Projekt Doskonały Człowiek – od eugeniki do transhumanizmu

English Books For Sale – Sprzedaż

Wyobraź sobie świat, w którym ktoś decyduje, kto ma prawo się urodzić. Kto ma prawo mieć dzieci. Kto jest „wystarczająco wartościowy”, by żyć.
Z doświadczenia wiemy, że taka wizja nie jest tylko rojeniem szaleńców i psychopatów.
To historia stara jak cywilizacja – spartańskie niemowlęta uznane za słabe były porzucane na śmierć.
Ale dopiero w wiktoriańskiej Anglii nadano temu naukową nazwę i systemową formę.
I to historia, która nie odeszła do lamusa.

Wszystko zaczęło się w tysiąc osiemset osiemdziesiątym trzecim roku. Francis Galton – kuzyn Karola Darwina – wprowadził do języka słowo „eugenika”. Oznaczało ono naukę o doskonaleniu rasy ludzkiej przez kontrolę rozrodu. Brzmiało to naukowo. Brzmiało kusząco postępowo. Wielu wykształconych ludzi tamtej epoki przyjęło to z entuzjazmem.

W tysiąc dziewięćset siódmym roku w Londynie powstało Eugenics Education Society, później znane jako Eugenics Society. Skupiało prominentnych naukowców, polityków i przedstawicieli arystokracji. Wśród aktywnych zwolenników znaleźli się między innymi Winston Churchill – który w latach tysiąc dziewięćset dziesiątych jako minister popierał przymusową sterylizację „niepożądanych” – oraz John Maynard Keynes, jeden z najwybitniejszych ekonomistów dwudziestego wieku, który przez kilka lat pełnił funkcję wiceprezesa tego towarzystwa.
Eugenika nie była marginesem. Była modą intelektualną najwyższych sfer.

Idea szybko dotarła za ocean.
W tysiąc dziewięćset siódmym roku amerykański stan Indiana jako pierwszy na świecie wprowadził przymusową sterylizację jednostek „niepożądanych” – przestępców, osób z niepełnosprawnością intelektualną, ubogich. Za nimi poszły kolejne stany. Łącznie w Stanach Zjednoczonych przymusowo wysterylizowano ponad sześćdziesiąt tysięcy ludzi.

Praktyczni Niemcy uważnie się przyglądali, a potem wdrożyli program w życie z niemiecką dokładnością i bez żadnych zahamowań. Hitler nie wymyślił eugeniki, ale w tysiąc dziewięćset trzydziestym trzecim roku – zaledwie kilka miesięcy po dojściu do władzy – wprowadził ustawę o przymusowej sterylizacji. W ciągu dwunastu lat wysterylizowano przymusowo ponad czterysta tysięcy ludzi. Potem przyszły obozy zagłady. Selekcja na rampie.

Norymberga nazwała to zbrodnią przeciwko ludzkości.
Świat powiedział: nigdy więcej.
Mówiono też „nigdy więcej wojny” – ale deklaracje te odeszły dzisiaj w zapomnienie.

Szwecja jest krajem powszechnie kojarzonym z modelem społecznego dobrobytu i poszanowaniem praw człowieka. Tymczasem program przymusowej sterylizacji działał tam do tysiąc dziewięćset siedemdziesiątego piątego roku. Objął ponad sześćdziesiąt trzy tysiące osób – głównie kobiety uznane za „społecznie nieprzystosowane”: osoby z niepełnosprawnością, chore psychicznie, ubogie, samotne matki. Kobiety, które nie pasowały do wizji idealnego społeczeństwa.
W Grenlandii duński rząd w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych przeprowadził masowe sterylizacje Inuitek – często bez ich wiedzy i zgody. Trwale okaleczano dziewczynki – kobiety, które dopiero zaczynały życie.

Dziś nikt nie używa określenia „eugenika”. W słowniku rozpanoszyła się propaganda nowomowy.
Słowa piękne, wyszukane, naukowe, pełne obietnicy – ale przewrotnie kłamliwe, ukrywające w głębi niebezpieczne znaczenia.

Selekcja preimplantacyjna.
Edycja genomu.
Projektowanie genetyczne.
Optymalizacja biologiczna.
Wspomagane umieranie.
Transhumanizm.

To wyrafinowane lingwistyczne pranie mózgów.

Krisper – narzędzie do edycji DNA – pozwala dziś modyfikować geny ludzkiego embrionu. W tysiąc dziewięćset osiemnastym roku chiński naukowiec ogłosił, że stworzył pierwsze genetycznie zmodyfikowane dzieci. Trafił do więzienia – ale wiedzę o zbrodniczym procederze zamieciono pod dywan.

A badania trwają.
Czy tylko badania?

Po drugiej stronie tej samej idei stoi coraz szerzej legalizowana pomoc w odejściu na drugi świat. W Kanadzie, Belgii, Holandii do korzystania z tego prawa namawiani są już nie tylko nieuleczalnie chorzy – ale osoby z depresją, niepełnosprawnością, ludzie starzy i samotni. Decydowanie, które życie jest warte kontynuowania, staje się powoli normą.

Francis Galton chciał stworzyć doskonałego człowieka. Hitler dążył do doskonałości rasy. Dziś laboratoria oferują doskonałe dziecko. A zdegenerowane elity marzą o transhumanistycznej nieśmiertelności.

Narzędzia się zmieniły. Celem inżynierów eugeniki jest wstąpienie na tron Boga, ale ich prawdziwym mistrzem jest ojciec kłamstwa. Nic, co nieludzkie, nie jest mu obce.

Twórcy eugeniki są przekonani o swojej wyższości. Cała reszta ludzkości jest dla nich tylko poletkiem doświadczalnym, terenem tworzenia utopii, które wprowadzane w życie zawsze kończą się tragicznie.

Pod pozorem działania dla dobra ludzkości, inżynierowie „nowego człowieka” prowadzą nas do Apokalipsy.

A my zwykli ludzie, pomimo tego, że nie jesteśmy doskonali – mamy nie tylko prawo, ale obowiązek sprzeciwić się każdemu złu, które kwestionuje nasze człowieczeństwo.

 

Subskrybcja
Powiadomienie
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Popularne
Inline Feedbacks
View all comments