Grzegorz Kozyra – Mój jazz (13) – Krzysztof Komeda

Astigmatic Krzysztofa Komedy nigdy nie brzmiał dla mnie klasycznie… Emocjonalność pierwszego tytułowego utworu przekracza normalne bariery dźwięku, trudno jest więc wyzwolić się od tematów, które krążą wokół kontrapunktu, aleatoryzmu, modern jazzu i awangardy. Komeda zna każdy rodzaj jazzowego frazowania, i choć nie jest mistrzem techniki, wirtuozem bez skazy, dla trębacza Stańki czy alcisty Namysłowskiego nie ma to żadnego znaczenia. Improwizują jak najęci, robią to spontanicznie, bez żadnego zadęcia, stosując się do reguły złotego środka. Naprawdę, nawet awangardowe nuty z rejonu płynącego wprost od Ornette Colemana są wyważone, i wymagają europejskiego odcyfrowania. Tak mówią krytycy. A mnie się wydaje, że w jazzie nie chodzi o żadne odcyfrowanie, tylko o gest, o miłość do dźwięków.

Pobudzam wodze fantazji, staram się powstrzymać emocje, i nie mogę. Kompozycja Komedy ciągle czymś zaskakuje, jakby autor muzyki do Noża w wodzie Romana Polańskiego chciał w tej jazzowej suicie przemycić jakieś pierwiastki zupełnie nowego brzmienia. Europejskość tej płyty jest definiowalna, ale co to znaczy – katapultować się w rejony jam session! Tak – chłopaki improwizują jak szaleni i można by także znaleźć się z nimi na koncercie, wsłuchać w kapitalne solowe popisy, i nie kontrolować swojego serca.

Kattorna wymaga skupienia. Temat jest zaledwie sześcionutowy, ale skala emocji niezwykła. Komeda napisał tę kompozycję do filmu Kociaki Henninga Carlssena, przearanżował ją, wysubtelnił, ale pozostawił ten zagadkowy motyw kobiet, których nie do końca da się poznać, a z którymi warto żyć. Patos płynący z tej, jak i następnej kompozycji Sventetic, nie razi, nie denerwuje. Pomnaża nasze napięcie, niepokój.

Czy Komeda zdawał sobie do końca z tego sprawę, że jego Astigmatic stanie się płytą epokową? Nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. Największy twórca tego nie wie, więc i on krążący wokół tematów, pisujący już muzykę filmową do obrazów polskich i zagranicznych, tego nie wiedział. Ale jego uczucia są tak inspirujące, jego umiejętność słuchania i pisania melodii tak niezwykłe, że nawet jeżeli dzisiaj nie jesteśmy już tak wrażliwi na dźwięki autora Kołysanki jak za czasów naszej młodości, muzyka pozostała w nas przecież na zawsze. I rozumiemy, dlaczego wciąż inni wybitni kompozytorzy do Krzysztofa Komedy wracają. Prześcigają się w nowych odczytywaniach partytur, zabierają przyjaciół na sceny całego świata i grają, grają te nuty, które burzą emocje, które wzruszają nas do łez.

 

Grzegorz Kozyra

Obraz:Zbigniew Kresowaty

.….

O autorze:Screenshot 2015-04-29 00.31.42

Grzegorz Kozyra: eseista, poeta, dziennikarz. Autor czterech tomów eseistycznych: W CZASIE NIEDOKOŃCZONYM (2005), DUCH SŁOWIAŃSKI (2009), CIEŃ I MAGNOLIE (2013), PODRÓŻE Z ORFEUSZEM (2016).

 

Newsletter

Daj nam sygnał poparcia!

WESPRZYJ NASZ PORTAL KUPUJĄC NA “AMAZON”

Books for Sailors

1 Comment

  1. Krzysztof Komeda powraca do nas, jak wolność, która wymknęła się cenzurze i szarości życia.

Leave a Reply to Alek Rybczyński Cancel reply

Your email address will not be published.


*