Zobacz

Cezary Napierała – Wędrowiec internetowy [24]

> A to Polska właśnie… Odkrycie naukowców z UW pomoże przy szczepionce na raka. Ale 600 mln dolarów dostanie ktoś inny. Przełomowe odkrycie naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego może pomóc w stworzeniu szczepionki na raka. Zachodnie koncerny farmaceutyczne już zapłaciły za niego ponad 600 mln dolarów. Tylko niewielka część tych pieniędzy trafi do naukowców i uniwersytetu. Naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego odkryli, jak zwiększyć trwałość cząstek mRNA. To kopie niewielkich fragmentów DNA, odpowiadają za przenoszenie informacji genetycznej. Gdyby wprowadzić je do układu odpornościowego, choćby w formie szczepionki, mogłyby stymulować organizm do walki z komórkami rakowymi. Odkrycie zespołu z UW gwarantuje większą trwałość mRNA w środowisku naturalnym komórek, i pozwala produkować większą liczbę pożądanych białek. – W opinii ekspertów z całego świata to jest odkrycie, które można porównywać z wynalazkiem zastosowania radu i promieniotwórczości w medycynie – mówi dr Robert Dwiliński, dyrektor Ośrodka Transferu Technologii przy Uniwersytecie Warszawskim. (…)

całość: http://next.gazeta.pl/next/7,151003,21023165,to-jedna-z-najwiekszych-komercjalizacji-nauki-w-polsce-szkoda.html#MT

> Pisarz dla dorosłych. Opowieść o Józefie Mackiewiczu – Grzegorz Eberhardt – wyd. prohibita, Wa-wa 2013

Monumentalna praca na temat największego polskiego prozaika XX wieku. Kto chce poznać i zrozumieć Józefa Mackiewicza, a przy okazji również współczesną Polskę i kondycję polskich elit, musi sięgnąć po tę, wyróżnioną w Literackiej Nagrodzie im. Józefa Mackiewicza, pracę Grzegorza Eberhardta. Grzegorz Eberhardt udziela odpowiedzi, dlaczego naoczny „świadek Katynia” przez kilkadziesiąt lat żył w nędzy, a dziś pozostaje postacią tak bardzo nieznaną, ale z pewnością odpowiedź ta nie spodoba się bardzo wielu osobom. Książka jest bardzo odległa od politycznej poprawności. Pasjonujące dzieło, pisane zresztą z pasją, z imponującą panoramą historyczną i geograficzną.

Zdumiało mnie, jak wiele osób występujących w tej książce poznałem osobiście. Przeraziło, jak mało o nich wiedziałem i jak powierzchowne miałem opinie. To, że skłaniam się raczej, by wierzyć świadectwom przytaczanym przez Eberhardta niż własnym opiniom towarzyskim, jest chyba największym komplementem, jakim można obdarzyć twórcę literatury faktu. (…) Maciej Rybiński

więcej: http://www.prohibita.pl/p088,ksiazka.html#.WDdqfdLhDcs

> Ciekawe informacje o kulturze up to date…

więcej: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura

> Sukces polskich archeologów. Natrafili na ślady słowiańskiej osady w… Maroku

Archeolodzy ze Szczecina i Poznania natrafili w Maroku na ślady zaginionej osady słowiańskiej – podaje TVP Info. Członkowie ekspedycji spędzili w Maroku miesiąc. Podczas prac udało im się ustalić, że Słowianie pozostawili ślady w kulturze marokańskiej. Skąd tak śmiała teza? Ceramika przywieziona przez nich z Maroka ma podobne ornamenty co ta, którą znaleziono na Wolinie. Archeolog dr Wojciech Filipowiak powiedział w rozmowie z TVP Info, że takie wnioski to efekt analizy ceramiki z magazynów muzeum w Rabacie (stolica Maroka), na której znaleziono podobieństwa do wczesnośredniowiecznej słowiańskiej ceramiki. Oprócz tego, dzięki współpracy z naukowcami z Maroka, udało się im ustalić, że Słowianie to założyciele jednej z osad w górach Rif (północno-zachodnie Maroko). Katarzyna Meissner z Instytutu Antropologii i Etnologii w Poznaniu przekazała, że wytypowano już obszary, na których rozpoczną się prace badawcze, mające na celu znalezienie owej wioski. Kolejna wyprawa polskich archeologów zaplanowana jest na 2017 rok.

Za: https://www.wprost.pl/nauka/10032058/Sukces-polskich-archeologow-Natrafili-na-slady-slowianskiej-osady-w-Maroku.html

> Słowa orędzia św Charbela…

(…) Przyjmij łaskę miłości i znak pokory. Bądź prawdziwym świadkiem Jezusa Chrystusa. Zwyciężaj zło miłością, ale nie używaj miłości jako wymówki przed konfrontacją ze złem. Rolnik nie uważa kamieni za wymówkę, żeby przestać orać ziemię.

Oddaj się całkowicie Kościołowi i jego nauce i nie ustawaj nigdy w modlitwie. Czcij naszą Matkę Dziewice Maryję i uzbrój się w Różaniec, ponieważ imię Maryi Dziewicy rozprasza ciemność i pokonuje wszelkie zło.

Bądźcie mnichami w samym sercu świata, nie potrzebujecie do tego habitu. Zasiewajcie ziarna modlitwy i woń kadzidła. Bądźcie święci i uświęcajcie ziemie. Droga świętości jest długa, ale bądźcie pewni, że kiedy wasze umysły zajęte będą myśleniem o Bogu, a serca napełni Boża miłość, wówczas moc Boża wstąpi w wasze ręce i dotrzecie bezpiecznie do celu. Wiedzcie, że zawsze, gdy się modlicie, ja modlę się razem z wami, abyście stawali się świętymi i aby Imię Pana było uwielbione. (…)

za: św. Charbel – Orędzie z Nieba, Wydawnictwo AA, Kraków 2013, str. 33/34, internet: www.religijna.pl

> Izrael 24.11.2016

Tens of thousands are being evacuated from Haifa and surrounding areas. Despite the Haifa airport being closed, fire fighting planes are being sent from Turkey, Russia, Greece, Italy, Croatia and Cyprus to help extinguish the flames in the north and around the country. We are sending our thoughts to all those effected.

Read more: http://www.timesofisrael.com/liveblog-november-24-2016/

> Do piątku 25.11.2016 w Izraelu naliczono ponad 1500 pożarów…

Najpoważniejszy, pustoszący już przedmieścia wybuchł w okolicach Hajfy, niebezpiecznie jest też w okolicach Tel-Aviv’u i Jerozolimy, do dziś ewakuowano ponad 60.000 osób. Tylko w ten czwartek służby medyczne odnotowały 35 zatruć dymem… Specjalistycznej pomocy (samoloty gaśnicze) udzieliły m.in. Rosja, Cypr, Włochy, Francja, Chorwacja i USA… Wśród samolotów gaśniczych dostrzec można polskie maszyny PZL Dromader! Przyczyny fali pożarów to dwumiesięczne upały, silny wiatr i niestety podpalenia ze strony ekstremistów palestyńskich, jak dotąd służby Izraela zatrzymały 8 Palestyńczyków. Tegoroczne pożary w Izraelu są najpoważniejsze od podobnej fali pożarów z 2010 roku, zginęło wtedy 40 osób. (oprac. CN)

> Miriam Shaded o sytuacji w Syrii i Bliskim Wschodzie

https://www.youtube.com/watch?v=Xsb7w7PIz7o

> Szedł pieszo 1500 km do ukochanej żony w Poznaniu

Oto prawdziwa miłość. Brytyjczyk szedł pieszo ponad 1500 km z angielskiego Leeds do swojej stęsknionej polskiej żony, która czekała na niego w Poznaniu. Po prawie dwóch miesiącach padli sobie w ramiona. Zapytacie: po co to zrobił? Mógł przecież wsiąść do samolotu i przybyć do niej w kilka godzin? Jego odpowiedź zaskakuje.

Gordon Wilson (34 l.) i Ela (27 l.) są małżeństwem od 2,5 roku. Spotkali się w Poznaniu. Najpierw postanowili zamieszkać w Wielkiej Brytanii. Jednak tęsknota za krajem, rodziną i przyjaciółmi sprawiła, że Ela namówiła męża do przeprowadzki do Polski. Ona wybrała samolot, a on postanowił, że drogę z Leeds do Poznania pokona pieszo. Swoją wędrówkę Gordon rozpoczął na początku września, maszerował 52 dni. Jego podróż przez Holandię i Niemcy do Polski na bieżąco można było śledzić w internecie, bo swoje przygody publikował na blogu. Cały czas szedł pieszo, spał i jadł tam, gdzie znalazł miejsce lub gościnę. Jedynie odcinek z Anglii do Holandii pokonał promem. – Mogłem po prostu wsiąść do samolotu i przylecieć do Eli, ale to byłoby zbyt proste. Moim marszem chciałem pomóc innym – mówi Brytyjczyk. Gordon za pośrednictwem międzynarodowej fundacji Lions Club podczas drogi zbierał pieniądze dla ofiar kataklizmów na całym świecie. Zachęcał napotkane osoby, by przekazywały datki na cel dobroczynny. Udało mu się zebrać ponad 2500 funtów. – Idąc do mnie tak długo Gordon sprawił, że Poznań stał się miastem miłości – mówi Ela Wilson. – Teraz boję się, że kiedy powie „chodźmy na spacer”, to do domu wrócimy po trzech dniach – śmieje się Ela.

Za: http://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/poznan/z-leeds-do-poznania-anglik-szedl-pieszo-1500-km-do-ukochanej-zony/y2915ew

“Opowieść o miłości i mroku” to ekranizacja bestsellerowej powieści autobiograficznej Amosa Oza. Przejmująca historia dzieciństwa i dorastania jednego z najwybitniejszych pisarzy XX i XXI wieku. Oz wspomina dzieciństwo u boku rodziców: pragmatycznego Ariego i marzycielskiej, obdarzonej niezwykłą wyobraźnią Fani. Nieszczęśliwa w małżeństwie matka Amosa ukojenie znajdowała w opowiadaniu ukochanemu synowi niesamowitych historii z pogranicza jawy i snu. Z czasem opowieści były coraz bardziej mroczne i niezrozumiałe, by w końcu stać się rzeczywistością… Jak bardzo zmieni to życie chłopca, który wkrótce zostanie światowej sławy pisarzem?

Cały film: http://ekino-tv.pl/movie/show/opowiesc-o-milosci-i-mroku-a-tale-of-love-and-darkness-2015-lektor/18032

> Życie z chorobą afektywną dwubiegunową. ”W manii wierzyłam, że kieruję światem. Kiedy byłam w depresji, chciałam umrzeć”

Bartek początkowo nie wierzył w diagnozę. Justyna objawy manii myliła z zakochaniem. Stanisław miał okresy, gdy nie mógł wstać z łóżka. Teraz nie wyklucza, że będzie brać leki do końca życia. Nie chce wracać do huśtawki, z którą wiąże się choroba afektywna dwubiegunowa. Oddajemy głos tym, którzy się z nią zmagają. Każdy człowiek ma wahania nastroju. U około 1,5 proc. populacji te wahania przybierają jednak skrajną formę. Można przez pół roku nie wstawać z łóżka, a przez następne pół roku przenosić góry. Bez specjalnego związku przyczynowo-skutkowego. Można też na zmianę zalewać się łzami i skakać ze szczęścia – ale nie raz w miesiącu przez pół dnia, tylko przez kilka lat, dzień w dzień. Wszystko zależy od przebiegu choroby. Podstawą diagnozy jest występowanie skrajnych stanów: depresji i manii lub hipomanii, jej łagodniejszej postaci. Dawniej chorobę nazywano cyklofrenią, psychozą maniakalno-depresyjną. Właściwa nazwa to choroba afektywna dwubiegunowa. Jej podłoże to bardzo często uwarunkowania genetyczne, ale znaczenie mają też kwestie środowiskowe, na przykład trudne doświadczenia z przeszłości. Jak w przypadku wielu chorób psychicznych, “dwubiegun” wymyka się schematom. Każdorazowo jej przebieg jest inny, bo każda osoba, która choruje, jest inna. Zmiany w funkcjonowaniu mózgu wpływają na zachowanie, ale chory człowiek wciąż posiada własną osobowość, dokonuje ocen i, jeśli otrzyma pomoc, myśli racjonalnie i skutecznie działa. (…)

http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,20928745,zycie-z-choroba-dwubiegunowa-w-manii-wierzylam-ze-kieruje.html

> św. Cezary z Arles o miłosierdziu.

„ Istnieje miłosierdzie w Niebie, a dochodzi się doń przez miłosierdzie na ziemi.

Istnieje jedno miłosierdzie na ziemi, a drugie w Niebie, to znaczy miłosierdzie ludzkie

i Miłosierdzie Boże. Toteż wszystko, co miłosierdzie ludzkie wyda podczas Drogi,

Miłosierdzie Boże odda w Ojczyźnie Niebieskiej.”

św. Cezary z Arles [żył: 470/1 – 542/3]

> Bezdomni w Europie, (wg oficjalnych danych poszczególnych krajów europejskich)

łącznie w całej EUropie jest ich – 4.000.000 osób (sic!), np. Niemcy przyznają się do 334.000 bezdomnych… Polska oficjalnie do ca 40.000 – dane te krytykują polskie organizacje pozarządowe, oceniając że faktyczna liczba ta jest spokojnie ujmując dwukrotnie większa… (CN)

Bezdomność po bydgosku. “Czytam Kinga, oglądam Jarmuscha” Bezdomny? Znaczy bez roboty, złodziej i pijak? Tak się uważa. A ja lubię filmy Jarmuscha, czytam Kinga, lubię teatr. Dobrze, że ktoś się odważył i spojrzał na bezdomność z innej strony – mówi jeden z bohaterów wystawy, którą od czwartku będzie można oglądać w Galerii Farbiarnia.

Spotkałem raz bezdomnego. Siedział, obok niego flaszka denaturatu. Usiadłem obok, wyciągnąłem papierosa, bo lubię palić, on jadł jakieś skrawki mięsa, jakie zwykle kupujemy dla zwierząt. Zaczął mi opowiadać, że był komandosem. Jakieś niewiarygodne historie. Zapytałem gdzie mieszka, powiedział, że w parku koło Opery, w krzakach. Nagle moje problemy wydały mi się małe – opowiada Dariusz Bareya, o którym w Bydgoszczy mówi się “fotograf bezdomnych”. Zdjęcia, które zrobił ludziom żyjącym na ulicy będzie można oglądać od czwartku na wystawie w Galerii Farbiarnia. – Za stypendium artystyczne prezydenta miasta Bydgoszczy sfinansowałem druk i ramy, kanapki zrobię sam, przyjaciółka upiecze ciasto, będą soczki zamiast alkoholu – pisze na swoim blogu. (…)

całość: http://bydgoszcz.wyborcza.pl/bydgoszcz/1,48722,21014529,bezdomnosc-po-bydgosku-czytam-kinga-ogladam-jarmuscha.html#BoxLokWawImg

> Zostawiają trutki dla lisów, a giną bieliki. “Tak dramatycznego roku jeszcze nie było”. Ornitolodzy znaleźli 15 martwych bielików. Większość z nich zginęła, bo zjadła padlinę lisów nafaszerowanych truciznami. Naukowcy mówią, że pod tym względem ten rok jest dla ptaków prawdziwą tragedią. Specjaliści z olsztyńskiego Muzeum Przyrody poinformowali, że w tym roku znaleźli aż 15 martwych bielików. Choć może się wydawać, że to niewiele, jest to liczba przerażająca. W regionie Warmii i Mazur jest ich tylko 250 par. Natomiast w całej Polsce niespełna 700. (…)

za: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,21018299,mysliwi-zostawiaja-trutki-dla-lisow-a-gina-bieliki-tak-dramatycznego.html#ge_related=1

> Kuchnia polska zapewne od swego zarania pozbawiona jest jakichś uprzedzeń. Wynika to mym zdaniem z długiej tradycji polskiej tolerancji… Frapujące uprzedzenia istnieją natomiast w przyzwyczajeniach kulinarnych innych narodów, Skandynawowie w praktyce nie zbierają i nie jedzą grzybów, Węgrzy – nie ruszą buraków, już nawet mówiąc o tych warzywach ze wstrętem… Włosi i inni południowcy Europy nie tkną kiszonek (ogórki, kapusta etc.) – w ogóle nie pojmując jak coś takiego można zjeść. Faktem jest, że jeden z największych polskich filozofów i logików – Roman Ingarden – w pierwszej poł. XX wieku nie raz i publicznie stwierdzał że jedzenie sushi i tym podobnych potraw z surowych ryb jest domeną barbarzyńców 🙂 Dziś w każdym większym polskim mieście do woli można się zajadać sushi… (CN)

> Coś dobrego… BOGRACZ – GULASZ MIĘSNY Z ZIEMNIAKAMI, PAPRYKĄ I POMIDORAMI z kociołka węgierskiego. To gulasz z podstawowych i znanych składników, do przygotowania w kociołku nad ogniskiem lub zwykłym garnku na kuchence.

SKŁADNIKI – 6 PORCJI
około 600 g mięsa gulaszowego (np. wołowiny, cielęciny, baraniny, jagnięciny)
około 100 g boczku
1 duża cebula
3 ząbki czosnku
3 papryki, np. w 3 kolorach
3 pomidory
5 ziemniaków
2 łyżki masła i1 łyżka oliwy
4 łyżeczki mielonej wędzonej papryki (lub słodkiej) + 1/2 ostrej papryki
3 łyżki sosu sojowego (opcjonalnie)
1 łyżka koncentratu pomidorowego
gorąca woda lub domowy bulion/rosół

PRZYGOTOWANIE

Przygotować składniki: mięso pokroić w około 2cm kostkę i ocieplić do temperatury pokojowej. Boczek pokroić w plasterki a następnie w 2 cm cienkie paseczki. Cebulę drobno posiekać, czosnek przetrzeć przez praskę lub posiekać. Paprykę pokroić w większą kostkę, pomidory sparzyć, pokroić na ćwiartki, usunąć szypułki, gniazda nasienne i sok z komór. Pozostały miąższ pokroić w kosteczkę. Ziemniaki obrać, opłukać, pokroić w kostkę, włożyć do miski i zalać zimną wodą, odstawić.
Rozpalić ognisko, postawić trójnóg i zawiesić na nim kociołek żeliwny. Do kociołka (lub w warunkach domowych garnka) włożyć boczek i obsmażyć go dokładnie aż będzie lekko chrupiący i wytopiony. Dodać masło i oliwę, gdy tłuszcz będzie gorący dodać cebulę i smażyć ją na umiarkowanym ogniu przez około 6 minut mieszając, lekko ją rumieniąc. Pod koniec dodać czosnek i smażyć jeszcze przez 1-2 minuty.
Włożyć mięso (kociołek musi być bardzo dobrze rozgrzany) i dokładnie obsmażyć je z każdej strony. Mięso najlepiej smażyć partiami, wkładając do garnka po 3 – 4 kawałki mięsa jednocześnie, tak aby temperatura w garnku się nie zmniejszyła. Mięso musi być szybko i dokładnie obsmażone na większym ogniu, wówczas zachowa soczystość i po ugotowaniu nie będzie suche. Dodać mieloną paprykę w proszku, sos sojowy i koncentrat pomidorowy, wymieszać. Pod chwili wlać 1 szklankę gorącej wody, doprawić solą i pieprzem, zagotować. Gdy gulasz będzie już równomiernie bulgotał, ustawić umiarkowany ogień i gotować przez około 2 godziny, do czasu aż mięso będzie miękkie (w warunkach domowych ustawić gulasz na minimalnym ogniu z uchyloną przykrywką). W międzyczasie uzupełniać gorącą wodę lub bulion, w miarę jak będzie ich ubywało, tak aby mięso było prawie całe przykryte. Dodać ziemniaki, posolić i delikatnie wymieszać. W razie potrzeby dodać wody lub bulionu. Gotować przez około 15 minut lub do czasu aż ziemniaki będą prawie miękkie, ale jeszcze jędrne w środku. Dodać paprykę i gotować przez około 5 minut. Dodać pomidory, delikatnie wymieszać, gotować przez około 1-2 minuty i zdjąć z ognia. Smacznego!

> Pomidor – smakowita trucizna! A to ciekawe… 🙂

Interesująca zdaje się być etymologia słowa pomidor, który z początku zwał się z greckiego “wilcza brzoskwinia”. Być może właśnie taka nazwa sprawiła, że uważano go bardzo długo za roślinę trującą. Polskie słowo pomidor wywodzi się z włoskiego “pomidori”, co oznacza “złote jabłko”. Początkowo w Europie pomidory uważane były za rośliny ozdobne i nikt nie chciał ich jeść. Ponadto uważano, że owoc ten powodował niebezpieczny szał miłosny lub był trucizną. Na szczęście szybko doceniono smak i możliwości kulinarne, które daje pomidor. Do dziś trwają spory o to, kto przywiózł pomidory do Europy. Jedni twierdzą, iż Ferdynand Cortez, czyli hiszpański zdobywca Meksyku; inni, że sam Krzysztof Kolumb. Pomidory przywiezione zza oceanu do Hiszpanii i Portugalii, szybko rozprzestrzeniły się w Europie. Pierwotnie w zachodniej części kontynentu hodowane były jako roślina ozdobna. Po latach uznano je jako warzywo. Rosja była jednym z pierwszych krajów, w którym odrzucono poglądy o rzekomej szkodliwości pomidorów. Do Polski – jak powszechnie wiadomo – pomidory przywędrowały wraz z królową Boną, tak jak wiele innych warzyw (brokuły, kalafior czy włoszczyzna).

Amerykanie, po długim okresie unikania „trujących” pomidorów, docenili to warzywo dopiero w XIX wieku. Pułkownik Robert Gibbon Johnson z Salem w stanie New Jersey zachęcał do hodowania pomidorów i jedzenia ich, ale mieszkańcy Stanów Zjednoczonych byli nader niechętni. Johnson znalazł jednak sposób na przełamanie tej niechęci – pewnego dnia usiadł przez gmachem sądu w Salem i na oczach przechodniów zjadł cały koszyk pomidorów. To przedstawienie obserwowało około 2 tysięcy osób, które przekonane były, że Robert Gibbon Johnson chce publicznie popełnić samobójstwo. Przywołano więc lokalną orkiestrę strażacką, która zaczęła grać pieśń pogrzebową! Gdy jednak widzowie ze zdumieniem zobaczyli, iż pułkownik nie umiera a nawet przybywa mu apetytu, przekonali się do czerwonego warzywa i zaczęli wprowadzać je do swych jadłospisów… 🙂

(oprac. CN)

> Wojna Rosyjska – seria znakomitych filmów dokumentalnych o 20-wiecznej historii Rosji…

https://www.youtube.com/watch?v=c1ZDa8fxrHA&index=10&list=PLBKKSA32ntgcU_Pe_A7zIqoshdpc2V8IK

Podaj dalej!
Share on Pinterest
Share with your friends








Submit

Biuletyn – bezpłatna prenumerata

PAPIERY FOTOGRAFICZNE

Leave a comment

Your email address will not be published.


*