Grażyna Banaszkiewicz – Na własnych zasadach

Screenshot 2018-03-11 23.13.45

Są życiorysy mieszczące się w mniej czy bardziej obszernej nocie, w broszurze okolicznościowej, a nawet w książce ku czci. Niekiedy jednakże życie zapisane jest grubą, z wieloma zakamarkami, księgą … Ba, jest doskonałym scenariuszem na niebanalny film, zwłaszcza, gdy w dany życiorys wejdzie biograf o temperamencie detektywa i przewraca nam niemal wszystko, co już o danej postaci wiemy. Nawet będącej legendą już za życia. A tu – dowiadujemy się rzeczy, kolokwialnie mówiąc – nie mieszczących się w głowie !

Nie bez powodu więc to biografie w ostatnich latach cieszą się szczególnym zainteresowaniem. Przeglądamy się zwłaszcza w słabostkach ludzi wielkich i nasz dystans do ich osiągnięć, tego co zapisali w polityce, w nauce, w sztuce skraca się, widzimy, że i ci ludzie obdarzeni szczególnymi zdolnościami, przymiotami,w gruncie rzeczy są z krwi i kości, z dziejowej codzienności, że też się w życiu miotali, cierpieli, nie osiągali tego na czym im najbardziej zależało, a czym najczęściej była i jest bliskość z drugim człowiekiem.

Wszystko to zawiera się również w biografii Kazimiery Iłłakowiczówny, znakomicie skonstruowanej, pieczołowicie zdokumentowanej przez Joannę Kuciel-Frydryszak*
– „IŁŁA – OPOWIEŚĆ O KAZIMIERZE IŁŁAKOWICZÓWNIE”.
Ta książka wiele wyjaśnia, tłumaczy, odkrywa, ot, choćby datę urodzin Iłły zmanipulowaną, przez nią samą, by piętno pozamałżeńskiego dziecka nie było czytelne, nie ważyło na jej zamierzeniach. Jest ta biografia uporządkowaniem licznych dotychczasowych publikacji,
jako że sama Iłła co nieco o sobie napisała („Ścieżka obok drogi”, „Tryzmeński zając”, czy poszczególne wiersze), ale też praktycznie każdy, kto się z nią szczególnie w jej poznańskim okresie stykał, spisywał później Iłły poczynania, przyzwyczajenia, uporządkowania… Była wszak mistrzynią kodyfikowania tak należnego w określonych porach i okolicznościach ubioru, jak i relacji międzyludzkich w obszarze wspólnego mieszkania oraz obszarze relacji publicznych.
Bo Kazimiera Iłłakowiczówna – tłumaczka, poetka, dama (takim „szyldem” najczęściej Iłłę się charakteryzuje) lub, jak chce wydawca omawianej książki: – emancypantka, katoliczka, na pewnym etapie socjalistka, choć (GB) ona sama zwykła o sobie mówić: „urzędnik państwowy” – w każdym gremium funkcjonowała, egzystowała na własnych warunkach.

Jeżeli już wspomniałam o nocie Wydawcy … W rozszerzeniu przeczytamy w niej, że: – Debiutem poetyckim (Kazimiera Iłłakowiczówna – GB) zrobiła furorę.
Zachwycił się nim Stefan Żeromski, a Jarosław Iwaszkiewicz na zawsze pozostał jej wiernym czytelnikiem. Skamandryci odbyli do niej pielgrzymkę, aby przystała do ich grupy.
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska i Magdalena Samozwaniec nie raz prosiły ją o radę. Jej przekład „Anny Kareniny” okrzyknięto kongenialnym, a spory z redaktorami przeszły o legendy. Oprócz tego tłumaczyła z angielskiego, niemieckiego, rosyjskiego, rumuńskiego i węgierskiego.
Dziś jednak najczęściej pamięta się o niej jako o sekretarz (a pamiętajmy – GB – że nie był to czas na tego typu posady dla kobiet !) Józefa Piłsudskiego.
Ona sama także bardziej od wierszy ceniła swoją karierę urzędniczki, dumna, że może służyć Polsce. A była to wielka dama i nietuzinkowa osobowość.
„Jest ekscentryczna. Mówi zawsze, co innego, niż się oczekuje, wprost uosobienie przekory”, pisała o niej Maria Dąbrowska.

„Iłła” to opowieść o niemal stuletnim życiu kobiety niezwykłej, to także zapis czasów i zmagań z przeciwnościami: sieroctwem i samotnością, piętnem nieślubnego dziecka, wolnością i zniewoleniem, namiętnością i wycofaniem.

Kiedy zaś autorkę biografii Kazimiery Iłłakowiczówny na okoliczność rozmowy dla Kwartalnika Literackiego „WYSPA” zapytałam: Dlaczego Iłła ? – Joanna Kuciel-Frydryszak odpowiedziała:
– Moje zainteresowanie Kazimierą Iłłakowiczówną jest wynikiem poprzedniej mojej książki, biografii Antoniego Słonimskiego, a także fascynacji Skamandrytami, najbarwniejszym ugrupowaniem poetyckim II RP. Jej życie było dla mnie interesujące także z powodów pozaliterackich: wnuczka Tomasza Zana, przyjaciela Mickiewicza, siostra miłosierdzia podczas pierwszej wojny światowej, kobieta samotna właściwie przez całe życie. Do tego Józef Piłsudski, dla którego pracowała, a potem jeszcze – już w PRL, jej los „niechcianej”.
To wszystko wydawało mi się bardzo ciekawe, jednocześnie dosyć tajemnicze, co jest dla mnie szczególnie pociągające, kiedy wybieram postać, nad którą chcę pracować. Odkrywanie i zrozumienie, lub choćby jego próba, wydają mi się najatrakcyjniejszą częścią pracy biografa.
Los Iłłakowiczówny, jak i wszystkich twórców XX wieku, naznaczony był dramatycznymi wydarzeniami i jej życiowe powodzenie było od tych historycznych wstrząsów zależne. Dlatego ta książka jest właściwie książką historyczną.
– Kazimiera Iłłakowiczówna przeżyła, co już zaznaczyłyśmy, niemal cały wiek – kontynuowałam (GB) – to za jej życia rozegrały się takie zdarzenia jak zabójstwo prezydenta Narutowicza, przewrót majowy, rządy marszałka Józefa Piłsudskiego, I i II wojna światowa, tworzenie się II RP, Poznański Czerwiec 56, wybór papieża Polaka – Karola Wojtyły…
JK-F: – Iłłakowiczówna była świadkiem wielu zdarzeń, czasem bezpośrednim, jak w przypadku śmierci prezydenta Gabriela Narutowicza, któremu zamknęła oczy, gdy został zastrzelony z Zachęcie. Potem pracowała dla Józefa Piłsudskiego, co jak sądzę dla niej osobiście było największym zawodowym osiągnięciem. Ale jeszcze jako młoda dziewczyna w Londynie rozdawała czasopisma sufrażystek, a potem jako studentka studiów zarówno na Oxfordzie, później na Uniwersytecie Jagiellońskim uczestniczyła w ruchu sufrażystek, a podczas I wojny światowej przy wojsku carskim była siostrą miłosierdzia.
Zawsze niezwykle aktywna, próbująca zarazem pozostać apolityczną, co jak wiemy nie zawsze jest możliwe.

cbc8ea91878d7e61e2f2621b52aec57a

Nie mogłam nie dopytać autorki biografii o to, co ją w trakcie rozpoznawania życia Kazimiery Iłłakowiczówny najbardziej zaskoczyło ?
Joanna Kucia-Frydryszak przyznała: – Nie zdawałam sobie sprawy z cierpienia, jakiego doznawała, jak i z tego, ile miała hartu ducha i pokory. Łączyła w sobie cechy, które pozornie się wykluczają. Kochała świat, ale jej kontakt z ludźmi był bardzo trudny; miała ogromną wrażliwość na krzywdę innych, ale nierzadko bywała nieznośna i apodyktyczna.
Zaskoczyło mnie też, że do końca życia nie wybaczyła sobie swojej oschłości wobec Matki Zofii, jak nazywała hrabinę Buyno, z Plater-Zyberków, która wychowywała ją po śmierci matki, Barbary Iłłakowiczówny. Kto wie, czy właśnie owe poczucie winy związane z porzuceniem przybranej matki, nie skutkowało autodestrukcyjnymi impulsami, rodzajem masochizmu, odmawiania sobie przyjemności, także miłości.
Do tego kompleks sieroctwa i potrzeba ukrywania przez całe życie faktu, że była dzieckiem nieślubnym. To wszystko skomplikowało jak sądzę jej psychikę i odsunęło ją od ludzi.

Odcisnęło się też wyraźnie (GB) w twórczości Kazimiery Iłłakowiczówny, zwłaszcza w dwóch jej wierszach związanych z faktem zamieszkania na stałe w Poznaniu, w którym trudno było się jej zadomowić. Boleśnie przecież – urodzona w Wilnie … i tu pojawiają się daty: 1888, 1890, 1892, nawet 1889 rok, ów galimatias metrykalny rozwikłany w omawianej książce przez Joannę Kuciel-Frydryszak ! – pisała o swoim … na 36 lat …zamieszkaniu w 1947 roku w mieście nad Wartą: „W Poznaniu na wygnaniu”

W Poznaniu na wygnaniu
lecą liście z kasztanów,
w Warszawie kurz na trawie
posiew krwi pozasłaniał.
W Poznaniu na wygnaniu
szrony białe jak gąski,
W Warszawie na Powązkach
jeden smug ziemi wąski.
Badyl ten smug porasta,
rosną krzyże i chwasty,
róża róży się kłania
z Poznania, z wygnania…
W Poznaniu lecą liście,
w Warszawie kurz się kładzie…
Na Powązkach gałązki
gościnne najbardziej.
(Kazimiera Iłłakowiczówna – dopowiadam (GB) – wykupiła sobie grobowiec
na Warszawskich Powązkach obok grobu swojej samobójczo zmarłej siostrzenicy.
Została w nim pochowana 22 marca 1983 r.)

.
I to tutaj, w Poznaniu, 4 lipca 1956 r., napisała też wiersz-manifest „Rozstrzelano moje serce w Poznaniu”, który cytowano w trakcie uroczystości odsłaniania Pomnika Czerwca’56 – 28 czerwca 1981roku w 25 rocznicę tamtych krwawych wydarzeń.

.

ROZSTRZELANO MOJE SERCE

Chciałam o kulturze napisać
naprawdę inteligentnie,
lecz zaczęły kule świstać
i szyby dygotać i pękać.
„Pochyliłam się” – jak każe przepis
– nad dziejami dwudziestolecia,
ale z pióra kleks czerwony zleciał
i kartki ktoś krwią pozlepiał.

Rym się na gromadę zwlókł;
jest go dosyć… Tyle pokoleń…
Lecz zbryzgano mózgiem bruk
i bruk się wzdyma powoli.
Myśleć zaczął, choć ledwo się dźwiga
i do zapytań ośmiela –
– „Czemu zawsze rządzi inteligent,
a do robotników się strzela?”

Niemy dotąd warknął koci łeb,
splunęła granitowa kostka:
„Znowuśmy się dali wziąć na lep,
położono nas – jak zawsze – mostem”.
A ja na tym moście jak kiep
do essayu oczy przysłaniam,
krew nie płynie już, już tylko skrzep…
Rozstrzelano moje serce w Poznaniu.

O kulturze… Próba wzniosłych syntez,
artystycznych intuicji zgranie…
Ja nie mogę… Ani kwarty, ani kwinty.
Rozstrzelano moje serce w Poznaniu.

Ni gorące ono ni zimne.
Szkoda kul. Szkoda leków na nie.
Moje serce – wszak to tylko rymy…
Rozstrzelano moje serce w Poznaniu.

Powrócę jednakże do dalszej mojej rozmowy z autorką fascynującej biografii Kazimiery Iłłakowiczówny:
GB – Bodaj najbardziej Iłłakowiczównę odsłaniają jej listy. Dzięki nim – pisze Pani – prowadziła bogate życie emocjonalne zamiast realnego.
JK-F – Iłłakowiczówna uwielbiła pisać, także do znajomych z Poznania, którzy mieszkali kilka ulic od niej. Potrzebowała kontaktu, ale jak mówiła, nie znosiła „bebechowych wyburzeń”, nie zwierzała się i nie bardzo chciała, aby inni dzielili się z nią swoimi przeżyciami. Ponieważ nie lubiła, jak mówiła, „packać się” ze sobą i starała się mobilizować, pozbywać oczekiwań, minimalizować je. Tego samego wymagała od innych. Wołała, aby znajomi pisali jej o prozaicznych sprawach i sama też pisała listy, które nazywała biuletynami, bo mimo że źle spała w nocy, cierpiała, pisała o tym, że odwiedził ją przystojny kominiarz, a „listonoszka Lodzia się zaondulowała”. Niestety, w listach też kamuflowała swoje uczucia, toteż jej korespondencja stanowi źródło wiedzy o jej sposobie życia, ale rzadko bywa komentarzem do rzeczywistości – realnej czy doświadczanej.
GB – Co było dla Pani najtrudniejsze w tej jej biografii do opisania?
JK-F– Zdecydowanie bardzo trudno było mi pisać o ostatnim etapie życia Iłłakowiczówny, gdy stopniowo i w pełnej świadomości traciła wzrok. Czytanie listów, które najpierw pisała czarnymi flamastrami, a potem już dyktowała swoim licznym opiekunkom, było bolesnym przeżyciem.
Zarazem ten schyłkowy etap życia poetki to także lekcja o ludzkiej godności, bo tę, jak i wielkie zainteresowanie światem, zachowała Iłłakowiczówna do samego końca.
Nie było mi również łatwo opisać relację z siostrą. „Listy do Barbary”**, które zostały niedawno wydane, pokazują bezwzględną twarz Iłłakowiczówny, na szczęście to tylko jedna z twarzy poetki.

W mieszkaniu na I piętrze przy ulicy Gajowej w Poznaniu, vis a vis dawnej zajezdni tramwajowej znajduje się dzisiaj Muzeum Kazimiery Iłłakowiczówny.
Dawno tam nie byłam. Ale mam w oczach, zwłaszcza po lekturze obszernej i wciągającej niezmiernie biografii Iłły, jej drobną postać z czasu (lata 70. minionego wieku), gdy zachodziłam do niej spisując rozmowę dla ukazującego się wówczas w Poznaniu ogólnopolskiego Magazynu Ilustrowanego „TYUDZIEŃ”, dokumentując, powstały już po jej śmierci, fabularyzowany dokument pt.„Piętno”, w którym alter ego Iłłakowiczówny jest Janina Jankowska – aktorka grająca wtedy na scenie Teatru Polskiego w Poznaniu.
Wsłuchiwałam się w opowieści Iłły, gdy siedziałyśmy przy stoliku nakrytym podniszczoną ceratą, a na półeczce naprzeciwko dwa duże metalowe, okrągłe w zielonym kolorze budziki – z głośnym tykaniem, równomiernie obiegały swoje tarcze.
Ona zagłębiona w fotelu ubrana w granatowy fartuszek, taki, który obowiązkowo moje roczniki nosiły jeszcze w pierwszych klasach szkoły podstawowej, i w zarękawkach, bo – już tu pisałam – wyraźnie podkreślała, że zawsze była przede wszystkim urzędnikiem państwowym.
Któregoś marcowego dnia z kieszeni tego fartuszka wyjęła zdjęcie Marszałka i (nie widząc już) oparła je o lampę przed sobą …
On bezsprzecznie zawsze ją fascynował . Podejrzewano nawet, iż się w nim durzyła, co nie było prawdą. Miłością jej życia był pan W. – Joanna Kuciel-Frtdryszak w swojej książce i ten fakt odsłania…
Iłła łajała „makolągwy” (tak nazywała przychodzące z pomocą córki Przemysława Bystrzyckiego – legendarnego Cichociemnego, i studentki polonistyki na UWM), że nie dość dokładnie sprzątają, a lektorów, że źle akcentują sylaby, że nie mają wyczucia melodii tekstu… Gromiła, nawet wyrzucała ludzi za spóźnienia, czy przychodzenie bez umówienia.
I nie można było mieć do niej pretensji. W sytuacji w jakiej była musiała dbać o porządek (kwestia poruszania się po pokoju) i o swoją godność, osoby już od otoczenia właściwie zupełnie zależnej.

.
Grażyna Banaszkiewicz

.

Joanna Kuciel-Frydryszak
IŁŁA
OPOWIEŚĆ O KAZIMIERZE IŁŁAKOWICZÓWWNWIE
Wydawnictwo: MARGINESY
Warszawa 2017

.

*Joanna Kuciel-Frydryszak, dziennikarka, absolwentka Filologii Polskiej
na Uniwersytecie Wrocławskim (1993); pracę reporterki rozpoczęła w Radio Wrocław, najdłużej związana z wrocławskim dziennikiem Słowo Polskie; współpracuje
z dodatkiem Gazety Wyborczej Ale Historia i miesięcznikiem „Wysokie Obcasy Extra”.
Autorka słuchowiska „Szóste” (2009) emitowanego w I Programie Polskiego Radia
i biografii Antoniego Słonimskiego (2012) “Słonimski. Heretyk na ambonie”, nominowanej
w najważniejszych konkursach na Historyczną Książkę Roku – im. K. Moczarskiego i O. Haleckiego.

.

**Kazimiera Iłłakowiczówna
Listy do siostry Barbary Czerwijowskiej z lat 1946–1959
WBPiCAK
Poznań 2014

.

O autorce:

Screenshot 2015-10-20 20.57.07

Grażyna Banaszkiewicz – reżyser, dziennikarka, poetka, ur. 24.01.1953r. w Poznaniu, autorka Witryny Poetyckiej „Poszukiwanie” (1973), tomików wierszy „Mężczyźni od których umieramy” (1990, 1994), „Własne-cudze życie” (1998), „Wyznania-Bekenntnisse” (2003) oraz opowiadań drukowanych w prasie literackiej, a także scenariuszy telewizyjnych programów poetyckich i filmów dokumentalnych.

Newsletter

Daj nam sygnał poparcia!

WESPRZYJ NASZ PORTAL KUPUJĄC NA “AMAZON”

Books for Sailors

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*