Andrzej Piotrowski – Rejs szlakiem Wielkich Polaków [2]

  • etap drugi

 

Następny jacht został znaleziony i zakupiony na wyspie Andros w archipelagu Bahamów. Był to jacht typu kecz Morgan 462 z nieczynnym silnikiem. Jacht został w marcu 2016 roku przeprowadzony na Florydę do St. Petersburg za pomocą silnika przyczepnego Honda 15 (15 KM). Rejs obfitował w dramatyczne momenty z powodu niedostatecznej mocy silnika i długiej (430 Mm) trasy. W St. Petersburg został wymontowany silnik główny (Yanmar turbodiesel o mocy 100 KM), naprawiony w Chicago i zamontowany ponownie. Przeprowadzono też bardzo pobieżny remont. Jacht został zarejestrowany w stanie Illinois jako s/y Kpt. Wagner II.

Trzeciego sierpnia 2016 roku polonijny jacht mając na pokładzie Andrzeja W. Piotrowskiego i Artura Żebrowskiego opuścił St. Petersburg wyruszając w dalszy rejs Szlakiem Wielkich Polaków. Ten etap prowadził dookoła Florydy do Ft. Lauderdale i dalej do North Miami Beach (Maule Lake). Tutaj wyokrętował się Artur Żebrowski, a skipper pozostał na pokładzie kotwicząc na Maule Lake czekając na kolejną załogę.  Z powodu braku załogi skipper – Andrzej W. Piotrowski zdecydował się płynąć samotnie. Jedenastego sierpnia opuścił kotwicowisko na Maule Lake  i poprzez Ft. Lauderdale wypłynął na Atlantyk. Po całodobowej żegludze wpłynął ponownie na Atlantic Intracoastal Waterway w porcie Fort Pierce. Decyzja nie kontynuowania rejsu Atlantykiem spowodowana była  brakiem autopilota. Płynąc samotnie skipper odwiedził kotwicowiska Florydy i port St. Augustine.

Samotna żegluga trwała aż do 26 sierpnia kiedy Kpt. Wagner II zacumował w marinie Morning Star w Savannah, Georgia. Tutaj przybył Piotr Rudziński z Nowego Jorku, filmowiec i uczestnik rejsu z Chicago do Nowego Orleanu. Savannah to miejsce śmierci Kazimierza Pułaskiego – bohatera Rewolucji Amerykańskiej. Żeglarze odwiedzili Fort Pulaski i miejsca pamiętające czasy bitwy. Dalsza trasa wiodła ICW przez Georgię do Charleston w South Carolina. Tutaj w miejskiej marinie przeżyliśmy ciężki sztorm Hermine. Szukając śladów polskiego korsarza (kapra) Feliksa Mikłaszewicza – walczył w obronie Rewolucji Amerykańskiej mając dwa żaglowce; Prince Radziwill i Scotch Trick – napotkaliśmy pracującą w bibliotece publicznej p. Alicia Thompson, która pomagała nam w znalezieniu polskiego korsarza. Po dłuższej wymianie zdań okazało się, że Alicia Thompson jest potomkiem rodziny Sosnowskich przybyłej z Polski tuż przed rewolucją i zaprzyjaźnionej zarówno z T. Kościuszką jak też K. Pułaskim.

Kolejnym portem na trasie była stara siedziba piratów, Beaufort w Północnej Karolinie. Tam też szukaliśmy śladów polskiego kapra korzystając z pomocy miejscowego towarzystwa historycznego. Dziesiątego września minęliśmy (nie zatrzymując się) Norfolk, największą bazę US Navy na Atlantyku. Naszym celem był port Annapolis na Chesapeake Bay. Wieczorem o 20.50 weszliśmy na mieliznę. Dopiero po 9 godzinach wysiłków zeszliśmy z niej. Bez wątpienia był to najgorszy moment naszej żeglugi. Powód był bardzo prozaiczny.  Błędne dane z naszych map elektronicznych.

Dwunastego września weszliśmy do Annapolis cumując w centrum miasta. Następnego dnia odwiedziliśmy cmentarz narodowy gdzie są pochowani bohaterowie sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych. Między innymi żołnierze Unii z wojny secesyjnej. Wśród nich Polacy; Gracanowski. Piątkowski, Podolski. Tradycyjnie ich groby ozdobiliśmy polskimi banderkami. Tego samego dnia w południe opuściliśmy Annapolis. Nasz cel to Cape May i droga do niego prowadzi przez końcówkę Chesapeake Bay, C-D Canal, Delaware Bay i Delaware River.

Następnego dnia stanęliśmy na kotwicy w porcie Cape May. Stąd trasa wiodła Atlantykiem do znanego z kasyn Atlantic City, dalej do Nowego Jorku. Osiemnastego września o godzinie 12.36 przeszliśmy pod Verazzano Bridge stając po 2 godzinach marinie na Brooklynie. W NYC polonijny jacht cumował 3 dni. Dwudziestego pierwszego września Kpt. Wagner II opuścił Nowy Jork i popłynął w górę rzeki Hudson z zamiarem odwiedzenia najsłynniejszej militarnej Akademii Wojskowej USA – West Point. Akademia znajduje się  na terenie fortu zbudowanego podczas Rewolucji Amerykańskiej przez Tadeusza Kościuszkę. Po drodze jacht przepłynął pod najpiękniejszym mostem Hudson River zbudowanym przez polskiego inżyniera Rudolfa Modrzejewskiego syna aktorki Heleny Modrzejewskiej znanego w USA jako Ralph Modjeski.

West Point okazał się niedostępny dla polonijnego jachtu z powodu braku pomostu o odpowiedniej głębokości na podejściu. Po przepłynięciu rzeki Hudson Kpt. Wagner II zatrzymał się w miejscowości Catskill już na Erie Canal gdzie zostały zdjęte maszty. Kanał Erie ma 350 mil długości i 35 śluz stanowych i 2 federalne. Wszystkie mosty na kanale są stałe i zdjęcie masztów było koniecznością. Kanał Erie prowadzi do miasta Buffalo leżącego na wejściu na Lake Erie.

Piątego października polonijny jacht wpłynął do Buffalo i zacumował w RCR Marina gdzie przybyły nasze maszty (ze względu na ciężar i bezpieczeństwo żeglugi maszty zostały wysłane do Buffalo drogą lądową). Jeszcze tego samego dnia odwiedziliśmy Niagara on the Lake w Kanadzie, gdzie znajduje się polski cmentarz wojenny. Jest to również miejsce gdzie formowała się Błękitna Armia Gen. Józefa Hallera. Następne dni to spotkania z Polakami z Kongresu Polonii Amerykańskiej w Buffalo, odwiedziny w prywatnych domach zamieszkałych tam amerykańskich Polaków, zwiedzanie polskiej dzielnicy, polskich kościołów i przyjmowanie Polonusów na pokładzie jachtu Kpt. Wagner II. W sumie w Buffalo staliśmy 9 dni i był to najprzyjemniej spędzony czas podczas naszego rejsu. To, że zdołaliśmy podczas tych szalonych dni postawić maszty na jachcie zakrawa na cud.  Czternastego października opuściliśmy Buffalo żegnani przez „naczalstwo” KPA w osobach  Ireny Woszczak i Andrzeja Gołębiowskiego.

Przed nami były Wielkie Jeziora Amerykańskie. To ponad 800 Mm plus rzeki Detroit, St. Claire i jezioro St. Claire. W sumie 900 mil. No i pora roku nie nastrajała optymistycznie. Późna jesień, częste sztormowe wiatry i zimno szczególnie w północnej części Wielkich Jezior. I tak było. Jezioro Erie przywitało nas silnym wiatrem, dużą falą i zimnem Trzydzieści dwie godziny żeglowaliśmy non stop zanim osiągnęliśmy miasto Detroit. Lake Huron powitało nas silnym wiatrem toteż pokonanie go rozłożyliśmy na 3 etapy. Ostatni pod wiatr i falę plus temperatura w granicach zera stopni Celsjusza dał nam ostro w kość. Jezioro Michigan (najdłuższe) pokonaliśmy w czterech etapach. Pogoda podobna, aczkolwiek im bliżej Chicago to cieplej. Pierwszego listopada 2016  po 3 miesiącach żeglugi zawinęliśmy do portu jachtowego w Wilmette (przedmieście Chicago). Tam w czerwcu 2014 rozpoczął się nasz rejs Szlakiem Wielkich Polaków. W Sheridan Shore Yacht Club 3 listopada odbyło się powitanie jachtu Kpt. Wagner II.

 

Ogółem przepłynęliśmy – 4.565 Mm (etap St. Petersburg– Chicago to 3,395 Mm)

Odwiedziliśmy porty (ważniejsze) Portage de Sioux, Memphis, Nowy Orlean, St. Petersburg, Ft. Lauderdale, St. Augustine, Savannah, Charleston, Annapolis, Cape May, Atlantic City, Nowy Jork, Catskill, North Tonawanda, Buffalo, Detroit, Port Huron, Beach Harbor, Harrisville, Mackinaw City, Frankfort, Ludington, Sheboygan, Racine plus dziesiątki mniejszych kotwicowisk i przystani

 

Andrzej W. Piotrowski

Karaibska Republika Żeglarska, Chicago

 

 

Kpt Wagner II

Kecz o kadłubie z żywicy poliestrowej, bardzo mocny.

Długość całkowita:46.50′ / 14.17m
Szerokość:13.50′ / 4.11m
Zanurzenie  (max.) 5.25′ / 1.60m
Powierzchnia ożaglowania:81.38 m2
Wyporność:30000 lbs./ 13608 kg.
Balast ołów:8400 lbs. / 3810 kg.
Konstruktor:Henry Scheel
Budowniczy:Morgan/Catalina Yacht Yard
Napęd pomocniczy:
Silnik Yanmar Model: 4JH3-HTE
Typ:Yanmar turbodiesel HP/KM:  100
Zbiornik wody:195 gals. / 738 l.
Zbiornik paliwa:175 gals. / 662 l.
Wysokość masztu od linii wodnej:56.50′ / 17.22m

close

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*