Wojna albo Gierek
Kraków jaki zapamiętałem z pierwszej wycieczki w dzieciństwie
był cały mokry od Wisły i całkiem szary. Chyba takie właśnie powinny być stare miasta,
żeby dobrze wyglądać na czarno-białych zdjęciach.
Na takich zdjęciach od razu wiadomo, że to co brzydkie jest czarne,
a to co ładne – białe. Ale tego dnia tylko niebo było białe.
A kamienice czarne, czarny był asfalt i bruk na ulicach,
czarne były w dorożkach konie. Jeden koń tylko był biały, ale miał skrzydła,
więc zaraz odleciał, białe chmury rozbryzgując pod kopytami.
Na kocich łbach ulicy Grodzkiej pozostał po nim tylko nawóz,
który wyglądał jak wielkanocne jajka
i byłem pewien, że już za chwilę wyklują się z nich maleńkie koniki.
Poszliśmy potem pod Kościół Mariacki,
ale hejnał niczym się nie różnił od tego, który się nasłuchałem już w radiu,
jedynie miał trąbkę, którą strażak od czasu do czasu wystawiał na wieży z okienka.
Na wzgórzu wawelskim Smocza Jama podobno była remoncie i dlatego zamknięta,
ale się w mieście mówiło, że podobno czasem można było w niej dostrzec
wystający kawałek ogona, a i na całym wzgórzu wyraźnie czuć było smoczy pot,
który, jak wiadomo, ma zapach palonej siarki.
O dwunastej, tak Jak Pan Bóg przykazał, we wszystkich kościołach w mieście
zabiły dzwony, tylko dzwon Zygmunta nie wydał z siebie żadnego dźwięku.
Spytałem czemu. A mama na to:
– Synku, to taki dzwon, który bije tylko od świąt i wielkich wydarzeń.
– Świąt to rozumiem, mamo, a jakich wydarzeń?
– No wiesz, gdyby tak, nie daj Boże, wojna wybuchła albo gdyby umarłby Gierek …
Umiejętności praktyczne
Spośród zwierząt domowych
najbardziej lubię pająki
nie wyją
nie szczekają
nie miałczą
po cichu
rozstawiając swe pajęczyny po kątach
Lubię rybiki cukrowe
które zjadają kurz z podłogi
choć czasem
podgryzają mi też papier toaletowy w łazience
Lubię też rośliny
skrzydłokwiat i dracenę
które mieszkają u mnie w kuchni
żywiąc się tylko światłem i wodą
więc wiem
że nawet nocą
moje jedzenie w lodówce
przy nich jest na pewno bezpieczne
Moja ślina nie nadaje się do tkania pajęczyn
kurzu zjadać nie mogę
bo z kurzu powstałem
więc zjadałbym samego siebie
Moje ciało w dwóch trzecich już składa się z wody
i chłonie światło
lecz to co wydala
nie pachnie wcale jak tlen
i bynajmniej nie ulatuje w powietrze
I choć tego nie słychać
czasem mam wrażenie
że domowe rośliny śmieją się ze mnie
śmieją się ze mnie rybiki i pająki
gdy chcę im pokazać
że też coś potrafię
gdy używam obu rąk
zapinając guziki w koszuli
wiążąc sznurowadła w butach
i gdy liczę do dziesięciu na palcach
Życie na planecie Kepler-1606f
Jeśli nie wierzysz
że na innych planetach
istnieje życie
wyobraź sobie
na planecie Kepler-1606f
pękającą skałę
z której rodzą się małe kamienie
albo dwa krzemienie
który tam toczy
metanowy wiatr
ocierając je tak mocno o siebie
że aż sypią się iskry
wystarczy tylko poczekać
a zapewne niebawem i tam
wyrosną skrzypy i paprocie z bazaltu
w których żerować będą
niklowe ptaki
i kwarcowe dinozaury
Piąty Jeździec
W każdym mieście
do którego przyjeżdżam
odwiedzam
domy przeznaczone do rozbiórki
nieukończone bloki z wielkiej płyty
place po zburzonych fabrykach
porozbierane wiadukty i mosty
Oglądam betonowe dźwigary najeżone stalowymi prętami
pokruszone cegły i gnijące deski
porozrywane kartony i potłuczone szkło
trupy kotów szczurów i gołębi
i chmary much nad odchodami
Wpatruję się uważnie
w każdy szczegół
by zapamiętać
jak te nasze miasta
będą wyglądać
po wojnie
Krótka rozprawa o tym, czym jest brak
Brak jest dokładnie tym pustym miejscem
po krześle
które odstawiono daleko od stołu
bo brak krzesła
takie samo prawo ma do istnienia
jak krzesło
i równie realnie istnieje
brak krzesła nikogo nie pozbawia
możliwości niesiedzenia
niczyim plecom nie odbiera braku oparcia
i ktoś kogo nie ma
na braku krzesła
może się nawet nie rozsiąść wygodnie
przecież nikt inny
jak właśnie brak
zajmuje puste miejsca w teatrze
puste fotele w autobusach i tramwajach
to on przesiaduje na pustych ławkach w parku
to właśnie on był na twoim miejscu zanim je zająłeś
więc zajmie je znowu gdy tylko odejdziesz
z twoim papierosem w ręce
z niedoczytaną książką
i z niedopitą do końca kawą
Lesław Nowara
O autorze:

Lesław NOWARA (ur. 1963) w Gliwicach. Prawnik z wykształcenia, absolwent Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Poeta, aforysta, felietonista, recenzent literacki.
Wydał tomy wierszy:„Zielona miłość”, ZLP, Katowice 1991
„Dom o zielonych oknach”, Gliwice 1993 (nominacja do Nagrody Poetyckiej im. Kazimiery Iłłakowiczówny za najlepszy książkowy debiut roku, 1993), „Trzecie oko”, Instytut Wydawniczy ŚWIADECTWO, Bydgoszcz 1996, „Rosyjska ruletka”, Wydawnictwo MINIATURA, Kraków 1999,, „Kokon”, KARTKI, Białystok 2002
„Cichociemno”, Wydawnictwo PARNAS, Gliwice 2006, „Kropka i Kreska”, Wydawnictwo V8, Gliwice 2013, „Ciemna strona światła” /wybór wierszy/, Wydawnictwo ŚLĄSK, Katowice 2019
„Ość wieloryba”, Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział Kraków & Instytut Literatury, Kraków 2020
„Przed nami jeszcze potop”, Biblioteka Śląska, Katowice 2023
Opublikował także kilka tomów miniatur literackich – aforyzmów i epigramatów: „Świat według Ludka”, Instytut Wydawniczy ŚWIADECTWO, Bydgoszcz 1995, „Wielki Mały Ludek”, KARTKI, Białystok 2004 oraz MINIATURA, Kraków 2004, „Zdania z kropką”, MINIATURA, Kraków 2015
„Ludek Fatalista”, MINIATURA, Kraków 2017. Na motywach jego tomu wierszy „Kokon” zrealizowany został przez Teatr Nowej Sztuki spektakl teatralny „Kokon” w reżyserii Dariusza Jezierskiego, prapremiera: 04.06.2005 Kino- Teatr X, Gliwice. Od 1994 roku członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Gliwicach.
.
