Marek Baterowicz – 41 PYTAŃ – dość smoleńskiej śpiączki!

5 września br. mamy usłyszeć komunikat końcowy Podkomisji d/s smoleńskiej „katastrofy”, chociaż od początku wiemy, że był to zamach, a nie zwykły wypadek lotniczy. Samolot, który rozpadł się w powietrzu na tysiące kawałków, niewątpliwie musiał zostać zniszczony eksplozją, a nie uderzeniem w ziemię, co w przypadku znanych innych katastrof lotniczych kończyło się tym, że kadłub samolotu rozpadał się na dwie lub trzy części, a większość pasażerów wychodziła bez szwanku. Zanim przejdziemy do 41 pytań z „Insurekcji smoleńskiej”, przypomnijmy głos prof. Wojciecha Roszkowskiego, który już w czerwcu 2010 zadał kilka ważnych pytań: „Czy przypadkiem kontrolerzy z wieży nie podawali załodze mylnej odległości od pasa ? Kim był tajemniczy osobnik, który przebywał poza dwoma znanymi kontrolerami lotów na wieży w Smoleńsku ?  Co tam robił ? Dlaczego go nie przesłuchano ? Dlaczego niektóre media w Polsce interesują się wyłącznie tym, kto był w kokpicie Tu-154, a nie tym, kto znajdował się w wieży lotniska smoleńskiego ? …” ( „Gość Niedzielny”, 20 czerwca 2010 ).

Oczywiście kontrolerzy podawali pilotom mylną odległość, aby właśnie doprowadzić do „katastrofy” – z pewnością nie wiedzieli o ładunku wybuchowym zamontowanym w Tupolewie, o tym mógł wiedzieć tylko ów tajemniczy osobnik, płk Krasnokutski, przysłany z Moskwy. Polecenie zejścia na wysokość tylko 50 metrów wskazuje natomiast na intencję ukrycia eksplozji w momencie zderzenia samolotu z ziemią, do czego jednak nie doszło, gdyż wybuch nastąpił wcześniej. Komendy kontrolerów były z pewnością suflowane przez płk. Krasnokutski. Nie przesłuchano go potem, albowiem był chroniony przez służby rosyjskie i działał z ich zlecenia. A pewne media w Polsce wolały insynuować obecność gen. Błasika w kokpicie, aby winę za „katastrofę” przypisać pilotom, zgodnie z instrukcją premiera Tuska. SMS z takim zdaniem rozsyłano wśród członków PO.

Wbrew pozorom tajemniczą „katastrofę” Tupolewa bardzo łatwo jest prześwietlić i wyjaśnić za pomocą  logicznej analizy. A w dodatku już kilkakrotnie analizy szczątków samolotu wykazały ślady substancji wybuchowych, a zatem eksplozja jest potwierdzonym faktem, a także wszystkie okoliczności i konsekwencje z nią związane jak np. ciała ofiar rozszarpane na kawałki a nawet drobne fragmenty jak palce czy oko. Resztę ujawniły ekshumacje, a to co znaleziono w trumnach też potwierdza eksplozję. Natomiast zawartość trumien to osobny skandal, a wstrzymanie ekshumacji to przecież kolejny  dowód na zamach, bo jeżeli komuś zależy na ukryciu pozostałych szczątków i ich stanu, to znaczy że właśnie ich stan dowodzi użycia ładunków wybuchowych, więc zamachu. To nie brzoza zmasakrowała ciała pasażerów. Zwrot wraku Tupolewa nie jest więc konieczny dla potwierdzenia użycia bomby, a zatem zamachu. Byłaby to tylko restytucja mienia należącego do III RP, a przetrzymywanego nielegalnie przez władze Kremla, a do czego powinno dojść po zakończeniu „putinowskiej ery”.

„Insurekcja smoleńska” Aleksandra Rybczyńskiego ukazała się w r.2014 nakładem Oficyny Toronto-Kraków, poprzedzona wstępem prof. Jana Tomkowskiego – „Sumienie poety” – w którym czytamy, że Rybczyński stawia pytania fundamentalne, o których nie pozwala zapomnieć polskie sumienie. I że stoi po stronie Jana Pawła II, ks.Jerzego Popiełuszko, Zbigniewa Herberta, Anny Walentynowicz czy żołnierzy wyklętych. A więc tych, dla których Prawda i suwerenność  były najważniejsze, także prawda smoleńska. Prof. Tomkowski konkluduje, że poeta jest przede wszystkim strażnikiem narodowego sumienia. Z kolei sam Autor przedstawia przyczyny insurekcji, a następnie pośród wielu ważnych tekstów zamieszcza rozmowę z prof. Wiesławem Biniendą ( 30 września 2011 ), a więc z jednym ekspertów, którzy ustalili prawdziwą przyczynę „katastrofy”. O „Insurekcji smoleńskiej” pisałem już kiedyś, przejdźmy więc do anonsowanych w tytule 41 pytań, dotyczących największej polskiej tragedii w dziejach III RP.

I wybierzmy te najważniejsze, albowiem przytoczenie wszystkich byłoby zbędnym powtarzaniem stron książki ( 46-49), nawet jeżeli książki trudno dostępnej czytelnikom i być może usuwanej z bibliotek kontrolowanych przez Platformę Obywatelską.

  1. Dlaczego zgodzono się na niekorzystną dla Polski konwencję chicagowską jako postawę prawną śledztwa ? Odpowiedź jest prosta: albowiem to dawało możliwość przejęcia śledztwa przez Rosjan bez współudzialu strony polskiej i to właśnie wybrał premier Tusk, aby uniemożliwić rzetelne zbadanie wszystkich okoliczności „katastrofy”. Tusk mógł zgodzić się na korzystną dla Polski umowę z r.1994, w której Polska byłaby równorzędnym partnerem Rosji w dostępie do dowodów i w prowadzeniu śledztwa. Nie zrobił tego, dopuścił się – jak wiemy – małej zdrady dyplomatycznej i sądzony za to powinien podlegać karze do 10 lat więzienia. Najwidoczniej premier Tusk miał wiele do ukrycia, całą prawdę o zamachu.
  2. Dlaczego Tupolew rozpadł się na tysiące kawałków? – oto pytanie, które niesie w sobie już odpowiedź: albowiem na pokładzie samolotu doszło do eksplozji materiałów wybuchowych, a potwierdziły to trzy analizy – pierwsza w r. 2012, kiedy pobrano próbki w Smoleńsku, analiza wykazała śladu trotylu i nitrogliceryny m.i. na fotelach. Kiedy opisano to w „Rzeczypospolitej” ( 30.X.2012) rząd Tuska wyrzucił na bruk niemal całą redakcję i autora artykułu Cezarego Gmyza. Sprawę tuszowano, a tzw. „śledczy” z zespołów MAK i Millera majaczyli, że mogły to być ślady z…drugiej wojny światowej(?), co jest rekordem absurdów. Druga ekspertyza z r.2018 w podkomisji Macierewicza także odkryła ślady materiałów wybuchowych na 107 elementach Tupolewa  i wreszcie trzecia z r.2021 we włoskim laboratorium stwierdziła obecność trotylu na szczątkach samolotu. Na zasadzie „pars pro toto” można spokojnie uznać sprawę za wyjaśnioną, nie jest nam potrzebny do tego aż cały wrak Tupolewa.

W oparciu o te trzy ekspertyzy można z całą pewnością wnosić, że na prezydenckim Tu-154 doszło do zamachu na życie 96 pasażerów. Należy więc jak najszybciej sporządzić memoriał w tej kwestii, poparty siłą logicznych wywodów, a wynikających ze znanych już powszechnie wszystkich innych okoliczności „katastrofy”, które sugerują, a właściwie dowodzą spisku i zamachu. Jak, na przykład, odesłanie do Polski samolotu z samochodami dla Prezydenta i VIP-ów, co Rosjanie zrobili jeszcze przed „katastrofą”, a zatem jakby wiedzieli z góry, że te samochody nie będą potrzebne w Smoleńsku! A propos, pytanie 13. Dlaczego na lotnisku Siewerny nie było funkcjonariuszy BOR ? Oni też wiedzieli ?  Albo seria „samobójstw” i tajemniczych wypadków już po smoleńskiej tragedii, uderzająca w ekspertów awiacji lub świadków jak np. chorąży Remigiusz Muś. A także mataczenie śledztw zw zespołach MAK i Millera, ich antyprofesjonalny charakter, tu każdy szczegół się liczy.

Memoriał ten, wsparty wynikami badań niezależnych ekspertów, a tych wskazywać nie muszę – ich nazwiska pojawiają się w „Insurekcji smolenskiej”, w innych źródłach, książkach  i filmach. Wreszcie taki memoriał z jednoznaczną konkluzją o zamachu, rozesłać do rządów wszystkich krajów świata. Byłby on też pomocny potem przy wniesieniu pozwu do międzynarodowego trybunału w Hadze.

Pytanie 18. Dlaczego pośpiesznie wycięto drzewa i zaorano teren katastrofy ?

Pytanie 19. Dlaczego nie zebrano pieczołowicie szczątków wraku i  nie dokonano rekonstrukcji jak to zwykle się dzieje podczas procesu badania przyczyn katastrof lotniczych ?

Pytanie 20. Dlaczego nie przekopano ziemi „na metr w głąb”, jak to zapewniała marszałek Sejmu Kopacz ?

Pytanie 28.  Dlaczego pozamieniano w trumnach ciała ofiar ?

Pytanie 29. Dlaczego komisja Miller ukryła dane TAWS#38 , ostatni zapis przed zbliżaniem się do ziemi, świadczący o rozpadzie samolotu w powietrzu ?

Pytanie 34. Dlaczego w ciałach ofiar znaleziono nity z rozerwanych szczątków samolotu ?

Pytanie 37. Dlaczego upokarza się rodziny smoleńskie ? Sposobem prowadzenia „śledztwa”, oszczerczymi insynuacjami, ukrywaniem faktów i wstrzymywaniem zezwoleń na ekshumacje ?

Pytanie 40. Dlaczego komisja Macieja Laska unika jak ognia konfrontacji z ekspertami zespołu Antoniego Macierewicza ?

Pytanie 41. Dlaczego w komisji Millera nie było ani jednego specjalisty w dziedzinie wytrzymałości struktur lotniczych, co powinno być kluczowe w tego rodzaju badaniach ?

Pytań może być więcej – jak konstatuje Autor – może jednak wystarczy, a niektóre cytowałem już dwa tygodnie temu. Najważniejszą w tej chwili rzeczą jest sporządzenie wspomnianego wyżej memoriału w/s smoleńskiej „katastrofy” i rozesłanie go do wszystkich krajów świata. Przebijmy się do opinii międzynarodowej, która powinna poznać prawdę. To nic, ze nie oddano nam wraku, dysponujemy analizami dokonanymi na jego szczątkach, co całkowicie wystarcza. W sukurs przyszły też badania niezależnych ekspertów i logiczna analiza wydarzeń. Nie traćmy czasu czekając na zwrot wraku, bo primo – strona rosyjska nie ma zamiaru go oddać, a secundo – nie jest on nam już potrzebny do sformułowania ostatecznego scenariusza „katastrofy” i samego memoriału.

 

Marek Baterowicz

 

O autorze:.

Marek Baterowicz (ur. 4 marca 1944 r. w Krakowie) – debiutował jako poeta na łamach „Tygodnika Powszechnego” i „Studenta” w roku 1971. W kraju wydał trzy zbiory wierszy: „Wersety do świtu” (W-wa, Iskry, 1976) – tytuł był aluzją do panującej w PRL-u nocy, „Od zieleni do rdzy” (Kraków, WL 1979) oraz tomik powielony poza cenzurą – „Łamiąc gałęzie ciszy” (1981). W Paryżu opublikował tomik wierszy pisanych w języku francuskim – „Fée et fourmis” (Ed.Saint-Germain-des-Prés, 1977). W roku 1977 wychodzi też jego powieść „futurystyczna” – „Rękopis z Amalfi” (Kraków,WL) będąca groteskową kroniką wydarzeń po trzeciej wojnie światowej. Jej przekład  ukazał się w Australii w r.1991,a w roku 2000 we Włoszech.

Ukończył romanistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim (1971) broniąc magisterium z twórczości Lautréamont’a (u prof.Marii Strzałkowej), a fragment tej pracy opublikowano w „Kwartalniku Neofilologicznym”. W Sydney uzyskał stopień doktora na Uniwersytecie NSW (w r.1998) tezą „Les apports espagnols chez les poètes français aux XVIe et XVIIe siècles”, rozdziały tej pracy ukazały się we Francji, Australii, Nowej Zelandii i Nowej Gwinei.

W r. 1996 wydał w Sydney antymarksistowski esej „Widmo”, napisany jeszcze w Krakowie i przemycony na Zachód w r.1985.

W kraju opublikował wiele antologii poezji krajów romańskich (Vicente Aleixandre, Umberto Saba, Egito Goncalves), latynoamerykańskich (Jorge Carrera Andrade, Eliseo Diego) czy poetów Québec’u,  a również zbiór opowiadań René de Obaldia.

W roku 1983 zdążył wydać jeszcze swoje opowiadania „Pułapka pod księżycem” (Kraków, WL), ale kiedy w tym samym roku komunistyczny reżim rozwiązał Związek Literatów Polskich, dawne myśli o emigracji doszły znowu do głosu. Od maja 1985 (po czterech latach starań o paszport) Marek Baterowicz przebywa na Zachodzie (Włochy, Francja, Hiszpania), a od sierpnia 1987 w Australii. Został członkiem Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie, a od 2000 r. Stowarzyszenia Pisarzy Polskich w kraju. W Sydney wydał tomik „Serce i pięść” (PCA, 1987) obejmujący wiersze dawne odrzucane przez cenzurę, wiersze ze stanu wojennego oraz pisane już na emigracji. Następne tomiki wydane w Australii to kolejno: „Dama z jamnikiem” (Sydney, Akapit 1989), wybór wierszy „Z tamtej strony drzewa” (Melbourne, Puma 1992), „Miejsce w atlasie” (Sydney, Wild&Wooley,1996), „Cień i cierń” (Sydney, Vide 2003), „Pan Retro” (Sydney, 2004)  oraz „Na smyczy słońca” (Sydney, Vide 2008).

W roku 1985 kilkanaście jego wierszy przełożono na angielski w USA, wyszły drukiem w „Mid-American Review”. Blisko sto wierszy w tłumaczeniu angielskim czeka na wydanie. We Włoszech ukazał się wybór jego wierszy  „Canti del pianeta” (Roma, Empiria, 2010) w przekładzie Paolo Statutiego.

W roku 1992 wydał w Sydney powieść o stanie wojennym – „Ziarno wschodzi w ranie”. W przygotowaniu zbiór opowiadań z Polski, Hiszpanii oraz Australii.

W r.2003 otrzymał za poezję nagrodę  Białego Pióra, a w r.2012 był laureatem nagrody Stowarzyszenia Pisarzy Polskich za Granicą za całokształt twórczości (vide „Ekspresje”, Londyn, t.III 2012, laudacja prof. Wojciecha Ligęzy).

W kraju publikował  m.i. w „Tygodniku Powszechnym”. „Znaku”, sporadycznie w „Przekroju”,”Życiu Literackim” (tylko w 1980/81) a po wyjeździe w „Arce”, potem w „Arcanach”, „Kresach” ,„Twórczości”czy „Frazie”, a w r.1992 zerwał z „Tygodnikiem Powszechnym” na znak protestu przeciwko poparciu przez to pismo grubej kreski (list o tym ogłoszony był w „Arce”). Publikował też artykuły w periodykach uniwersyteckich jak „Romanica Cracoviensia”, Studia iberystyczne” (UJ), „Estudios Hispanicos” (U.Wrocławski) czy „Literaria Copernicana” (U.Toruński).

W roku 2014 w Toronto (Kanada) wydano zbiorek jego wierszy „Status quo”, poświęcony głównie ofiarom „katastrofy” smoleńskiej.

We Francji ukazał się  zbiór opowiadań – „Jeu de masques” (Nantes, 2014).

Swoje felietony publikuje na naszych blogach.pl, na Solidarnych 2010, na Marszu Polonii i na Pulsie Polonii, a także w wielu pismach polonijnych w Australii, USA, Kanadzie, w tym katolickich („Przegląd Katolicki”, Sydney i „Mi-cha-el CSMA”, roczniku michaelitów na Nowej Gwinei).

 

close

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*