Zobacz

Cezary Napierała – Wędrowiec internetowy [20]

 

Zbigniew Herbert  esencjonalnie o Adamie Michniku


https://www.youtube.com/watch?v=txNvAPMQTRY 

Tegoroczną laureatką Nagrody Literackiej Nike została Bronka Nowicka – za najlepszą książkę roku jury uznało jej „Nakarmić kamień”. Finałowa gala 20. edycji nagrody odbyła się w niedzielę, 2 października br. w Warszawie.


– To książka, która po lekturze bardzo długo w nas zostaje – mówił w laudacji na cześć Bronki Nowickiej przewodniczący jury Nagrody Literackiej Nike Tomasz Fiałkowski. Jury Nagrody Nike doceniło książkę Bronki Nowickiej „Nakarmić kamień”, wydaną przez Biuro Literackie – niezwykły zbiór czterdziestu jeden krótkich poetyckich opowieści. „Nakarmić kamień” to portrety rzeczy i ludzi, wypełnione szacunkiem zarówno wobec tego, co żywe, jak i nieożywione, gdzie każdy człowiek oraz każdy przedmiot skrywa w sobie szereg emocji i wspomnień, gdzie kwestionuje się i podważa zastałe hierarchie.
– Nie pragnę, żeby martwe rzeczy były żywe. Chciałabym, żeby żywi ludzi byli mniej martwi. O tym jest dla mnie ta książka – mówiła o nagrodzonym dziele autorka. Bronka Nowicka urodziła się w 1974 roku. Jej pola inspiracji i twórczości to intermedia, język i obraz w ruchu. Jest reżyserką i scenarzystką, absolwentką łódzkiej Filmówki i ASP w Krakowie. O tym, kto zostanie laureatem tegorocznej Nagrody Nike, zadecydowało jury w dniu jej wręczenia – w niedzielę, 2 października br. Zwyciężczyni otrzymała 100 tys. zł i statuetkę. Fundatorami nagrody są „Gazeta Wyborcza” i Fundacja Agory. W jury tegorocznej edycji Nike zasiadali: Piotr Bratkowski, Tomasz Fiałkowski (przewodniczący), Irena Grudzińska-Gross, Rafał Marszałek, Stanisław Obirek, Maria Anna Potocka, Paweł Rodak, Andrzej Werner, Maria Zmarz-Koczanowicz. (…) Dotychczasowi laureaci Nagrody:
2015 – „Księgi Jakubowe”, Olga Tokarczuk
2014 – „Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca”, Karol Modzelewski
2013 – „Ciemno, prawie noc”, Joanna Bator
2012 – „Książka twarzy”, Marek Bieńczyk
2011 – „Pióropusz”, Marian Pilot
2010 – „Nasza klasa”, Tadeusz Słobodzianek
2009 – „Piosenka o zależnościach i uzależnieniach”, Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki
2008 – „Bieguni”, Olga Tokarczuk
2007 – „Traktat o łuskaniu fasoli”, Wiesław Myśliwski
2006 – „Paw królowej”, Dorota Masłowska
2005 – „Jadąc do Babadag”, Andrzej Stasiuk
2004 – „Gnój”, Wojciech Kuczok
2003 – „Zachód słońca w Milanówku”, Jarosław Marek Rymkiewicz
2002 – „W ogrodzie pamięci”, Joanna Olczak-Ronikier
2001 – „Pod Mocnym Aniołem”, Jerzy Pilch
2000 – „Matka odchodzi”, Tadeusz Różewicz
1999 – „Chirurgiczna precyzja”, Stanisław Barańczak
1998 – „Piesek przydrożny”, Czesław Miłosz
1997 – „Widnokrąg”, Wiesław Myśliwski.

W wieku 54 lat zmarł fotoreporter wojenny Krzysztof Miller. Od 1989 roku był związany z „Gazetą Wyborczą”, w ostatnich latach cierpiał na zespół stresu bojowego.


Krzysztof Miller jako fotoreporter wojenny pracował od początku lat 90. Relacjonował konflikty w Bośni, Kosowie, Rwandzie, Kongu, RPA, Ugandzie, Kenii, Burundi, Afganistanie, Palestynie, Górnym Karabachu, Gruzji, Czeczenii, Kambodży i Iraku. Napisał wydaną w 2013 roku książkę „13 wojen i jedna. Prawdziwa historia reportera wojennego”. W 2014 roku został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2000 roku był jurorem konkursu World Press Photo.
W latach 1976-1986 zdobył wiele razy mistrzostwo Polski w skokach do wody z trampoliny i wieży. Studiował na warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego. W ostatnich latach zmagał się z zespołem stresu bojowego. Odbył terapie m.in. w Klinice Psychiatrii i Stresu Bojowego Wojskowego Instytutu Medycznego, o czym opowiada film dokumentalny „W oku Boga”.
Za: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/zmarl-fotoreporter-wojenny-gazety-wyborczej-krzysztof-miller

Czas Komedy. Film jest portretem Krzysztofa Komedy, słynnego polskiego jazzmana, pianisty i kompozytora. Jest to próba odtworzenia ostatnich miesięcy jego życia i kulisów tragicznego wypadku, który był przyczyną śmierci artysty. W filmie zawarte są wypowiedzi jego żony i przyjaciół, po śmieci artysty.


Cały film: http://ekino-tv.pl/movie/show/czas-komedy-1994-lektor/17621

Wykład prof. UAM Poznań Waldemara Kuligowskiego: Uchodźcy a Polska: historia, kultura, polityka


http://uam.tv.pionier.net.pl/play?id=5515

Laura La Wasilewska – urodzona w 1986 r. Zajmuje się malarstwem, rysunkiem, ilustracją, design, fotografią i krytyką sztuki.


Absolwentka Europejskiej Akademii Sztuk w Warszawie. W 2010 roku obroniła dyplom z wyróżnieniem na Wydziale Malarstwa w pracowni – prof. Antoniego Fałata, aneks z rysunku u prof. Barbary Szubińskiej. Praca magisterska pod kierunkiem dr Izabeli Galickiej. Studiowała również pod kierunkiem prof. Franciszka Starowieyskiego i prof. Wiktora Zina. Artystka ma już na swoim koncie kilkanaście indywidualnych oraz kilkadziesiąt wystaw zbiorowych w kraju i zagranicą (m.in. w 2014 w Berlinie, Lizbonie). Udział w Targach Sztuki w (Wilno, Lipsk), aukcjach charytatywnych (Wielka Gala Liderów Polskiego Biznesu, Wielki Bal Forbesa), aukcjach sztuki (Dom Aukcyjny Ostoja, Dom Aukcyjny Rempex). Prace artystki znajdują się w zbiorach prywatnych w Polsce i zagranicą m.in. Austrii, Anglii, Niemczech, Francji, Japonii, Stanach Zjednoczonych, Chinach etc. Stałe ekspozycje jej prac można zobaczyć w Ministerstwie Sportu i Turystyki.
Stypendystka Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz m. st. Warszawy im. Jana Pawła II. 
W sierpniu 2012 roku wygrała trzytygodniowy pobyt na międzynarodowy plenerze malarski w Dreźnie (Palais Sommer). Z pośród polskich artystów, których dzieła wzięły udział w Charytatywnej Aukcji Dzieł Sztuki na rzecz Fundacji Maestro (Wielki Balu Forbesa 2013) praca jej autorstwa osiągnęła drugi najwyższy wynik. (…)  Współpracuje z Galerią sztuki Cavaletto.pl, Lumarte i Galerią sztuki Tadeo-Art. W latach 2011 -2012 zrealizowała 44 portrety znanych osób /rysunki/ (m.in. Aleksandry Kurzak, Mariusza Czerkawskiego, Teresy Lipowskiej, Fiolki Najdenowicz) do programu “Sztuka Życia” (wg Marioli Bojarskiej – Ferenc), (3 sezony, 44 odcinków), TVP 2. 
Autorka ilustracji do książki (2014) Artura Cieślara “Kobieta metamuzyczna” (12 portretów: Grażyna Auguścik, Ania Dąbrowska, Urszula Dudziak, Katarzyna Groniec, Krystyna Janda, Grażyna Łobaszewska, Katarzyna Nosowska, Sława Przybylska, Jadwiga Rappé, Maria Szabłowska, Magda Umer i Elżbieta Zapendowska ). (…) Autorka projektu artystycznego przedstawiającego Lucian Freud ‘a (1922 – 2001) jednego z najwybitniejszych artystów / dziś już ikony współczesnego malarstwa, można wręcz powiedzieć “klasyka” który na stałe wpisał się w historię sztuki. To jedyny taki cykl obrazów na świecie, otwarty (gdyż co jakiś czas powstają kolejne portrety) cykl noszący tytuł “Lucian Freud in progress” do tej pory powstało 8 obrazów z różnych okresów życia artysty oparty na mało dostępnych i unikatowych fotografiach (ze zbiorów National Portrait Gallery w Londynie). Nagradzana i doceniana nie tylko przez krytyków i środowisko artystyczne ale i przez media – wywiady z artystką i jej prace wielokrotnie prezentowane są od lat w różnych stacjach telewizyjnych, na łamach prasy oraz na portalach internetowych. Jest zapraszana do różnych programów telewizyjnych i radiowych, recenzuje publikacje artystyczne, opowiada o sztuce i o rynku sztuki.

link strona internetowa:http://lauralawasilewska.tumblr.com/
aktualności na FB:https://www.facebook.com/LAURA.LA.ART
portfolio: https://www.works.io/laura-la-wasilewska


Stella Zylbersztajn ocalała z getta w Łosicach i ukrywała się wśród wielu polskich rodzin. Po wojnie, dzięki jej staraniom, 23 Polaków otrzymało medale Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Stella Zylbersztajn jest katoliczką i od 1969 roku mieszka w izraelskiej Hajfie. O swojej konwersji, życiu w Izraelu, oraz o tym jak wygląda życie Żyda-katolika mówi Gabrielowi Kayzerowi w nr kwartalnika „Fronda”. (09.2015)


Gabriel Kayzer: Nie od początku byłaś katoliczką. Jak zostałaś chrześcijanką?
Stella Zylbersztajn: Mój ojciec był komunistą. Moja mama była zaś wierzącym człowiekiem. Uciekła z domu, gdy miała 10 lat. Nie mogła zrozumieć, po co wielki Pan Bóg potrzebował, aby Żydzi spełniali tak dużą ilość małych przykazań. Gdyby znalazła jakąś ideę, to by się jej poświęciła. Nie znalazła jej jednak. Wyszła za mojego ojca i wierzyła, że ja znajdę ideę, której warto poświęcić swoje życie. Gdybym znała, takich dobrych Żydów, jacy są tutaj w Hajfie, to na pewno nie szukałbym Boga w chrześcijaństwie. W Polsce jednak, ci którzy reprezentowali judaizm byli tak okropni, że wiedziałam, że nie ma co u nich szukać Boga. Bóg, w którego oni wierzyli, nie mógł być moim Bogiem. Chrześcijanie byli dla mnie bardzo dobrzy. Do dzisiaj mam u siebie obraz prostej chałupki, w której się chowałam. Prości ludzie na wsi mieli serce. Zdawałam sobie doskonale sprawę, z tego, czym im grozi ukrywanie mnie u siebie. Oni nie mieli tytułów akademickich, ale umieli kochać. Chrzest przyjęłam dopiero pod koniec II wojny światowej, mając 18 lat. Kierowały mną zupełnie inne przyczyny, niż próba przetrwania wojny. W pełni świadomie przyjęłam chrześcijaństwo. Jako jedynaczka zawsze byłam kochana i nie potrzebowałam, żeby mnie kochali. Jedyne czego potrzebowałam, to kochać i oddawać miłość. Najpierw kochałam swoją nauczycielkę, potem ojczyznę–Polskę, bo w Polsce czuliśmy się Polakami. To było jednak za mało, trzeba było kochać Boga i On mnie do siebie pociągnął.
W Getcie Warszawskim dochodziło do masowych konwersji na katolicyzm. Czym można to wytłumaczyć?
– Jeden z księży pisał, że w getcie było od 5 do 7 tysięcy Żydów katolików. Oczywiście, wielu Żydów przyjęło chrzest żeby przedostać się na drugą stronę i ratować życie, ale od początku słyszałam, że była tam prawdziwa grupa pierwszych chrześcijan, którzy mimo, że wiedzieli, iż pójdą na śmierć, nie wyrzekli się wiary w Jezusa, ale trwali w niej. O tej historii powinien powstać film. Warto także mówić o księdzu, który był z Żydami w getcie warszawskim. To musiał być wspaniały człowiek. Córka profesora Ludwika Hirszfelda, zmarła tak naprawdę nie z powodu gruźlicy, ale z głodu, gdyż dzieliła się swoim jedzeniem z innymi dziećmi. Jej życie i prawdziwie chrześcijańska postawa, powinny być dla nas wzorem, jak powinniśmy żyć. Dla mnie zagłada jeszcze się nie skończyła i cały czas gdzieś trwa.
Co rozumiesz mówiąc, iż zagłada, trwa nadal?
– Dzisiaj na świecie, wciąż z głodu umierają dzieci. Dlatego też, na Soborze Watykańskim II dodano do spowiedzi powszechnej grzech zaniedbania–opuszczenie dobrego, które jest takim samym złem, jak zabicie kogoś. Nie dać kromki chleba głodnemu, to skazać go na śmierć. Nasz cały „chrześcijański świat” powinien uderzyć się w piersi, gdyż, gdyby naprawdę wszyscy Ci, którzy przyjęli chrzest byli chrześcijanami, to na świecie nie byłoby głodu. Nie mówię tu o wojnach, które wybuchają bez naszej winy i współpracy, ale o zwykłym ludzkim głodzie, który powinien być dla nas wyrzutem sumienia. Nikt się jednak z tego nie spowiada. Wielu chrześcijan nie zdaje sobie nawet z tego sprawy. Ja jednak zawsze czuje się winna, gdyż nie mogę zapomnieć twarzy człowieka, który umierał z głodu pod drzwiami kawiarni w warszawskim getcie. My wszyscy jesteśmy, jak Ci ludzie bawiący się w tej kawiarni, przed którą umierają ludzie. Nie ma bowiem znaczenia, czy człowiek umiera 5 metrów od nas, czy 5 tys. km. Będąc w getcie widziałam obojętność Żydów, teraz dostrzegam, że także inni ludzie są obojętni. Do niedawna zastanawiałam się, czy żyję po to, aby zjadać resztki, czy zjadam resztki po to, żeby żyć. Mimo to, zawsze wydawało mi się, że muszę oszczędzać na czym się da, aby pomóc innym. Dziś brakuje takiego myślenia. Cały Wschód nie interesuje się w ogóle ludźmi biednymi. Rok rocznie w Indiach zabijanych było ponad 6 mln dziewczynek, tylko dlatego, że to syn i jego żona mają obowiązek opiekować się rodzicami mężczyzny, a nie kobiety. Do tego rodzice kobiety muszą dać swojej córce duży posag. Dwa lata temu, gdy byłam w Polsce mówiono, że w ciągu roku, w Somalii umrze z głodu 12 mln ludzi. W Polsce zbierano na tacę i posłano tym ludziom. Mimo, że jest to szlachetne działanie, to cały czas robimy zbyt mało dla ludzi biednych i odrzuconych.
Rok temu na spotkanie wspólnot modlących się po hebrajsku ks. Józef Maj przywiózł obraz przedstawiający figurkę Matki Bożej, stojącej niegdyś na terenie getta warszawskiego. Czy figura ta jest dla ciebie ważnym symbolem?
– Tak, jej podobiznę pokazuje wszystkim, którzy do nas przychodzą. Z zasady nie chcemy mieć w naszej kaplicy figur i obrazów, tak jak jest u Żydów. Nasza kaplica to Dom Modlitwy. W synagodze w Safed jest tylko stół i książki do modlitwy. Do modlitwy nie potrzeba żadnych ozdób, ale obraz ten stanowi wyjątek.
Są jeszcze jakieś inne zwyczaje, które odróżniają Was od innych katolików?
– U nas adwent wprowadziły tylko Jerozolima i Hajfa. Jest to długi adwent, który zaczynamy od razu po święcie Sukkot, – święcie namiotów, po żydowskim nowym roku. Zaczynamy od potopu, Abrahama, Mojżesza, Dawida i tak dalej. Ojciec Daniel zawsze żałował, że w Kościele rok liturgiczny zaczyna się od wygnania z raju. U nas rok liturgiczny zaczyna się wraz z porą deszczową od stworzenia pięknego świata. Jak mieszkali u mnie Etiopczycy, to mnie pouczyli, że prawie we wszystkich państwach w Afryce jest to święto narodowe – początek roku.
Dlaczego wyjechałaś do Izraela?
– Wcale nie zamierzałam wyjeżdżać do Izraela. Chciałam jechać do Indii. Generał Karmelu nie wyraził jednak na to zgody. Mówił, że w Indiach jest dosyć karmelitanek, miał rację. Mimo to ze złości obcięłam włosy. Wtedy właśnie wrócił z pielgrzymki do Izraela przełożony Chrystusowców ks. Edward Szymanek. W ciągu pół godziny przekonał mnie, że moje miejsce jest właśnie w Izraelu. Za drugie pół godziny dostałam wszystkie pozwolenia. W 1969 roku, wizę dostawało się w ciągu 2 tygodni, dzięki temu wyjechałam z Polski do Izraela do Hajfy. W moim przypadku nie był to jednak efekt nagonki antysemickiej. Wydawało mi się, że będę promieniować miłością i zarażać Żydów chrześcijańską wiarą. Nic podobnego. Miałam sąsiadki Żydówki. Były o wiele lepsze ode mnie. Potrafiły poświęcić się dla innych bardziej niż ja. W zakonie w Karmelu w Betlejem byłam dwa tygodnie. Patriarcha powiedział, że nic o tym nie wiedział. Potem pojechałam do Karmelu w Hajfie. Chciałam się modlić po hebrajsku, a te stare Francuzki nie mogły nauczyć się już tego języka. Za to m. in., po ponad dwudziestu latach zostałam usunięta z Karmelu. Byłam tam jedynie gościem i siostry zdecydowały, że mam odejść.
Dlaczego pozostałaś w Hajfie?
– W 1969 roku w Hajfie Ojciec Daniel gromadził dookoła siebie Żydów katolików. Przeważnie były to jednak Polki, które wyszły za mąż za Żydów. Dołączyłam do tej wspólnoty. Studiowałam w Hajfie, potem i pracowałam. Z Hajfy wyruszałam w podróże i zawsze do niej wracałam. Zresztą nie cierpię Tel Awiwu. Latem jest tam piekło. Jerozolima zaś zawsze będzie dla mnie miastem, które zabija proroków. Fanatycy z obu stron. Jest tam trochę normalnych ludzi, ale muszą siedzieć cicho. W Hajfie żyjemy, jak najnormalniej. Żydzi z Arabami, pobożni z niepobożnymi. Można robić co się chce i każdemu jest dobrze. Jeździmy autobusem w sobotę. Hajfa pracuje, Tel Awiw tańcuje, Jerozolima się modli. Rano w Jerozolimie, gdy wyjdzie się na ulicę, to widzi się, jak ludzie wracają z modlitwy. Mam przyjaciółkę z Rosji – bardzo wykształconą kobietę, która ostatnio spobożniała. Tamtejsi pobożni Żydzi prowadzą bardzo uczciwe życie. Mają pobożne sklepy i niewygórowane ceny. Dbają o siebie. Mnie jest jednak najlepiej w Hajfie.
Kim był ksiądz Daniel, o którym wspomniałaś?
– Ojciec Daniel Ruffeisen był karmelitą, był przewodnikiem, który torował drogę. Miał niezwykle śmiałe pomysły i wizję tego, co powinno tu być. Kiedyś mówił w kościele: „Wszyscy są przeciwko mnie. I chrześcijanie, i Żydzi, i Polacy, i Patriarcha, a ja jestem szczęśliwy”. On wiedział co robi. Wiedział, co jest dobre i prawdziwe. Jak był u naszego papieża wylał przed nim wszystko, co mu leżało na sercu. Papież powiedział wtedy:, „Trzeba być Żydem, aby czuć, tak jak ty”. Daniel odpowiedział, że kardynał Jean-Marie Lustiger, też jest Żydem. Papież od razu go poprawił: „Nie, on jest Francuzem”. Jan Paweł II doskonale wiedział, że kardynał Lustiger czuł, jak Francuz, a my w Izraelu czujemy inaczej. Tu zresztą czujemy się u siebie. Ojciec Daniel mówił, że tu mamy wyprostowane plecy. Tu jesteśmy nie tylko od zarania tego narodu, ale i od początku wiary w Jedynego.
Wiele osób nurtuje pytanie, jak to jest być Żydem katolikiem. Być może jest to banalne pytanie, ale jak to jest?
– To jest być sobą. Myślę, że właśnie Żyd najbardziej może być katolikiem. Dopiero niedawno się to u mnie objawiło. Dwadzieścia lat męczyła mnie sprawa zagłady i pytanie, dlaczego doszło do tak okrutnej zbrodni dokonanej przez Niemców na Żydach. Potem czytając 53 rozdział Izajasza zrozumiałam, że słowa o Mesjaszu umęczonym odnoszą się do całego narodu żydowskiego. W oczach bożych Chrystus jest jeden od początku. Pan Jezus powiedział, że zbawienie jest z Żydów. My zaś, jesteśmy dalszym ciągiem umęczonego Mesjasza, choć w praktyce, wśród Żydów różnie z tym bywa. Dla Żyda wierzącego, takiego, jak ja, jest wielkim szczęściem być w korzeniach. Żydzi katolicy mają do odegrania w Kościele bardzo ważną rolę – przywrócić Kościół do korzeni. Kościół się nie narodził 2 tysiące lat temu. Dla mnie Kościół istnieje od stworzenia świata przez Boga. Kościół to Chrystus więc istnieje od zawsze. Jezus tworzy jedność w Kościele.
A widzisz ten powrót do korzeni w Kościele?
– Myślę, że tak. Dialog między Żydami a katolikami jest prowadzony we Francji od kilkudziesięciu lat i jest bardzo daleko posunięty. To, że Edit Stein jest patronką Europy jest najlepszym dowcipem naszego papieża. Musimy w końcu zburzyć 2 tys. lat nienawiści między chrześcijanami a żydami. Pokazać, że nie gardzimy żydami, że nie odcinamy się od nich i nie chcemy ich nawracać. Bo w innym wypadku oni się nas po prostu boją. A trzeba pamiętać, że Żydzi nie są narodem misyjnym, nie trzeba ich nawracać. Muszą widzieć w chrześcijanach czyste człowieczeństwo. Trzeba im pokazać, że chrześcijaństwo jest religią miłości, a nie nienawiści. To wystarczy. Jeśli chodzi o Europę, to nie mam jednak już do niej wiele zaufania. Europa jest jeszcze niedochrzczona. To, że król Francji zgromadził naród i wylał na niego wodę święconą nie uczyniło ich chrześcijanami. Dla mnie np. Niemcy pozostali takimi samymi barbarzyńcami, jakimi byli w czasach rzymskich.
Czy tak samo jest z Polakami?
– Słowianie są całkiem inni. Po hebrajsku Polin (ןילופ), oznacza tutaj będziemy mieszkać, nocować. Polonia, to jest miejsce, w którym możemy żyć. Oznacza, tutaj mieszka Bóg. (Po-lan-iave). Żydzi nie wymieniają słowa: Jahve, ale oznacza to, że w Polsce mieszka Bóg. Przez całe życie chciałam pokazać Polakom, jak wyglądają rodziny żydowskie, a Żydom, jak wyglądali szlachetni Polacy. Mam nadzieję, że choć w małym stopniu, to mi się udało.
Niemcy próbują dziś dzielić się winą za mordowanie Żydów z innymi narodami, także z Polakami. Co o tym sądzisz?
– Oczywiście zawsze w jakimś stopniu wszyscy możemy być odpowiedzialni. My Żydzi także, gdyż w 1938 roku wiedzieliśmy już, czym się to skończy. Już wtedy były bowiem dowcipy na ten temat. Siedzieliśmy jednak do końca. Tylko pojedyncze jednostki uciekły. Wiele osób nie chciało pozostawić swoich starych rodziców i dlatego pozostali. Już dawno temu słyszałam jednak o tym, że powstało 60 prac doktorskich, w których twierdzi się, że holocaustu w ogóle nie było. Że w krematoriach wędzono kury itd. Odnosząc się do pytania, trzeba stwierdzić, że szukając współwinnych, Niemcy mogą mówić i kłamać ile chcą. I tak nie są w stanie podważyć faktu, że to oni stoją za zagładą Żydów. Tylko dzięki typowej dla tego narodu dokładności udało się im przeprowadzić mord, na tak masową skalę i dostosować swoją machinę śmierci w stosunku do Żydów, w zależności od warunków, jakie panowały w danym państwie. Mordu na Żydach dokonał naród, który uchodził za najkulturalniejszy w Europie. Należy tutaj pamiętać również o Romach, których los w czasie zagłady, był tysiąc razy gorszy od losu Żydów. Teraz, gdy Romowie przyjeżdżają do Niemiec i państwo niemieckie musi płacić im zasiłki socjalne, czy dodatki na dzieci, Niemcy bardzo na nich narzekają. Romom jednak za to, co zrobili im Niemcy, taka pomoc się po prostu należy.
Chciałabyś wrócić do Polski?
– Nie ciągnie mnie już do Polski. Mam 88 lat. Przyjeżdżałam do Polski kiedy było trzeba, ale to w Izraelu jestem zakorzeniona. Chcę umierać na moim balkonie, na którym czuję się najlepiej. Jestem tu u siebie i czuję całą sobą, że ten kraj, który zamieszkuję jest piątą Ewangelią. Czymś niesamowitym jest siedzieć wśród kwiatów i ptaków, czując, że Pan Jezus tak samo siedział. Bardzo lubię gościć u siebie ludzi, ale nie chce się już stąd ruszać. Kiedyś dużo podróżowałam. Dziesięciokrotnie byłam na Synaju. Zawsze ciągnęło mnie też na Wschód. Byłam cztery razy w Indiach. Widzieli tam, że bardzo ich kocham i nalegali żebym z nimi została. Odpowiadałam im wtedy, że nie mogę z nimi zostać, gdyż: nie ma u nich mego pięknego widoku, jak z balkonu w Hajfie. Nie mam żadnej potrzeby czegokolwiek zmieniać. Starszym ludziom chyba nigdzie nie jest tak dobrze jak w Izraelu. Na tydzień dostaję od państwa 10 godzin pomocy. To mi całkowicie wystarczy.
Czy widzisz w połączeniu Polaków i Żydów palec Boży? W końcu to Jan Paweł II, jako pierwszy papież wszedł do synagogi, jako pierwszy papież modlił się pod ścianą płaczu, jako pierwszy papież przeprosił za antysemityzm. Nawiązał także stosunki dyplomatyczne Stolicy Apostolskiej z Izraelem.
– Nikt nie zrobił tyle dla Żydów, co on. Myślę jednak, że to wszystko zasługa Ducha Świętego. 60 lat temu w Polsce pewien Palotyn powiedział w homilii, że świat dzieli się teraz na dwa obozy: ludzi wierzących i niewierzących. Między wyznaniami nie ma tak wielkich różnic, jakie są między materialistami, którzy żyją z dnia na dzień, a ludźmi, którzy każdego dnia szukają Boga.
Od wielu lat przynależysz do wspólnoty katolików modlących się po hebrajsku. Jak wygląda wasza formacja?
Przełożonym katolickich wspólnot żydowskich w Izraelu jest Jezuita, O. Dawid Neuhaus. Jak są jakieś święta chrześcijańskie to zaprasza go radio, by błogosławił. O. Neuhaus jest pomocnikiem patriarchy ds, hebrajskich. Wcześniej zapraszano Ojca Daniela. W każdym kraju każdy może się dziś modlić w swoim języku. My w Izraelu modlimy się więc w języku hebrajskim. We wspólnocie, w której jestem, ważne jest to, aby czuć się Żydem. Trzy razy do roku wspólnoty z całego Izraela zbierają się razem, aby się wspólnie modlić. Wczuwamy się w cały pierwszy Testament i całą myśl Bożą, którą jest pragnienie odkupienia świata i każdego człowieka. W Kościele chcemy być ogniwem jednoczącym przeszłość z przyszłością. Pokazywać, że myśl Boża jest jedna i Pan Bóg wszystkich chce zbawić. Nie ma jednak innej drogi niż przez cierpienie. Cierpienie Chrystusa, cierpienie Żydów podczas Holokaustu. Cierpienie ludzi, którym klęski żywiołowe zabrały ich bliskich i cały dobytek. Nie potrafimy zrozumieć dlaczego, ale Pan Bóg na pewno przygotował dla cierpiących odpowiednią zapłatę.
Czy macie w Izraelu, jakieś trudności związane z tym, że jesteście Żydami katolikami ? – Myślę, że inni Żydzi patrzą na nas czasami, jak na jakiś odstępców. Przytoczę jednak historię z mojego życia. Mieszkam w Hajfie w tym samym miejscu od 40 lat. Przed 10 laty doszczętnie spaliło się moje mieszkanie. Moi żydowscy sąsiedzi wiedzieli, że odbudowa domu będzie bardzo drogo kosztowała i nie warto tego robić. Mówili, że lepiej iść w inne miejsce. Powiedziałam im jednak, że chce umrzeć na tym balkonie, z którego rozpościera się widok na Galileę. Miałam 100 szekli w kieszeni i puste konto w banku. Oni o tym wiedzieli. Zebrali się jednak i zbudowali mi odnowiony dom. Potem, gdy miałam 80. urodziny wydałam po hebrajsku swoją autobiografię „A gdyby to było nasze dziecko?” z dedykacją dla sąsiadów, którzy byli dla mnie lepsi niż rodzina. Żadna rodzina bowiem nie zrobiłaby dla mnie tego, co zrobili moi żydowscy sąsiedzi. Włożyłam każdemu z nich ową książkę do skrzynki pocztowej. Od tamtej pory wiedzą o mnie wszystko i nadal mnie kochają. Żydzi, gdy widzą, że ich się kocha, to oddają miłość. Nie ważne w co się wierzy, ważne jakim jest się człowiekiem. Mam za sąsiadów bardzo pobożnych Żydów, którzy często mnie zapraszają do siebie; nie chcą mnie nawrócić. Siadam z nimi i razem się modlimy. Nigdy przykrego słowa od nich nie usłyszałam. Raz pobożna sąsiadka przyszła i cieszyła się, że ja odprawiam Kabalat Shbat. Druga sąsiadka cieszyła się, że zobaczyła mnie w Sajny. Moi pobożni sąsiedzi to wspaniali, głęboko wierzący ludzie. Oni wierzą, tak, jak ich nauczyli. Tak, jak Pan Bóg dał im rozumieć i to im wystarczy. Żydzi są zresztą bardzo różni. Są tacy, którzy chcą mieć niemal dotykalny kontakt z Bogiem. Nie dochodzą oni jednak do chrześcijaństwa, gdyż Bóg ich jeszcze nie wyciągnął. Tak, jak pisze Simon Weiss – nie można niczego wlać do pełnej szklanki. Oni przechodzą pewien proces. Niektórzy stają się bardziej wierzący, a niektórzy po prostu wchodzą w hedonizm i materializm. Zresztą tak ich obecnie wychowują. Myślę jednak, że jest to okres przejściowy. W żydowskiej naturze istnieje bowiem zakorzeniony prawdziwy głód Boga.
Chodzisz czasami do synagogi?
– Tak, czasami. Jak mam trochę czasu i nie jestem zbyt leniwa, to w sobotę rano chodzę do znajdującej się w pobliżu synagogi. Przychodzę tam, aby czuli, że jestem z nimi. Zdarza się, że pytają mnie dlaczego tak dawno u nich nie byłam. Synagoga jest takim miejscem, gdzie najbardziej czuję, że jestem chrześcijanką. Widzę bowiem, że wszystko wzięliśmy stamtąd. Wszystkie zwyczaje we Mszy św. itp.
Jak Żydzi w Izraelu postrzegają Kościół katolicki?
– Gdy był tu papież Jan Paweł II, w ciągu kilku dni o 180 stopni zmienił stosunek Żydów do chrześcijaństwa. Umiał wszędzie być człowiekiem. I w Yad Vashem,  i w obozach Palestyńczyków, wszędzie. Miłość pociąga innych. W maju przyjechał do nas papież Franciszek. Mam nadzieję, że wizyta papieża Franciszka przyśpieszy połączenie z prawosławnymi, których mamy tutaj dużo. Mocno wierzę, w nowy wylew Ducha Św. W Kościele. Mam ochotę przetłumaczyć niektóre homilie Franciszka na hebrajski. Obecnie, w naszym Domu Chleba mamy młodych sąsiadów, Żydów. Chcą do nas przychodzić. Pytają się, interesują. Są otwarci na poznanie chrześcijaństwa. W Izraelu mamy zresztą ok. 15 tys. Żydów – mesjanistów, Żydów wierzących w Jezusa. Niestety, jak przyjechali kiedyś do ówczesnego łacińskiego patriarchy Jerozolimy Michaela Sabaha, będącego Arabem, to on ich nie chciał przyjąć do Kościoła, bo byli nieochrzczeni. Chciał bowiem, aby było to państwo arabskie, a nie żydowskie. Odrzuceni Żydzi mesjanistyczni poszli więc sobie i już więcej nie próbowali zwracać się do Kościoła. Ogromnie szkoda, bo to są Żydzi odbywający służbę wojskowa w izraelskiej armii i mający wszystkie prawa. Wierzą w Jezusa. Modlą się i sprawują liturgię tak, jak potrafią. To nie jest Msza św., ale namiastka ostatniej wieczerzy. Do nas przychodzą w piątki. Jest ich nawet bardzo sporo. Są zresztą różne odmiany Żydów mesjanistycznych. Są tacy, którzy zachowują niektóre przepisy żydowskie, są także i tacy, którzy modlą się po rosyjsku, wszyscy nie uznają papieża. Mówią, że za czasów Jezusa go nie było. Że był tylko Jezus. Jeżeli jednak mają już gdzieś przynależeć, to najbliżej im do Kościoła katolickiego. Ktoś musi jednak wyciągnąć do nich rękę, gdyż mają opory we włączeniu się do Kościoła katolickiego. W Skandynawii robi to na przykład dominikanin O. Antoni Levi.
Jak postrzegasz konflikt palestyńsko-żydowski? Uważasz, że można go zażegnać?
– Jako pierwsza sprowadziłam do naszej okolicy Arabów. Mieszkały u mnie arabskie dziewczynki, a potem arabscy chłopcy. Na początku krzyczano na mnie, że pojawią się kamienie, bomby. Potem zaś przychodzili do mnie i pytali: „Stella masz może jakiegoś Araba, co chce wynająć mieszkanie?” Arabowie bowiem to najlepsi, najcichsi sąsiedzi. Uważam, że konflikt palestyńsko-izraelski można byłoby zażegnać, gdyby zależało to tylko od zwykłych ludzi. Jednak decyzję w tej sprawie podejmują rządy i politycy, którzy pilnują jedynie swojego krzesełka. Gdzie dwóch Żydów, tam trzy synagogi. Póki u władzy była Partia Pracy, to było znośnie. Teraz kiedy są kapitaliści, pilnują tylko swoich interesów i krzesełek. To jest Ziemia Obiecana, ale ludzie muszą dorosnąć, by przyjąć obietnicę, którą jest Pan, inny od tworu naszej wyobraźni.
Za: http://www.fronda.pl/a/oto-jak-zydowka-znalazla-boga-i-stala-sie-katoliczka,57649.html?part=2


Polecam…warto przeczytać!

Joseph Nichthauser: – Żyd brazylijski, który przeżył wiele lat w Polsce, a następnie trafił do Oświęcimia.
„Proszę Pana! Polski antysemityzm to jest straszne głupstwo. Ja tu walczę z moimi Żydami o to. Ja tu byłem przez osiem lat prezydentem Federacji Żydowskiej i zawsze z nimi walczyłem. Pokolenie, które się tutaj urodziło, zostało nauczone przez swoich rodziców, którzy urodzili się w Polsce, że Polak to antysemita. Chodzi o to, że myśmy im (nazistom) pomagali. Ja to powiedziałem dla telewizji brazylijskiej. Ja się nie boje nikogo.
Polska była jedynym z siedemnastu krajów, które naziści zajęli, republik, monarchii, który nie dostarczył ani jednego esesmana, ani dobrowolnie, choćby jednego żołnierza do Wehrmachtu. Wszystkie inne kraje dostarczyły.
Ukraińcy – byli gorsi, jak esesmani niemieccy.
SS holenderskie – było jeszcze gorsze.
Dania – ten piękny kraj, który uratował prawie wszystkich swoich Żydów, dostarczał kontyngenty SS.
Francja – była jedynym krajem z krajów okupowanych, w którym Żydów francuskich, a było ich 400.000, nie zaaresztowali Niemcy. Zrobiła to policja francuska bez żadnego ponaglania i rozkazu niemieckiego. Znała ona wszystkie adresy i sami ich aresztowali. W Paryżu najpierw trzymano ich na welodromie De Wer skąd przewozili ich do Dani a stamtąd francuskie pociągi z francuską obsadą zawoziły ich do Oświęcimia. To, o czym się nie mówi, chyba jest ważniejsze, niż to, o czym się mówi. A nie mówi się o tym jak myśmy, Żydzi pomogli nazistom nas zniszczyć. Tak samo w gettach! Przecież Gettami administrowali Żydzi. Byli tam żydowskie władze, żydowska policja wykonująca polecenia niemieckie. To nie Polacy pomagali Niemcom wyznaczać Żydów do transportów – to robili Żydzi. To nie Polacy pilnowali niemieckiego porządku w gettach, ale Żydzi.”

Niepokojące wróżby na przyszłość vs relacji kobieta-mężczyzna 🙂


http://lajt.co.uk/juz-za-10-lat-seks-roboty-zastapia-w-lozku-mezczyzn

Polka z Belgii, frapujące i odważne poglądy:


http://prawicowyinternet.pl/polska-oczami-wieloletniej-emigrantki-swietny-material/

MUZUŁMANIE NIE SĄ SZCZĘŚLIWI !


Nie są szczęśliwi w Strefie Gazy…
Nie są szczęśliwi w Egipcie…
Nie są szczęśliwi w Libii…
Nie są szczęśliwi w Maroku…
Nie są szczęśliwi w Iranie
Nie są szczęśliwi w Iraku…
Nie są szczęśliwi w Jemenie…
Nie są szczęśliwi w Afganistanie…
Nie są szczęśliwi w Pakistanie…
Nie są szczęśliwi w Libii…
Nie są szczęśliwi w Libanie..

A GDZIE SĄ SZCZĘŚLIWI ?

Są szczęśliwi w Australii…
Są szczęśliwi w Kanadzie…
Są szczęśliwi w Anglii…
Są szczęśliwi we Francji.
Są szczęśliwi we Włoszech.
Są szczęśliwi w Niemczech.
Są szczęśliwi w Szwecji.
Są szczęśliwi w USA.
Są szczęśliwi w Norwegii.
Są szczęśliwi w Holandii.
Są szczęśliwi w w Danii.
Czyli są nieszczęśliwi w każdym państwie muzułmańskim, a są
szczęśliwi w każdym państwie niemuzułmańskim!

I KOGO ZA TEN STAN RZECZY OBWINIAJĄ?
Nie islam..
Nie ich przywódców.
Nie siebie samych.

ZA TEN STAN RZECZY OBWINIAJĄ KAŻDE PAŃSTWO,
W KTÓRYM SĄ SZCZĘŚLIWI! NA DODATEK.
Chcą zmienić każde państwo w ten sposób, by było
JAK PAŃSTWA, W KTÓRYCH BYLI NIESZCZĘŚLIWI!

Za: Join Kewin 

Maroko. Gang nastoletnich dżihadystek zatrzymany! Kobiety planowały serię zamachów! Maroko skutecznie walczy z działalnością terrorystyczną. Co ciekawy to kraj, w którym główną religię stanowi islam.

Jak informuje „Gazeta Polska Codziennie” właśnie w Maroku udało się zatrzymać grupę kobiet w wielu 15-18 lat, które planowały realizację serii zamachów terrorystycznych.
Policja zatrzymała 10 dżihadystek, które z ramienia Państwa Islamskiego chciały dokonać zamachów samobójczych.
– Przeszukując dom jednej z zatrzymanych, policjanci znaleźli substancje chemiczne i materiały służące do konstrukcji tzw. pasów szahida wypełnionych materiałami wybuchowymi. […] Ryzyko ataków terrorystycznych od lat niezmiennie niepokoi marokańskie służby – czytamy w dzienniku. Warto zaznaczyć, że Maroko mimo walki z terroryzmem jest jednym z afrykańskich centrów logistycznych dla terrorystów. To z Maroka dżihadyści najczęściej trafiają do Hiszpanii.

Za: http://polskaniepodlegla.pl/kraj-swiat/item/8768-gang-nastoletnich-dzihadystek-zatrzymany-kobiety-planowaly-serie-zamachow

Sroka: fakty i mity

Srokę kojarzono z gadatliwością, plotkarstwem, a przez wrodzoną ciekawość i zbieranie błyszczących przedmiotów (albo innych, które się wyróżniają) uważano ją za złodziejkę. W dodatku wiosną wypatruje jaj innych ptaków, które są jej przysmakiem. Zła opinia ludzi zostawiła swoje odbicie w nieprzychylnych powiedzeniach: “Gapić się jak sroka w kość (gnat)” albo “Wypaść sroce spod ogona”. Na zachodzie Europy srokę uważano za zły omen, zwiastun nieszczęścia, szczególnie gdy napotka się ją samą. W Wielkiej Brytanii sroka należała do ptaków objętych kultem i uważanych za prorocze. W Irlandii wierzono, że pukanie sroki w okno ostrzega przed zbliżającą się śmiercią. W Szkocji zabicie sroki oznaczało rychły koniec życia dla sprawcy. Na niektórych obszarach Wielkiej Brytanii krążył do XVIII wieku pogląd, że sroka przemienia się w mężczyznę. We Francji i Niemczech uważano, że ostrzega ona swych ludzkich współtowarzyszy o obecności w pobliżu lisów, wilków albo uzbrojonych złoczyńców.
Na świecie są jednak kraje, gdzie sroka wzbudza dobre skojarzenia. W Chinach uważana jest za symbol pomyślności małżeńskiej i radości. Jej wizerunkiem przyozdabia się tam lustra. Wynika to z przekonania, że podczas rozstania małżonków powinni oni rozbić lustro i każde z nich winno zabrać swoją połówkę – w przypadku zdrady jedna z nich ma zamieniać się w srokę i oznajmiać to drugiemu partnerowi.
Sroki wcale nie przepadają za świecidełkami. Udowodnili to brytyjscy uczeni, którzy przeprowadzili prosty eksperyment. Uczeni umieścili błyszczące przedmioty w tej samej odległości od karmy co identycznego kształtu rekwizyty, ale powleczone matową farbą. Podczas 64 przeprowadzonych testów, sroki po zaspokojeniu głodu podnosiły błyskotki tylko dwa razy i… natychmiast je porzucały. Sroki są o wiele bardziej zainteresowane niebłyszczącymi przedmiotami, ale my ludzie tego nie zauważamy – mówi dr Toni Shepherd z uniwersytetu w Exeter. Uczeni ustalili także, że obecność błyszczących przedmiotów zaburza proces karmienia. Sroki najwyraźniej się ich bały. Dzięki tym doświadczeniom dowiedzieliśmy się tyle samo o naszym postrzeganiu rzeczywistości, co o zwyczajach srok – dodaje dr Shepherd. W jej przekonaniu, to ludzie tworzą tego typu mity, a następnie usiłują znaleźć na nie potwierdzenie w naturze. Rzadziej dzieje się na odwrót. 
Podobnie jak innych przedstawicieli rodziny krukowatych, srokę uważa się za jednego z inteligentniejszych ptaków. Jest jedynym gatunkiem spoza gromady ssaków, który zdał test lustra – metoda badania samoświadomości zwierząt. Pozytywny jego wynik wiąże się z rozpoznaniem przez zwierzę swojego odbicia w lustrze (a nie uznaniem go za inną istotę). Oceny rozpoznania dokonuje się analizując zachowanie zwierzęcia po umieszczeniu na jego ciele kolorowej kropki, którą może dostrzec wyłącznie w odbiciu lustrzanym. Dotychczas udało się ustalić, że test potrafią zdać niektóre gatunki naczelnych, delfiny, słonie, świnie, oraz sroki.

Zbigniew Herbert:

„(…) Oleksy Józef być może jest człowiekiem prawym i poważnym, ale natura wyposażyła go w twarz zdradzonego męża z komedii dell’arte. Brak mu tylko szlafmycy i świecy.”
w: Węzeł Gordyjski, s. 370. 
24 stycznia 1996 roku Józef Oleksy podał się do dymisji z powodu tzw. afery Olina. 

U Żydów rosh-ha-shana, święto Nowego Roku 5777 wg ich datacji, a trzeba przyznać że jest to nacja bardzo lubiąca świętować….

W międzywojniu (1918-1939) często i żartobliwie o Żydach mówiono: „ludzie wyznania handlowego”. Wśród wielu dowcipów ten bardzo mnie ujął:
Na Placu Grzybowskim w Warszawie Żyd sprzedaje antysemickie książki. Podchodzi do niego jakowyś endek i mówi:
Jak pan, Żyd, może sprzedawać takie antysemickie świństwo? 
Panie, świństwo – nie świństwo… jak ja na każdej książce zarabiam po 30 groszy – to nie są to antysemickie pieniądze – odpowiada Żyd.

A to Polska właśnie… W sobotę (23.01.2016) o mężczyźnie, siedzącym na schodach sklepu we Wieluniu, poinformowali policję mieszkańcy. 54-latek nie wiedział gdzie jest i miał problemy z mówieniem. Był jednak w stanie dmuchnąć w alkomat. Policjanci nie ukrywają, że byli zdumieni wynikiem: 8,6 promila. Podczas gdy dawka śmiertelna jest określana na 4-5 promili, to zdarzały się już dużo wyższe odczyty. Ponad 12 promili alkoholu miał we krwi 45-letni mężczyzna, który został potrącony przez samochód w okolicach Skierniewic, rekordzista – 30 latek – został znaleziony w rowie w Tarnowskiej Woli, miał 13,74 promila….

 

Cezary Wyszyński – extra foty…


https://www.facebook.com/cezarywyszynskiphoto/

AMY. Dokumentalna opowieść o zmarłej w 2011 roku w wieku 27 lat brytyjskiej wokalistce Amy Winehouse. Historia dziewczyny obdarzonej fenomenalnym talentem, która w bardzo krótkim czasie stała się światową gwiazdą. Film zrealizowany z nieznanych do tej pory materiałów archiwalnych, z bardzo bliska pokazujący jej zawrotną karierę, presję globalnego sukcesu, potrzebę ryzykownego życia i trudne związki z mężczyznami.


http://ekino-tv.pl/movie/show/amy-hd-2015-lektor/17558

Pułkownik Kukliński  – film dokumentalny


https://www.youtube.com/watch?v=CPMtpBxFpEk


Kazim Koyuncu & Sevval Sam


https://www.youtube.com/watch?v=UsNcW4EYphE

Podaj dalej!
Share on Pinterest
Share with your friends








Submit

PAPIERY FOTOGRAFICZNE

Biuletyn – bezpłatna prenumerata

Error: Please enter a valid email address

Error: Invalid email

Error: Please enter your first name

Error: Please enter your last name

Error: Please enter a username

Error: Please enter a password

Error: Please confirm your password

Error: Password and password confirmation do not match