Zobacz

Grzegorz Hajkowski – wiersze

* * *

W jeziorze,
z którego wyprowadzam
wąskie rzeki,
pomiędzy cembrowinami
linii
na plamie papieru
mieszkam.

.

Tableau

.

Z ustawionego na szczycie pudełka
wyskakuje zdziwiony ptak i zaczyna
gonitwę po klasie…
Lądując na naszych głowach
zastyga jak zasztyletowany motyl
Mój filigranowy uśmiech –
przyczajona tajemnica
poplamiona twarz sąsiada
jakby przed chwilą popijał z kałamarza
spojrzenia pełne pytajników
stygmaty zdrady
potargany zeszyt –
bezwonne autodafe.
Oglądam nasze pierwsze tableau
jego mocne i słabe punkty
twarze oblane światłem
urodę zamyślenia.
Komplet.
Pani jak młoda brzózka
rzuca cień na ścianę.
Milczą drewniane liczydła.
Ręka, która za chwilę
postawi każdego z nas
na drodze bez powrotu –
jeszcze śpi.

.

.                                                            pamięci Stanisława Barańczaka 

.

rozdawać cię każdemu, na prawo i lewo, najlepiej brzmisz w tramwaju albo autobusie, drążysz całkiem subtelnie, gdy autobus umiarkowanie zatłoczony, gdy tłok olej gniecie, na szybach obowiązkowa mgiełka, ostentacyjny dowód na istnienie nawet w takim miejscu adekwatnego pomiędzy: w środku znajdziemy efekt bogatego życia, na zewnątrz coś, po czym bazgrze smutna reszta świata, pan kierowca przyspieszy, zagłuszy lektora, odbywa się czytanie, wstydliwy, solennie zakonspirowany w roli głównej nareszcie na książkę wyglądający zbiór wierszy, chirurgiczna precyzja ze stosem tysiąca prostych prostopadłych, skośnych

klakson, gwałt hamowania, soczyste przekleństwa, organizm zbiorowy zrywa się do lotu oklaski mitologii, nikła struga potu, przeżyliśmy, jak dobrze, jutro się nam zdarzy albo my przez przypadek zdarzymy się jutru, wymięta monotonia – bezwstyd tych samych widoków będą nas wzruszać blaski, refleksy, ekspozycje, cienie – lecz ekran zawsze tak samo wiernie, liturgicznie odnowi w myślach naszych nie nasze upławy. Trzeba czytać pod skosem i pod skosem słuchać, czyli nie jak gazetę, co łamie się w palcach. Wejść w wiersz tam, gdzie się rodził. Brudny śnieg za oknem. Cicha noc nieprzespana w nas zmokniętych brodzi.

 

Grzegorz Hajkowski

 

Fot. poety: Barbara Gruszka-Zych

Fot. tytułowa: Aleksander Rybczyński

 

O autorze:

Screenshot 2015-05-01 11.08.42

Grzegorz Hajkowski, ur. 1965 w Katowicach, absolwent filologii polskiej UŚ, nauczyciel, autor wierszy, esejów, opowiadań. Od 2004 roku prowadzi bloga http://coronaradiata.blog.onet.pl/”http://coronaradiata.blog.onet.pl/. Publikował w periodykach i pokonkursowych almanachach literackich. W 2015 nakładem Wydawnictwa Naukowego Śląsk ukazał się zbiór jego wierszy pt.: “Corona radiata”.

Podaj dalej!
Share on Pinterest
Share with your friends








Submit

Biuletyn – bezpłatna prenumerata

PAPIERY FOTOGRAFICZNE

1 Comment on Grzegorz Hajkowski – wiersze

  1. Berna // 14/11/2015 at 05:10 //

    Nadzwyczajne wiersze, szczególnie ten poświęcony Barańczakowi. Solidny i mocny głos liryki, poezji. Czytałam oczarowana, radosna

Comments are closed.

Error: Please enter a valid email address

Error: Invalid email

Error: Please enter your first name

Error: Please enter your last name

Error: Please enter a username

Error: Please enter a password

Error: Please confirm your password

Error: Password and password confirmation do not match