Zobacz

Jan Tomkowski – Mój pamiętnik literacki [14]

Szeherezada

Jak dowiedziałem się niedawno, moja koleżanka z Instytutu Badań Literackich PAN pracuje nad historią AGD, czyli sprzętu gospodarstwa domowego w okresie PRL. Jeśli bierze pod uwagę również związki techniki z literaturą, to może uwzględni mój przypadek. Prawdę mówiąc, nie bardzo na to liczę, ale muszę wyznać, że pomysł kolejnej książki przyszedł mi do głowy, gdy stałem wpatrzony w rurę odkurzacza.

Zastanawiałem się wówczas, czy kiedykolwiek zdołam skończyć „Ciche sygnały” (tak nazywała się początkowo moje druga powieść). Chociaż zbliżałem się już do wieku średniego, od kilku lat nie opublikowałem żadnej prozy. Owszem, bywałem eseistą i historykiem literatury – w tych dziedzinach powodziło mi się nawet całkiem dobrze. Ale ja przecież chciałem być pisarzem i opowiadać historie, sprawdzić się wreszcie w roli Szeherezady.

Wówczas wpadłem na niezbyt genialną myśl, że skoro nie potrafię skończyć jednej książki, zacząć muszę inną. To niby oczywiste, ale jednak ryzykowne. Bo historia literatury zna twórców, którzy marnie skończyli, bo nie potrafili doprowadzać swych utworów do końca. Gdzieś w połowie fabuła zamierała, zainteresowanie czytelnika (i co gorsze autora) słabło, wymęczony ciąg dalszy przynosił jedynie rozczarowania.

Musiałem się sprawdzić, pisząc krótką, zwartą opowieść.

W tym czasie jeździłem nieustannie z Łodzi do Warszawy – pokonywałem te trasę rano, wracałem wieczorem. W sumie – dziesięć do dwunastu godzin w podróży, z tego cztery albo i pięć w pociągu, w zatłoczonym zwykle przedziale. Pasażerowie nie mieli jeszcze telefonów komórkowych, nawet walkmanów prawie nie używano, nie mówiąc o laptopach. Jedni czytali książki albo gazety, inni rozmawiali.

Poznałem wtedy co najmniej kilkaset ludzkich życiorysów, a najbardziej wbiła mi się w pamięć kobieta, która wyznaczyła sobie tylko jeden cel: przeprowadzić się do Warszawy. Oszczędzała na wszystkim: nie paliła, nie piła, nie wyjeżdżała na wakacje. Powtarzała, że tylko jednego pragnie: umrzeć w stolicy, we własnym mieszkaniu, choćby najskromniejszym.

Myślałem czasem, że któregoś dnia pociąg nie dojedzie do Warszawy – nic w tym dziwnego, skoro raz moja podróż zamiast dwóch trwała osiem godzin, a kilkakrotnie doświadczyłem wykolejenia i paru innych wypadków: awarii lokomotywy, zasłabnięcia maszynisty, pożaru w przedziale i śmierci nieostrożnego przechodnia na torach kolejowych. Dziś nie dojedziemy, myślałem zbliżając się na przykład do Grodziska Mazowieckiego. Nasz pociąg zatrzyma się w szczerym polu i dalej pójdziemy pieszo (raz wędrowałem pieszo po torach, wysadzony w pobliżu Warszawy Zachodniej). Co dalej? Czy ktoś z nas ma kompas? Czy wszyscy znają właściwy kierunek? Czy ktoś zechce nam pomóc, jeśli zabłądzimy w zaroślach?

Z tych na pół sennych koszmarów zrodziły się „Cudowne opowieści królowej Szeherezady” – taki tytuł nosiła początkowo moja książka, lecz wydawca uznał, że jest za długi, skrócono go więc o dwa wyrazy. „Opowieści Szeherezady” przyszły na świat w jak najgorszym momencie, gdy wszyscy zainteresowani byli zapełnianiem białych plam i odzyskiwaniem skarbów wydanych niegdyś na emigracji albo w drugim obiegu. Jeden z recenzentów (spoczął niedawno na Powązkach, po pogrzebie na koszt państwa) szydził z moich pomysłów, dowodząc, że jeśli Pierwsza Księga utworu jest długa, to Druga Księga nie może składać się z jednego zdania. A niby dlaczego – nie? Podróż na Wschód kojarzyła mu się z wycieczką orbisowską do Bułgarii. O nieboszczyku źle pisać nie wypada, ale dobrze – nie ma powodu. No cóż, znaleźli się na szczęście nieco uważniejsi czytelnicy.

Wspaniała poetka Marianna Bocian była przerażona epilogiem mojej powieści. Bo po kilku tygodniach tułaczki bohaterowie „Opowieści Szeherezady” docierają wreszcie do opustoszałej stolicy, a tam, pod Pałacem Kultury i Nauki, siedzi przy ognisku starzec i tłumaczy, że wszyscy poszli na Wschód. Na Boga, pisała przerażona pani Marianna. To przecież znaczy, że z Warszawy wypędzili ich kozacy, czy nie tak?

Dwie przemiłe czytelniczki z Uniwersytetu Śląskiego, Beata Dzianowicz i Joanna Janota, poświęciły „Opowieściom Szeherezady” referat, w którym wskazały mnóstwo odniesień do aktualnej sytuacji politycznej. Spór narratora z podejrzanym osobnikiem, przypominającym tajnego agenta, interpretowały jako starcie dwóch znanych wówczas osobistości politycznych.

Henryk Bereza pisał w „Twórczości”, że nie zna drugiej takiej powieści, w której aluzja robiłaby równie niesamowitą karierę.

Piotr Kajewski przyjął fragment poświęcony Karolinie do ówczesnego miesięcznika „Literatura”. Zachowałem w szufladzie krzepiący list, z którego wynikało, że już dawno żadna proza nie sprawiła Redaktorowi podobnej satysfakcji. Niestety, zmiany personalne w „Literaturze” sprawiły, że mój tekst zaginął albo też o zagubienie postarał się ktoś mniej życzliwy.

„Opowieści Szeherezady” pozostały książką praktycznie nieznaną, a kiedy znajomy księgarz próbował sprowadzić z „Iskier” pewną liczbę egzemplarzy, odpowiedziano mu, że nakład został wyczerpany. Kilka lat później zatelefonowała pani z wydawnictwa, pytając, czy nie chciałbym zakupić części nakładu mojej powieści. Jak to, spytałem naiwnie, przecież pisała pani, że został wyczerpany? Wszystkim tak  odpowiadam, wyjaśniła, jestem tu sama i mam chory kręgosłup. Nie będę dźwigać po schodach ciężkich paczek. Ale jak pan przyjdzie, to sam pan przyniesie.

Wziąłem paczkę i wyszedłem na ulicę. Zrobiłem tylko kilka kroków, sprawdziłem zawartość paczki i natychmiast zawróciłem. W paczce znajdowała się książka Ludwika Bohdana Grzeniewskiego – wielce sympatycznego autora, którego poznać miałem dopiero za kilka lat.

.

Jan Tomkowski

Najnowsze wydanie książki Jana Tomkowskiego “William Blake – poeta, mistyk, artysta” dostępne tylko w wersji elektronicznej, opublikowane przez FJ Press, Toronto, 2016

.

O autorze:

Screenshot 2015-03-21 15.32.13

Jan Tomkowski  (ur. 22 sierpnia 1954 w Łodzi), doktor habilitowany nauk humanistycznych, profesor historii literatury polskiej w Instytucie Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk.

.

Podaj dalej!
Share on Pinterest
Share with your friends








Submit

Jan Tomkowski – William Blake – EBOOK

Jan Tomkowski – William Blake – poeta, mistyk, artysta

Obok Szekspira i Eliota najczęściej komentowany poeta angielski, zaliczany do najwybitniejszych mistyków europejskich. Oryginalny malarz i grafik, w swoich dziełach łączył słowo i obraz w sposób absolutnie prekursorski. Opracowanie zawiera kalendarium, szkice o twórczości Blakeʼa, imponującą galerię prac oraz słownik pojęć używanych przez artystę. Pobierz Ebook, wydany przez "Oficynę FJ", po kliknięciu ilustracji poniżej.

Biuletyn – bezpłatna prenumerata

PAPIERY FOTOGRAFICZNE

Leave a comment

Your email address will not be published.


*