Zobacz

O portalu

Podaj dalej!
Share on Pinterest
Share with your friends








Submit

Logo

Literatura. Sztuka. Publicystyka. Historia.
Żeglarstwo i podróże. 
Ludzie dla zwierząt.

 

Redaktor:

ALEKSANDER RYBCZYŃSKI
(Kanada)

Rada redakcyjna:

DARIUSZ MUSZER
(Niemcy)

JAN TOMKOWSKI
(Polska)

MARIUSZ WESOŁOWSKI
(Kanada)

..

Dwugłos o piśmie “Polska Canada”

.

Kanada pachnąca… książkami

Widziałem Kanadę tylko dwa razy w życiu, w dodatku z wysokości co najmniej kilku tysięcy metrów, więc na dobrą sprawę dostrzec mogłem jedynie gęste chmury, a pod nimi – czy ja wiem? – kanadyjskie atrakcje. Miasta? Puszcze? Autostrady? Jeziora? Lodowiska, na których uwijają się najlepsi na świecie hokeiści w kostiumach z wizerunkiem klonowego liścia?

To na pewno niewiele, ale w czasach, gdy miałem najwięcej ochoty do podróży, istniały jeszcze trudne do zdobycia paszporty, wizy i dewizy, których zawsze brakowało. Dziś jeździć znacznie łatwiej, choć po bibliotece podróżuje się jeszcze szybciej, zwłaszcza odkąd dysponujemy internetem.

Dawno temu w szkolnej bibliotece znalazłem Kanadę pachnąca żywicą – tak właśnie zatytułował swój reportaż sprzed osiemdziesięciu lat Arkady Fiedler. Opisał tam kraj wprawdzie bogaty, ale znający również biedę. W Montrealu całkiem niezły samochód można było wtedy kupić za piętnaście dolarów! Kupić samochód a potem pojechać na północ, by podziwiać bobry, niedźwiedzie i łosie.

Zapomniałbym jeszcze dodać, że do Kanady nie leciało się wtedy z Okęcia, podróż przez Ocean rozpoczynała się w Gdyni.

Kiedy Arkady Fiedler publikował swoją książkę, w Kanadzie odnosiła już sukcesy Mazo da la Roche, autorka bardzo popularnej sagi rodzinnej o Whiteoakach z Jalny. W latach siedemdziesiątych polska telewizja pokazała serial nakręcony według tej powieści. Wszyscy czytali potem osiem, dwanaście, a nawet szesnaście tomów – tyle, ile udało się zdobyć, wypożyczyć, wyłudzić. Losy mieszkańców kanadyjskiej farmy śledziła z zapartym tchem cała polska. To był chyba większy bestseller niż Angielski pacjent czy Życie Pi, nie mówiąc już o powieściach Leonarda Cohena, też Kanadyjczyka, choć wciąż rozdartego między buddyzmem a judaizmem…

Po wojnie polscy pisarze zaglądali czasem do Kanady, a nawet próbowali zamieszkać tu na stałe. W 1993 roku obiecujący poeta Aleksander Rybczyński zaczął redagować w Toronto „List Oceaniczny”. Czasopisma literackie w Polsce wówczas znikały – jedno po drugim. W pierwszym numerze zamieściłem notatki o Dostojewskim.

O Dostojewskim – z Polski do Kanady?

A właściwie – dlaczego nie?

Potem drukowałem tu prozę i eseje.

A dwadzieścia lat później, gdy miałem wrażenie, że w Polsce nikt już nie wyda mojej książki, Alek zaproponował mi wydanie bibliofilskiego rarytasu. Sześć opowiadań w nakładzie zaledwie trzydziestu egzemplarzy – w sam raz dla najważniejszych bibliotek i najbliższych przyjaciół. Połowa została w Kanadzie, połowa trafiła do Polski.

Nasze książki i nasze listy wędrowały ponad Oceanem, budując niewidzialny most. Nie poznałem nigdy Kanady pachnącej żywicą, dla mnie – pachniała raczej zadrukowanym papierem (aromat najpiękniejszy na świecie!).

No, a teraz spotykamy się w przestrzeni cyfrowej. I na dłużej, mam nadzieję…

.

Jan Tomkowski

.

Sztuka to niepodległość

Ponad dwadzieścia lat temu rozpoczęła się moja przygoda z “Listem Oceanicznym”, pismem literacko-artystycznym, które korzystając z gościnności torontońskiej “Gazety” przez blisko dziesięć lat starało się dać świadectwo przekonaniu, że literatura i kultura polska, po transformacji 1989 roku stanowi jedność. Pismo zyskało uznanie i pewną popularność, historia zweryfikowała jednak optymistyczne oceny stanu polskiej kultury i niepodległości.

Po latach patrzę na “list Oceaniczny”, jak na swoistą formę zrealizowanego marzenia, które istniało i kwitło pomimo kryjącego się pod pozorami jedności rozdarcia.

Polska nadal potrzebuje niezłomności Kazimierza Wierzyńskiego i postawy “pisarzy wyklętych”, którzy twardo trzymali się prawdy i mówili wielkie NIE. Emigracja zaś potrzebuje głosów niepodległości intelektualnej i uznania wiekowej tradycji noszenia Polski w sercu, wbrew odległościom.

Nowe pismo “Polska Canada” chce być mostem miedzy Polską i Kanadą, między Polską i wszystkimi krajami, w których żyją twórcy, dla których polskie korzenie nie są tylko kłopotliwym balastem. “Polska Canada” otwiera swoje łamy dla wszystkich,  którzy wyrzekają się cynizmu, poszukują prawdy i nie wahają się przed zadawaniem trudnych pytań. Dla których sztuka, to niepodległość. Zapraszamy do współpracy, zapraszamy do lektury!

.

Aleksander Rybczyński

.