Zobacz

Krzysztof Niewrzęda – Szósty fragment zamętu

Paradise Paradox

Czy wiecie, że występuje coś takiego jak oddziaływanie energetyczne zachodzące między żywymi organizmami? No rejczel, że tak. Czyli, tak zwani bioenergoterapeuci, mogą wywierać wpływ na swoich pacjentów. I to jest zonk. Ponoć głównie z powodu wyjątkowej kruchości wiązań chemicznych między pierwiastkami tworzącymi cząsteczki wody. Bo są one w dziewięćdziesięciu procentach słabsze od wiązań zespalających inne związki chemiczne. I właśnie dlatego nawet niewielka ilość energii może doprowadzić do zmian wewnątrzcząsteczkowych. Udowodnił to zresztą japoński zdolniacha Masaru Emoto, który od lat dziewięćdziesiątych tamtego wieku starał się wykorbić, co kształtuje cząsteczkową strukturę wody i skleił se w końcu, że są to wibracje. Sczaił bowiem, że w niektórych tagowanych przez niego próbkach zamrożonej wody tworzą się kryształy, w innych zaś nie. Przede wszystkim nie mógł ich przyfilować w wodzie pobranej z wodociągów. Bez względu na to z jakiego miejsca na globusie by to było. Różne kryształy zoczył natomiast w wodzie, która pochodziła z naturalnych źródeł. I strzelał im foty. Głównie z powodu ich zajebistej aparycji. Przy okazji jednak wykminił, że woda ma talent do magazynowania informacji, i że w skrimowanym środowisku nie jest w stanie wykształcać zacnej konstrukcji. A złełany kształt kryształów bądź ich całkowity zgon są objawem awarii lub zupełnego skiepania visa vitalisa w danym rejonie. Dlatego Emoto postanowił oblukać, czy energia w postaci uczuć przekazywanych wodzie w myślach albo wypowiadanych lub napisanych słowach może wpływać na jej strukturę. Wpizdukrotnie przebadał więc próbki, w stronę których zapodawano klawe komunikaty oraz takie, którym posyłano nieszykowne grypsy. No i okazało się, że w wodzie wystawionej na pozytywne przekazy motały się harmonijne struktury o fajowskich wzorach. Natomiast ta, którą besztano, w ogóle się nie krystalizowała. Składała się zawsze tylko z jakiś blubrów. Podobny efekt Emoto uzyskał, włączając muzę. Struktura wody również się bowiem zmieniała w zależności od tego, co zapuszczał. Czyli co? Dōmo arigatō gozaimasu. No bo wynika z tego, że wodę można urabiać, gdyż jej struktura uzależniona jest od ładunku emocjonalnego myśli, słów bądź dźwięków, które są wokół niej emitowane. A zatem przyswaja i przechowuje treści zawarte w uczuciach. Toteż zrobił się niezły zgiełk i ludność zaczęła na własną rękę odstawiać testy. Jeden z nich polegał na gadaniu do ryżu. Jakiś chłoptaś umieścił ugotowany ryż w dwóch słoikach. Do jednego codziennie trukał „dziękuję”, a do drugiego „ty głupku”. Po miesiącu ryż, do którego małolat nawijał gajdulowo, wyglądał i pachniał jak zaraz po ugotowaniu. Wyzywany zaś, skisł i sczerniał. Chłoptaś powiadomił o tym Emoto. A ten zebrał kilkunastu napaleńców, postawił przed nimi pojemnik z wodą z wodociągów, a więc totalnie martwą, taką, w której nie było żadnych kryształów, i zapodał, żeby wszyscy tej wodzie okazywali wdzięczność i przez minutę ględzili: „dziękujemy ci wodo, kochamy cię wodo”. No i okazało się, że minuta takiego nadawania spowodowała zauważalną krystalizację. A więc ohayō gozaimasu. Bo skoro substancja, bez której nie ma życia, jest tak dalece wrażliwa na intencje i emocje, to jest to wykapany przeczad. Przede wszystkim dlatego, że żywe organizmy w przeważającej części składają się z wody. To zaś powoduje, iż wszystkie procesy biochemiczne zachodzą w wodnym środowisku. Bioenergoterapeuci mogą zatem wpływać na swoich pacjentów. I wpływają. Większość z nich podkreśla jednak, że źródłem ich mocy i zdolności leczniczych jest, najczęściej, modlitwa. Potwierdzał to wielokrotnie Ojciec Pio i Harry Edwards. Mówiła o tym również Oral Roberts oraz Kathryn Kuhlman. A także wielu innych – bardziej i mniej znanych – do tego się przyznało. Wniosek z tego taki, że dla niepoznaki bioenergoterapeuci są przekazicielami nadrzędnej siły dobroczynnej. No i jest  przypał, bo to znaczy, że hiperkatole powinni mieć dla nich grandeszacun. Ale nie mają. Tobie to jednak lata koło pały, gdyż czerpiesz moc z całkiem innego źródła. Nie możesz tego jednak sprzedać prykom, bo by chyba od razu otrzepali kapcie. Jedziesz więc dalej z koksem i opowiadasz o doświadczeniach Bernarda Grada, profesora Uniwersytetu McGilla w Montrealu, który jako pierwszy zajął się sprawą energetycznego oddziaływania i początkowo eksperymentował na nasionach jęczmienia. Najpierw moczył je w roztworze kwasu solnego i przetrzymywał w gorącym piekarniku, by ograniczyć ich zdolność kiełkowania. Następnie umieszczał w doniczkach wypełnionych ziemią i regularnie podlewał je wodą z zamkniętych szklanych pojemników przypisanych do konkretnych doniczek. Niektóre z tych pojemników poddawał jednakże wpływom energii bioterapeuty. Niejakiego Oscara Estebany’ego, który codziennie trzymał je najzwyczajniej przez kilkadziesiąt minut w dłoniach. Tylko trzymał. Nic więcej. Nawet nie wiedział o co kaman, żeby nie angażował się emocjonalnie, albo nie obciążał się jakimiś intencjami. Generalnie więc nic miłego, bo koleś siedział jakby wpierdolił gwoździa, gniótł wora i macał pojemniki z wodą. Po dwóch tygodniach okazało się jednak, że nasiona podlewane z tych pojemników, które on miętosił, wykazywały zdolność kiełkowania. Inne zaś – nie. Czyli cud.

.

Krzysztof  Niewrzęda

Obraz: Bryan el Castillo Paradise Paradox III [Hands]

.

O autorze:

niewrzeda foto

Krzysztof Niewrzęda (ur. w 1964 r. w Szczecinie) – poeta, prozaik i eseista. Finalista Nagrody Poetyckiej SILESIUS (2011) i Europejskiej Nagrody Literackiej (2009). Nominowany do Nagrody Mediów Publicznych COGITO (2008). Wydał tomy wierszy: „w poprzek” (1998), „poplątanie” (1999), „popłoch” (2000), „popołudnie” (2005), „popiół” (2012), powieść poetycką „Second life” (2010), zbiór esejów „Czas przeprowadzki” (2005) oraz powieści: „Poszukiwanie całości” (1999, 2009), „Wariant do sprawdzenia” (2007), „Zamęt” (2013). Publikował w licznych pismach literackich i społeczno-kulturalnych oraz antologiach w Polsce, a także w tłumaczeniach na języki obce m.in. w Chorwacji, Japonii, Francji, Niemczech i Ukrainie. Mieszka w Berlinie.

.

Podaj dalej!
Share on Pinterest
Share with your friends








Submit

Biuletyn – bezpłatna prenumerata

PAPIERY FOTOGRAFICZNE

Leave a comment

Your email address will not be published.


*


Error: Please enter a valid email address

Error: Invalid email

Error: Please enter your first name

Error: Please enter your last name

Error: Please enter a username

Error: Please enter a password

Error: Please confirm your password

Error: Password and password confirmation do not match