Grażyna Banaszkiewicz – o sztuce Wilhelma Sasnala

Z jakiegoś nieświadomego poczucia braku

Jak napisał Bogdan Wojdowski w swojej przejmującej realiami z nieludzkiego czasu książki „Chleb rzucony umarłym”: MUR DZIELIŁ LUDZI i PO TO BYŁ POSTAWIONY. – Ta książka jest osobistą literacką relacją pisarza (ur. w Warszawie 30 listopada 1930 – zmarł 21 kwietnia 1994 w Warszawie) – dziecka ocalałego z warszawskiego Getta.

Bogdan (pozwolę sobie na ten bezpośredni zwrot, jako że znałam Go osobiście, przegadałam z nim w ich, z żoną Marysią Iwaszkiewicz, mieszkaniu przy ul. Iwickiej w Warszawie sporo czasu), nigdy się z przeżyć Getta nie wyzwolił, nie potrafiąc z tym ciężarem, z tą traumą żyć popełnił samobójstwo.

 

17 czerwca tego roku w Muzeum  POLIN  została otwarta wystawa jednego z najwybitniejszych współczesnych polskich artystów – Wilhelma Sasnala. – Znajdą się na niej  obrazy i rysunki,  które – czytam w folderze wystawy – opisują znajomy, choć nieco oddalony pejzaż i znajome w nim postaci.  Jest to pejzaż po Zagładzie.

Nie umiałam wcześniej znaleźć tzw. klucza do uporania się z nim, z odbiorem tych prac, z wyjściem z emocji, jakie wystawa we mnie pobudziła. Dopiero teraz w tym tradycyjnym w naszym kalendarzu okresie wspomnień, odwiedzania grobów, zapalania zniczy – nie to, że tonują się one we mnie, ale że przyjmuję je dzisiaj jako upamiętnienie !

Nie tak dawno też natrafiłam na radiową rozmowę z Wilhelmem Sasnalem, w której opowiadał o torach wiodących do Auschwitz-Birkenau – niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego … Przejeżdżali przez nie z żoną, która prowadziła samochód, i – samochód na nich stanął. Żona patrzyła przed siebie, usiłowała uruchomić samochód, a w tle rysowała się z czerwonej cegły brama z wieżycą, za nią baraki obozu… Ten portret żony (zrobił zdjęcie), jego tło, a potem przejście przez tą przestrzeń – obecnie muzeum dokumentujące zbrodnie niemieckie w okupowanej Polsce, symbol Zagłady Żydów (lata 1940-1945, ponad 1 300 000 ofiar ) – uruchomiło wizję jego nowych obrazów-obrazów znaków, obrazów sygnałów, artystycznych pomników pamięci.

 

Obrazy Wilhelma Sasnala zdobyły międzynarodowe uznanie, jakkolwiek w Polsce do pewnego momentu pokazywane były stosunkowo rzadko. Ostatnia znacząca wystawa jego prac odbyła się w 2007 roku w warszawskiej Zachęcie. Prezentacja w Muzeum POLIN jest więc pierwszą indywidualną ekspozycją twórczości artysty (co podkreśla samo Muzeum w swoich folderach) w polskim muzeum. Obejmuje prace powstałe w ciągu minionych dwudziestu lat i stanowi ważne wydarzenie w dziedzinie sztuki współczesnej – zarówno w kontekście polskim, jak i światowym. Oglądamy na niej prace udostępnione przez artystę, a także z kolekcji polskich (w tym Muzeum POLIN) i zagranicznych. W znacznej części wystawione po raz pierwszy. A należy dodać, że obrazy Wilhelma Sasnala znajdują się obecnie w najważniejszych światowych kolekcjach muzealnych.

W Museum of Modern Art i w Solomon R. Guggenheim Museum w Nowym Jorku, w Tate Modern w Londynie, Centre Pompidou w Paryżu, Sprengel Museum w Hanowerze, także  w Fondation Beyeler w Riehen, czy Van Abbemuseum w Eindhoven oraz Stedelijk Museum w Amsterdamie.

Zaproszono go do  indywidualnych wystaw tak w Kunsthalle Zürich, Camden Arts Centre, jak i w  Whitechapel Gallery w Londynie, w K21 Kunstsammlung Nordrhein-Westfalen w Dusseldorfie, Haus der Kunst w Monachium. Brał  udział i w licznych wystawach zbiorowych w różnych obszarach świata.

Jago twórczość w znacznym stopniu inspirują przekazy wizualne zaczerpnięte z najróżniejszych źródeł i kontekstów, w tym środków masowego przekazu: – telewizji, internetu, prasy, prac plastycznych i fotograficznych , też – jak mówił we wspomnianym radiowym wywiadzie –  innych, ważnych dla niego artystów. Podkreśla, że jego sztuka odnosi się do codziennego życia, traktuje o przemianach społecznych, o własnym i rówieśników dorastaniu w czasach przejścia  z realnie istniejącego socjalizmu do realnie istniejącego kapitalizmu, o polityce upamiętniania i rozliczania przeszłości. – Sasnal opowiada o tym, jak jego pokolenie zmaga się z rzeczywistością, w której konfrontujemy się z ciągłym odwoływaniem się do wojennej i powojennej historii.

Od kilkunastu lat – wraz z współautorką – żoną Anką Sasnal, realizuje również zarówno pełno, jak i krótkometrażowe filmy.

 

Relacja oka i pamięci, dotyku i zapomnienia, szukanie języka i utrata mowy – te przeciwstawne, a często równoczesne doświadczenia opisują obszar opuszczony, wyparty, obszar wstydu i ciekawości. Co jest za tym ślepym murem?

Szukając odpowiedzi Wilhelm Sasnal idzie mało uczęszczaną ścieżką, po której prowadzą go dzieła mierzące się z Holokaustem w języku obrazów i relacji świadków, takie jak komiks Arta Spiegelmana Maus, film Claude’a Lanzmanna Shoah czy opowiadania Tadeusza Borowskiego.

Na pytanie – dlaczego temat żydowski, a szczególnie temat Zagłady jest dla  niego niezmiernie istotny, Wilhelm Sasnal odpowiada: – Z jakiegoś nieświadomego poczucia braku, który trudno zdefiniować.  – A może z poczucia winy, jaką, będąc wychowanym w tradycji chrześcijańskiej Polakiem noszę.

 

– Żydowskimi tematami nie zainteresowałem się na pewno z sentymentu. Bardziej z własnej troski. I teraz jest mi łatwiej, bo wiele tematów przerobiłem, nazwałem je. Jan Tomasz Gross ma rację, mówiąc: – ” Polacy powinni to załatwić dla siebie, nie dla kogoś “.

Wystawa Wilhelma Sasnala w Muzeum POLIN, które jako nowoczesna  (czytam w folderze), otwarta instytucja kultury nie boi się stawiać trudnych pytań i zachęcać swoich Widzów do osobistych interpretacji i dialogu z historią, jest ciekawą propozycją nie tylko dla osób zainteresowanych relacjami polsko-żydowskimi, ale także dla wszystkich, którym emocjonalnie nieobojętne pozostają dzisiejsze sprawy, tak w ich wymiarze społecznym, politycznym , czy poetyckim.

 

Pytając o znaczenia polskiego pejzażu – w wymiarze fizycznym, kulturowym i historycznym – wystawa Wilhelma Sasnala w Muzeum POLIN dotyczy w istocie całości naszego doświadczenia współczesności. W swoich malowanych z tego doświadczenia obrazach, artysta zdaje się mówić do publiczności wystawy, że nasza polityka historyczna będzie osobistą (przecież niemal nie ma w Polsce rodziny nie obciążonej dramatami przeszłości – GB), a nie narzuconą z góry.  – Albo .., wkrótce nie będzie jej wcale.

I nie sposób – GB – nie zgodzić się z tym ostatnim stwierdzeniem Sasnala w kontekście wykwitających obecnie w Polsce – za zgodą rządzących! – dotąd prawem zabronionych faszystowskich formacji. Stawiania na naszych granicach murów mających ludzi dzielić, separować.

On, jak to już ktoś zauważył – swoimi obrazami tworzy kronikę współczesności. Surowo, a symbolicznie. Określonymi znakami. Nie zagmatwanymi. Jego obrazy to nie rebusy, nie gęstością farby i nawarstwioną jej kolorystyką mówi do oglądających je. Ważny jest dla niego sygnał, znak od razu naprowadzający na przekazywany komunikat, na tok refleksji wynikającej z oglądu najbliższego otoczenia.

Malarstwo Sasnala z okresu istnienia  założonej przez niego Grupy Ładnie określano terminem pop-banalizm. Pojawiały się w nim bowiem tematy przenoszone na płótna – prostymi znakami – wprost z obszarów trywialnej codzienności, od której nie stronił.

Pierwsze obrazy oddawały przedmioty–rekwizyty wspólne dla: cytat –  Estetycznego doświadczenia jego pokolenia. Były to: okładki płyt i komiksów, t-shirty ulubionych zespołów, samochody, rowery, także – echa ważnych wydarzeń politycznych (np. aresztowanie Pinocheta), spektakularne katastrofy opisywane w mediach (zatonięcie okrętu “Kursk”, katastrofa Concorde), sytuacje z życia towarzysko-prywatnego.

Zwykł mówić, iż jego umysł nie jest w stanie wyprodukować fikcji, że zawsze stara się bazować na czymś, co istnieje.

I to jest właśnie klucz do współczesnych mu odbiorców jego prac. – Wspólnota przeżycia, poznania, zobaczenia, usłyszenia.

A kiedy już rozpozna się jeżyk artysty można za nim dalej podążać, odczytywać głębsze, nośniejsze komunikaty, przesłania, refleksje.

Cykl obrazów eksponowanych w Muzeum POLIN wymaga  zatem od oglądających już znacznie więcej, niż tylko bratania się pokoleniowego w codzienności tego pokolenia, wymaga zgłębienia i rozważenia przeszłości dla chronienia stabilności, otwartości, bezpiecznego rozwoju przyszłości.

Ten jego syntetyczny skrót stanowi swego rodzaju stempel: tu i teraz jesteśmy tacy, nie inni, ale czas płynie, wszystko się przeobraża, nie koniecznie tak, byśmy mogli mieć do siebie zaufanie, byśmy nie zburzyli dachu nad naszymi głowami, byśmy nie zachwiali przyszłością nie tylko swoją, a i kolejnych pokoleń.

Ważne obrazy.
Ważna, bardzo ważna wystawa.

 

Grażyna Banaszkiewicz

dziennikarz,-reżyser
– zdjęcia autorki –

 

O autorce:

Grażyna Banaszkiewicz – reżyser, dziennikarka, poetka, ur. 24.01.1953r. w Poznaniu, autorka Witryny Poetyckiej „Poszukiwanie” (1973), tomików wierszy „Mężczyźni od których umieramy” (1990, 1994), „Własne-cudze życie” (1998), „Wyznania-Bekenntnisse” (2003) oraz opowiadań drukowanych w prasie literackiej, a także scenariuszy telewizyjnych programów poetyckich i filmów dokumentalnych.

 

 

Warszawa
Muzeum POLIN
Taki Pejzaż – obrazy Wilhelma Sasnala
17.06.2021 – 10.01.2022

Wilhelm Sasnal urodził się w 1972 roku w Tarnowie.
Malarz, rysownik, filmowiec i twórca komiksów. Współzałożyciel (1996) nieistniejącej już Grupy Ładnie. Związany z Fundacją Galerii Foksal w Warszawie. W latach 1992–1994 studiował architekturę na Politechnice Krakowskiej, w latach 1994–1999 malarstwo na tamtejszej ASP (dyplom w pracowni prof. Leszka Misiaka). W 1999 roku otrzymał Grand Prix na Biennale Malarstwa “Bielska Jesień”, w 2003 roku nagrodę “Pegaza” w dziedzinie sztuki, a w roku 2006 europejską nagrodę artystyczną van Gogh Biennal Award w Amsterdamie. Artysta związany z Krakowem i Tarnowem.

Nota biograficzna za: https://culture.pl/pl/tworca/wilhelm-sasnal

 

close

1 Comment

  1. Prawdziwe obrazy z Auschwitz to dziela Jerzego Zielezińskiego znanego jako George Ziel

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*