Zobacz

Marek Baterowicz – GRECKI PROBLEM

Screenshot 2015-07-09 16.06.52

Nawet jak Grecja opuści strefę euro pozostaną w całej Europie ślady greckiego ducha, który od starożytności odciska swoje piętno w architekturze i kulturze  kontynentu. Te ślady widać również na całym świecie – od obu Ameryk po antypody. Wystarczy spojrzeć na budynki sądów w Sydney przy Taylor Square albo na szacowne gmachy w Melbourne. I mimo kryzysu Grecy będą dalej uprawiać oliwki i pędzić wino, zresztą półwysep grecki przypomina kształtem liść winorośli. O dziwo, sami mieszkańcy tej ziemi nie używali nazwy Grecji – jakby zresztą mogli, gdy miasta Hellady rywalizowały ze sobą nieustannie, pomijając okres mykeński, albowiem wtedy ośrodki władzy na półwyspie uznawały zwierzchność cyklopich zamków Mykeńczyków. W wieku XV przed Chrystusem zdobyli oni nawet wyspę Kretę. A zatem Ateny były w antagonizmach ze Spartą lub z Tebami, a słynna wyprawa siedmiu przeciwko Tebom jest koronnym dowodem na spiskowy charakter dziejów. Nie wchodząc bliżej w owe antagonizmy, bo i nie one są naszym celem, możemy natomiast dziwić się, cóż dzisiaj Grecy robią w Unii Europejskiej ? Oni, którzy dali Europie wyrafinowaną kulturę muszą teraz być członkami Unii demolującej kulturalne dziedzictwo starego kontynentu ! Byłoby zatem może lepiej gdyby Helleńczycy pożegnali się z barbarzyńcami z Brukseli?!

Screenshot 2015-07-09 16.19.20

Tymczasem sporo szumu wywołuje finansowa upadłość Grecji, a także wynik  referendum, w którym 61,3% obywateli powiedziało „nie” polityce tzw. austerity i zagranicznym wierzycielom. Warto tu przytoczyć fragment analizy Grega Sheridana (z „The Australian” (7 lipca br), zamieszczonej na tytułowej stronie gazety. Zacytujmy go w urzędowym języku naszej przybranej ojczyzny, bowiem w tłumaczeniu można czasem zgubić pewne subtelności lub smakowity styl komentatora. A zatem sięgnijmy do angielskiego oryginału, a brzmią  w nim nuty sarkazmu:

„The failure of Greece is the failure of the European Union. Is this what the EU was supposed to give us – banks in tatters, beggared nations, stockmarkets reeling, soaring youth unemployment, the EU’s own institutions reviled and ridiculed, and its fiscal rules a sick joke? The arrogance at the heart of the EU project, the utterly undemocratic disdain for voters everywhere, is laid bare in the new Greek malaise. The Greek economy does not sit coherently within the common currency eurozone, or perhaps even within the EU at all. But there is equally no coherent way in which Greece can make an orderly exit. This is because EU institutions hold national democracies in contempt…”

Screenshot 2015-07-09 16.23.17

Oto wstęp do rozważań Grega Sheridana, które ciekawy czytelnik znajdzie w podanym wyżej numerze pisma “The Australian”.

Grecja była nam zawsze bliska, by wspomnieć choćby greckie echa w twórczości Jana Kochanowskiego jak np. „Odprawę posłów greckich”, zaczerpniętą z historii konfliktu Trojan z Grekami, być może nie tylko o piękną Helenę. Są w tej tragedii oczywiście i polskie akcenty ( Chór: „Wy, którzy Pospolitą rzeczą władacie…) i aluzje do naszej sytuacji. Atoli dzisiaj może to „Odyseja” bardziej jest nam bliska niż „Iliada” , bo Polacy coraz bardziej stają się narodem wędrowców i wygnańców.  „Przez całą noc tak płynęli – świtało, a oni płynęli…”

W kunsztownych strofach Homera ocalał legendarny świat herosów, bogów  i nimf jak w tych wersach o locie Hermesa wysłanego przez Zeusa do Kalipso:

                        „A kiedy wreszcie przyleciał do wyspy zgubionej śród toni

                          I z nurtów o barwie fiołków na brzeg wynurzył się suchy,

                         Poszedł i wrychle odnalazł wielką, zaprawdę, jaskinię,

                         W której mieszkała Kalipso, nimfa o pięknych warkoczach.

                         Zastał ją doma. Albowiem na wielkim ogniu płonęły

                         Cedrowe szczapy, łupane dobrze, i pachność żywiczna

                         Po całej niosła się wyspie od dymu z cyprysów i cedrów…”

nnnnnnnnnnnnnnnnnn(„Odyseja”, pieśń V, 55-61, w przekładzie J.Wittlina)

 

Screenshot 2015-07-09 16.30.42

j

Fantazja Greków i bogactwo ich mitów, w których bogowie obcowali z ludźmi, czaruje i dzisiaj, kiedy Morze Śródziemne przeobraziło się w cmentarz dla uciekinierów z Afryki i innych regionów ogarniętych wojnami. A brzegi tego morza – „błękitnej sadzawki w antycznym ogrodzie” – kolonizowali właśnie Grecy zakładając osady, potem stające się  miastami jak porty na Sycylii, na wybrzeżach Italii czy Francji (Massalia – dziś Marsylia) i Hiszpanii, dzisiejszej Bułgarii i Rumunii, Turcji a nawet w delcie Nilu jak Naukratis lub u ujścia Donu jak Tanais, w limanie Dniestru jak Olbia albo na Krymie. Oto jak grecki duch szukał przestrzeni poza swoimi wyspami i Peloponezem. Czy była to emigracja ? W pewnym sensie tak, ale jakże szczególna a zajmująca miejsca ziemi niczyjej lub prawie, jakby „pustostany”, a w każdym razie nie podlegle czyjejś władzy.

Podobno w niedzielę (11 lipca) mędrcy z UE i szacowna troika zdecydują, co począć z greckim fantem, a sam  Jean-Claude Juncker (unijny „papież”) nie wyklucza, że Ateny opuszczą strefę euro. Krążą i plotki, że Grecy już drukują swoje drachmy. A zatem czeka nas „Grexit”, ale przecież to nie tragedia, bo niektóre kraje członkowskie UE używają swoich walut i trzymają się mocno. Wszystko przed nami, ale jak Grecy poradzą sobie z kryzysem i ewentualną inflacją ? Myślę, że jest jedno tylko wyjście: muszą wskrzesić króla Midasa! Ten władca Frygii otrzymał od Apollona niezwykły dar: czegokolwiek dotknął rzeczy obracały się w złoto! Może tym sposobem uzupełnią swój skarbiec pod Akropolem i zwrócą odsetki i długi ? Wydaje mi się jednak, że Grecy dali światu tyle na polu kultury i wiedzy, iż powinni być wieczyście zwolnieni z podatków i wszelkich wpłat dla Unii Europejskiej!  Ich hojny wkład do Europy był i jest nieocenionym darem.

 A co z Polską ? Coraz liczniejsze głosy alarmują, że III RP staje się drugą Grecją pod „światłymi” rządami PO-PSL… I to w dodatku bez wspólnej monety, czego się więc spodziewać, gdyby narzucono nam balast euro ? Obawiam się, że Unia Europejska nie udźwignęła by tej „drugiej” Grecji, a jeszcze inne kraje walczą z kryzysem. Najwidoczniej wirus kryzysu magicznym sposobem wędruje sobie po krajach EU, pozbawionych granic i panaceum na flotylle nielegalnych immigrantów. Jak długo jeszcze przetrwa unijne imperium ze stolicami w Brukseli i Berlinie ?

Marek Baterowicz

 

O autorze:

M Baterowicz

Marek Baterowicz  (ur. 4 marca 1944 r. w Krakowie) – debiutował jako poeta na łamach „Tygodnika Powszechnego” i „Studenta” w roku 1971. W kraju wydał trzy zbiory wierszy: „Wersety do świtu” (W-wa, Iskry, 1976) – tytuł był aluzją do panującej w PRL-u nocy, „Od zieleni do rdzy” (Kraków, WL 1979) oraz tomik powielony poza cenzurą – „Łamiąc gałęzie ciszy” ( 1981). W Paryżu opublikował tomik wierszy pisanych w języku francuskim – „Fée et fourmis” (Ed.Saint-Germain-des-Prés, 1977). W roku 1977 wychodzi też jego powieść „futurystyczna” – „Rękopis z Amalfi” (Kraków,WL) będąca groteskową kroniką wydarzeń po trzeciej wojnie światowej. Jej przekład  ukazał się w Australii w r.1991,a w roku 2000 we Włoszech.

Ukończył romanistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim (1971) broniąc magisterium z twórczości Lautréamont’a (u prof.Marii Strzałkowej), a fragment tej pracy opublikowano w „Kwartalniku Neofilologicznym”. W Sydney uzyskał stopień doktora na Uniwersytecie NSW (w r.1998) tezą „Les apports espagnols chez les poètes français aux XVIe et XVIIe siècles”, rozdziały tej pracy ukazały się we Francji, Australii, Nowej Zelandii i Nowej Gwinei.

W r.1996 wydał w Sydney antymarksistowski esej „Widmo”, napisany jeszcze w Krakowie i przemycony na Zachód w r.1985.

W kraju opublikował  wiele antologii poezji krajów romańskich (Vicente Aleixandre, Umberto Saba, Egito Goncalves), latynoamerykańskich (Jorge Carrera Andrade, Eliseo Diego) czy poetów Québec’u,  a również zbiór opowiadań René de Obaldia.

W roku 1983 zdążył wydać jeszcze swoje opowiadania „Pułapka pod księżycem” (Kraków, WL), ale kiedy w tym samym roku komunistyczny reżim rozwiązał Związek Literatów Polskich, dawne myśli o emigracji doszły znowu do głosu. Od maja 1985 ( po czterech latach starań o paszport) Marek Baterowicz przebywa na Zachodzie (Włochy, Francja, Hiszpania), a od sierpnia 1987 w Australii. Został członkiem Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie, a od 2000 r. Stowarzyszenia Pisarzy Polskich w kraju. W Sydney wydał tomik „Serce i pięść” (PCA, 1987) obejmujący wiersze dawne odrzucane przez cenzurę, wiersze ze stanu wojennego oraz pisane już na emigracji. Następne tomiki wydane w Australii to kolejno: „Dama z jamnikiem” (Sydney,Akapit 1989), wybór wierszy „Z tamtej strony drzewa” (Melbourne, Puma 1992), „Miejsce w atlasie” (Sydney, Wild&Wooley,1996), „Cień i cierń” (Sydney, Vide 2003), „Pan Retro” (Sydney, 2004)  oraz „Na smyczy słońca” (Sydney, Vide 2008).

W roku 1985 kilkanaście jego wierszy przełożono na angielski w USA, wyszły drukiem w „Mid-American Review”. Blisko sto wierszy w tłumaczeniu angielskim czeka na wydanie. We Włoszech ukazał się wybór jego wierszy „Canti del pianeta” (Roma, Empiria, 2010) w przekładzie Paolo Statutiego.

W roku 1992 wydał w Sydney powieść o stanie wojennym – „Ziarno wschodzi w ranie”. W przygotowaniu zbiór opowiadań z Polski, Hiszpanii oraz Australii.

W r.2003 otrzymał za poezję nagrodę  Białego Pióra, a w r.2012 był laureatem nagrody Stowarzyszenia Pisarzy Polskich za Granicą za całokształt twórczości (vide „Ekspresje”, Londyn, t.III 2012, laudacja prof. Wojciecha Ligęzy).

W kraju publikował  m.i. w „Tygodniku Powszechnym”. „Znaku”, sporadycznie w „Przekroju”,”Życiu Literackim” (tylko w 1980/81) a po wyjeździe w „Arce”, potem w „Arcanach”, „Kresach” ,„Twórczości”czy „Frazie”, a w r.1992 zerwał z „Tygodnikiem Powszechnym” na znak protestu przeciwko poparciu przez to pismo grubej kreski (list o tym ogłoszony był w „Arce”). Publikował też artykuły w periodykach uniwersyteckich jak „Romanica Cracoviensia”, Studia iberystyczne” (UJ), „Estudios Hispanicos” (U.Wrocławski) czy „Literaria Copernicana” (U.Toruński).

W roku 2014 w Toronto (Kanada) wydano zbiorek jego wierszy „Status quo”, poświęcony głównie ofiarom „katastrofy” smoleńskiej.

We Francji ukazał się  zbiór opowiadań – „Jeu de masques” (Nantes, 2014).

Swoje felietony publikuje na naszych blogach.pl, na Solidarnych 2010, na Marszu Polonii i na Pulsie Polonii, a także w wielu pismach polonijnych w Australii, USA, Kanadzie, w tym katolickich („Przegląd Katolicki”, Sydney i „Mi-cha-el CSMA”), roczniku michaelitów na Nowej Gwinei.

Podaj dalej!
Share on Pinterest
Share with your friends








Submit

Biuletyn – bezpłatna prenumerata

PAPIERY FOTOGRAFICZNE