało 468 płatności o łącznej wartości nieco poniżej 2,2 miliona funtów w bezpośrednim i pośrednim finansowaniu od firm farmaceutycznych w latach 2012-2018.

Podaję też link do strony internetowej, gromadzącej informacje o skutkach ubocznych szczepionek: https://vaccineinjurynews.com/index.html

 

(**) dr Andrew Newberg, Jak Oświecenie Zmienia Twój Mózg

 

close

2 Comments

  1. Panie Wiktorze,
    Dziękuję Panu za ten wspaniały artykuł, za Prawdę. Niestety zbliżamy się do Apokalipsy. Jeżeli nie położymy temu tamy, jeśli przegapimy moment oporu, będzie za późno, może już jest za późno… To co dzieje się jest niestety przykładem jak łatwo dajemy się zwieść propagandzie i fałszywym prorokom. Przebudźmy się.
    z wyrazami szacunku
    Grzegorz Zientecki

  2. Panie Grzegorzu,
    Niewątpliwie większość dała się zwieść i tańczy w najlepsze na Titanicu. To dla ludzkości czas wyboru: między wolnością i niewyobrażalnym zniewoleniem, między życiem a śmiercią. Powoli ludzie zaczynają to rozumieć. I patrzę z nadzieją na coraz potężniejsze fale tych, którzy się budzą z letargu, stają się świadomi i dają temu wyraz.
    Ta wojna jest wojną o umysły, o ich spętanie w sidłach strachu. A strach (i jego rozmaite pochodne: rozpacz, panika, złość, rezygnacja, beznadzieja itd.) wyłącza myślenie, paraliżuje, odcina od intuicji – od świata rozwiązań i konstruktywnych działań. Strach jest zaraźliwy. Miłość także, i o wiele bardziej! Dlatego myślę, że w tych czasach chaosu szalenie istotne jest dokonanie innego wyboru – wyboru bycia okiem cyklonu i zachowania nieustającej płomiennej pogody Ducha. Tak możemy dzielić się hojnie sobą, tak nawzajem się wspierać, tak rzucać podwaliny pod lepsze jutro. To jest też nasz oręż, czasami jedyny.
    Dziękuję Panu za komentarz i serdecznie pozdrawiam,
    Wiktor Gołuszko

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*