Grażyna Banaszkiewicz – ZAPANOWAĆ NAD ZMIENIAJĄCYM SIĘ ŚWIATŁEM

Każdy obraz tworzy światło !

Tak.

Oczywiście jest autor, twórca danej pracy, ale gdy nie czuje on światła, gdy nie posiadł on finezji operowania nim w obrazie, płótno pozostanie tylko coś przedstawiającym płótnem, z jakoś nałożoną na nim farbą, zawerniksowaniem, i co tam jeszcze… Ale gdy osobowość artysty zawieszona jest w świetle – obcując z jego malarskim przedstawieniem odczuwamy coś magicznie szczególnego.

Nieczęste to zdarzenie. Jeżeli się więc przytrafia, stojąc przed takim obrazem czujemy się szczególnie obdarowani.

Na ogół też pozostaje on z nami wdrukowany w pamięć, w głębokie odczucie właśnie.

 

Piszę nieco patetycznie, ale obrazy jakie zobaczyłam na nowej w Muzeum Narodowym w Poznaniu wystawie pt. ŚWIATŁO I CISZA dały mi dawno nieodczuwane doznania, jakąś wyjątkową przestrzeń do bycia z nimi, przy czym rzecz nie w formatach, zwłaszcza, że są one zróżnicowane (co także dookreśla możliwości twórcy), ale w owym esprit – duchowości, umysłowości, wrażliwości oraz postrzeganiu światła, kiedy w mrocznym pokoju lokuje na stole lampę, kiedy w amfiladzie mieszkania zauważa wpadające do niego smugi światła pełgające po szybach okna, na ścianach, czy na deskach podłogi, na uchylonych drzwiach. Kiedy odmalowuje surowy duński pejzaż, a pory dnia, czy roku zmienia światło ogólnej nad tym pejzażem aury.

A światło portretów … Charakter postaci, wiek, ciężar życia, refleksyjność danej postaci. Wszystko zawiera się w przywołanym w obrazie świetle.

.

.

Vilhelm Hammershøi przyszedł na świat 15 maja 1864 roku w Kopenhadze w rodzinie kupca Christiana Petera Hammershøia (1828-1893) i jego żony Frederikke z domu Rentzmann (1838-1914). W latach 1870-1871 pobierał naukę w Haderslev Leareres Skole. Na lekcje rysunku uczęszczał do Christiana Kierkegaarda. W latach 1877-1878 lekcji perspektywy udzielali mu Carl F. Andersen i Holegr Grønvold. Lekcji malarstwa zaś udzielali młodemu Vilhelmowi Fryderyk Rohde oraz Vilhelm Kyhna.

Publicznie pokazał on swoją pracę w 1885 roku na wystawie akademii w Charlottenborgu.

Było to przełomowe dzieło, pierwszy wielkoformatowy obraz „Portret młodej kobiety” (portret siostry Anny). W tym roku odbył też podróż zagraniczną – do Berlina i do Drezna. Dwa lata później odwiedził Holandię i Belgię, gdzie zachwyciły go obrazy mistrzów holenderskiego Złotego wieku. Zafascynowały go zwłaszcza obrazy Johannesa Vermeera, Rembrandta, Jacoba van Ruisdaela, czy Petera de Hoocha.

Zwracam uwagę na jego malarskie zauroczenia, jako że – a nie robię z tego zarzutu, bowiem ołówek i pędzel Vilhelma Hammershøia są doskonałe ! – echa jego twórczych zauroczeń są w jego obrazach niezmiernie wyraźne. Osobiście na przykład w wielu obrazach Hammershøia – portretach, martwych naturach, rysunkach – dostrzegam echo, fascynację półcieniami obrazów Jeana-Baptiste Simeona Chardina* !

 

Ale o jeszcze kilka dat z biografii tego artysty zahaczę …

Rok 1890 –  Hammershøi zaręcza się z Idą Ilsted (1869-1949) i maluje jej portret, którym później zachwyci się m. in. Auguste Renoir.

Dwa lata później, po powrocie z Paryża małżonkowie wyprowadzają się do Ny Bakkehus przy Rahbeks Alle w dzielnicy Fredriksberg. Letnie wakacje spędzają w Qrnegarten i Gentofte. – O tyle to podkreślam, że tam artysta maluje pejzaże, a one stanowią wcale znaczącą część jego artystycznej spuścizny.

Małżeństwo jeszcze kilkakrotnie się przeprowadza, zmienia swoje otoczenie.

W latach 1912-1913 skupiony jest na autoportrecie dla Galerii Uffizi we Florencji. W roku następnym umiera matka artysty, on sam zapada na nowotwór. Umiera 13 lutego 1916 roku w Kommunehospitalet w Kopenhadze.

Pochowany zostaje na cmentarzu Vestre Kirkegard.

Alfred Bramsen organizuje w Kunstforeningen upamiętniającą artystę wystawę.

=

Muzeum Narodowe w Poznaniu prezentuje pierwszą w Polsce i w Europie środkowej wystawę monograficzną wyjątkowego artysty skandynawskiego Wystawa zatytułowana “ Vilhelm Hammershøi. Światło i cisza” od razu naprowadza na to, co w przedstawieniach tego artysty jest tak zwaną siłą obrazu.

Spokój, cisza wykreowane specyfiką, subtelnością światła.

 

Po raz pierwszy miłośnicy sztuki w Polsce mają okazję zetknięcia się z dziełami tego najwybitniejszego duńskiego artysty.
Hammershøi malował nastrojowe krajobrazy, realistyczne portrety, niezwykłe widoki architektury, a przede wszystkim wnętrza emanujące atmosferą ciszy.

Wystawa przybliża więc szeroki zakres artystycznych osiągnięć  Vilhelma Hammershøia, ponadto zgłębia wiele kluczowych problemów jego twórczości, jego kolorystyczne wyrafinowanie, oszczędność narracji, rolę właśnie światła, kontemplacyjny nastrój czy wyczucie przestrzeni. Jakże mistrzowskie są

Ekspozycja obejmuje zarówno najbardziej znane obrazy tego duńskiego mistrza, jak i rzadko prezentowane rysunki oraz akwarele, a także fotografie będące dla artysty autonomicznym medium twórczym.

Dzięki ukazaniu prac ze wszystkich okresów twórczej aktywności, od studiów na Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Kopenhadze, aż po ostatnie lata życia, możliwe staje się tu prześledzenie rozwoju jego osobniczego (mimo tych, czy innych wpływów) stylu.

=

Już dawno tak długo nie chodziłam po salach ekspozycyjnych Muzeum Narodowego w Poznaniu. Nie dlatego, że nic mnie wcześniej aż tak nie zaintrygowało, ale głównie dlatego, że nowa ekspozycja „Vilhelm Hammershøi. Światło i cisza” ma w sobie jakiś specyficzny, lekko melancholijny, skorelowany z jesienną za oknami aurą klimat.

Ale to byłoby za proste, za łatwe tak się do pokazywanych tam teraz obrazów odnieść. Ta wystawa jest ważna siłą tych obrazów !

=

Lubię te ciemne godziny w mym bycie

gdy  zmysły toną w głębinie bezwolne (…)

I wtedy wiem już, że zyskałem przestrzeń

na drugie życie, co bez czasu płynie.

 

Strofa z wiersza

Lubię te ciemne godziny w mym bycie” R.M.Rilkego stanowi motto, i trzeba przyznać trafne w swoim nastroju motto, jednego z rozdziałów – opracowania katalogowego towarzyszącego tej nowej (otwartej 28 listopada 2021) ekspozycji w Muzeum Narodowym w Poznaniu prezentującym pierwszą w Polsce i w Europie środkowej wystawę monograficzną ciekawego bardzo artysty skandynawskiego Vilhelma Hammershøia.

 

Malował on nastrojowe krajobrazy, realistyczne portrety, niezwykłe widoki architektury, a przede wszystkim wnętrza emanujące atmosferą ciszy.

Kuratorka ekspozycji pisze w zaproszeniu: Celem wystawy jest przybliżenie szerokiego zakresu jego osiągnięć artystycznych, a ponadto zgłębienie kluczowych problemów twórczości, takich jak kolorystyczne wyrafinowanie, oszczędność narracji, rola światła (sic!), kontemplacyjny nastrój czy wyczucie przestrzeni.

Ekspozycja prezentuje zarówno najbardziej znane obrazy duńskiego mistrza, jak również rzadko eksponowane rysunki i akwarele, a także fotografie będące dla artysty autonomicznym medium twórczym. […]
Wystawę zorganizowano przy współpracy z Statens Museum for Kunst w Kopenhadze, skąd wypożyczono jedne z najważniejszych i najsłynniejszych dzieł duńskiego twórcy oraz  muzeów i instytucji sztuki takich jak: Hirschsprung Collection w Kopenhadze, Musée d’Orsay w Paryżu, Nasjonalmuseet w Oslo czy Alte Nationalgalerie w Berlinie, jak również z prywatnej kolekcji Ambasadora Johna L. Loeba Jr.
Po ekspozycji w Muzeum Narodowym w Poznaniu wystawa pokazana zostanie w Muzeum Narodowym w Krakowie.

.

Grażyna Banaszkiewicz

dziennikarz,-reżyser

– zdjęcia autorki –

;

O autorce:

Grażyna Banaszkiewicz – reżyser, dziennikarka, poetka, ur. 24.01.1953r. w Poznaniu, autorka Witryny Poetyckiej „Poszukiwanie” (1973), tomików wierszy „Mężczyźni od których umieramy” (1990, 1994), „Własne-cudze życie” (1998), „Wyznania-Bekenntnisse” (2003) oraz opowiadań drukowanych w prasie literackiej, a także scenariuszy telewizyjnych programów poetyckich i filmów dokumentalnych.

….

 .

ŚWIATŁO I CISZA
Muzeum Narodowe w Poznaniu
27 listopada 2021 – 23 stycznia
Kuratorka: Martyna Łukasiewicz
Aranżacja: Paulina Tyro-Niezgoda i Piotr Matosek

.

*Jean Chardin – francuski malarz. Właściwe nazwisko Jean-Baptiste Siméon Chardin (ur. 2 listopada 1699 w Paryżu, zm. tamże 6 grudnia 1779). – Jak podkreślają biografowie : Do dziś nie wiadomo co skłoniło go do zajęcia się malarstwem. Tworzył portrety, sceny domowe odwołujące się do tradycji niderlandzkiej, oraz martwą naturę. Tematy te nie cieszyły się w ówczesnych czasach powodzeniem i poważaniem, jednak pomimo to odnosił on sukcesy, robił artystyczną karierę. – Na dorocznej Wystawie Młodych w Paryżu w 1728 roku zaprezentował kilka obrazów, za które otrzymał liczne pochwały. Tego samego roku , 25 września – został członkiem Królewskiej Akademii Malarstwa i Rzeźby. – Akademia uznała go zwłaszcza za „utalentowanego malarza zwierząt i owoców”. – Opracował własną technikę polegającą na nakładaniu kilku warstw farby, aby uzyskać efekt głębokiego kolorytu, dlatego jego prace różnią się zupełnie od prac jemu współczesnych malarzy rokokowych. W historii sztuki jest uznawany za jednego z najlepszych malarzy rodzajowych. Ze względu na studium światła i rozmach kompozycji, wśród grupy XVII-wiecznych malarzy postrzegany był jako twórca „nowoczesny”. Specyficzne operowanie światłem, np. na obrazie „La Pourvoyeuse” sprawia, że znajdujące się na nim naczynia, postacie, stoły mieszczan zastawione jedzeniem, są pełne dostojeństwa i odwagi. – Zmarł będąc w pełni sławy 6 grudnia 1779 roku, w swoim mieszkaniu w Luwrze.  Jego grobowiec znajduje się w kościele Saint Germain l’Auxerrois w Paryżu.

 

close

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*