Zobacz

Mariusz Wesołowski – Czysta anarchia szaleje nad światem

ALBO DLACZEGO NIE NAPISZĘ TEGO ARTYKUŁU

Drugie Przyjście002

Molly Stone, ilustracja do poematu „Drugie Przyjście” Williama Butlera Yeatsa.

.

Przez ostatnie kilka tygodni ślęczałem nad komentarzem do bieżących wydarzeń, któremu nadałem roboczy tytuł „Samobójstwo przez islam”. Zaczynał się on następująco:

„Kult politycznej poprawności zawiera sprzeczności tak wybuchowe, że trudno zrozumieć, dlaczego zaczynają one eksplodować dopiero teraz.

Poważny brak logiki widoczny był już zresztą w sztandarowych hasłach Rewolucji Francuskiej, gdyż indywidualna wolność i równość wzajemnie się wykluczają, a braterstwo też za bardzo do żadnej z nich nie pasuje. W chwili obecnej feminizm zaczyna się mocno ścierać z transseksualizmem, zaś BlackLivesMatter usiłuje narzucać swoje dyktaty organizatorom gejowych parad. Tchórzliwie zamaskowani bojówkarze Antifa podpalają samochody, wybijają szyby i miażdżą wolność słowa w imię obrony demokracji.

Homoseksualni aktywiści z powodzeniem domagają się prawnego zakazu stosowania terapii konwersyjnej, ponieważ „nikt nie wybiera swojej seksualnej orientacji”, a z drugiej strony wyznawcy ideologii gender popierają zmianę płci, bo „płeć jest tylko społecznym konstruktem”. Przykłady tej oficjalnej schizofrenii mnożą się z każdym dniem.

Nic jednak nie demonstruje lepiej charakteru politycznej poprawności jako opium dla głupców niż jej stosunek do islamu. Już sam fakt, że islam jest bezkompromisowo monoteistyczną religią, która kładzie fundamentalny nacisk nie tylko na obiektywne istnienie Boga, lecz również na absolutny i uniwersalny charakter Jego przykazań, powinien go przekreślić w opinii ateistycznie i świecko nastawionych wojowników społecznej sprawiedliwości. Tak się jednak nie dzieje. Co więcej, ci bojownicy o “lepszy świat” gotowi są przymknąć oczy na podrzędny status kobiet, prześladowanie homoseksualistów, zawieranie małżeństw z nieletnimi, poligamię, klitoridektomię, niewolnictwo, okrucieństwo wobec zwierząt i religijną nietolerancję, nie mówiąc już o gwałtach i terrorystycznych masowych mordach, które stały się częścią naszego powszedniego życia. Wprawdzie niektóre z tych zjawisk są tylko tradycyjnymi praktykami społecznymi bez głębszych religijnych korzeni, ale nawet w ich przypadku zachodni liberałowie unikają jakiejkolwiek krytyki”.

Dalej pisałem o przyczynach takiego stanu rzeczy, znajdując ich proroczą zapowiedź w myśli Nietzschego, a tymczasem świat pogrążał się w coraz gęstszych tumanach szaleństwa: terrorystyczny atak na Moście Westminsterskim; tysiące afrykańskich migrantów zalewające dziennie Italię; europejskie policje tropiące „islamofobów” zamiast islamskich terrorystów; „komediantka” Kathy Griffin paradująca z obciętą krwawą głową Donalda Trumpa; amerykański demokrata strzelający do republikańskich członków Kongresu i medialne prostytutki udające, że nic takiego się nie stało, albo zwalające winę na łatwość nabycia broni palnej w Ameryce; kanadyjscy liberałowie narzucający swemu narodowi drakońskie prawa dla „ochrony” transwestytów; papież Franciszek porównujący europejskie obozy dla migrantów z nazistowskimi obozami śmierci; wymóżdżeni polityczną poprawnością studenci napastujący białych profesorów na amerykańskich uczelniach w imię „antyrasizmu” – zaś przede wszystkim bezgraniczny, tępy, samobójczy idiotyzm mas, które autentycznie wydają się wierzyć, że “absolutna indywidualna wolność” jest najwyższym dobrem i że dla jego obrony musi się stosować absolutne ograniczenia indywidualnej wolności.

Pod zbiorowym wpływem tych wydarzeń w końcu zrozumiałem, że mój artykuł będzie po prostu bezużyteczny. Sprawy zaszły zbyt daleko – „Wszystko w rozpadzie, w odśrodkowym wirze; Czysta anarchia szaleje nad światem” (1). Ci, do których moje argumenty mogły by przemówić, są już świadomi ich racji. Ci, którzy je odrzucają, ponieważ wolą się kierować emocjami i landrynkowymi sloganami, nigdy ich nie wezmą pod uwagę. Dlatego nie napiszę tego artykułu.

.

Mariusz Wesołowski 

Czerwiec 2017 roku 

(1) William Butler Yeats „Drugie Przyjście” w przekładzie Stanisława Barańczaka.

.

O autorze:

Screenshot 2015-11-05 00.42.52Mariusz Wesolowski – (ur. 1954), absolwent polonistyki i historii sztuki Uniwersytetu Jagiellońskiego, od roku 1982 mieszka w Kanadzie.

.

Podaj dalej!
Share on Pinterest
Share with your friends








Submit

Biuletyn – bezpłatna prenumerata

PAPIERY FOTOGRAFICZNE

Leave a comment

Your email address will not be published.


*