Zobacz

Cezary Napierała – Wędrowiec internetowy [6]

Cerkiew św. Marii Magdaleny w Jerozolimie

Majestatyczna sylwetka tej pięknej świątyni położonej na zboczu Góry Oliwnej od dawna jest jednym z najbardziej charakterystycznych symboli Świętego Miasta. Można śmiało powiedzieć, ze ta cerkiew to jajko Fabergé w makroskali. Nie tylko z powodu kunsztu z jakim została wykonana, ale i z racji swojej fascynującej historii. Świątynia jest nierozerwalnie związana z wielką księżną Elżbieta Fiodorowną, od 1981 r. prawosławną świętą. Księżna wzięła udział w poświęceniu cerkwi w 1888 r. Tam też zgodnie z jej ostatnia wolą została pochowana. Jej ciało, zabalsamowane w miodzie i jaśminie, zostało tam złożone krótko po zakończeniu I wojny światowej. Elżbieta Fiodorowna urodziła się jako Elżbieta Aleksandra Ludwika Alicja von Hessen-Darmstadt und bei Rhein w niemieckim Darmstadt. Była córką wielkiego księcia Hesji Ludwika IV i Alicji Koburg. W listopadzie 1883 w Darmstadt odbyły się jej zaręczyny z rosyjskim wielkim księciem Sergiuszem Aleksandrowiczem – synem cara Aleksandra II i bratem cara Aleksandra III. Wielka księżna z własnej inicjatywy zainteresowała się historią Rosji i zaczęła uczyć się języka rosyjskiego. Chociaż nie była prawnie zobowiązana do konwersji na prawosławie, w 1891 r. dobrowolnie postanowiła przyjąć tę religię. W 1905 r. jej mąż zginął w zamachu terrorystycznym. Wielka księżna wkrótce rozdała na cele charytatywne cały majątek, jaki zgromadził Sergiusz, zaś w 1907 r. została prawosławną mniszką. Jej wybór zszokował ówczesną Europę – nikt nie mógł zrozumieć dlaczego słynąca z piękności wnuczka angielskiej królowej Wiktorii, dokonała takiego wyboru. Mniszka Elżbieta, wykonując obowiązki przełożonej klasztoru, osobiście pracowała w prowadzonych przez monaster instytucjach. Uczestniczyła również w pracach rosyjskiej misji prawosławnej w Jerozolimie jako wiceprzewodnicząca (od 1905 r.) Palestyńskiego Towarzystwa Prawosławnego. Po wybuchu I wojny światowej w jej klasztorze organizowane były transporty leków dla rosyjskich szpitali polowych. Wiosną 1917 cesarz Wilhelm II zaproponował Elżbiecie wyjazd z ogarniętej rewolucją Rosji, prawdopodobnie motywowany faktem, że w młodości był w niej zakochany. Kobieta jednak odmówiła. Cesarz podjął nowe wysiłki w tym zakresie po podpisaniu z Rosją radziecką pokoju w Brześciu Litewskim. Elżbieta twierdziła jednak, że musi dzielić z narodem rosyjskim jego los w każdej sytuacji.
Podobnie jak księcia Siergieja spotkał ją tragiczny los. W 1918 r. podzieliła los carskiej rodziny – została zamordowana w bestialski sposób na rozkaz Lenina. Okrutnie pobita, a następnie wrzucona żywcem z zawiązanymi oczyma do kopalnianego szybu na Uralu. Czerwonogwardziści rzucali w nią granatami, które ją uśmierciły… Ciało wielkiej księżnej zostało odkryte po zdobyciu regionu przez wojska Aleksandra Kołczaka, admirała rosyjskiego i polarnika, jednego z organizatorów oraz przywódców białej armii w wojnie domowej 1918–1920 w Rosji. Następnie zostało w wielkiej tajemnicy przewiezione do Pekinu. Później zostało załadowane na statek, którym dopłynęło do Port Saidu w Egipcie, skąd trafiło do Jerozolimy. Ostatecznie zostało złożone właśnie w cerkwi św. Marii Magdaleny. Admirał Kołczak został rozstrzelany w Irkucku 7 lutego 1920. (…)

za: http://izrael.org.il/historia/212-cerkiew-sw-marii-magdaleny-w-jerozolimie.html



Druga tura wyborów prezydenckich jest nieważna – ogłosił Trybunał Konstytucyjny Austrii

W przeprowadzonej 22 maja drugiej turze kandydat prawicowo-populistycznej FPOe Norbert Hofer przegrał, według oficjalnych wyników, różnicą zaledwie niecałych 31 tys. głosów z popieranym przez polityczną lewicę byłym przywódcą austriackich Zielonych Alexandrem Van der Bellenem. Wniosek zaskarżający oficjalny rezultat drugiej tury FPOe złożyła w Trybunale Konstytucyjnym 8 czerwca. Jak oświadczył wtedy przewodniczący partii Heinz-Christian Strache, uczyniono tak ze względu na “niezliczoną liczbę nieprawidłowości i niedociągnięć”, które jego zdaniem wpłynęły na rezultat elekcji.


za: http://www.rp.pl/Polityka/160709958-Wybory-prezydenckie-w-Austrii-niewazne.html

Benedykt XVI ujawnia sekrety Watykanu. “Działało tam gejowskie lobby”

Benedykt XVI, emerytowany papież, ujawnił w wywiadzie-rzece, że udało mu się w przeszłości rozwiązać “gejowskie lobby” w Watykanie.
We wrześniu światło dzienne ma ujrzeć wywiad-rzeka z Josephem Ratzingerem, emerytowanym papieżem Benedyktem XVI, który przeprowadził niemiecki dziennikarz Peter Seewald. Książka ma nazywać się “Ostatnie rozmowy”, a jej współwydawcą będzie włoska gazeta “Corriere della Sera”, która ujawniła niektóre fragmenty publikacji.
W jednym z nich emerytowany papież wspomina, że udało mu się rozbić “gejowskie lobby” w Watykanie. Grupa miała składać się czterech do pięciu osób i mieć znaczne wpływy w Stolicy Apostolskiej. Jak wspomina Benedykt XVI, grupa ta starała się oddziaływać na decyzje podejmowane w Watykanie.
Benedykt XVI w wywiadzie opowiada też m. in. o trudnościach, jakie spotykały go, gdy interweniował w sprawie nadużyć seksualnych, czy o walce z plagą pedofilii w Kościele.
Benedykt XVI abdykował ze stanowiska papieża 28 lutego 2013 roku. Jako powód decyzji podał podupadające zdrowie i brak sił. Z kolei media wskazywały wówczas, że wpływ na jego decyzję mogła mieć tzw. afera “Vatileaks”, podczas której wyciekły korespondencja i dokumenty najbliższego otoczenia Benedykta XVI. Z dokumentów wynikało, że w Watykanie szerzy się korupcja, marnotrawstwo i nepotyzm.

A to Polska właśnie…

„Tęczowy” Prezydent Słupska Robert Biedroń otworzył rondo Triny Papisten, dziewczyny zamęczonej i w 1701 roku spalonej na stosie. Władze miasta przy tej okazji kreowały “słupską czarownicę” na ofiarę okrutnej inkwizycji i – a jakże – Kościoła Katolickiego. Prawda jest jednak taka, że Trina Papisten nazywała się Katarzyna Nipkowa, pochodziła z kaszubskiej rodziny. Została zamęczona przez protestantów za to tylko że była katoliczką. “Papisten” nie było jej nazwiskiem, tylko pogardliwym określeniem papistki czyli właśnie katoliczki… 

(…) Albo supermen, albo nikt

Dla tego jednak, kto sądzi, że taka życiowa postawa to domena osób 
niezbyt lotnych, kubłem zimnej wody niech będą słowa prof. Jonathana Droriego, który podczas konferencji naukowej TED (Technology, Entertainment and Design) w Kalifornii, organizowanej przez amerykańską organizację non profit Sapling Foundation, opowiedział o eksperymencie przeprowadzonym kilka lat temu w Instytucie Technologicznym w Massachusetts (MIT), uważanym za jedną z najbardziej prestiżowych uczelni na świecie. Naukowcy odwiedzili świeżo upieczonych inżynierów z MIT i zapytali, czy można zapalić żarówkę za pomocą baterii i drutu. – Zapytaliśmy: umiecie to zrobić? Powiedzieli, że to niemożliwe. I nie wyśmiewam tu Amerykanów. Tak samo jest w Imperial College w Londynie – opowiadał rozbawionym słuchaczom prof. Drori. Lecz to śmiech przez łzy, bo to przecież ci młodzi ludzie niebawem przejmą, a nawet już przejmują stery rządów, gospodarek, bo to oni zaczynają decydować o kierunkach rozwoju świata. Tymczasem dochowaliśmy się, i nadal tak wychowujemy, rzeszy wydmuszek nasączonych wiedzą, z której nie potrafią skorzystać, o skorupkach tak słabych, że pękają od pierwszego niepowodzenia, ba – od niepochlebnej opinii czy krytyki. Inżynierowie z MIT z pewnością doskonale poradzą sobie z odczytaniem schematów silników rakietowych, ale mają problemy z wyzwaniami codziennego życia.

Już ponad 10 lat temu historyk literatury, eseista, profesor Uniwersytetu Gdańskiego Stefan Chwin alarmował, że błędem współczesnego modelu wychowawczego jest tyrania optymizmu, tyrania udawania, że wszystko będzie OK – tylko się starajcie i uczcie pilnie. Że wystarczy wiara, iż wszyscy mogą wszystko, że wystarczy chcieć, by móc. Jednak takie głosy rozsądku przegrały z przekonaniem, iż wszyscy są równi i mają takie same szanse, a szczęśliwy człowiek to człowiek sukcesu. – Zastąpiliśmy zasady i wartości hiperliberalizmem, który zaprowadził nas na manowce – wskazuje prof. Joanna Moczydłowska z Politechniki Białostockiej. Przede wszystkim równość to fikcja. Są ludzie bardziej i mniej zdolni, inteligentni i gamonie. – Ludzie są po prostu różni. Jedni mają temperament flegmatyczny, inni choleryczny. To są cechy wrodzone, niezależne od oddziaływania rodziny, szkoły czy pracodawcy. To właśnie geny decydują, dlaczego tak rozbieżne potrafią być ścieżki kariery rodzeństwa, które wychowywane było w jednym domu, w tych samych warunkach, które miało taki sam start i potencjalne możliwości środowiskowe – tłumaczy prof. Moczydłowska.

Zdolnej, inteligentnej młodzieży nie przybędzie dlatego, że udało się wmówić młodym ludziom, że mogą sięgnąć po nieosiągalne. 20 lat temu do szkół z maturą szło najwyżej 30 proc. uczniów po podstawówce. Dziś wskaźnik ten sięgnął prawie 90 proc. Na rynku pojawiła się więc armia z dyplomami, niestety zbyt często bez zdolności, umiejętności i pasji. – Wielu ludziom robimy tym krzywdę. Tej nadprodukcji magistrów rynek nie przyjmuje, rodzi się za to frustracja z niespełnienia oczekiwań, którymi ładuje się
ich od najmłodszych lat. Jeśli kibol, który się spełnia, ćwicząc z ciężarkami, 
pozostanie w dorosłym życiu na swoim poziomie i w swoim otoczeniu, będzie 
żył w zgodzie z samym sobą, to z punktu widzenia psychologii jest dla wszystkich korzystne. Jeśli ulegnie ułudzie i pójdzie na studia, którym intelektualnie nie jest w stanie sprostać, będzie to groźne dla jego psychiki i otoczenia, na którym może wyładować swoją późniejszą frustrację – zauważa ekspertka. (…)

całość: http://forsal.pl/artykuly/892182,dzieci-pierdoly-hodujemy-zombie-ktore-nie-wiedza-kim-sa-i-dokad-zmierzaja.html

Kohl apeluje o “krótką przerwę” w integracji

Były kanclerz Niemiec Helmut Kohl zaapelował na łamach “Bilda” o “krótką przerwę” w procesie integracji europejskiej i dostosowanie tempa zmian do możliwości wszystkich krajów Unii Europejskiej; przestrzegł przed wywieraniem presji na W. Brytanię. 
“Europa musi zrobić krótką przerwę, cofnąć się o jeden krok i dopiero potem wykonać powoli dwa kroki do przodu – w tempie odpowiadającym wszystkim krajom członkowskim” – powiedział Kohl “Bildowi”. Były kanclerz zastrzegł, że nie widzi żadnego powodu, by podejmować pospieszne kroki w kierunku szybkiego pogłębienia Unii. Jego zdaniem konieczne są natomiast korektury m. in. w obszarze prawnym.
Kohl wypowiedział się przeciwko dalszej centralizacji UE. Jego zdaniem nie należy mylić zjednoczonej Europy z Europą ujednoliconą. Bruksela powinna – jego zdaniem – w większym stopniu uwzględniać narodowe i regionalne cechy krajów członkowskich i wykazywać większy szacunek dla historii i właściwości poszczególnych krajów.
Zasada “Jedność w różnorodności” oznacza dla Kohla nie tylko przestrzeganie pluralizmu w Europie, lecz także traktowanie jej jak cennego skarbu – czytamy w “Bildzie”.
Kohl ostrzegł pozostałe kraje UE przed wywieraniem presji na Wielką Brytanię. “Należy zabiegać o rozsądne relacje z Londynem. (…) Ogromnym błędem byłoby zatrzaśnięcie przez EU drzwi” – dodał były kanclerz.

W Europie wzrasta dyskryminacja chrześcijan

W ostatnich latach w Europie wzrasta dyskryminacja chrześcijan na tle religijnym i etnicznym. Wyznawcy Chrystusa są m. in. atakowani przez muzułmanów w ośrodkach dla uchodźców. Wynika to z opublikowanego 28 czerwca raportu za rok 2015, sporządzonego przez wiedeńskie Obserwatorium Nietolerancji i Dyskryminacji Chrześcijan. Instytut udokumentował 180 (w 2014 było ich 150) przypadków brutalnych ataków na chrześcijan, bezczeszczenia kościołów i cmentarzy, antychrześcijańskich wyzwisk oraz dyskryminacji w miejscu pracy.
Wśród krajów, w których najczęściej dochodziło do wydarzeń antychrześcijańskich, na pierwszym miejscu znajduje się Francja z 63 takimi przypadkami. Są to przede wszystkim zniszczenia, bezczeszczenia kościołów i cmentarzy. W Niemczech odnotowano 20 podobnych aktów wandalizmu, we Włoszech – 14 i w Wielkiej Brytanii – 13. Dyrektorka Obserwatorium Ellen Kryger Fantini domaga się od władz państwowych i lokalnych oraz osób odpowiedzialnych, aby lepiej chroniły chrześcijańskich uchodźców. Zwróciła uwagę, że w ośrodkach dla przybyszów większą uwagę trzeba zwracać na przynależność religijną przebywających tam ludzi. Pracownicy ośrodków muszą być lepiej zorientowani, na czym polegają konflikty na tle religijnym. Za ostateczne rozwiązanie uznała tworzenie oddzielnych ośrodków dla chrześcijan. Raport mówi o przypadkach dyskryminacji wyznawców Chrystusa w poszczególnych krajach. W Niemczech dochodziło do aktów wandalizmu i niszczenia kościołów i kaplic. Radykalni lewicowcy zaatakowali w Hamburgu rodziców protestujących przeciwko wychowaniu seksualnemu w szkołach oraz przeciwników aborcji uczestniczących w Marszu dla życia w Berlinie. za przykład nietolerancji Obserwatorium uznało też jeden z folderów turystycznych rozpowszechnianych w Bawarii. Ponieważ coraz więcej turystów muzułmańskich odwiedza ten niemiecki kraj związkowy, na zdjęciu ukazującym najwyższy szczyt Alp Bawarskich – Zugspitze wycięto znajdujący się na nim krzyż. We Włoszech aresztowano 15 uchodźców islamskich, którzy wyrzucili na Morzu Śródziemnym z łodzi zmierzającej do włoskich wybrzeży 12 płynących z nimi chrześcijan. Sprawcami byli muzułmanie z Senegalu, Wybrzeża Kości Słoniowej, Mali i Gwinei. Po dotarciu na Sycylię aresztowano ich i postawiono im zarzut morderstwa dokonanego z powodu nienawiści religijnej. (…)


za: http://info.wiara.pl/doc/3266769.W-Europie-wzrasta-dyskryminacja-chrzescijan

Koptyjski ksiądz zamordowany. Islamistyczni bojownicy zastrzelili koptyjskiego księdza na należącym do Egiptu półwyspie Synaj – poinformowało w czwartek MSW w Kairze oraz Koptyjski Kościół Ortodoksyjny. Do ataku przyznała się dżihadystyczna organizacja Państwo Islamskie (IS).

Ojciec Rafael z parafii w Al-Arisz, stolicy prowincji Synaj Północny, naprawiał swój samochód, gdy został zastrzelony przez napastników – przekazał egipski resort spraw wewnętrznych w komunikacie. Kościół koptyjski poinformował, że ksiądz wracał ze spotkania modlitewnego. Do ataku przyznało się IS. “Żołnierze Państwa Islamskiego zdołali namierzyć księdza Musę Azmiego, znanego jako Rafael, który wojuje z islamem” – poinformowało dżihadystyczne ugrupowanie w oświadczeniu. Koptowie stanowią około 10 proc. spośród 90 mln mieszkańców Egiptu; są najliczniejszą społecznością chrześcijańską na Bliskim Wschodzie. IS przyznało się też do innego ataku w Al-Arisz. Bomba domowej roboty eksplodowała, gdy policyjny patrol przejeżdżał koło posterunku; zginął jeden policjant, a trzej odnieśli obrażenia – podało MSW Egiptu. Egipt stoi w obliczu rewolty na półwyspie Synaj, która nasiliła się po obaleniu w 2013 roku przez wojsko islamistycznego prezydenta Mohammeda Mursiego. Za rewoltą stoi lokalna organizacja dżihadystyczna Prowincja Synaj lojalna wobec IS. Dżihadyści zabili już setki egipskich policjantów i żołnierzy; zaczęli także atakować zachodnie cele w Egipcie. Prezydent Abd el-Fatah es-Sisi, były dowódca armii, który doprowadził do obalenia Mursiego, uważa islamistycznych bojowników za egzystencjalne zagrożenie dla kraju.


za: http://info.wiara.pl/doc/3267401.Koptyjski-ksiadz-zamordowany

100 lat temu, 1 lipca 1916 r., nad rzeką Sommą w płn. Francji rozpoczęła się bitwa będąca symbolem koszmaru walk pozycyjnych I wojny światowej. Po trwających 4 miesiące zmaganiach straty sprzymierzonych wyniosły ponad 600 tys. ofiar, niemieckie – co najmniej 465 tys.

Dowództwo niemieckie zdawało sobie sprawę z niebezpieczeństwa prowadzenia wojny na dwa fronty. Z tego względu feldmarszałek Alfred von Schlieffen opracował plan szybkiego przełamania linii obrony francuskiej i wygrania wojny na zachodzie, aby móc przemieścić jednostki wojskowe z frontu zachodniego na front wschodni. Plan Schlieffena zakładał przemarsz wojsk niemieckich przez Belgię i zaatakowanie jednostek francuskich od tyłu, bez potrzeby przełamywania fortyfikacji przy granicy niemiecko-francuskiej. W początkowym okresie wojny wojsko niemieckie parło na zachód po aneksji Belgii i Luksemburga, ale z czasem impet natarcia zaczął słabnąć. Linia frontu ustabilizowała się na przełomie 1915 i 1916 roku, obie strony okopały się na swych pozycjach. Od podnóża pasm alpejskich, aż po plaże nad kanałem La Manche rozciągnięto zasieki, pozakładano gniazda z bronią maszynową oraz rozlokowano artylerie. Wojska okopane na swoich pozycjach stanęły w obliczu niemożności przełamania linii wroga. (…) 


za: http://info.wiara.pl/doc/3267723.Bitwa-w-ktorej-zginelo-600-tys-ludzi

Lokalny prokurator w prowincji Isfahan w Iranie zarządził konfiskatę psów. Psy odbierane są właścicielom pod pozorem szczepień a potem znikają. Posiadanie i troszczenie się o psa jest w islamie zabronione, powiedział agencji Fars prokurator Mohsen Boosaidi. Jeśli zobaczymy, że ktoś ma psy i się nimi opiekuje, postąpimy z nim odpowiednio twardo, bo w ten sposób promuje wulgarną kulturę Zachodu, zapowiedział prokurator Boosaidi. Przewodniczący irańskiego towarzystwa opieki nad zwierzętami protestuje, ale psy nie zostały właścicielom oddane. Zgodnie z tradycją islamską psy pracujące (pilnujące stada, przewodnicy niewidomych) nie są nieczyste.


Za: http://euroislam.pl/w-iranie-zabieraja-i-zabijaja-psy-jako-zabronione-przez-islam/


Polskie biografie: Tadeusz Pankiewicz podczas wojny dobrowolnie pozostał w krakowskim getcie i pomagał jego mieszkańcom. Jako jedyny „goj” w dzielnicy żydowskiej prowadził aptekę „Pod Orłem”. Jego biograf Anna Pióro zadała mu pytanie – ile istnień ludzkich uratował? Odpowiedział – „na dzień, dwa, trzy, a może na miesiąc”. Za swoją bohaterską postawę podczas wojny został odznaczony medalem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Wychowywał się w patriotycznej rodzinie. Jego dziadek pomagał powstańcom styczniowym. Ojciec był aptekarzem i Tadeusz poszedł w jego ślady. Po skończeniu farmacji rozpoczął pracę jako zarządca w rodzinnej aptece „Pod Orłem” przy pl. Zgody w Krakowie. Po utworzenia getta okazało się, że jego apteka znalazła się w jego granicach. Niemcy zaoferowali mu w zamian pożydowską aptekę w centrum miasta. Nie zgodził się na zamianę. W końcu Niemcy, ze względu na obawę przed wybuchem epidemii, pozwolili mu na prowadzenie własnej apteki. Dyżur nocny pełnił osobiście i faktycznie zamieszkał w pokoju dyżurnym. Stał się jedynym gojem przebywającym na stale w getcie, co było wyjątkową sytuacją w historii II wojny światowej. Jego apteka wkrótce stała się punktem pomocy dla Żydów z miasta. Ukrywał ich na terenie apteki, przekazywał nielegalną korespondencję, był łącznikiem z „aryjską” częścią miasta, dostarczał medykamenty dla potrzebujących. Jego apteka była miejscem spotkań, namiastką wolnego świata dla mieszkańców getta. „Pankiewicz nie prowadził żadnej zorganizowanej pomocy. On tkwił za apteczną lada codziennie i odpowiadał na prośby każdego, kto potrzebował pomocy”- podkreśla Anna Pióro. W ciągu kilku lat prowadzenia apteki był wielokrotnie narażony na liczne niebezpieczeństwa, ale nic mu się nie stało. Po likwidacji dzielnicy żydowskiej dalej prowadził swoją aptekę. Po nacjonalizacji aptek został mianowany kierownikiem własnej placówki i pełnił tę funkcję do końca 1953 r. Później objął kierownictwo Apteki Społecznej przy al. 29 Listopada, gdzie pracował do emerytury (1974 r.). W 1947 opublikował na prośbę przyjaciół z getta wspomnienia „ Apteka w getcie krakowskim”. Nigdy nie uważał siebie za bohatera: ”To, co ja robiłem każdy przyzwoity człowiek powinien zrobić. Ja nie robię z tego żadnego bohaterstwa. To był mój święty obowiązek. To oni zrobili z tego legendę, która mi się nie należy”. Zmarł 5 listopada 1993 r.

 

Ronaldo – genialny piłkarz, aborcyjny ocaleniec

Cristiano Ronaldo to największe zmartwienie polskich piłkarzy w meczu ćwierćfinału mistrzostw Europy. Gwiazdor reprezentacji Portugalii, trzykrotnie wybierany na najlepszego zawodnika roku na świecie, na razie we Francji nie zachwyca, ale miał też przebłysk geniuszu. Portugalka o nazwisku Dolores Aveiro chciała pozbyć się swego dziecka przed jego urodzeniem. Gdyby jej się udało, świat nigdy nie poznałby Cristiano Ronaldo. Aveiro zwróciła się w sprawie aborcji do lekarza, a gdy odmówił, wypiła sporo piwa i, chodząc, próbowała sprowokować poronienie. Dziś Cristiano Ronaldo – gwiazda Realu Madryt i reprezentacji Portugalii – wspomina o tym z odrobiną humoru. Matka piłkarza podczas prezentacji swej książkowej autobiografii stwierdziła. – Powiedział mi: „Patrz, mamo, chciałaś mnie usunąć, a teraz ja dbam w domu o kasę”. Problemy z alkoholem miał także ojciec słynnego piłkarza Diniz. Zmarł w 2005 r. na chorobę wątroby, spowodowaną przez alkoholizm. (…) 


za: http://info.wiara.pl/doc/3264950.Ronaldo-genialny-pilkarz-aborcyjny-ocaleniec

A to Polska właśnie… Spędził 20 lat w szpitalu psychiatrycznym. Bo podpalił przez przypadek stertę gazet? Ta historia wydaje się niewiarygodna. Pan Jan spędził 20 lat życia w zakładzie psychiatrycznym, chociaż twierdzi, że był zdrowy. Co na to szpital?


Jan Kossakowski miał 37 lat, gdy trafił do zakładu psychiatrycznego. Okoliczności, które do tego doprowadziły, są tak niewiarygodne, że ciężko uwierzyć, że ta historia wydarzyła się naprawdę. O wszystkim miał zadecydować przypadek. – Rzuciłem niedopałek i dym się zrobił. Niedaleko był zakład stolarski. Ktoś zadzwonił i mnie zabrali – wspomina dziś 57-letni mieszkaniec wsi Niedrzwica Duża pod Lublinem, cytowany przez “Dziennik Wschodni”. Podobno tylko tyle wystarczyło lekarzom, by uznali go za niepoczytalnego. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał – spłonęły jedynie dwie sterty gazet. Sąd w Lublinie, powołując się na opinię biegłych, postanowił jednak umieścić mężczyznę w… szpitalu psychiatrycznym. Postawiono mu zarzut próby podpalenia uznając, że nie jest w pełni zdrowy. To był początek jego koszmaru – najbliższe 20 lat spędził w zamknięciu.
Podwójna dawka tabletek
– Na początku próbowałem się bronić, ale użyto wobec mnie siły i się poddałem. Kiedy co jakiś czas próbowałem protestować, dostawałem podwójną dawkę tabletek – mówi pan Jan, cytowany przez “Fakt”. Co pół roku lekarze wydawali opinie, w których twierdzili, że mężczyzna powinien pozostać w szpitalu. Przełom nastąpił dzięki przyjacielowi pana Jana, który zainteresował jego sprawą adwokata Piotra Wojtaszaka. Starania prawnika pozwoliły powołać nowych biegłych. A ci stwierdzili, że pan Jan powinien szpital opuścić.
Szpital: “Jego stan uległ poprawie”
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy przedstawiciela Szpitala Neuropsychiatrycznego w Lublinie, w którym przebywał mężczyzna. Dr medycyny Marek Domański, zastępca dyrektora ds. lecznictwa wyjaśnił, że oprócz nowego zespołu biegłych, opinię wydali też biegli z jego zakładu. Ci sami, którzy przez lata twierdzili, że pan Jan powinien być poddawany leczeniu. Dlaczego nagle zmienili zdanie? – Wcześniej mieli podstawy, by twierdzić, że pacjent powinien przebywać w szpitalu. Teraz uznali, że jego stan uległ poprawie i może on zakład opuścić. Taką samą opinię wydali biegli z innej placówki, którzy zostali powołani przez sąd – powiedział.
Nie powinien tam przebywać?
Adwokat pana Jana jest jednak innego zdania. Dziennikarzom “Dziennika Wschodniego” powiedział, że z prowadzonej przez lata dokumentacji wynika, że nigdy nie było podstaw, by uznać mężczyznę za groźnego. A jednak, nikt nie miał zamiaru wypuścić go z zakładu. Mężczyzna, który decyzją Sądu Okręgowego w Lublinie wyszedł we wtorek na wolność, nie ukrywa, że myślał, iż nigdy już nie opuści murów zakładu. 
Pisałem pisma do wszystkich kolejnych prezydentów RP, prosiłem o pomoc sądy, lekarzy i nic. Ciągle przedłużano moje więzienie w tym psychiatryku. W końcu straciłem nadzieję – mówi pan Jan, cytowany przez “Fakt”.


Za: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,20283668,spedzil-20-lat-w-szpitalu-psychiatrycznym-bo-podpalil-przez.html#BoxNewsLink

Tam i z powrotem (2001) – znakomity film na bazie faktów o czasach stalinowskich w Polsce


https://www.youtube.com/watch?v=iZPM-zqeKMM

Podaj dalej!
Share on Pinterest
Share with your friends








Submit

PAPIERY FOTOGRAFICZNE

Biuletyn – bezpłatna prenumerata

Error: Please enter a valid email address

Error: Invalid email

Error: Please enter your first name

Error: Please enter your last name

Error: Please enter a username

Error: Please enter a password

Error: Please confirm your password

Error: Password and password confirmation do not match