Zobacz

Krzysztof Niewrzęda – Jest problem

LAB

Wokół panuje zamęt. Co najmniej na całej północnej półkuli. W dodatku taki, że nie wiadomo już nawet do czego się odwołać. No bo to, co w jakiejś gazecie albo stacji telewizyjnej przedstawia się jako czarne, w innej przedstawia się jako białe. To zaś, co mówi jeden ekspert, najczęściej podważane jest natychmiast przez drugiego eksperta. Niczego nie można być zatem pewnym. Wskutek tego trudno już stwierdzić, co jest prawdą, a co kłamstwem. Łatwiej zaufać którejś ze stron. Z wszelkimi tego konsekwencjami. Ale trudno się temu dziwić, skoro ogromna większość, skazana jest na kierowanie się wyłącznie przeczuciami. Co zaś podpowiadają nam przeczucia? Żeby wierzyć w to, z czym zgodny jest nasz system wartości i nasz sposób pojmowania.

Spójrzmy przykładowo na konserwatystów. Jakie oni mają przeczucia? Jaki jest ich sposób pojmowania? Komu mogą zaufać? Z czego mogą wynikać ich decyzje? Zazwyczaj z obawy przed nadmiernym ryzykiem i z niechęci do wprowadzania zmian. Dla nich najważniejsza jest bowiem obrona tego, co się sprawdziło. Dlatego skwapliwie bronią istniejącego porządku. I z pewnością zawsze będą to robili. Choćby deklarowali coś innego. W związku z tym, zawsze będą przeciwni wszelkim zmianom.

Warto przy tym wiedzieć, że mózgi konserwatystów różnią się ponoć od mózgów ludzi o innych poglądach. Tak przynajmniej twierdzą niektórzy naukowcy. Podobno rejon tak zwanego przedniego zakrętu obręczy jest u konserwatystów mniejszy. A odpowiada on za przetwarzanie sprzecznych informacji i podejmowanie nowych wyzwań. Większe natomiast jest jakoby w mózgach konserwatystów ciało migdałowate, które pomaga rozpoznawać zagrożenia. Toteż wszystko wskazuje na to, iż konserwatyści nie są nawet winni, że mają takie poglądy, jakie mają. Jeśli w ogóle można tu wspominać o jakiejkolwiek winie, skoro okazuje się, że ludzie nie mają żadnego wpływu na swoje poglądy. Że decyduje o tym wyłącznie budowa naszych mózgów. Strasznie niesprawiedliwe jest więc, że wskutek takiej a nie innej budowy mózgu konserwatyści są konserwatystami. No bo według najnowszych amerykańskich badań, potwierdzonych zresztą w Kanadzie, a także w Japonii, również poziom IQ konserwatyści mają ponoć niższy od pozostałych. I to aż o dziesięć procent. Czy jest to prawdą? Trudno powiedzieć. Panuje przecież zamęt. O tym się jednak pisze. I takie informacje są upowszechniane. Chociaż przypominają wyciągi z ustaw norymberskich. Ale jeśli są prawdziwe to nie można się dziwić, iż tacy ludzie nie są gotowi na żadne zmiany. Że zawsze będą odrzucali oraz dyskredytowali tych, którzy dążą do reform, przekształceń, czy rewolucji. Szczególnie w tych obszarach, w których roztaczają się ich wpływy. Wystarczy prześledzić historię, żeby to zauważyć. I wystarczy zwrócić przy tym uwagę wyłącznie na pojedyncze spektakularne przypadki. Co z tego wynika? Otóż to, że Kolumb był przez konserwatystów atakowany, ponieważ uznał, że Ziemia musi być kulą. Giordano Bruno został przez nich spalony na stosie za to, że mówił, iż Ziemia nie jest centrum Wszechświata. Galileusza zaś uwięzili, gdy dowiedzieli się, że zaczął głosić, iż Ziemia porusza się wokół Słońca. Na tym oczywiście nie koniec. W innych dziedzinach można znaleźć bowiem jeszcze bardziej zaskakujące przypadki. Takiego chociażby Andreasa Vesaliusa, który żył w szesnastym wieku, konserwatyści potępiali tylko dlatego, że zajmował się anatomią. A żyjącego sto lat później Williama Harleya, który jako pierwszy opisał układ krwionośny, z tego powodu uznali za głupka. Nawet mycie rąk uważali za idiotyzm. I to jeszcze w dziewiętnastym wieku. Niejaki Ignaz Semmelweis, który był w tamtych czasach ordynatorem w jednym z wiedeńskich szpitali, został przez nich zaszczuty oraz zwolniony z pracy, gdyż żądał od personelu dezynfekcji dłoni i narzędzi chirurgicznych. Takich przykładów można podać jeszcze wiele. Wszystkie świadczą o tym, że historia przepełniona jest dowodami niechęci konserwatystów do wprowadzania zmian. A także dowodami ich nadmiernej pewności siebie i pogardy wobec innych. Jednym słowem: arogancji. Ta zaś charakteryzuje tych, którzy są u władzy, co według psychologów wynika z odczuwania nieuzasadnionych kompetencji i nazwane zostało złudzeniem kontroli. Łatwo się domyślić do czego takie złudzenie prowadzi. Przede wszystkim do wiary we własną nieomylność. A w związku z tym do nierealistycznej oceny sytuacji.

Mimo zamętu wiele daje się zatem wytłumaczyć. Jest jednak pewien problem. No bo, kto właściwie broni obecnie status quo? A zatem, kto faktycznie sprawuje władzę? I kto, tak naprawdę, jest konserwatystą?

.

Krzysztof  Niewrzęda

..

O autorze:

niewrzeda foto

Krzysztof Niewrzęda (ur. w 1964 r. w Szczecinie) – poeta, prozaik i eseista. Finalista Nagrody Poetyckiej SILESIUS (2011) i Europejskiej Nagrody Literackiej (2009). Nominowany do Nagrody Mediów Publicznych COGITO (2008). Wydał tomy wierszy: „w poprzek” (1998), „poplątanie” (1999), „popłoch” (2000), „popołudnie” (2005), „popiół” (2012), powieść poetycką „Second life” (2010), zbiór esejów „Czas przeprowadzki” (2005) oraz powieści: „Poszukiwanie całości” (1999, 2009), „Wariant do sprawdzenia” (2007), „Zamęt” (2013). Publikował w licznych pismach literackich i społeczno-kulturalnych oraz antologiach w Polsce, a także w tłumaczeniach na języki obce m.in. w Chorwacji, Japonii, Francji, Niemczech i Ukrainie. Mieszka w Berlinie.

..

Podaj dalej!
Share on Pinterest
Share with your friends








Submit

Biuletyn – bezpłatna prenumerata

PAPIERY FOTOGRAFICZNE

3 Comments on Krzysztof Niewrzęda – Jest problem

  1. mporwol // 14/11/2017 at 08:08 // Reply

    Świetne, celne… 🙂
    Problemu nie ma bez etykietek (skupmy się na funkcjonalności….)
    Ach, jeszcze ten problem złożoności (czyli jak utrzymać na nosie piramidę 10-piętrową, żeby się nie rozpadła).. a może to nie problem… (a przynajmniej “nie ten”)

  2. Jerry Bartonezz // 22/11/2017 at 23:20 // Reply

    Czy rzeczywiście trudno o odpowiedź ?
    Władzę, sprawują plutokraci. 1% ogólnej populacji,
    który zawładnął ponad połowa wszelkich dóbr.
    To jeden z nich, zapłacił niedawno, 450.000.000 $
    za obraz, który jeszcze w 1958r. kosztował 150.$
    Rządzą globalne korporacje, których nawet rząd USA
    nie jest w stanie zmusić do płacenia podatków.
    Żyjemy w czasach b. szybko postępujących zmian
    technologicznych i społecznych i o konserwatyzmie elit władzy,
    tu nie nie może być mowy. Chyba, że przyjmiemy chciwa i dziką
    grabież kapitalistów, jako objaw konserwatyzmu.
    Komunizm i faszyzm przegrał z Wall Street.
    Pojawił się jednak nowy gigant – Chiny, i tym razem
    USA, tak jak kiedyś W. Brytania, ma spore szanse
    na imperialna porażkę. Może to już najwyższy czas ?

  3. Jerry Bartonezz // 23/11/2017 at 18:24 // Reply

    Pozwolę sobie na krótką próbę odpowiedzi na pytanie, kto jest konserwatystą.
    Paradoksalnie, ale tylko z pozoru, konserwatystą –
    chrześcijańskim konserwatystą, jest rewolucjonista,
    usiłujący przełamać dominujący paradygmat judaistycznego kultu rytuału i pieniadza.
    Tak jak Jezus ongiś, prawdziwy konserwatysta teraz,
    powinien działać zgodnie z przykazaniem miłości
    bliźniego. To właśnie zrobiła A.Merkel. Uważam,
    ze w ten sposób dowiodła swej wiary w Ewangelię.
    Nigdy nie powinniśmy mylić trybalizmu, szowinizmu, ksenofobii i nacjonalizmu, z prawdziwie chrzescijanskim konserwatyzmem. Konserwatystę,
    którego kredo jest wyłącznie obrona status quo
    i pilnowanie interesów swojego plemienia/rodziny,
    lepiej chyba określić- egoistą, psychopatą etc.
    Samemu zaś, praktykować:
    Pistis,Elpis,Agape, Wiarę, nadzieję, miłość.
    Pamiętając, że prawda,, jest w dobroci.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*