Krzysztof Śliwka – GŁUPI WIESIU

 

Z cyklu „HISTORIE OBRAZKOWE”

.

To było w siedemdziesiątym szóstym, może siedemdziesiątym siódmym roku. Klatkę schodową wypełniały zapachy pieczonych ciast i smażonego karpia. Pomiędzy piętrami niósł się cichy pomruk kolęd. Od trzech dni śnieg zasypywał dokładnie wszystko, zacierał wszelkie kontury, sprawiał, że śmietnik, ławki, parking, piaskownica i okoliczne trawniki zlewały się w jedną całość. Do moich zadań należało tarcie lasek chrzanu, ubieranie choinki i regularne nawiedzanie śmietnika, bowiem tego dnia mamuśka produkowała więcej śmieci niż zwykle. Nie powiem, żebym był z tego powodu zadowolony. Wolałem po raz kolejny oglądać Dziadka do orzechów, przygody Kaja i Gerdy albo Opowieść wigilijną z Albertem Finney’em w roli Ebenezera Scrooge’a. On jeden, sam jak palec, i te wredne duchy. Nie dane mi było jednak oglądać tego biedaka, bowiem mamuśka wynurzyła się z kuchni i wskazała palcem na kosz pełen śmieci. Skąd ona tyle tego bierze, pomyślałem. Wyszedłem na ciemny korytarz, po omacku doszedłem do kontaktu. W świetle bladych żarówek ujrzałem Głupiego Wiesia. Siedział na schodach z głową opartą o kolana. Minąłem go szerokim łukiem. Nawet nie drgnął. Kiedy wracałem tkwił w tej samej pozycji. Nie ruszył się nawet o centymetr. Podchodząc do drzwi zgasło światło. Tym samym jego kontur rozmył się i uleciał w niebyt. Postawiłem kosz pod zlewem. Mamuśka kończyła przygotowywanie wigilijnej kolacji. Podgrzewała właśnie postny barszcz, kiedy wypaliłem z grubej rury: Na schodach siedzi Głupi Wiesiu. Mamuśka pomyślała, że to mój kolejny durny żart. Zaczęła przelewać barszcz z garnka do wazy. Powtórzyłem raz jeszcze: Na schodach siedzi Głupi Wiesiu. W końcu zaiskrzyły jej styki. Jak to siedzi? – zapytała. Normalnie. Siedzi i się nie rusza. Mamuśka przystrojona w kuchenny fartuch wybiegła na klatkę jak poparzona. Cyknęła światło. Głupi Wiesiu na powrót stał się realną postacią. Usiadła obok niego. Powiedziała mu coś do ucha. Głupi Wiesiu wstał i ruszył za nią w kierunku mieszkania. Naprędce zrobiła jeszcze jedną paczkę i cichcem upchnęła między inne prezenty. Siedzieliśmy w milczeniu. Głupi Wiesiu zajął miejsce, które każdego roku świeciło pustką. Było przeznaczone dla niespodziewanego gościa, dla głodnego wędrowcy, dla przybysza znikąd. Po odmówieniu „Ojcze nasz” przełamaliśmy się opłatkiem. Fajerwerków nie było. Tradycyjnie życzyliśmy sobie miłości, zdrowia i takich tam, po czym zabraliśmy się za pałaszowanie półmisków z dwunastoma potrawami. Głupi Wiesiu musiał być chyba bardzo głodny, bo wymiatał z talerza wszystko, co nałożyła mu mamuśka. Patrzyliśmy na niego jak na pastuszka z Betlejem, jak na Króla, który przybył obdarować nas czymś więcej niż tylko wystanymi w kolejce pomarańczami, bananami i wyrobami czekoladopodobnymi. Gdyby był moim bratem, to słuchalibyśmy Beatlesów, budowalibyśmy szałasy na gliniankach i czytali namiętnie Kapitana Żbika. Głupi Wiesiu miał jednak inny plan. Szedł własną drogą. I nikt nie miał prawa mu w tym przeszkodzić. Po kolacji przyszedł czas na prezenty. Mój różnił się od innych tym, że wystawała z niego ogromna rózga. Głupi Wiesiu cieszył się ze swojego prezentu jak głupi. Nawet go nie rozpakował. Wstał od stołu i podziękował. Mamuśka namawiała go, aby się u nas przespał. On jednak postawił na swoim. Widzieliśmy z okna jak idzie przez śnieg z prezentem pod pachą i znika między blokami. Być może wrócił do domu. Być może zboczył z drogi i przeniósł się do innej klatki, przytulił do kaloryfera i stał całkiem niewidzialny. Jak pył.

.

Krzysztof Śliwka

 

O autorze:

Śliwka 2 (fot. Karolina Bielak)

Fot. Karolina Bielak

,

Krzysztof Śliwka (1967) – absolwent kulturoznawstwa na Wydziale Nauk Historycznych i Pedagogicznych Uniwersytetu Wrocławskiego oraz PWSFTviT w Łodzi na Wydziale Reżyserii – kierunek scenopisarstwo. Autor ośmiu książek poetyckich, m.in. Niepogoda dla kangura (1996),Sztuka koncentracji (2002), Dżajfa & Gibana (2008), Budda Show (2013). Laureat wielu nagród literackich, w tym Georga Trakla oraz Rafała Wojaczka. Jego wiersze tłumaczone były na język angielski, niemiecki, słoweński, bułgarski, węgierski, czeski i hiszpański. W 2008 roku otrzymał nagrodę Stowarzyszenia Pisarzy Norweskich „Klepsydra” za najlepszy scenariusz w Grimstad. Mieszka we Wrocławiu.

.

Subskrybcja
Powiadomienie
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Popularne
Inline Feedbacks
View all comments