Zobacz

Marek Baterowicz – PAŃSTWO JEDYNE – ANTYUTOPIA

(o powieści, która mogła zainspirować Orwella!)

.

Nie wiem czy wierzyć w sensacyjne reportaże o „ludziach za kilka dolarów” i w to, że na naszej planecie jest prawie 27 milionów takich niewolników. Nowych można podobno kupić na targach w Sudanie właśnie za kilka dolarów (?)… Ludzi tych zmusza się do niewolniczej pracy na obszarach Afryki, Azji oraz Ameryki Południowej, zwłaszcza w Brazylii. Oczywiście nie mają oni żadnych praw, żywią się byle czym, a w razie próby ucieczki dostają kulę w plecy… Prezydent Brazylii Lula da Silva zamierzał rozprawić się z tą hańbą stulecia, z hańbą ludzkości, która w ONZ uchwaliła Kartę Praw Człowieka. Praktykowanie niewolnictwa jest oczywiście upadkiem człowieczeństwa – jak też może być ono tolerowane nawet na marginesach państw demokratycznych? Przypomina się „Anegdota bułgarska” brazylijskiego poety Carlosa Drummonda de Andrade: „Był sobie raz car naturalista, który polował na ludzi. Kiedy powiedziano mu, że polować można też na motyle i jaskółki – bardzo się przeraził, mówiąc, że to barbarzyństwo!”…

Screenshot 2017-04-23 22.16.00

System pracy niewolniczej, realizowany w państwach totalitarnych, należy już do przeszłości. Warto jednak przypomnieć tu znakomitą powieść Eugeniusza Zamiatina – „My”, napisaną jeszcze w latach 1920/21, a w swojej wizji wyprzedzającej słynne antyutopie Huxley’a („Nowy wspaniały świat”) czy Orwella („Rok 1984”). Zamiatin w latach 1916-17 przebywał w Anglii, ale czy jego powieść mogła wpłynąć na obu angielskich pisarzy? Być może, angielskie wydanie ukazało się w Nowym Jorku, w roku 1924. A zatem sporo lat przed „Brave New World” i „1984”! Zwłaszcza u Orwella jest wiele podobieństw jakby zaczerpniętych od Zamiatina. W Rosji publikacja powieści „My” była niemożliwa aż do roku 1988, do czasów  pierestrojki Gorbaczowa. Zamiatin został wydalony z ZSRR na fali stalinizacji, zmarł w Paryżu w roku 1937. Był z zawodu inżynierem, profesorem politechniki oraz specjalistą w dziedzinie budowy okrętów. W młodości (urodzony w 1884 r.) był także działaczem rewolucyjnego podziemia, a jako pisarz debiutował w roku 1908 opisując koszmar rosyjskiej prowincji. Bardzo szybko jednak przejrzał skutki rewolucji, a powieść „My” przedstawia w drapieżny, precyzyjny sposób funkcjonowanie państwa totalitarnego, ustanowionego w dodatku na planecie Ziemi. Akcja powieści toczy się w bliżej nieokreślonej przyszłości: „Tysiąc lat temu wasi bohaterscy przodkowie ustanowili władzę Państwa Jedynego na całym globie ziemskim. Przed wami jeszcze chlubniejsze zadanie – elektrycznym, płomiennym „Integralem” scałkować nieskończone równanie wszechświata (…), narzucić dobroczynne jarzmo rozumu nieznanym istotom z obcych planet, być może pozostającym w dzikim stanie wolności…” (!).

Główny protagonista powieści jest jednym z konstruktorów „Integralu”, kosmicznego pojazdu. Podobnie jak wszyscy „obywatele” nosi numer (503), albowiem w tym totalitarnym ustroju ludziom odebrano imiona, nazwiska zastępując je numerami. Tytuł powieści „My” podkreśla, że jednostka (ja) w tym systemie nie istnieje. Wszystko odbywa się tam na znak komendy: „Śniadanie skończone. Zgodnie odśpiewano hymn Państwa Jedynego”.  Ale pod numerami cierpiały często nieuleczalne dusze, odwiedzając  muzealny Dom Starożytności. A buntujący się byli unicestwiani w Dzwonie Gazowym! Państwo Jedyne regulowało najbardziej intymne sfery numerów, nawet życie erotyczne. A – jakby na pociechę – każdy numer miał prawo do stosunków z dowolnie wybranym przez siebie numerem. Wręczano mu wtedy tzw. różowy bilet, który uprawniał do spuszczenia zasłon w oknach na… kwadrans! Numery żyły bowiem pod nieustanną kontrolą Urzędu Opieki (!), a każdy ich gest był obserwowany przez szyby. Obowiązkiem każdego numeru był także donos w razie dostrzeżenia jakiejś podejrzanej sprawy. A ewentualnych demonstrantów poskramiano iskrą elektrycznego bata! W tym Państwie Jedynym o charakterze totalitarnym kazano numerom celebrować zwycięstwo wszystkich nad jednym, sumy nad jednostką… A władca w tym systemie zwany był Dobroczyńcą! Bohater 503, pomimo pracy nad kosmicznym statkiem, buntuje się powoli, w dużej mierze pod wpływem zakochanej w nim dysydentki I-330… Jak kończy się ten dramat? Warto sięgnąć po polski przekład powieści Zamiatina, wydany w Warszawie (Oficyna Nowa, 1985 lub Alfa, 1989). Tłumaczył Adam Pomorski, smakując zapewne oszczędny, lakoniczny styl Zamiatina dążący do precyzji opisu, ale czasem nie unikający dyskretnego liryzmu: „W milczeniu patrzyłem na wargi. Wszystkie kobiety to wargi. Czyjeś różowe, elastycznie krągłe: pierścień, delikatny mur odgradzający od świata…”  A jednak w Państwie Jedynym miłość jest atawizmem, a przysięgi składa się na…Dobroczyńcę!

Po lekturze Zamiatina warto też zapoznać się z powieścią „Homo sovieticus”, pióra dysydenta Aleksandra Zinowiewa, wydaną w polskim tłumaczeniu Stanisława Deji w Londynie (wyd. Polonia, 1984). Ustępuje ona literacko powieści Zamiatina, ale odsłania mechanizmy państwa Sowietów, a także infiltrację Zachodu przez spore tabuny radzieckich agentów. W tym samym tomie zamieszczono też wywiad z Zinowiewem (udzielony w 1983 r.), który w wielu miejscach jest już nieaktualny, lecz stanowi dobry dokument tamtych czasów, minionych problemów. Nie wszystkie prognozy Zinowiewa sprawdziły się, ale jego wypowiedzi o np. wzajemnych stosunkach różnych narodów w obrębie byłego ZSRR mają pewną wartość jeszcze dzisiaj. Zinowiew wierzył, że Człowiek Sowiecki jest zjawiskiem przejściowym, że dążenie do wolności zwycięży. Nie pomylił się, a jednak putinowski model „państwa jedynego” nakręca wstecz zegar historii, a chociaż nie wprowadza numerów w miejsce imion, to przecież bazuje na rzeszach obywateli pozostających w błogim letargu, jak zombies, zaczadzonych odwiecznym lękiem, wpojonym Rosjanom jeszcze w epoce Iwana Groźnego. A niektórzy analitycy sądzą, że Rosja była bliższa Zachodowi w początkach XX wieku! A zatem w latach młodości Eugeniusza Zamiatina, autora powieści „My”…

.

Marek Baterowicz

Obraz wprowadzający portret Zamiatina wykonany przez Borysa Kustodiewa.

.

O autorze:

M Baterowicz

Marek Baterowicz  (ur. 4 marca 1944 r. w Krakowie) – debiutował jako poeta na łamach „Tygodnika Powszechnego” i „Studenta” w roku 1971. W kraju wydał trzy zbiory wierszy: „Wersety do świtu” (W-wa, Iskry, 1976) – tytuł był aluzją do panującej w PRL-u nocy, „Od zieleni do rdzy” (Kraków, WL 1979) oraz tomik powielony poza cenzurą – „Łamiąc gałęzie ciszy” (1981). W Paryżu opublikował tomik wierszy pisanych w języku francuskim – „Fée et fourmis” (Ed.Saint-Germain-des-Prés, 1977). W roku 1977 wychodzi też jego powieść „futurystyczna” – „Rękopis z Amalfi” (Kraków,WL) będąca groteskową kroniką wydarzeń po trzeciej wojnie światowej. Jej przekład  ukazał się w Australii w r.1991,a w roku 2000 we Włoszech.

Ukończył romanistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim (1971) broniąc magisterium z twórczości Lautréamont’a (u prof.Marii Strzałkowej), a fragment tej pracy opublikowano w „Kwartalniku Neofilologicznym”. W Sydney uzyskał stopień doktora na Uniwersytecie NSW (w r.1998) tezą „Les apports espagnols chez les poètes français aux XVIe et XVIIe siècles”, rozdziały tej pracy ukazały się we Francji, Australii, Nowej Zelandii i Nowej Gwinei.

W r.1996 wydał w Sydney antymarksistowski esej „Widmo”, napisany jeszcze w Krakowie i przemycony na Zachód w r.1985.

W kraju opublikował  wiele antologii poezji krajów romańskich (Vicente Aleixandre, Umberto Saba, Egito Goncalves), latynoamerykańskich (Jorge Carrera Andrade, Eliseo Diego) czy poetów Québec’u,  a również zbiór opowiadań René de Obaldia.

W roku 1983 zdążył wydać jeszcze swoje opowiadania „Pułapka pod księżycem” (Kraków, WL), ale kiedy w tym samym roku komunistyczny reżim rozwiązał Związek Literatów Polskich, dawne myśli o emigracji doszły znowu do głosu. Od maja 1985 (po czterech latach starań o paszport) Marek Baterowicz przebywa na Zachodzie (Włochy, Francja, Hiszpania), a od sierpnia 1987 w Australii. Został członkiem Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie, a od 2000 r. Stowarzyszenia Pisarzy Polskich w kraju. W Sydney wydał tomik „Serce i pięść” (PCA, 1987) obejmujący wiersze dawne odrzucane przez cenzurę, wiersze ze stanu wojennego oraz pisane już na emigracji. Następne tomiki wydane w Australii to kolejno: „Dama z jamnikiem” (Sydney,Akapit 1989), wybór wierszy „Z tamtej strony drzewa” (Melbourne, Puma 1992), „Miejsce w atlasie” (Sydney, Wild&Wooley,1996), „Cień i cierń” (Sydney, Vide 2003), „Pan Retro” (Sydney, 2004)  oraz „Na smyczy słońca” (Sydney, Vide 2008).

W roku 1985 kilkanaście jego wierszy przełożono na angielski w USA, wyszły drukiem w „Mid-American Review”. Blisko sto wierszy w tłumaczeniu angielskim czeka na wydanie. We Włoszech ukazał się wybór jego wierszy „Canti del pianeta” (Roma, Empiria, 2010) w przekładzie Paolo Statutiego.

W roku 1992 wydał w Sydney powieść o stanie wojennym – „Ziarno wschodzi w ranie”. W przygotowaniu zbiór opowiadań z Polski, Hiszpanii oraz Australii.

W r.2003 otrzymał za poezję nagrodę  Białego Pióra, a w r.2012 był laureatem nagrody Stowarzyszenia Pisarzy Polskich za Granicą za całokształt twórczości (vide „Ekspresje”, Londyn, t.III 2012, laudacja prof. Wojciecha Ligęzy).

W kraju publikował  m.i. w „Tygodniku Powszechnym”. „Znaku”, sporadycznie w „Przekroju”,”Życiu Literackim” (tylko w 1980/81) a po wyjeździe w „Arce”, potem w „Arcanach”, „Kresach” ,„Twórczości”czy „Frazie”, a w r.1992 zerwał z „Tygodnikiem Powszechnym” na znak protestu przeciwko poparciu przez to pismo grubej kreski (list o tym ogłoszony był w „Arce”). Publikował też artykuły w periodykach uniwersyteckich jak „Romanica Cracoviensia”, Studia iberystyczne” (UJ), „Estudios Hispanicos” (U.Wrocławski) czy „Literaria Copernicana” (U.Toruński).

W roku 2014 w Toronto (Kanada) wydano zbiorek jego wierszy „Status quo”, poświęcony głównie ofiarom „katastrofy” smoleńskiej.

We Francji ukazał się  zbiór opowiadań – „Jeu de masques” (Nantes, 2014).

Swoje felietony publikuje na naszych blogach.pl, na Solidarnych 2010, na Marszu Polonii i na Pulsie Polonii, a także w wielu pismach polonijnych w Australii, USA, Kanadzie, w tym katolickich („Przegląd Katolicki”, Sydney i „Mi-cha-el CSMA”), roczniku michaelitów na Nowej Gwinei.

Podaj dalej!
Share on Pinterest
Share with your friends








Submit

Biuletyn – bezpłatna prenumerata

PAPIERY FOTOGRAFICZNE

1 Comment on Marek Baterowicz – PAŃSTWO JEDYNE – ANTYUTOPIA

  1. Polska Canada // 23/04/2017 at 23:21 // Reply

    Intrygujący artykuł – skłania też do refleksji nad współczesną próbą prowadzenia globalnej polityki i skutecznie wprowadzaną w życie pełną kontrolą “opiekuńczego państwa”.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*