Zobacz

Grzegorz Kozyra – Moje stare płyty (10) – Emerson, Lake and Palmer

Screenshot 2015-05-25 16.01.41

Pictures at an Exibition w wersji supergrupy Emerson, Lake and Palmer słuchałem najpierw z taśmy magnetofonowej, potem z płyty winylowej. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, ale bardzo chciałem mieć tę płytę, więc zabrałem ją koledze, a w zasadzie wymieniłem się, oddając jakąś płytę Black Sabbath. Słuchałem jej potem bez przerwy i narodziło się we mnie pragnienie poznawania muzyki klasycznej. Szukałem oryginalnego Musorgskiego, zaś Obrazki z wystawy były jedną z pierwszych płyt winylowych, którą kupiłem za grosze w Czeskim Ośrodku Kultury w Warszawie.

Screenshot 2015-05-25 15.57.42

W wersji progresywnej są transkrypcją genialnego dzieła fortepianowego Modesta Musorgskiego, a w zasadzie kilku jego miniatur poświęconych akwarelom i rysunkom zmarłego kolegi Wiktora Hartmanna.

Dzieło Musorgskiego najbardziej znane jest z wersji orkiestrowej Maurice`a Ravela.

Tymczasem organista i pianista Keith Emerson i jego przyjaciel – gitarzysta i wokalista Greg Lake, postanowili na życzenie swoich mocodawców z Island Records przedstawić swoją wizję utworu rozpisanego na kilka części, ale z elementami rockowego widowiska i urokliwych piosenek. Powstała płyta spójna, z kilkoma fascynującymi częściami, z których Sagę, Blues Variations i Wielką Bramę Kijowską wciąż słucha się z dojmującym uczuciem satysfakcji, że można stworzyć muzykę rockową pełną egzaltacji, fascynujących improwizacji o rewelacyjnym podkładzie subtelnych znaczeń. Zasługa to niewątpliwie Keitha Emersona grającego na syntezatorze  Mooga, instrumencie doskonale sprawdzającym się w partiach szalonych wariacji i ekspresyjnych wygłupów. Nie gorzej zresztą wypadają organy Hammonda, na których Emerson gra z werwą rockowego improwizatora.

Screenshot 2015-05-25 16.05.42

Greg Lake, subtelny liryk w Sadze opowiada o czasie, ale i miłości, która decyduje o naszym życiu: Dźwigam podróżny pył/którego nie można strząsnąć/Żyje głęboko we mnie/Oddycham nim każdego dnia. Ty i ja bytujemy właśnie w tej przestrzeni, jesteśmy wspomnieniem przeszłości ziemi. Czysta i dyskretna gra gitary akustycznej pogłębia liryczny nastrój i przypomina o tym, co jest istotne w naszym życiu.

Emerson z Lake`em wykorzystali bezpośrednio tylko cztery miniatury Musorgskiego: Gnom – opisującą budzącego grozę karła; Stary zamek – o trubadurze wypatrującym ukochanej;  Chatkę na kurzej stopie – o fantastycznym domu Baby Jagi oraz Wielką Bramę Kijowską z partią dzwonów nawiązującą bezpośrednio do Borysa Godunowa. Muzyka budzi różne odczucia, ale przez 33 minuty i 30 sekund naprawdę się nie nudzimy. Krzepimy się ułudą wspaniałości dziwnego świata stworzonego w wyobraźni kilku genialnych twórców, dla których iluzja i czary są ważniejsze od realnej rzeczywistości. Wychodzimy z koncertu z przeświadczeniem, że dramat się nie skończył. On będzie trwał do skończenia świata. To nie koniec mego życia/
Nie początek mojej śmierci/Śmierć jest życiem
– śpiewa Greg Lake, a muzyka jeszcze rozbrzmiewa przez chwilę w naszych uszach, trwając majestatycznie w oparach płynącego czasu ku nieskończoności.

Grzegorz Kozyra

….

O autorze:

Screenshot 2015-04-29 00.31.42

Grzegorz Kozyra: eseista, poeta, dziennikarz. Autor trzech tomów eseistycznych: W CZASIE NIEDOKOŃCZONYM (2005), DUCH SŁOWIAŃSKI (2009), CIEŃ I MAGNOLIE (2013).

Podaj dalej!
Share on Pinterest
Share with your friends








Submit

Biuletyn – bezpłatna prenumerata

PAPIERY FOTOGRAFICZNE

1 Comment on Grzegorz Kozyra – Moje stare płyty (10) – Emerson, Lake and Palmer

  1. artoceanstudio@gmail.com // 25/05/2015 at 22:17 //

    Pojawienie się cyklu “Moje stare płyty” na portalu przyjąłem z umiarkowanym zainteresowaniem: w końcu nasze muzyczne upodobania ewoluują i nie słuchamy już przecież wyłącznie muzyki naszej młodości. Autor zrobił jednak coś wyjatkowego – niemal skatalogował najwybitniejsze osiągnięcia gatunku “suit rockowych”, siegając do najpiękniejszych utworów, powszechnie znanych i tych, które ocaliły swoją wyjatkowość, piękno i urok, pomimo upływu lat i kolosalnego rozwoju technicznych mozliwości aranżacyjnych.
    Grzegorz Kozyra pisze nie tylko z wielkim znawstwem tematu, ma wielką erudycję znacznie wykraczającą poza świat muzyki rozrywkowej. Tworzy dzieło wyjątkowe, zapis młodości generacji wyżu demograficznego, zapis heroicznego okresu muzyki, która wcale nie okazała się wyłącznie “rozrywkową”, zapis pewnego zjawiska kulturowego, świadczącego o wielkiej wrażliwości muzyków rockowych heroicznego okresu.
    Wielkie podziękowania i uznanie dla Autora i jego fascynacji.

    Aleksander Rybczyński

Comments are closed.

Error: Please enter a valid email address

Error: Invalid email

Error: Please enter your first name

Error: Please enter your last name

Error: Please enter a username

Error: Please enter a password

Error: Please confirm your password

Error: Password and password confirmation do not match